Ludus Danielis

"Ludus Danielis" - okładka płyty

"Ludus Danielis" - okładka płyty

Średniowieczny spektakl liturgiczny wiedzie swój żywot z mesmerycznych głębin epoki, emanując sugestywną narracją, finezyjną melodyką i niezafałszowaną radością perlącą się z woli godnego służenia Stwórcy. W dobie kiedy rytuał i bogobojne oddanie padają ofiarą szyderstwa i drwin, łacno przeoczyć, iż uroczysta procesja czy inercyjny dramat o wzniosłej proweniencji, stanowią dla wielu źródło niegasnącej i niepojętej wiary. Troskliwie przemyślany „Ludus Danielis” o enigmatycznej sofistyce, skrzący opalizującą frazą ujmującą gotyckim zwornikiem ekstatyczne przebłyski cudowności i grozy, mieści się w gronie takich właśnie kreacji ducha, a jego influencja była swego czasu przepyszna.

Prorok Daniel w jaskini lwów - 17-wieczna ikona ruska

Prorok Daniel w jaskini lwów - 17-wieczna ikona ruska

Operowe w skali skrawki o starotestamentowym proroku, egzystują w sążnistym inkunabule o romboidalnej punktacji sporządzonym na potrzeby katedry w północno-galijskim Beauvais; ich organiczną nowalijką jawią się ekscerpcje o trzech Mariach (zaczerpnięte z introdukcji rezurekcji), jakie cierpliwie wydłużano i drapowano spektakularną szatą sceniczną, tak iż u progu romanizmu poczęły one wieść odrębny żywot, komplementujący pomyślny czas Epifanii. „Ludus Danielis„, którego atawistyczne reminiscencje zdają się być uchwytne u progu stulecia wypełnionego świętymi czynami Franciszka z Asyżu i Tomasza z Akwinu, nie jest owocem inwencji jednego autora, acz rezultatem etiudy kolektywnej, implikującej postępujące aranżacje, adaptacje i rekompozycje, fluktuujące w interwale nad wyraz rozległym. Esencjonalny produkt końcowy aliści, nie budząc iluzji assemblage bezradnie kojarzącego stylowe dywergencje, prezentuje rafinowaną konsystencję o fosforyzującej homogeniczności; rozprawę sui generis, spajającą rozproszone struktury w transcendentne unisono o incydentalnych acz hierarchicznych sekwencjach.

"Moralia" Grzegorza Wielkiego (1111) - wyjątek

"Moralia" Grzegorza Wielkiego (1111) - wyjątek

Tym, co wyróżnia rozprawę o losach Daniela od innych reliktów średniowiecznego kunsztu muzycznego, jest hieratyczna wizja o pierwszorzędnym oddechu i zdumiewających reperkusjach; przestronna, namiętna i holistyczna. W jej misternej sieci iluminują rzadkiej urody klejnoty wycyzelowane z powabem i smakiem przez scholastyka Hilariusa – ucznia głośnego Abelarda. Ilustrowały one frywolne i rozkapryszone festyny ubarwiające eklezjastyczne „officia” schyłku roku, kiedy to królowali nieopierzeni subdiakoni siejąc infamię, hulakę i oczadzenie zmysłów (zdefiniowano je pogardliwym mianem „festorum follorum„, to jest Święta Głupców). „Ludus Danielis” zdaje się immanentnie związany z tymi to ekscesami, jako iż jego scenariusz przedkłada motyw obrzezania, celebrowany przez Święty Kościół 1 stycznia. Nie należy wszelako sądzić, iż tak kreatywny spektakl stanowił nieodłączną ingrediencją owego święta, albowiem – na co wskazują relacje współczesnych – służył raczej ku temperowaniu podburzonych opilstwem zmysłów. Spiżowe „Te Deum” wieńczące jego koronkową konstrukcję zdaje się nadto logiczną eksplikacją takowej funkcji.

Anioł Apokalipsy proklamujący nadejście Pana (ok.1180)

Anioł Apokalipsy proklamujący nadejście Pana (ok.1180)

Wiedza o środkach zaprzęgniętych w projekcję rzeczonego przedsięwzięcia jest nader fragmentaryczna; podobnież dywagacje, jaka z części katedry partycypowała w okazjonalnym continuum. Rozliczne „conducti” konstytuowały szerokie spectrum wariacji formalnych, taktycznych i stylistycznych, w jakich przebieg zaangażowane były tyleż grupy śpiewaków, co poboczni komentatorzy. Tron biskupi zwykł był w tych konweniencjach pełnić rolę królewskiego stolca; heroldowie Dobra wstępowali na proscenium „ad dexteram„, podczas gdy siły ciemności – uosobione w postaci przebiegłych doradców – wyłaniały się (zgodnie z regułami sztuki dramatycznej) z potępionej lewicy. Poddany persekucji Daniel zstępował w mroczne rejestry lwiej jamy, zdążając do zimnej krypty a zaciszna kruchta pełniła funkcję nadobnego „domus„. Synopsis fundują ewenementy wyabstrahowane wprost z „Księgi Daniela„; prominentnym blaskiem świecą wśród nich interpretacja złowieszczego „Mane, Tekel, Fares”, jak i strącenie protagonisty tragedii w potworną domenę lwów. Rytualną procesję anonsuje hipnotyzująca indukcja wieszczona przez „choristeri„, po jakiej następują ekspresywne, izorytmiczne konfesje o ambiwalentnej rytmice: miarowej dla podkreślenia impetycznych wynurzeń chóru i niemiarowej – dla deklamacyjnych partii solowych.

Karta z Psałterza Fécamp (ok.1180)

Karta z Psałterza Fécamp (ok.1180)

Improwizacyjne interludia, angażujące w profetyczny manuskrypt wysublimowany kontyngent instrumentów, rozbrzmiewają dźwięczną harfą, drżącym fletem, pięciostrunną vielle, statecznym organum i pastoralnym dzwonkiem. I jeśli wkroczeniu dumnej a nieugiętej armii Dariusza towarzyszą kwieciste efekty perkusyjne, ubogacające narrację, to nobliwy finał skąpano w mosiężnym biciu katedralnych dzwonów. Wszystkie radują bez liku w transparentnej i tchnącej uduchowieniem partycypacji The Dufay Collective pod wodzą Williama Lyonsa, którego finezyjny kunszt ośmielam się puncować etykietą ekstraktu Piękna. Intelektualnie koncypowany atoli sensualny i rozpromieniony niuansami akompaniament, krystalicznie przejrzysta destylacja charakterów i zdarzeń, intuicja nakazująca selekcję fragmentów dyskretnie poruszających zmysły, sonorystyczna ekwilibrystyka spowita aurą arturiańskiego misterium – oto emblematy tej urzekającej ze wszech miar kreacji ożywiającej bezczasowe widowisko wieków średnich i wiodącej ich feeryczny owoc ku triumfującej palingenezie – jakże pożądanej w erze zwątpienia i upadku ducha

©  Andrzej Osińskip_m1

Reklamy
Published in: on 18 marca 2009 at 13:04  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2009/03/18/ludus-danielis/trackback/

%d blogerów lubi to: