Fantazje Eugenii Rubinowej

"Fantazje" (okładka płyty)

"Fantazje" (okładka płyty)

Dlaczego fascynują nas marzenia?” – pyta na okładce swej debiutanckiej płyty, piękna Eugenia Rubinowa – „Dlaczego marzenia dają nam tak niesamowity posmak nie kończącej się wolności?”. W poszukiwaniu odpowiedzi, pochodząca z egzotycznego Taszkentu, artystka, proponuje podróż w głąb nieokiełznanej wyobraźni najwybitniejszych liryków fortepianu, prowadząc nas po mrocznych i wieloznacznych klimatach, wykreowanych ich piórem.

Improwizacyjne fantazje, operujące gwałtownymi kontrastami, śmiałą, nowatorską formą i nie wstrzymanym przepływem muzycznej frazy, stanowią ważny element duchowej spuścizny romantyków, chociaż jeszcze u progu XIX stulecia postrzegano je jako odmianę wieloczęściowej sonaty: „Tak więc piszmy sonaty bądź fantazje, mniejsza o nazwę” – nawoływał Robert Schumann. Ten protagonista niemieckiego romantyzmu w jego najbardziej wybujałej i niepokojącej postaci, przez całe życie stosował oba pojęcia zamiennie, jednak jest oczywiste, iż pochodzące z 1838 roku Kreisleriana z formą sonatową nie mają nic wspólnego, a ich źródeł należy upatrywać w gęstym materiale literackim i poetyckim epoki.

Carl Blechen: Diabelski most

Carl Blechen: Diabelski most

Powstała trzy lata później zdumiewająca Fantazja, op. 49 Fryderyka Chopina potwierdza, iż nowy gatunek stał się rodzajem maski, jaką wrażliwy artysta przybierał, ukrywając za bogatą tkanką literackich odniesień, rzeczywiste uczucia i targające duszą sentymenty. Tam, gdzie kończą się wszelkie słowa, tam zabierała głos muzyczna fantazja. „Muzyka, jak i życie, stawia wyłącznie pytania. Gdyby można wyjaśnić lub opisać muzykę w słowach, czy byłaby ona w ogóle potrzebna?” – analizuje istotę tego fenomenu pianistka.

Hoffmanowski kapelmistrz, nobilitowany muzyką Schumanna, stał się prawdziwym bożyszczem innego pasjonata fantastycznej prozy autora Kota Mruczysława, Brahmsa, który imieniem Kreislera podpisywał młodzieńcze listy i niektóre wczesne kompozycje. Fantazje op. 116 powstały u schyłku życia artysty (1892), kiedy płomienny żar młodości wprawdzie już przygasł, ale jego iskry tliły się wystarczająco mocno, by rozpalić wyobraźnię słuchaczy.

Carl Blechen: Góra szubienic

Carl Blechen: Góra szubienic

Zanurzając się w intymne, introspektywne kreacje romantyków, Rubinowa zdradza doskonałe przygotowanie tematu, godną podziwu elokwencję i rozwagę. Na podkreślenie zasługują jej szczerość i precyzja. Jednak, słuchając tego nagrania, odnoszę wrażenie, iż niezmiernie trudno odróżnić je w powodzi realizacji innych pianistów. Mistrzowskie rejestracje Kreislerianów, dokonane przez Kempffa i Arrau w 1973 roku, udowadniają, iż technika Rubinowej rzeczywiście nie budzi najdrobniejszego zarzutu. Tylko że za parawanem perfekcyjnego wykonania zaginęła gdzieś ludzka istota: człowiek z jego osobistym żalem, smutkiem i melancholią; cierpieniem, które jest zawsze tylko nasze, indywidualne i niepowtarzalne. Doskonałość formalna i niechęć wobec emocji: precedens czy syndrom młodego pokolenia?

© Andrzej Osiński

Źródło: „Muzyka 21”

Advertisements
Published in: on 19 września 2009 at 8:22  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2009/09/19/fantazje-eugenii-rubinowej/trackback/

%d blogerów lubi to: