Franciszek Schubert – Sonaty na skrzypce i fortepian

Franciszek Schubert - Sonaty na skrzypce i fortepian - okładka płyty

Franciszek Schubert - Sonaty na skrzypce i fortepian - okładka płyty

Poproszony o wyjaśnienie tajemnicy swej nadzwyczajnej kreatywności, Franciszek Schubert odpowiedział: „Poświęcam na pisanie kilka godzin każdego ranka. Kiedy skomponuję jeden utwór, zaczynam następny”. O tym, z jaką prostotą i wdziękiem, zachodził ów proces, świadczą rękopisy czterech sonat skrzypcowych, w których nuty, wolne od skreśleń i poprawek, stawiane są pewnie, łagodnie i bez pośpiechu. Trzy utwory opusu 137 i jeden opusu 162, osadzone w radosnej, wiedeńskiej tradycji wspólnego muzykowania, zostały opublikowane po śmierci kompozytora, w roku 1836 i 1851, pod skromną nazwą sonatiny. Ale żywotny duet: Manze – Egarr, opiewany przez krytyków mianem „heroldów baroku” (Biber, Corelli, Bach, Pandolfi, etc.), odkrywając dla siebie ziemię dotychczas nie znaną, woli operować terminem sonata, uzasadnionym tyleż artystyczną skalą tych dzieł, co emocjonalnym ładunkiem w nich zawartym.

Moritz von Schwind - Odwiedziny

Moritz von Schwind - Odwiedziny

Sonaty opusu 137 powstały wiosną 1816 roku, kiedy 19-letni autor Pstrąga nauczał w szkole, prowadzonej przez swego ojca, komponując wyłącznie „po godzinach”, i żywiąc pełne westchnień uczucie do Teresy Grob. Drobniejsze skalą od beethovenowskich, skrzypcowe duos, w oczywisty sposób sięgają do inwencji melodycznej Mozarta, obficie czerpiąc z bogactwa jego kompozycji. Jednak nie dajmy się zwieść pozorom; romantyczna chromatyka i nowatorska modulacja, z trudem maskowana intymność zwierzeń i obecność wysokich interwałów muzycznych, które przekraczają rejestry ludzkiego głosu, zwiastują, iż wkroczono tu na zupełnie nowe muzyczne terytorium. Czteroczęściowa, promienna Sonata A-Dur, która powstała w sierpniu 1817 roku, stanowi dalszy, czytelny krok w stronę kształtowania odrębnego języka twórcy. Porzucenie pracy w szkole, odejście z domu rodzinnego, rozbrat ze skostniałym Salierim i wyprowadzka z podmiejskiego Lichtenthal do stolicy Cesarstwa, otworzyły przed Schubertem nowe, obiecujące horyzonty, kreując mistrza, którego Karl von Schönstein określi w przyszłości mianem: „natchnionego przez Boga jasnowidza, wyciągającego swe najwspanialsze prace ot tak, z rękawa”.

Moritz von Schwind - Poranna godzina

Moritz von Schwind - Poranna godzina

Artystyczna komitywa pianisty i klawesynisty, Richarda Egarra z wiolinistą Andrew Manze, okrzykniętym przez „San Francisco Examiner” „pierwszą współczesną gwiazdą barokowych skrzypiec”, sięga 1984 roku. Inteligencja, precyzja i wrażliwość wykonawców; perfekcyjne porozumienie, połączone z głębokim szacunkiem dla każdej frazy, nakazującym traktować równie troskliwie dionizyjskie sonaty Mozarta i anielski śpiew Corelliego, co różańcowe stance Bibera, w nagraniu, zrealizowanym pod szyldem harmonia mundi, przyniosły efekt cudownej świeżości i przestronności. Nic z dusznego zapachu zatęchłych buduarów: Egarr uroczo treluje na wdzięcznym, biedermeierowskim fortepiano (1815), a młodsze o dwie dekady nicejskie skrzypce Manzego, wydobywają ton tak przejmujący, czysty i tak szlachetny, iż brytyjski krytyk, David Vernier – z rzadką dla mieszkańców Albionu emfazą – nie waha się przyrównać go do „srebrzystej słodyczy”. Taki elektryzujący nastrój potrafił przed laty wykrzesać tylko jeden duet: Fabio Biondi i Olga Twerska, rejestrujący dla legendarnej już Opus 111, a najnowsza wersja Manzego i Egarra szczęśliwie nie ustępuje wspomnianej ani na krok.

p_m8© Andrzej Osiński

Reklamy
Published in: on 20 lutego 2009 at 12:27  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2009/02/20/franciszek-schubert-sonaty-na-skrzypce-i-fortepian/trackback/

%d blogerów lubi to: