Antonin Dworzak: Stabat Mater

Antonin Dworzak w 1868 roku

Antonin Dworzak w 1868 roku

W sierpniu 1875 roku na Antonina Dworzaka, istotę małomówną i introwertyczną, spadł cios urągający odwiecznemu porządkowi rzeczy: odeszła córeczka Józefa. Dwa lata później, na przestrzeni kilku jesiennych tygodni, zrozpaczony kompozytor utracił dwoje młodszych dzieci: Rużenę i Otokara. Pomiędzy tymi ewenementami, rozciąga się naznaczona osobistym cierpieniem praca nad introspektywną i światłocieniową Stabat Mater; przejmującą konfesją, w której posępny motyw śmierci, przyjął formę ściszoną, melancholijną i wysublimowaną.

William Bouguereau: Matka Boża Pocieszycielka

William Bouguereau: Matka Boża Pocieszycielka

Laurence Equilbey, słynąca z mistrzowskich kreacji intymnych poruszeń ducha, powraca do tych dramatycznych wydarzeń, zanurzając się w pierwotną koncepcję epokowego utworu, który wespół z brahmsowskim Requiem konstytuuje najsubtelniejszy rozdział w historii sztuki sakralnej: siedmioczęściową kantatę na chór i solistów z obligatoryjnym towarzystwem fortepianu; wersję, jaka za życia twórcy Suity amerykańskiej nie została zaprezentowana ani opublikowana drukiem. To czeski badacz i muzykolog, Miroslav Srnka, zwrócił uwagę na pokryty kurzem manuskrypt, rekonstruując oryginalną wizję Dworzaka, przebijającą spod barwnego kobierca kongenialnej instrumentacji i uzupełnioną o brakujące stance. Nieobecność fragmentów orkiestrowych o predestynacji wielogłosowej, nie uszczupla posągowego dramatu Matki Bolejącej pod krzyżem, aczkolwiek istotnie modyfikuje jego wydźwięk. Najwcześniejsze partie utworu łączą się ze sobą w ściślejszy krąg o jednorodnej szlachetnej strukturze, urzekającej monochromatyczną skalą ekspresji; transcendentne tematy korespondują i przenikają się w somnambulicznych westchnieniach godnych kunsztu lipskiego Kantora, finezyjne pasaże o proweniencji teatralnej pławią się w stylistyce oratoryjnej a precyzyjny akompaniament, uwypuklając, komentując i koloryzując quasi-operowe duety, nie pozwala zapomnieć o romantycznej estetyce niemieckiej pieśni (Lied).

William Bouguereau: Pieta

William Bouguereau: Pieta

Sztuki prowadzą nas do idealnego świata – mówił Gustaw Klimt – w którym możemy znaleźć jedynie prawdziwą radość, prawdziwe szczęście, prawdziwą miłość”. Z gracją i elegancją, jakiej nie powstydziłby się autor Pocałunku, Equilbey peregrynuje po marmurowym krajobrazie Dworzakowskich wyznań; łagodnie kontempluje jego mroczne meandry, z dystynkcją zagłębia się w ezoteryczne zaułki, konsekruje uduchowione ścieżki. Soliści i chór godnie partycypują w tej onirycznej conversazione, a fortepianowy sztafaż Brigitte Engerer, błądząc w nicości bez czasu i bez wymiaru, opalizuje czarem, jakiego nie powstydziłby się sam Makart… Kuriozum, ale jakże intrygujące.

© Andrzej Osiński

Reklamy
Published in: on 10 kwietnia 2009 at 6:30  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2009/04/10/antonin-dworzak-stabat-mater/trackback/

%d blogerów lubi to: