Franciszek Schubert: Sonata na fortepian i arpeggione

Franciszek Schubert: Sonata na fortepian i arpeggione (okładka płyty)

Franciszek Schubert: Sonata na fortepian i arpeggione (okładka płyty)

Zachwycając się przejrzystą i uduchowioną grą Anne Gastinel, francuski pisarz, Didier van Cauwelaert, w subtelnych frazach, jakich nie powstydziłby się autor „Czasu odnalezionego„, rozpływa się nad unikalną techniką i wrażliwością artystki, obdarzonej „darem ujawniania współczesnych przeżyć, pulsujących za zasłoną partytury.” Rzeczywiście, wraz z utalentowaną Claire Désert, Gastinel prezentuje spektakl, w którym „dźwięki instrumentu splatają się z przepływającymi frazami fortepianu, plącząc i wspierając się wzajemnie we wspólnej wspinaczce ku światłu”.

Philippe de Champaigne: Pokutująca Magdalena

Philippe de Champaigne: Pokutująca Magdalena

Wiolonczeliści uwielbiają Schuberta za elegijne, zapadające w pamięć melodie, także za kwintet smyczkowy D.956, jednak twórca „Pstrąga” nie napisał ani jednego utworu na wiolonczelę solo. Artystka wyraża żal z tego powodu w formie czarującego listu do kompozytora, oferując – w hołdzie dla jego sztuki – doskonałe transkrypcje wdzięcznej, Mozartowskiej w treści sonatiny, melancholijną sonatę na arpeggione oraz garść osobistych wyznań, zaczerpniętych z obszernej spuścizny pieśniarskiej wiedeńskiego mistrza. Liryka Schuberta, przewidziana w głównej mierze na tenor, wiarygodnie przemawia głosem wiolonczeli, operującej w zbliżonych rejestrach i epatującej pokrewną barwą. Brak przejmujących słuchacza słów, Gastinel kompensuje bez trudu elastycznością, intrygującymi zmianami tonacji i godną podziwu ekspresją.

Philippe de Champaigne: Ex voto

Philippe de Champaigne: Ex voto

Artystka od lat pozostaje wierna temu samemu instrumentowi, zbudowanemu w mediolańskiej pracowni Carlo Giuseppe Testore u schyłku XVII stulecia. Być może to tłumaczy niecodzienne wrażenie, jakie odniosłem słuchając przepełnionej smutkiem Sonaty a-moll, nigdy zresztą na arpeggione nie grywanej, mając poczucie, iż w istocie docierają do mnie szlachetne ustępy Saint-Colombe’a czy Marina Marais, rozbrzmiewające gdzieś w zacisznych krużgankach prowansalskiego klasztoru. Muzyka płynie tu w jednym nurcie szlachetnych emocji, lekko, gustownie i bez wysiłku. Mistrzowska fraza nie jest przy tym ekspresyjna, acz niebywale dyskretna, nie narzucając się słuchaczowi i pozostawiając go jeszcze przez długie chwile w stanie absolutnego, niczym niezmąconego skupienia. I oto, w utworze Wiedeńczyka z krwi i kości, ze zdumieniem odkryłem ów cichy, kontemplacyjny klimat, promieniujący z płócien genialnych mistrzów francuskiego baroku: George’a de la Tour i Philippe’a de Champaigne. Później to wrażenie ustępuje (niestety!), i wraz z pozostałym programem mój duch przenosi się w rojne, kawiarniane ogródki naddunajskiej stolicy, w czasie kiedy dostojnym krokiem spacerował po niej Brahms, a dobrotliwy cesarz Franciszek Józef łaskawie salutował tłumom. Jednakże piękno i cicha słodycz tego nagrania falują dalej bez zakłóceń, ginąc w przestrzeni, niczym pożółkłe, listopadowe liście.

Anne Gastinel podczas "Folle Journée" 2009 (Wikipedia)

Anne Gastinel podczas "Folle Journée" 2009 (Wikipedia)

Anne Gastinel wzięła mnie szturmem i nawet nie wiem, kiedy odstawiłem w kąt ulubioną wersję Wispelweya i Giacomettiego, jaką uznałem teraz nazbyt szorstką. „Dzięki jej sztuce – ocenia ten fenomen Cauwelaert – kompozytorzy przemawiają do nas bezpośrednio”, a ja nie widzę powodu, aby się z taką opinią nie zgodzić.

© Andrzej Osińskip_m

Reklamy
Published in: on 26 Maj 2009 at 8:00  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2009/05/26/franciszek-schubert-sonata-na-fortepian-i-arpeggione/trackback/

%d blogerów lubi to: