Koncert na skrzypce i orkiestrę Johannesa Brahmsa

Johannes Brahms: Koncert na skrzypce i orkiestrę (okładka płyty)

Johannes Brahms: Koncert na skrzypce i orkiestrę (okładka płyty)

Czym byłaby cnota, miłość, patriotyzm, przyjaźń itd. – czym byłyby aspekty tego pięknego wszechświata, który zamieszkujemy, czym byłyby nasze pociechy w życiu z tej strony grobu, a czym nasze nadzieje pozagrobowe, gdyby poezja nie wzniosła się na wyżyny i nie przyniosła światła i ognia z tych odwiecznych krain, dokąd egoistyczna zdolność rozumu nie miałaby nigdy odwagi się wzbić?” – indagował w dobie ożywionego romantyzmu, Percey Shelley. Koncert na skrzypce i orkiestrę Johannesa Brahmsa, rozsnuwający krystalicznie przejrzysty welon w skąpanym przedwieczerzem Pörtschach; nad lazurowym okiem Wörth, drżącym sitowiem raptownych trzmieli i wonnym kwieciem karynckiego rumianu – jest odpryskiem Poezji najwyższej, pośredniczącej między naturą a bytem, i jednającej strapionych z Bogiem. „Ta muzyka porusza mnie do głębi” – zdradza wrażliwy Wadim Repin – „Większość koncertów na skrzypce zdaje się chorobliwie wystudiowanych i trzeba szukać nienaturalnych rozwiązań, aby spełnić wymogi technicznych sztuczek. Ten opus różni się od nich bez reszty; nie oferuje wystudiowanych fajerwerków o powierzchownej bufonadzie. Skrzypce przedkładają zwierzenia absolutnie realne i ujawniają w pełni swój potencjał”.

Gustaw Klimt: Wyspa

Gustaw Klimt: Wyspa

Harfa anielska ma wiele strun; zefir może poruszyć najsłabsze i z ich akordu wydobyć słodką i rozkoszną harmonię; ale srebrna struna drży tylko pod północnym wiatrem. To najpiękniejsza i najszlachetniejsza ze strun; a jednak trzeba jej dotknięcia surowej ręki” – rozważał Alfred de Musset. Rosyjski prestidigitator, w woli zanurzenia się w niewyczerpanym źródle podniet i inspiracji Brahmsowskich, zarzuca przysposobioną a bezpieczną kadencję Joachima na rzecz siarczyście ekstrawaganckiej – pióra Heifetza, oraz jednoczy swoje euforyczne moce z zaprzyjaźnionym Riccardem Chailly. „Spotkaliśmy się, aby odkryć ten utwór na nowo” – wyjawia maestro lipskich filharmoników. W ostatniej tercji XIX stulecia ich dumnym audytorium dowodził sam piewca „Niemieckiego requiem”, w czas kiedy przemierzał alpejskie rewiry, pilnie słuchając jak „ziemia rozkwita wiosną” (Edward Hanslik o II Symfonii D-Dur), i mając się na baczności, by nie podeptać kruchych melodii, tak hojnie rozproszonych wśród traw i ścieżek dobrotliwego Pana.

Gustaw Klimt: Ogród z kurami

Gustaw Klimt: Ogród z kurami

Wiolinowe misterium czerpie obficie z tych pastoralnych fraz, dźwięcząc melancholijną kantyleną lasów i gorzkim hymnem pędzonym pasją naddunajskiego wiatru. Monumentalne, synkopowane i najeżone kaskadą kontradykcji dzieło, rychło zostało okrzyknięte „koncertem przeciw skrzypcom”, zdumiewając bujnością i tajemnością kunsztownej narracji, utkanej w arabeskową tapiserię o medytacyjnym i rozdzierającym korne zmysły rytmie. W jej srebrzystym przędziwie wiedzie ewangeliczny i zgodny dyskurs wrzawa natchnionych instrumentów, a ich pełna splendoru obecność nie limituje się do zgrzebnego komentarza ekstatycznego i egoistycznego monologu gęśli. „Kiedy rejestruję tę muzykę – przywołuje Repin – zawsze myślę o sobie w kategoriach kameralisty. Rozmyślam o niej jako o dialogu”; rozprawie o posągowo retorycznej skali, tchnącej grandilokwencją i uwielbieniem upojnej przeszłości.

Gustaw Klimt: Krucyfiks w ogrodzie

Gustaw Klimt: Krucyfiks w ogrodzie

Artysta musi naśladować to, co jest wewnątrz rzeczy, to, co działa aktywnie poprzez formę i kształt, i przemawia do nas przez symbole (…) – ewokował Samuel Coleridge – tak, jak nieświadomie naśladujemy tych, których kochamy; gdyż tylko w ten sposób może mieć nadzieję, że stworzy dzieło prawdziwie naturalne w swoim przedmiocie i prawdziwie ludzkie w swoim oddziaływaniu”. Rosyjski koncertant posiadł był tę ponadludzką jakość, skutecznie dozując w ramach esencjonalnej, klasycznej konstrukcji a to drobinę szaleńczej ingrediencji, a to okruchy temperamentnej ekspresji, skrzące ferworem w cygańskim rondzie puszty. Z palladiańską świętością i apollińskim hieratyzmem, pokonuje on emfatycznie rozpłomienione stance, deklamując i szepcząc, tonizując i uśmierzając zwierzęce lęki, sielankowo gruchając i powłóczyście miarkując smyczkowania. Lipska orkiestra uczciwie sekunduje tym transparentnym elukubracjom, okraszając ulotną codzienność wzniosłym oddechem strzelistej i nieprzemijającej Sztuki, niosącej „wieczność w sobie samej” i „nieśmiertelnej już w ziemskiej egzystencji”(Ludwig Tieck).

Gustaw Klimt: Nadciągająca burza

Gustaw Klimt: Nadciągająca burza

W kontemplacyjnym „Koncercie Podwójnym a-moll”, dźwięczącym reminiscencją uroczych „concerti grossi” i mozartowskich dysertacji na wolnym powietrzu, dołącza do tego szacownego gremium wiolonczelista Mork, zachwycając do woli welwetową zwiewnością i fenomenalnie wyważonym gestem. Jules Barbey d’Aurevilly zauważył kiedyś, że „w muzyce i życiu więcej mówią milczenia, niż akordy”. Brahmsowskie postludium o powściągliwej, intymnej kanconie; rzewne, subtelne i melodycznie wyrafinowane, jawi się relikwią taktownej ciszy; olimpijskim wytchnieniem po trudach bytu, półgłosem starca dotykającego spraw ostatecznych i uchodzącego wartko w świat wyższych wzruszeń. Krocząc drogą ku Prawdzie, pielęgnując i żywiąc miłość wobec jej nieodgadnionych ścieżek, otwarcie tęskniąc za niewinnymi rozkoszami nieba, mistrz „Wariacji na temat Haydna” przedłożył hymn o balsamicznie wonnym aromacie, kojący ducha i jednający wielkie imperium człowieczych namiętności. Przywracając życiu obszerny kosmos, w którym jesteśmy niewydarzonym pyłkiem i który jest kwiatem wszelkich możliwych refleksji, Johannes Brahms uwolnił nasze wewnętrzne oko z ciemnej zasłony pospolitości i odsłonił mu nieopisany wzorzec istnienia. Obrócił w nicość klątwę, jaka nas wiąże z przypadkowością pustych wrażeń i „obdarzył skrzydłami, dzięki którym człowiek mógłby wzbić się do sanktuarium, gdzie ukrywa się Bóg” (Honoriusz Balzak).

© Andrzej Osińskip_m

Reklamy
Published in: on 7 września 2009 at 15:52  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2009/09/07/koncert-na-skrzypce-i-orkiestre-johannesa-brahmsa/trackback/

%d blogerów lubi to: