Ludwig van Beethoven: Sonaty na skrzypce i fortepian

Ludwig van Beethoven: Sonaty na skrzypce i fortepian (okładka płyty)

Ludwig van Beethoven: Sonaty na skrzypce i fortepian (okładka płyty)

Kluczem do zrozumienia niesłychanej żywiołowości i spontaniczności, jaką emanuje to nagranie, są oryginalne skrzypce pochodzące z Salzburga i należące ongiś do samego Beethovena. Legendarny instrument, który w rękach Daniela Sepeca, promieniuje szlachetnym, pełnym słodyczy tonem, wchodził niegdyś w skład kwartetu smyczków, jaki kompozytor otrzymał w darze od księcia Karola Lichnowskiego około roku 1800. Kolejną innowacją jest towarzystwo wdzięcznego pianoforte Conrada Grafa (1824), spoczywającego na co dzień w domu – muzeum autora „Kreutzerowskiej„, na którym wirtuoz Staier entuzjastycznie wygrywa swą partię, nie pozwalając (i słusznie) usunąć się skrzypcom w cień. Beethoven doskonale znał właściwości tego modelu, który, acz o dwie dekady późniejszy od zaprezentowanych tu młodzieńczych sonat op. 23 i 30, dysponuje bardziej dynamiczną skalą i szerszym zakresem dźwięku, niżeli pianoforte przełomu XVIII i XIX wieku.

Carl Spitzweg: Serenada

Carl Spitzweg: Serenada

Postępujące zmiany w zakresie budowy instrumentów klawiszowych, skutkujące wprowadzaniem na rynek nowych, ulepszonych modeli z częstotliwością zaledwie kilku lat, przyczyniły się do tego, iż już w czasach autora „Pastoralnej” dochodziło do znaczących rozbieżności w interpretacji jego utworów, co w głównej mierze dotykało dzieła starsze. Czystość, ekspresja i klarowność przekazu duetu Sepec – Staier płyną z właściwego obecnie dążenia do jak najwierniejszego odczytania intencji twórcy. Oryginalne instrumentarium jest w tym przypadku jednym z podstawowych warunków dotarcia do osobistej koncepcji mistrza; innymi są wrażliwość wykonawcy i wiedza o upodobaniach interpretacyjnych samego kompozytora. Z przekazów wynika, iż ulubionym skrzypkiem Beethovena, któremu mistrz powierzał wykonania swoich utworów, był Ignaz Schuppanzigh, koncertujący na dworze księcia Lichnowskiego. Sepec udatnie nawiązuje do pełnej niuansów, ekspresywnie artykułowanej gry tego skrzypka, starając się oddać jego manierę, która tak zachwycała autora „Fidelia”, i którą dziś znamy jedynie ze źródeł historycznych.

Carl Spitzweg: Serenada (II)

Carl Spitzweg: Serenada (II)

Swobodne improwizacyjne wykonania, były znamieniem burzliwych lat ścierania się dwóch porządków. Na określenie dramatycznego niespokojnego typu ekspresji, jakim pulsują zewnętrzne części sonaty op.30/2, skomponowanej w 1802 roku i uchodzącej wówczas za nowatorską, ukuto specjalny termin: „élan terrible„. Pojawił się on rok wcześniej, przy okazji premiery opusu 23, pozwalającego wykonawcom na znaczną swobodę interpretacji. Zwłaszcza środkowe adagio, przynoszące wytchnienie pomiędzy ożywionym dyskursem części zewnętrznych oraz subtelne wariacje, osnute wokół lirycznej mozartowskiej arii, dają artystom duże pole do popisu. Staier i Sepec skwapliwie z tego korzystają, pozwalając sobie nawet na donośny efekt perkusyjny. I choć na co dzień rozpływam się w delicjach, wykreowanych przez duet Kremer – Argerich, to nie ukrywam, że ta efemeryczna wersja przyniosła mi sporą dawkę radości.

© Andrzej Osiński

p_m

Advertisements
Published in: on 26 maja 2009 at 8:20  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2009/05/26/ludwig-van-beethoven-sonaty-na-skrzypce-i-fortepian/trackback/

%d blogerów lubi to: