Henry Purcell: Fantazje na consort viol

Henry Purcell - Fantazje na consort viol (okładka płyty)

Henry Purcell - Fantazje na consort viol (okładka płyty)

W dobie poprzedzającej supremację kwartetu smyczkowego, na niwie instrumentalnej muzyki kameralnej, brytyjska fantazja na consort viol wydała owoce najszlachetniejsze i najsubtelniej wyrafinowane. Świetne dekady znaczone dumnym panowaniem niepokornych Tudorów oraz przewrotnych Stuartów, piętnują nieprzeliczone fancies sygnowane dłonią najznamienitszych heroldów epoki arystokracji: Morleya, Byrda, Gibbonsa, Lawesa, Jenkinsa i Locke’a. Restauracja monarchii anno domini 1660, połączona z rozległą inwazją kontynentalnej Melpomeny, jakiej ekskluzywne wytwory admirował sam Karol II, przyniosły kres improwizacyjnej formule, która wydając „łabędzi śpiew” w postaci opusu Matthew Locke’a (1660), ustąpiła pola wdzięcznej sonacie oraz tanecznej suicie.

Jacques Blanchard: Święta Cecylia

Jacques Blanchard: Święta Cecylia

Purcell dojrzewający w erze absolutnego przewrotu mód i transformacji stylistycznych, nie wahał się hojnie czerpać ze spuścizny dogasających trendów i skarbca martwych inspiracji. Latem 1680, jako młodzieniec ledwie 21-letni, autor „Dydony i Eneasza” rozkoszuje się archaicznymi wyznaniami Locke’a, na których niezobowiązującej strukturze, rozsnuje kontrapunktyczny manuskrypt o zadziwiającej dojrzałości i precyzji, a polifonii godnej Bachowskiej. Początkujący adept Muzy nie ośmielił się opublikować sofistycznej kompozycji (u schyłku XVII stulecia nie wzbudzała już ona zresztą żadnej recepcji);  współczesna edycja Petera Warlocka (1927) wydobywająca zapomniany rękopis z przepastnych archiwów British Museum, przywróciła jej należne miejsce na artystycznym parnasie. (więcej…)

Reklamy
Published in: on 21 Maj 2009 at 19:02  Dodaj komentarz  

Shan-shih: Pustelnia „Kamiennego Domu”

Dai Jin: Gęsta zieleń w wiosennych górach

Dai Jin: Gęsta zieleń w wiosennych górach

„Poematy o górach” (Shan-shih) pióra Ch’ing-hunga 1) (1271–1352), powszechnie znanego pod mianem „Kamiennego Domu”2) wykazują liczne analogie z wierszami innych chińskich i japońskich mnichów zen, prowadzących pustelnicze życie. Jednak głos Ch’ing-hunga pozostaje na ich tle wyjątkowy pod względem ujawnienia ogromnej ilości detali związanych z codziennym życiem pustelnika oraz jego zagubioną wśród gór samotnią.  „Kamienny Dom” nie był wędrowcem, artystą czy formalnym poetą. Nie był również urzędnikiem-odludkiem ani zbiegiem. Był mnichem, wykształconym w Dharmie przez licznych mistrzów i doskonale zorientowanym w doktrynie buddyjskiej. Jakiś czas był mistrzem medytacji; przez wiele lat pełnił również w klasztorze funkcję opata, zyskując tym zasłużoną renomę i rozgłos. Lecz nic nie odpowiadało jego naturze tak bardzo jak wolność płynąca z życia w górach — w jego przypadku Hsiamushan (lub Zhongnan) we wschodnich Chinach. To właśnie tutaj, już u schyłku życia ułożył 184 strofy, które sam określił mianem „Poematów o górach”.

Ch’ing-hung napisał „Poematy o górach” w przypływie natchnienia, rozpalając swoją pamięć i zrozumienie w nagłym niezwykle owocnym zrywie. W przedmowie do dzieła zauważył: Niektórzy mnisi zen poprosili mnie, abym opisał, jakież to interesujące rzeczy odkryłem w tych górach. Siedzę tu sobie spokojnie i pozwalam unosić się mojemu piórku. Nagle ten tom jest już pełny. (więcej…)

Published in: on 21 Maj 2009 at 10:47  Dodaj komentarz