Apollinaire: Poeta niekochany

Guillaume Apollinaire (1916)

Guillaume Apollinaire (1916)

Relacjonując Wanderjahre paryskiej bohemy, rewoltującej sztukę w oparach tanich trunków i kłębach papierosowego dymu, Max Jacob tak wspomina swoje pierwsze spotkanie z Apollinairem: „Nie przerywając wywodu o Neronie (…) i nie patrząc w moją stronę, wyciągnął do mnie w roztargnieniu rękę krótką i mocną jak łapa tygrysa. Skończywszy mówić podniósł się i wyprowadził nas w noc wybuchami swego potężnego śmiechu. Wtedy rozpoczęły się najpiękniejsze dni mojego życia”.

Cudzoziemiec o śródziemnomorskiej urodzie, syn nieprawego łoża dorastający w atmosferze niedomówień i tajemnicy (podsycanej w latach dojrzałych przez autora Alkoholi nader chętnie); w cieniu klasztornej szkoły i pod skrzydłami ekscentrycznej matki o skandalicznej konduicie, pozbawiony ojczyzny, narodowości i stosunków, wiecznie bez grosza przy duszy – Wilhelm Apolinary Kostrowicki (1880-1918) zdobył współczesną poezję szturmem dążąc „przed siebie gotów na wszystko (…) pełen uroku, rozrzutny i nieulękły, zdradzany i ograbiany, szarpany ze wszech stron” (André Rouveyre). „Jestem Croniamantal, największy z żyjących poetów – wyzna w Poecie zamordowanym, somnambulicznej baśni wiedzionej z własnych doświadczeń – Często oglądałem Boga twarzą w twarz. Zniosłem światło boskie, które złagodził mój ludzki wzrok. Przeżyłem wieczność, ale czas przyszedł i stanąłem przed wami”.

Juan Gris: Otwarte okno

Juan Gris: Otwarte okno

Człowiek Południa z jego swobodą języka, zamiłowaniem do przesądów i żydowskiego folkloru, miłosnym libertynizmem i nieposkromioną żyłką do flanowania („Śpiewam radość wędrowania i rozkosz śmierci w wędrówce”), Apollinaire był duszą każdego towarzystwa, rozbrajającą rzadkim wdziękiem, arystokratyczną ogładą, apaszowskim zuchwalstwem i groteskowym humorem.  „Nie lubię tych przewiercających spojrzeń, tego przyjmowania nałogów i ułomności ludzkich bez uśmiechu, który jest sposobem zrozumienia i wsparcia nas jakoś w naszej nędzy, przysłonięcia jej co przynajmniej światłym ułaskawieniem” – tłumaczył pogodną wyrozumiałość wobec ludzkich przywar.

Georges Braque: Martwa natura

Georges Braque: Martwa natura

Piewca życia o szczęśliwym usposobieniu; istnienie zmienne, zmysłowe i niepochwytne, odznaczające się wyjątkową potrzebą pochwał, żądzą pieszczot i niewygasłym głodem uczuć; autor Wierszy dla Lou – świadectwa miłosnej udręki, męskiego cierpienia i upartej lojalności – gardzi samotnością, znajdując rozkosz w wieczornej włóczędze, w szaleńczych eskapadach po spowitym mrokiem Ogrodzie Luksemburskim, w wirze teoretycznych dyskusji szybujących aż do zatracenia ponad uśpionymi sercami awangardy: Montmartre i Montparnasse.

W paryskie zmierzchy spite dżinem / Elektrycznością gorejące / Zielone ognie tramwaj spina / I gra na żebrach szyn w gorączce / Swój jazgoczący szał maszyna”. Apollinaire zagłębia się w odgłosy stołecznej ulicy, chłonąc je chciwie z kronikarskim zapałem i bibliofilską namiętnością. W nocnych barach skupionych wokół Saint Lazare, w przytułku malarskiej cyganerii Bateau Lavoir, rojnym La Ruche i  wynędzniałej Zonie pełnej natarczywej biedoty; przy cynowym kontuarze De la Paix i w gwarnym ścisku cyrku Medrano; podczas projekcji Fantomasa, pośród sponiewieranych serwetek Café de la Rotonde i za zasłoną żołnierskiej kantyny – autor Zwierzyńca, uprzejmy erudyta o nad wyraz żywej gestykulacji i nie malejącym apetycie, złakniony artystycznych ciekawostek i obyczajowych ineditów, pozwala się pociągnąć każdemu, kto ceni uroki bezdomności i kto nie grzeszy nudą, nawet jeśli rozmowa ma miejsce „w ogromnych krajobrazach śniegu i krwi [gdzie] zobaczył mękę frontowego życia (…) straszliwą do ostateczności elegancję morza okopów w nędznej Szampanii”.

Juan Gris: Mężczyzna w kawiarni

Juan Gris: Mężczyzna w kawiarni

W polnym pustkowiu pod Nîmes mówił o sztuce – wspomina towarzysz broni – Mówił o niej z wiarą i miłością, w obliczu których wszelkie nasze zastrzeżenia wobec nowatorskich technik okazały się bezsilne”. Dla wyniesionego ponad tłum Orfeusza, ginącego z miłości i odradzającego się w „ogrodach gdzie broczy krwią oleander kwiat wojenny”, samoistną wartością jest drugi człowiek: „Nasza niewidzialna armia jest piękną nocą rozjaśnioną konstelacjami / I każdy z naszych ludzi jest cudowną gwiazdą”.

Dociekać prawdy, szukać jej zarówno w świecie ludzkim (…) jak w sferze wyobraźni – oto główne właściwości tego ducha nowych czasów” – ogłasza w poetyckim testamencie z 1917 roku, będącym pochwałą kolaboracji porządku, poczucia taktu i eksperymentu. Twórca carmina figurata, poszarpanych Kaligramów apelujących do bezradnej wrażliwości nowoczesnego odbiorcy, odziedziczył po symbolistach ciekawość, która „mu każe szukać wszędzie, gdzie to jest możliwe, materii literackiej pozwalającej gloryfikować życie we wszystkich jego formach”.

Juan Gris: Kąpielisko

Juan Gris: Kąpielisko

Cierpliwy filolog i niestrudzony lingwista, wielbiciel przetrąconych utensyliów pożądliwie tropionych w podrzędnych antykwariatach i pożółkłych książeczek wypychających kieszenie ubrań, bywalec bibliotek, żydowskich gett i seansów wróżbiarskich; Apollinaire nie ma w sobie zrazu nic z ekstremisty oddającego się ryzykownym deklaracjom i obalającego porządek w sztuce. „Ograniczam się jedynie do wyrażenia tego, co jest konieczne i osobiste. Dyscyplina i osobowość, oto granice stylu, jak ja go rozumiem” – pisze do frontowej ukochanej, Madeleine Pages.

Georges Braque: Muzyk

Georges Braque: Muzyk

Wyobraźnia zaniepokojona Talmudem, kabalistyką i okultyzmem, których egzotyczna tajemniczość i proroczy sens pociągają go bez reszty; duch czerpiący z bogactwa legend starofrancuskich i włoskich, średniowiecznej romancy, sagi o diabolicznym Merlinie, magu i fałszywym Mesjaszu, osobliwych herezji i apokryfów o ubiquité przełamującej ograniczenia czasu i przestrzeni, murzyńskiego rostrum rozsławionego kreską Picassa i Braque’a, ulicznych trup z wąskich zaułków St. Germain – autor Złoczyńcy poddaje się urokowi obfitej tradycji, zasilanej z wiecznie żywego źródła klasycyzmu i religii. „Nie mam własnego systemu poetyckiego, lub raczej mam ich wiele” – oznajmia. Tymczasem „młodzi pisarze odrzucili daleko wszystkie czarodziejskie dekoracje gigantycznego romantyzmu epoki Wagnera, tak jak sielskie ornamenty innego romantyzmu, który nam pozostawił Jan Jakub Rousseau” a „duch nowych czasów dopuszcza doświadczenia literackie nawet ryzykowne i doświadczenia te są niekiedy mało liryczne”.

Georges Braque: Martwa natura z gitarą

Georges Braque: Martwa natura z gitarą

Perypatetyk oszołomiony brakiem respektu dla autorytetów i bujnością form malarskich eksplodujących w pierwszej dekadzie XX stulecia; autor antychrześcijańskiego Heretyka i S-ki doznaje wstrząsu w zetknięciu z nowatorską plastyką, pod której przemożną presją odczuje potrzebę gruntownej rewizji literackich środków wyrazu. „Czy można zmuszać poezję do izolowania się od tego, co ją otacza, do ignorowania wspaniałej bujności życia, o którą działalność ludzka wzbogaca przyrodę i która pozwala urządzać świat w sposób najbardziej nieprawdopodobny?” – zapyta.

Juan Gris: Kobieta z koszem

Juan Gris: Kobieta z koszem

Koczownik, la flaneur des deux rives, melancholik niesyty kobiet i zakreślający granice przyjacielskiej bliskości; porażony brzydotą Panien z Awinion, z oporami i niechętnie podda się artystycznej rewolucji stając się orędownikiem kubistów i ich duchowych spadkobierców. Próg nowej sztuki zostaje przekroczony w roku 1907; teraz już nie ma odwrotu: „Bronię zaciekle nawet tego, czego nie lubię, walczę z wszelką niesprawiedliwością niejednokrotnie uważa się mnie za entuzjastę rzeczy, które niezbyt cenię, ale których bronię, ponieważ je niesłusznie zaatakowano” – obwieści, ucząc się lekceważyć gusta publiczności.

Paryż, rok 1912

Paryż, rok 1912

Chmurny Picasso „ubrany w niebieskie płótno, bosy malarz [który] patrzył na obraz, gdzie w mroźnej mgle dwie kobiety wspominały”; fowiści: nobliwy Matisse, wyrafinowany Derain i brutalny Vlaminck sans façons z Chatou, „poczciwy” Marquet i Dufy – wielkomiejski esteta; ekscentryczni przybysze aspirujący do kubicznej ariergardy (Marcoussis, Brancusi, młodziutki Gris, Gleizes, Metzinger) bądź soczystego koloryzmu Ecole de Paris (Soutine, Kisling, Gottlieb i migdałowy Modigliani); jednoznaczny Léger – inżynier mechanicznego życia, Chagall w poświacie czułości i fantazji, Delaunay z orfickimi Oknami, Celnik Rousseau – niezgrabny i groteskowy, dojrzewający samoistnie; nonszalancki Picabia – bogaty i ekstrawagancki; hałaśliwi futuryści: Severini, Balla i Boccioni, sparafrazowani przez twórcę Salome w przewrotnym Manifeście-Syntezie, telepatyczny de Chirico, rozgrywający nieme dramaty w metafizycznych amfiladach Rzymu – demokratyczna bohema bez granic i bez ideologii, natchniona upartym wysiłkiem i pracująca ramię w ramię, oddychająca i spożywająca sztukę („Zimą siedząc w domu, nie wychodziło się po prostu z łóżka, ale to nawet miało swój urok. Aby się ogrzać, szło się do Biblioteki Narodowej, po południu do <La Revue Blanche>, wieczorem do kawiarni. Wszyscy żyli ubogo, ale już samo życie było sprawą cudowną”); ostatnia taka konfraternia rozbita w puch piekłem Wielkiej Wojny (Picasso: W 1914 roku odprowadziłem Braque’a i Deraina na dworzec w Awinionie, aby już nigdy się z nimi nie spotkać).

Juan Gris: Gazeta i owoce

Juan Gris: Gazeta i owoce

Spotkaliśmy się w wyklętej piwniczce / W latach młodości / Obaj palący i licho ubrani czekający świtu / Urzeczeni tymi samymi słowami których sens trzeba będzie zmienić – pisze Apollinaire w dniu ślubu André Salmona – Oparci o poezję mamy prawo do słów które kształtują i rozkładają Wszechświat”. Potomek starożytnej kultury naznaczony romantyczną gwałtownością uczuć, klasycyzmem pojęć i dogasającym płomieniem symbolizmu, sceptyczny wobec hermetycznej teorii i obrazoburczej pseudo-estetyki Duchampa. Autor Piosenki niekochanego złakniony jest nowoczesności, której nie sposób uniknąć, od chwili kiedy na niebie pojawiły się pierwsze samoloty, telefon przerywa wieczorną ciszę („Nie zapomniałem dawnego dźwięku dzwoneczka  handlarza kokosami / Słyszę już ostry dźwięk tego głosu, który nadchodzi”) a sale kinowe wabią tłumy spragnionych: „Kimże są więc artyści / To już nie ci którzy uprawiają Malarstwo / To nie ci którzy zajmują się Sztuką / Sztuką poetycką albo muzyką / Artyści są to aktorzy i aktorki”.

Marie Laurencin

Marie Laurencin

„Na koniec starodawny ten świat ci się przejada / Pasterko wieżo Eiffla – grzmi autobiograficzna Strefa (1912); dokumentalna spowiedź epoki, poemat o odejściu Boga i kobiecej niewierności (uosabianej przez chimeryczną Marie Laurencin), elegia na zmierzch eterycznego fin-de-siecle’u – Grecka i rzymska antyczność twojego nie nasyci głodu / Tutaj starzyzną trąci już nawet widok samochodu”. Halucynacyjna Strefa przynosi upiorną wizję świata zmontowanego z chaosu oraz koncepcję poezji powielającej awangardowe idee plastyczne: „W epoce, w której sztuka dociera do najszerszych kręgów (…) byłoby rzeczą dziwną, gdyby poeci nie próbowali komponować obrazów dla umysłów bardziej refleksyjnych i bardziej wyrafinowanych, których fabrykanci filmów nie zadowalają swymi prymitywnymi wymysłami” – napisze jej autor.

Georges Braque: Stół muzyczny

Georges Braque: Stół muzyczny

Słuchaj jak opadają więzy przytrzymujące cię od góry i dołu”: Przestrzeń i czas, jaźń i otaczające ją życie; bezładne strzępy wyobraźni, chaotyczne wspomnienia i nagłe skoki pamięci, pocięte na fragmenty i sklejone z perfidią papiers collées, kłębią się w symultanicznym continuum pozbawionym logicznej ciągłości. „Zaskoczenie jest najważniejszym efektem nowoczesnym” – oto Apollinairowskie credo. Poeta penetruje życie wewnętrzne, kreuje amalgamat pasji, obsesji i urazów, żongluje konwencjami i środkami wyrazu, przybiera efektowne maski, drwi i ironizuje, nigdy nie przekraczając wstrzemięźliwej chasteté. Ale destrukcja piękna już postępuje: „Czytasz prospekty katalogi afisze śpiewające głośniej niż kobiety / Oto poezja dzisiejszego poranku a dla prozy są liczne gazety / Książeczki po 25 centimów awanturniczych pełne figur / Portrety wielkich ludzi i tytułów wybór”.

Juan Gris: Dziewczęta w kawiarni

Juan Gris: Dziewczęta w kawiarni

Twoim bohaterem, hołoto, jest Nuda przynosząca Nieszczęście” – rozpacza ustami Croniamantala. Zniesmaczony rosnącą hegemonią reklamy, zaprzęgnięciem sztuki w jarzmo industrialnego dyktatu, jej komercjalizacją i umasowieniem, odchodzący w przeszłość Grajek z Saint Merry szydzi: „Rywalizuj więc poeto z etykietami fabrykantów perfum!”. A jednak „wszystko wydaje się kompromisem w obliczu tak długotrwałego spustoszenia”, jakim jest wojna.

Dzwony dzwonią w Paryżu (…) / Stary świat płacze jeszcze / Był taki łagodny taki piękny / Tyle rzeczy ciekawych dla antykwariuszów / (…) Teraz wszystko jest olbrzymie / Wydaje mi się, że pokój Będzie równie potworny jak wojna” – śpiewa Orfeusz „stulecia obłoków”, znajdując radość w brutalnym trudzie żołnierskiej służby, „wolny i dumny wśród (…) towarzyszy, na cmentarnej równinie północnej Francji rozdartej gradem pocisków, „wzlatującej promiennymi rojami samolotów i pszczół, spustoszonej wojną hipermetaliczną, arcygrzmiącą.

Verdun, rok 1916

Verdun, rok 1916

Jeszcze podnosi upadłych z mazi okopu: „Młodzi z zaciągu 1915 (…) Nie płaczcie nad okropnościami wojny / Przed nią mieliśmy tylko powierzchnię / Ziemi i mórz / Po niej mieć będziemy otchłanie / Podziemie i przestrzeń lotniczą / Władcy u steru”; jeszcze łudzi wiarą w nadchodzące lata: „Później później / Poznamy wszystkie radości / Wypoczywających zwycięzców”; jeszcze zdobywa się na bunt: „Jestem jak fala / Otwórzcie śluzy i wywrócę wszystko jednym skokiem”.

17 marca 1916 roku „w ślepej masce uśmiechał się miłośnie do przyszłości, kiedy odłamek ciężkiego pocisku uderzył go w głowę”. Dawna pogoda, beztroska i facecjonizm zniknęły bez śladu. Zmarł 9 listopada 1918 roku, w przededniu zawieszenia broni… „Że też nie wolał żyć na dworze króla Edessy / Chudy magiczny śledziłby niebieskie regiony / Blady magiczny kochałby tylko poetessy / Sprawiedliwy magiczny oszczędzałby demony”.

© Andrzej Osiński

Reklamy
Published in: on 7 Maj 2010 at 11:10  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2010/05/07/apollinaire-poeta-niekochany/trackback/

%d blogerów lubi to: