Heinrich Böll: I nie poskarżył się ani jednym słowem…

Heinrich Böll

Heinrich Böll

Wyjaśnienie trzyletniemu dziecku, co znaczy samowolne opuszczenie oddziału, wcale nie jest takie trudne, ale jakiego oddziału, tego nie potrafię jej wyjaśnić. Ani że stawanie się człowiekiem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy człowiek samowolnie opuści oddział. To doświadczenie przekazuję bez wahania późniejszym pokoleniom jako moją radę” – wyznaje bohater opowiadania „Opuszczenie oddziału” (1964), a jego słowa należy przyjąć za programowe dla artystycznej i ideowej postawy Heinricha Bölla (1917-1985).

Wols: Miasto

Wols: Miasto

Urodzony 21 grudnia 1917 roku w Kolonii i wychowany w tradycji katolickiej, jaką w przyszłości podda surowemu i trzeźwemu osądowi moralisty, autor „Zwierzeń klowna”, należał do pokolenia, które swój światopogląd kształtowało w twardej rzeczywistości frontowej, tam, gdzie – jak zauważył Marek Wydmuch – „bezradny mężczyzna w mundurze uczy się, że cały jego wcześniejszy świat, (…) wszystkie ludzkie odruchy litości i miłości bliźniego, nie znaczą tu właściwie nic.”

Francis Bacon: Obraz

Francis Bacon: Obraz

„Opuszczenie oddziału” jest opowieścią o życiu człowieka, który „po ślubie nie powraca do swego oddziału, zostaje aresztowany, a później, utraciwszy podczas wojny żonę i przyjaciela, również wewnętrznie odwraca się od świata i nie chce się już w nic angażować. Nietrudno zauważyć, iż w zredagowanej przez autora nocie, pojawia się wyraźny motyw autobiograficzny; retrospekcje, które Böll umiejętnie wplatał w karty swoich utworów, pozwalając im zderzać się z literacką fikcją i wewnętrznym monologiem bohaterów.

Wols: Miasto dolne i górne

Wols: Miasto dolne i górne

Książkowe postaci przewijają się przez meandry przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, stapiając się w jedno we wspomnieniach różnych ludzi. Taki formalny zabieg pozwala na swobodne wiązanie trzech czasów i pozornie odległych wątków, które, osadzone w konkretnej przestrzeni, zachodzą jednocześnie, i które Böll referuje zawsze z wielu punktów widzenia. Wymiar historyczny i ogólnoludzki łączą się z przeżyciem indywidualnym; subiektywnym wspomnieniem uwikłanej w los świata jednostki, której twórca „Śmierci Lohengrina”, ustawicznie nakazuje powtarzać wspomnienia i powracać do nich z monotonią przesuwającej się taśmy filmowej, bądź na kształt muzycznej frazy, dzięki czemu nabierają one czysto elementarnego, fizjologicznego charakteru.

Francis Bacon: Głowa VI

Francis Bacon: Głowa VI

Tragiczne przeżycia, dręczące pamięć literackich bohaterów Bölla, wiążą ich z określonymi doznaniami zmysłowymi, jak w tym fragmencie pacyfistycznej powieści „Gdzie byłeś Adamie?” (1951): „Feinhals powtórzył cicho: Zwycięstwo, hasło zwycięstwo – i słowo to miało posmak letniej wody. Zerwał papierek z dropsów, włożył jednego do ust, a gdy poczuł w ustach nieokreślony, słodko-kwaskowaty, syntetyczny smak (…) posłyszał tuż nad sobą granaty, bijące dotychczas godzinami na jakiejś odległej linii.

Wols: Bez tytułu

Wols: Bez tytułu

I odwrotnie, obiekty zmysłowe, przejawiające się w teraźniejszości tych postaci, kierują ich odczucia w stronę wydarzeń przeszłości, powiązanych z konkretnym obrazem, zapachem czy dźwiękiem, lub do niejasnych przeczuć przyszłości: „Zrobiło się jeszcze goręcej, jeszcze ciszej niż przedtem, dziedzińce koszarowe były jeszcze bardziej opustoszałe, a nic tak nie odpowiada moim wyobrażeniom o piekle jak rozprażone, ciche, opustoszałe dziedzińce koszarowe”– relacjonuje ciężką, duszną atmosferę ostatnich dni sierpnia 1939 roku, szeregowiec Wehrmachtu, w opowiadaniu „Kiedy wojna wybuchła”.

Francis Bacon: Tryptyk 1944 (3)

Francis Bacon: Tryptyk 1944 (3)

„Gdzie byłeś Adamie?” otwiera serię oskarżycielskich powieści, w których literacka negacja wojny przybiera formę jawnej demonstracji: „Utarczka trwała krótko, była to wymiana zaledwie paru serii, potem trzasnęły granaty ręczne, trzy lub cztery, ten hałas (…) Feinhalsowi wydało się to śmieszne: gdziekolwiek toczyła się wojna, zawsze towarzyszył jej zbyteczny hałas. Nieludzkie zmagania kpią z naturalnych praw obowiązujących w społeczeństwie i wypaczają je; co więcej, zawieszają te prawa w próżni, a pragnącym żyć, odbierają ten dar bądź zamieniają w jednostki wewnętrznie martwe, niezdolne do okazania ludzkich uczuć: „Filskeit zabijał niechętnie. Własnoręcznie nie zabił jeszcze nigdy i to było jednym z jego rozczarowań: nie umiał zabijać. Rozumiał, że to konieczne i podziwiał rozkazy, które kazał ściśle wykonywać; nie chodziło o to, aby chętnie wykonywać rozkazy, lecz by rozumieć ich konieczność, szanować je i wykonywać…

Wols: Bez tytułu

Wols: Bez tytułu

Człowiek nie rozwija w sobie instynktu drapieżcy; morduje, gdyż jest to jego wojennym obowiązkiem, pozbawia życia ludzi zupełnie mu obojętnych, którzy zrządzeniem losu znaleźli się „po przeciwnej stronie”.Front oznacza kres normalnego świata, a toczone tu walki pozbawione są jakiegokolwiek sensu: „Dziki trzask wydał mu się osobliwie śmieszny – słyszał teraz, że to niemieckie czołgi (…) strzelały stanowczo za gęsto, w ogóle na tej wojnie strzelano częściej, niż to było konieczne, ale prawdopodobnie było to cechą tej wojny.

Francis Bacon: Ukrzyżowanie (3)

Francis Bacon: Ukrzyżowanie (3)

W „Gdzie byłeś Adamie?” pojawia się czytelny motyw sądu nad epoką. Powracając do końcowej fazy przegranej wojny, której losy już przesądzono, prowadzonej mimo to z zaciekłym uporem („Mam wrażenie, że nasz regulamin jest jedynym, który nie mówi ani słowa o odwrocie, mówi tylko o ustawicznym oporze”), Böll wydaje wyrok nie tylko na czasy, w których akcja się rozgrywa, ale i na czasy obecne, usiłujące zracjonalizować minione wydarzenia, usunąć je na margines zbiorowej pamięci, rozgrzeszyć winnych. „Katastrofa światowa może służyć do niejednego – pisze Theodor Haecker w motcie powieści – także do tego, aby znaleźć alibi przed Bogiem. Gdzie byłeś Adamie? – Byłem na wojnie światowej”.

Kolonia, rok 1945

Kolonia, rok 1945

Autor „Opiekuńczego oblężenia” wyraża przekonanie, że po kataklizmie, nic nie jest w stanie funkcjonować tak jak dawniej, a człowiek – otoczony ruinami świata, jaki niegdyś zbudował – na próżno żywi nadzieję, że „wszystko jeszcze jest i będzie po staremu”. „Zniszczenia dokonane w naszym świecie nie są czysto zewnętrzne ani błahe, nie można więc liczyć na usunięcie ich w ciągu kilku lat” – pisze w eseju Das Auge des Schriftstellers.

Francis Bacon: Tryptyk 1944 (1)

Francis Bacon: Tryptyk 1944 (1)

Zmiany w psychice są nieodwracalne, a wojenny fatalizm bezustannie rzutuje na człowieka, rzeźbiąc jego społeczną postawę: „Żaden nie wiedział, że nienawidziłem ich wszystkich – nazistów i nie-nazistów – nie (…) z powodu ich przekonań politycznych, ale dlatego, że byli mężczyznami, że byli tej samej płci co tamci, z którymi musiałem współżyć przez sześć lat: pojęcia „mężczyźni” i „głupi” stali się dla mnie niemal synonimami.

W „Opuszczeniu oddziału”, granice, dzielące fikcję od osobistych doświadczeń autora, są mało czytelne, nieuchwytne; zacierają się do stopnia, w którym trudno odróżnić obie te sfery, „trudno przedrzeć się przez zamgloną rzeczywistość”. Powołany do wojska po jednym zaledwie semestrze studiów i przydzielony do oddziałów piechoty, Heinrich Böll, przeżył kilka bitew i był czterokrotnie ranny.

Wols: Kompozycja w żółcieni

Wols: Kompozycja w żółcieni

Nie opuścił sztandarów, na które żołnierze składają przysięgę i nie dekował się. W sierpniu 1944 roku, po pobycie w lazarecie na Węgrzech, w obliczu zbliżającego się frontu, przyszły noblista (1972) załamuje się: „Słowo „służba” („Mam służbę”, „Jestem na służbie”) zawsze budziło we mnie strach – powraca do tych wypadków dwadzieścia lat później –W ciągu całego życia (…) jedynym moim celem było stać się niezdolnym do służby. Mimo, że kilkakrotnie byłem bliski tego celu, nigdy go całkowicie nie osiągnąłem (…) Wciąż uznawano mnie za zdolnego do służby.

Francis Bacon: Ukrzyżowanie (1)

Francis Bacon: Ukrzyżowanie (1)

Uzyskawszy przepustkę urlopową, Böll bierze ślub, a następnie – aż do lutego 1945 roku – symuluje chorobę, pragnąc uniknąć losu ludzi „w stalowych hełmach”, którzy „dzierżyli śmierć w ręce. Tkwiła ona w ich małych pistoletach, w ich poważnych twarzach, a jeśli sami nie chcieli jej fatygować, to stały za nimi tysiące, gotowe, chętne i gotowe, aby dać śmierci szansę, szubienicą i pistoletem maszynowym. Ucieka i trafia do amerykańskiej niewoli …

Ukazując bolesny fragment własnej biografii, twórcy „Nie strzeżonych progów”, nie chodziło bynajmniej o apologię dezercji czy konkretny przypadek opuszczenia oddziału, jako wojskowej formacji państwa.

Wols: Kolumna groteskowa

Wols: Kolumna groteskowa

Böllowskie opuszczenie należy pojmować szerzej, w kategoriach wycofania się z udziału we wszelkich przejawach zbiorowości: Kościoła, społeczeństwa, narodu; organizacji, konformistycznie uformowanych na kształt „oddziału”. Zmuszony do pełnienia w nich „służby”, człowiek, jest w istocie więźniem, pozbawionym własnej indywidualności, a oddanie dla którejkolwiek „jeśli w ogóle mogło go odmienić, to tylko negatywnie.

Do końca pozostawał wrogiem konformizmu pod każdą postacią. W odczuciu twórcy, konformizm nie przejawia się wyłącznie na płaszczyźnie politycznej, gdzie szybko można przenieść się z jednego „oddziału” do innego, w zależności od aktualnej sytuacji, ale ogarnia ludzkie życie we wszystkich jego aspektach, także tym najbardziej prywatnym.

Francis Bacon: Tryptyk

Francis Bacon: Tryptyk

Rozwiązaniem jest swoisty nonkonformizm, pojęty przez pisarza jako wyłamanie się z wszechogarniających struktur i życie ponad podziałami, zgodne z wewnętrznym systemem wartości: „Na pytanie o moją narodowość udzielam bez wahania następującej odpowiedzi: Żyd, Germanin, chrześcijanin (…) Pod względem wyznania jestem niezapisaną kartą, powodem rozpaczy, dla ateistów „cierniem w oku”, dla chrześcijan „niejasnym przypadkiem” (…) Ostatecznie – jak mi niedawno wyjaśnił pewien sługa boży – „uprzejmość nie jest kategorią teologiczną”. Szkoda, w przeciwnym razie byłbym zapewne bardzo pobożnym człowiekiem.

Wols: Białe kule

Wols: Białe kule

Powracając do kraju zrujnowanego i niepewnego jutra, przepełnionego rozpaczą i poczuciem klęski, Böll po raz drugi doświadcza kresu osobistego świata wartości, usiłując stawić czoło „dzisiejszym czasom”, wymagającym „znacznej wytrzymałości. Przy bramie w ogrodzeniu z drutu kolczastego, przez którą nas ostatecznie wypuszczono, stał mężczyzna między dwoma dużymi koszami na bieliznę: w jednym leżało dużo jabłek (…) nawet najoszczędniejsi i najbardziej wyrachowani nie mogli się oprzeć widokowi jabłek (…) ojczyzna tak serdecznie witała powracających synów witaminami ­– zauważa z ironią w opowiadaniu „Kiedy wojna się skończyła”.

Drezno, rok 1945

Drezno, rok 1945

„Literaturą okaleczonych”, „literaturą ruin”, nazwano wczesne utwory Bölla, którego literacki debiut w roku 1947, przypadł na moment znamiennej cezury w historii Niemiec Zachodnich, jakie stanęły u progu remilitaryzacji w obliczu nowego, „zimno-wojennego” konfliktu, chociaż nie zdołały się jeszcze uporać ze straszliwymi skutkami poprzedniego: „Ktoś twierdził, że do Kolonii nie wpuszczają, ponieważ rozkładające się zwłoki spowodowały zarazę, inny znów powiedział, że będziemy musieli trzydzieści albo czterdzieści lat uprzątać gruz, ruiny, „i nawet nam nie dadzą lor, będziemy musieli nosić gruz koszykami”.

Francis Bacon: Ukrzyżowanie (2)

Francis Bacon: Ukrzyżowanie (2)

Autor „Bilardu o wpół do dziesiątej”, tak  oceniał własną twórczość w referacie, wygłoszonym 18 marca 1964 roku: „Naszą literaturę możemy scharakteryzować jednym słowem: jest to literatura powojenna w tym sensie, że ukształtowała ją katastrofa Niemiec z lat trzydziestych i czterdziestych. Jest to zresztą zrozumiałe. Duchowe rany młodszego pokolenia były tak głębokie, że nie może się ono oderwać od swoich przeżyć, uważając je za temat wiecznie aktualny. W przerażającym, choć zrozumiałym sensie nasza obecna literatura jest literaturą okaleczonych.

Niemcy, rok 1933

Niemcy, rok 1933

Tym, co go najboleśniej poruszało w postawach „ocalonych”, były brak skruchy i poczucie niezasłużonej krzywdy; przekonanie o fatalnym błędzie w sztuce, niefortunnym układzie sił i nieudolności przywódców, jaka nie pozwoliła Niemcom zapanować nad światem. „Nie rozumieli– mówił –że z perspektywy wojennego koszmaru trzeba było zacząć myśleć na nowo”; zapomnieć o chorobliwych mitach i wyobrażeniach, pozwalających postrzegać konflikt zbrojny w kategoriach szlachetnej próby sił w imię górnolotnych ideałów: „Gdybym chciał dotrzeć do warstwy Kaliguli, czwartej od dołu, musiałbym odrzucić wszystkie wyżej położone warstwy, a już w pierwszej z nich natrafiłbym na gruz, tynk, połamane meble, ludzkie kości, stalowe hełmy, maski gazowe i klamry od pasów (…) i jakże mógłbym wyjaśnić potomnym, co miał znaczyć – nie mówiąc już o reszcie – napis na klamrach pasów ”Bóg z nami”?

Francis Bacon: Tryptyk  1944 (2)

Francis Bacon: Tryptyk 1944 (2)

Böll nie uwzniośla i nie oszukuje: wojna była, jest i będzie najwyższym złem, nieludzkim aktem, brutalnie sprzeciwiającym się pełnemu rozwojowi człowieka; chorobą, którą Antoine de Saint-Exupéry w motcie, poprzedzającym „Gdzie byłeś Adamie?”, przyrówna do tyfusu. Pisarz był w pełni świadom, iż wytrącone z życiowej równowagi, skażone „tyfusem” wojenne pokolenie, ucieka w nihilizm, egzystencjalizm i bezowocny żal nad sobą, znajdując dotychczasowe wartości nieadekwatnymi i zdegenerowanymi: „Wszystko, co dawniej byłoby śmieszne, utraciło cały swój komizm, a z tego, co kiedyś wydawało mi się zabawne, nie mogłem się śmiać; nie mogłem się nawet uśmiechnąć patrząc na sierżanta lub na starszego szeregowca, którego winkiel ciągle był jeszcze krzywo przyszyty (…) Wydawało mi się, że wojna odbiera śmieszności cały komizm”.

Wols: Bez tytułu

Wols: Bez tytułu

Najwyższym zadaniem, jakie widział przed sobą, było nie samo zrozumienie drugiego człowieka, co odnalezienie w nim nie podlegającego degradacji pierwiastka: godności; sumienia, które w obliczu straszliwych zbrodni potrafi zachować niewinną czystość i wiarę oraz miłości, która wskazuje nam drogę naprzód, w przyszłość, w czas, kiedy urzeczywistnienie pełnego człowieczeństwa znów będzie możliwe. „Trzeba się modlić, aby pocieszyć Boga” – mówi Żydówka Ilona, wskazując na źródło siły, które opromienia ludzką egzystencję i przypominając żołnierzowi Wehrmachtu, iż czas śmierci nie zwalnia z chrześcijańskich nakazów miłości bliźniego, pokoju i prawdy.

Francis Bacon: George Dyer

Francis Bacon: George Dyer

Aż do ostatnich powieści, nigdy nie tracił z oczu prostego człowieka, śledząc jego czyny i usiłując zrozumieć postawy uwikłanych w nonsensy współczesności: „Trzymają nas na wędce, wciąż łapiemy się na przynętę, wciąż pozwalamy się wyciągać aż na powierzchnię, oddychamy światłem, pięknem, radością, i za każdym razem taki łajdak wybucha śmiechem, rozwija żyłkę i znowu pogrążamy się w ciemność…” Na wojnie i w czas pokoju, w glinianym okopie i w luksusowej willi, Heinrich Böll stawiał pytania o moralne racje naszych czynów, o słuszność decyzji, o sens bytowania, które nigdy nie może być tylko pasywnym poddaniem, o zgodność z wewnętrzną integralnością, o wiarę we własne, podejmowane w głębi duszy rozstrzygnięcia.

Wols: Barka

Wols: Barka

Jego gorzkie przesłanie, od lat spotyka się z lekceważeniem i niechęcią, docierając do tych nielicznych, którzy – jak rodzina z „Wagi Baleków” (1952) – głęboko wierząc w „ojczyznę i ład”, nigdzie nie znajdują „ich urzeczywistnienia”: „Rodzice mojego dziadka musieli opuścić wieś, (…) ale nigdzie długo nie popasali, gdyż cierpieli widząc, że wszędzie wskazówka sprawiedliwości wskazywała fałszywie (…) a kto mijał ich wóz, słyszał czasem dochodzący z wnętrza śpiew: „Sprawiedliwość ziemska, o Panie, Cię zabiła”. I każdy kto chciał słuchać, mógł się od nich dowiedzieć (…) Ale prawie nikt nie chciał słuchać”.

© Andrzej Osiński

Reprodukcje z Internetu

Advertisements
Published in: on 6 maja 2010 at 8:03  Dodaj komentarz  
Tags: , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2010/05/06/heinrich-boll-i-nie-poskarzyl-sie-ani-jednym-slowem%e2%80%a6/trackback/

%d blogerów lubi to: