Piąta i Szósta symfonia Ludwiga van Beethovena

Jacek Malczewski: Tanatos

Jacek Malczewski: Tanatos

Umieszczenie na jednym krążku utworów tak silnie skontrastowanych, jak Piąta i Szósta symfonia Beethovena, już na pierwszy rzut oka wydaje się zabiegiem ryzykownym. Wszak jeszcze w nie tak odległych czasach, kiedy na rynku wydawniczym niepodzielnie królowały płyty analogowe, producenci dokładali starań, aby patetyczna c-moll i pastoralna F-Dur, trzymały się od siebie z dala.

Przy całym nowatorstwie, Piąta, doskonale wpisuje się w klasyczną, czteroczęściową formę symfonii nieprogramowej, którą – zgodnie z terminologią, zaproponowaną przez jej gorącego admiratora, E.T.A. Hoffmanna – określano mianem muzyki absolutnej. To czysto instrumentalne, jednolite i zwarte formalnie dzieło, wolne od plastycznych i literackich odniesień, wznosi odbiorcę na wyższy poziom świadomości, pozwalając mu doświadczyć stanu niewyrażalnego w słowach i obrazach. Motyw „przeznaczenia pukającego do drzwi”, który zaważył na jednostronnym odbiorze Piątej, pojawił się na skutek niedyskrecji mistrza z Bonn, który rok po premierze zdradził jednemu z przyjaciół swoje rozumienie allegro con brio. Fakt ten sprawił, iż opusowi 67 przyklejono łatkę symfonii programowej, interpretując ją jako osobisty wyraz odwiecznej walki człowieka z przeznaczeniem.

Jacek Malczewski: Śmierć

Jacek Malczewski: Śmierć

Pastoralna”, otrzymała swoje miano wprost od kompozytora, który jest również autorem sugestywnych śródtytułów, określających jej zawartość. Wyjątkowa, pięcioczęściowa struktura tej symfonii, była pierwszym,  poważnym krokiem w kierunku rozszerzenia granic gatunku i wyłomu tradycji; nowatorskie były także aluzje do popularnych melodii ludowych, które Beethoven otwarcie sparafrazował w części I, III i V. Ewokacja wrażeń człowieka, podziwiającego wiejską okolicę, jest przy tym najpoważniejszym zaprzeczeniem idei, jakoby ważkie treści programowe, można wyrazić wyłącznie za pomocą poematu symfonicznego, symfonii programowej czy wagnerowskiego dramatu muzycznego.

Jean Baptiste Camille Corot: Zadrzewiona łąka

Jean Baptiste Camille Corot: Zadrzewiona łąka

Bruno Weil, wybitny specjalista w zakresie interpretacji repertuaru wiedeńskich klasyków, gościnnie dyrygujący kameralną Tafelmusik, którą znamy z udanych rejestracji na instrumentach z epoki, jest mistrzem tyleż wiarygodnym, co nieustępliwym i rygorystycznym. Kanadyjski zespół oferuje nagranie uczciwe, solidne i nie odbiegające od światowych standardów, to fakt, jednak brak w nim ciepła i pewnej dozy lekkości, wznoszącej się ponad przyziemność. Najbardziej tracą na tym zewnętrzne części Piątej, które brzmią tu wyjątkowo hałaśliwie i ciężko, i które – z uwagi na nadmiar basów i niezbyt przyjemne rogi – po prostu męczą. Z kolei burzowemu allegro Szóstej przydałoby się nieco więcej mocy, owej romantycznej terribilité, szalonej, acz nie rustykalnej, jaką oferuje Tafelmusik. Pozostałe części poprowadzono z rzeczywistym wdziękiem, przejrzyście i delikatnie. Szczególnie zachwycają wolniejsze partie  Pastoralnej, i może szkoda, że Weil na niej nie poprzestał.

© Andrzej Osiński

Reklamy
Published in: on 23 września 2009 at 7:32  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2009/09/23/piata-i-szosta-symfonia-ludwiga-van-beethovena/trackback/

%d blogerów lubi to: