Chorał starorzymski

"Chant de l'Eglise de Rome"

"Chant de l'Eglise de Rome"

Porównuję religię i sztukę do dwóch magicznych luster, w których widzę symboliczne odbicie wszystkich rzeczy świata, i z których zaczarowanych obrazów uczę się poznawać i pojmować prawdziwego ducha wszelkich rzeczy – rozważał Wilhelm Heinrich Wackenroder – Tam, gdzie się jednoczą, z ich połączonych strumieni powstaje najpiękniejsza rzeka życia”.

Misterium odwiecznej inkarnacji Wszechbytu składające się na meritum Jezusowego posłannictwa i stanowiące o transcendentnej istocie Jego mistycznej Nauki, ujęte cerebralnym rytem godzin i liturgicznych figur rozpiętych na czarownych skrzydłach bożonarodzeniowej nocy, jest zwierciadłem w jakim przegląda się nasza udręczona dusza, i w którym „ma miejsce pojednanie zewnętrznego z wewnętrznym” (Samuel Coleridge).

Wnętrze świątyni św. Pantalejmona w Nerezi

Wnętrze świątyni św. Pantalejmona w Nerezi

Jest też potokiem porywającym utrudzonego życiem w tęskne rewiry tkliwego błądzenia okolonego srebrzystymi wody i bieżącego chybko w tajemną toń nieskończoności. Tu już rozbrzmiewa czarowny a starożytny „cantus romanus”; eklezjastyczna rekolekcja o precyzyjnej inkrustacji, neumatycznej kompleksji i ekstatycznym uniesieniu – hymniczna, chropawa i rozwichrzona, legitymizująca i unifikująca ongiś autorytarną domenę Pepina Małego (754), a zdławiona przez jego sukcesorów pod prowansalskim nieboskłonem Awinionu (1277).

Wraz z chrześcijaństwem i dzięki niemu pojawiło się w psychice ludów nowe uczucie, nie znane starożytnym i szczególnie rozpowszechnione u nowożytnych, uczucie będące czymś pośrednim między powagą a smutkiem: to melancholia” – konstatował na kartach przedmowy do „Cromwella” Wiktor Hugo, a Jules Barbey d’Aurevilly zaznaczał: „Religia chrześcijańska jest córką katakumb i na zawsze zachowała coś z melancholii swej kolebki”.

Ezechiel (Psałterz Paryski, ok. 920)

Ezechiel (Psałterz Paryski, ok. 920)

Starorzymski chorał rozpostarty pomiędzy helleńsko-platońską antycznością a karolińskim westybulem wieków średnich, balansujący w przestworzach lombardzkich i merowińskich tumów skrzących od świec opinających dymem zwiewne raweńskie mozaiki, migoczący w zaułkach patriarchalnych bazylik przesyconych srogą a hieratyczną inkantacją, proklamowany z wyżyn kontemplacyjnej inwokacji zamierającej w euforycznych interwałach i transmitującej świętość na pozór medytacyjnej mantry – należy do tych zasobów ludzkiego geniuszu, jaki „czyni nas mieszkańcami świata, dla którego znany nam świat jest chaosem” (Percey Shelley), i jaki Schlegel namaścił mianem „świętego tchnienia”.

Chrystus Pantokrator (katedra w Cefalu)

Chrystus Pantokrator (katedra w Cefalu)

Dźwięcząca klangiem koptyjskich dzwonków szepczących w bazalcie faraonowych świątyń, zatopiona w rejestrach bizantyńskiego Okcydentu zastygającego w gestach stężałych ikon, szemrząca piaskiem syryjskiej Palmyry i zawodząca szlochem jerozolimskich synagog. Polifoniczna antyfona przemierzająca hemisferę lotem rozwibrowanej jaźni niweczącej solenne sylaby i spoczywającej w kwietystycznym bezgłosie, powołuje do życia „wspólny wszechświat, którego jesteśmy częściami i który odczuwamy”, uwalniając „nasze oko wewnętrzne z zasłony pospolitości, która zakrywa przed nami cud naszego istnienia” (Shelley).

Armeński manuskrypt ilustrowany przez Torosa Roslin (1268)

Armeński manuskrypt ilustrowany przez Torosa Roslin (1268)

Peregrynuję po tych rzadkiej urody precjozach w osłupieniu i zadumaniu podobnym raczej onirycznej marze, niżeli frustrującemu egzystowaniu. Wytrącony ze zwyczajnego biegu rzeczy i uwięziony między jawą a snem, albo prędzej między bytem a śmiercią, zdaję się dryfować w nicości bez czasu i przestrzeni, a im poważniej dywaguję nad tą niepojętą kondycją, tym mniej wyznaję, gdzie przywiódł mnie ów niezgłębiony los.

Zmuszony do powstrzymania się od chmurnych konceptów, jakie usilnie tęsknią do mych nieszczęsnych refleksji; tyranizowany przez resztki słabnącej wyobraźni, którą stępiło tyleż nienawistnych trwóg; żądny zapomnieć o ludziach, od których znoszę upokorzenia i rany; pełen obaw przed hordą szyderców karmiących się zdradą i nieszczerością; odrzucam siebie otulając się tą urzekającej cudowności kantyleną. „Wędruję swobodnie, czaję się za drzewami i potokami, / I przesiaduję godzinami, obserwując zjawiska” (Han Shan).

Izajasz (Psałterz Paryski, ok. 920)

Izajasz (Psałterz Paryski, ok. 920)

Moja bezkresna i prostolinijna psyche chłonie uczucia i egzystencję istot wygasłych i rozproszonych w ogromie nieodgadnionej  natury, a moje władze nakazują unosić się na falach niegasnącego zachwytu. „Moja ścieżka jest zamknięta dla świata, / a serce wypełnia pustka – nie da się tego wyrazić w słowach!” (Han Shan). Podążam w nierzeczywiste i wyimaginowane królestwo, zamknięte w łonie bezdusznej historii, ukryte przed pospolitym a wynędzniałym wzrokiem, marniejące w ciemnościach nocy, spowite smutkiem wszechpotężnej amnezji. „Samotnie siedzę na kamiennym łożu, / Biały księżyc wznosi się okrągły i radosny, / Mój umysł przypomina ten biały księżyc; / Czysty i przejrzysty niczym zwierciadło” (Han Shan).

Nie, to nieprawda, iż giniemy. „Nieśmiertelność duszy jest czymś duchowym, czymś społecznym. Kto kształtuje w sobie duszę, kto pozostawia jakieś dzieło, żyje w nim, a z nim w innych ludziach, w ludzkości, tak długo jak ta żyć będzie” (Miguel de Unamuno).

© Andrzej Osiński

Reklamy
Published in: on 4 listopada 2010 at 13:48  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2010/11/04/choral-starorzymski/trackback/

%d blogerów lubi to: