Domenico Scarlatti

Domenico Scarlatti - "Stabat Mater" (okładka płyty)

Domenico Scarlatti - "Stabat Mater" (okładka płyty)

Pośród adoratorów uroków Melpomeny, trudno zaiste o znawcę szlachetnej frazy sakralnej Domenica Scarlattiego, która ukryta w cieniu 555 oryginalnych sonat, próżno domaga się atencji ze strony interpretatorów, odurzonych nowatorstwem jego czysto instrumentalnej spuścizny. Istotnie, liczne arie, „duetti„, kantaty, oratoria i opery, silnie osadzone w tradycji neapolitańskiego i rzymskiego „Settecento„, w jakiej wokalne popisy odgrywały rolę niepoślednią, na tle entuzjastycznie fetowanych „Essercizi„, zdają się być nadto konwencjonalne, wręcz démodé, co jednak jest wrażeniem zgoła mylącym, gdyż idealnie pretendują one do ducha epoki, jaka wydała gigantów pokroju Alessandro Scarlattiego i Jerzego Fryderyka Haendla.

Rosso Fiorentino - Zdjęcie z krzyża

Rosso Fiorentino - Zdjęcie z krzyża

Najwcześniejsze z opusów, rozbrzmiewających w łagodnej przestrzeni osiemnastowiecznego kościoła pod wezwaniem św. Apolinarego w walońskim Bolland, datują się z obfitych lat rzymskich, dzielonych między umilanie czasu dożywającej swych dni Królowej Marysieńce (dla której prywatnego „teatrum” Scarlatti skomponował był kilkanaście oper), a pracę na usługach znamienitego mecenasa, kardynała Pietro Ottoboniego, patrona najwybitniejszych muzyków włoskiego baroku. Kontemplacyjne misterium magnum, „Stabat Mater”, przewidziane na dziesięć głosów i basso continuo, przyjmuje format bolesnej skargi, w której 4 sopranom, 2 altom, 2 tenorom i 2 basom, przypisano role absolutnie równorzędne, co, zważywszy na brak ripieno, rodzi osobliwe kombinacje i kreuje klimat daleki od wszelkiej terrestria. Uduchowiony tekst, emocjonalny i ekspresyjnie uwznioślony, narzuca wolne, przerywane kulminacją pięciogłosowych pasaży (Eja Mater, Finale), poetyckie tempa, stanowiąc osnowę dla frazy ciemnej, głębokiej i silnie skontrastowanej. Ezoteryczna i medytacyjna wizja „Stabat Mater„, wyraźnie odbiega od kompozycji Scarlattiemu współczesnych, budząc reminiscencje polifonicznych madrygałów, królujących na przestrzeni XVII stulecia.

Giovanni Bellini - Pieta

Giovanni Bellini - Pieta

Pełne wyrzeczenia, surowe i pozbawione akompaniamentu „Miserere” na cztery głosy, prezentuje styl bliski średniowiecznej necessitas, równie archaizowany, acz bliższy transcendentnej skali Gregorio Allegriego (potężne Miserere Mei według Psalmu 50). Późnorenesansowa technika kontrapunktu, z jaką korespondują wersy o proweniencji wybitnie gregoriańskiej, połączona z dystyngowanym amor vacui, w dobie baroku wręcz anachronicznym, stanowi uderzający kontrast z utrzymaną w neapolitańskiej manierze, barwną „Salve Regina” na sopran, kontralt i basso continuo, w której objawia się duch Pergolesiego. Masywne „Te Deum„, podniosłe sacra conversazione na podwójny chór ośmiogłosowy, jest najpóźniejsze; powstało w Portugalii i tam, 31 grudnia 1721 roku w lizbońskim kościele Sao Roque, zostało przedstawione światu.

Giovanni Bellini - Chrystus podtrzymywany przez anioły (fragment)

Giovanni Bellini - Chrystus podtrzymywany przez anioły (fragment)

Program płyty, oddany z podziwu godnym szacunkiem i błyskotliwą, francuską honneteté, przez eteryczny ansambl Vox Luminis, uzupełniają fascynujące soli na organy, subtelnie przetransponowane z medium, którego wszechstronny „Maestro di capella di Basilica Giulia„, był piewcą niedoścignionym. Swego czasu, w pałacu wspomnianego już Ottoboniego, Scarlatti konkurował o prymat wirtuoza z sławetnym twórcą „Rinalda„, pokonując tegoż na polu klawesynu, acz ulegając w zakresie organów. W istocie, i w tej dziedzinie przedstawiał kompozycje świetne, a sztuka kontrapunktu i fugi osiągnęła w nich biegłość, jakiej nie powstydziłby się sam autor „Koncertów Brandenburskich„.

p_m3© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 9 lutego 2009 at 8:37  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2009/02/09/domenico-scarlatti-sacred-works/trackback/

%d blogerów lubi to: