Wieczyste harmonie Boga. Wokół polifonii Abbona z Fleury

Gislebertus: Ewa, katedra w Autun

Gislebertus: Ewa, katedra w Autun

W pierwszej księdze eminentnego traktatu „O muzyce”, święty Augustyn określił ową bogdankę Melpomeny mianem „nauki dobrego modulowania”, eksplikując, iż jakkolwiek może poczynać ona swój żywot z niskich talentów i zręczności, tak jej prawdziwa istota spoczywa na znajomości górnych praw i dozowaniu wiedzy o ponadludzkiej proweniencji. „Piękne dzieła, które dusza odtwarza rękami artystów – podnosi on – mają źródło w owej piękności, wyższej ponad dusze, do której w dzień i w nocy tęskni dusza moja. Lecz twórcy i zwolennicy piękności czerpią stamtąd jedynie miernik ich uznania, a nie czerpią sposobów używania piękna”.

Chrystus w drodze do Emmaus, Klasztor Santo Domingo de Silos w Burgos

Chrystus w drodze do Emaus, Klasztor Santo Domingo de Silos w Burgos

Przedmiotem nauki o „dobrym modulowaniu” jest relacja zachodząca pomiędzy zróżnicowanymi jednostkami muzycznymi, odnoszonymi do siebie  na gruncie pewnej miary i statecznego, nieomylnego modułu; zależność pozwalająca się każdorazowo wyrazić z pomocą jasnych stosunków arytmetycznych. Z tych to, proporcja równości albo i symetrii o równowadze 1:1, jawiła się najznamienitszą i harmonijną; podczas gdy koligacje interwałów: oktaw, kwint i kwart, pełniły rolę nieco służebną, acz nie mniej doniosłą i estetycznie uwarunkowaną.

Owe metafizyczne spekulacje o proweniencji pitagorejskiej, bez których jak to określa św. Augustyn, kosmos pogrążyłby się w nieodwołalnym chaosie, wiodą swój ponadprzeciętny byt z biblijnej Księgi Mądrości, usprawiedliwiającej i potwierdzającej niejako antyczne teorie „symfonicznego wszechświata”. „Ale Tyś wszystko urządził według miary i liczby, i wagi!” – woła nieznany autor natchniony, a herold fascynujących „Wyznań” chętnie wtóruje tej eksklamacji i zaprzęga neoplatońską mistykę liczb do analizy i ku indukcji chrześcijańskiego uniwersum.

Tympanon, Opactwo de Saint-Pierre w Moissac

Tympanon, Opactwo de Saint-Pierre w Moissac

Konkretyzując kosmologię, jaka pozostać miała w mocy aż do triumfu tomizmu i odrodzenia arystotelesowskiej wizji świata, biskup Hippony w pełni podziela nieufność autora „Uczty” wobec zespołu zewnętrznych obrazów, jak i otwarcie sprzyja jego niezłomnej wierze w ontologiczną moc stosunków matematycznych. „Wszelka sztuka skończona zależy od nieskończonej – głosił duchowy spadkobierca owych mędrców, Mikołaj z Kuzy, biskup Brixen – Więc nieskończona musi być dla wszystkich skończonym wzorem, zasadą, środkiem, celem, miernikiem, miarą, prawdą, ścisłością, doskonałością”.

Psałterz Henryka z Blois

Psałterz Henryka z Blois

Ta piętnastowieczna glosa łacno pozwala odczuć, jak głęboką, i jak niebagatelną influencję wywarły augustiańskie rozważania na stylistykę i estetykę sztuki nadchodzącego tysiąclecia. „Jasne jest dzieło szlachetne, a dzieło szlachetnie lśniące / Ludzkie umysły oświeca, by poprzez światło prawdziwe / Do prawdziwego szły świata, gdzie Chrystus prawdziwe wrota” – stanowił prześwietny Sugeriusz, referujący doniosłe gotyckie czyny podjęte w kluczowym dla Francji opactwie św. Dionizego.

Dla Augustyna, dla którego spekulatywna geometria pełniła w obrębie wyzwolonego kunsztu funkcję nieledwie anagogiczną, to znaczy zdolną prowadzić człowieczy umysł od ziemskich zjawisk do kontemplacji porządku boskiego; ograniczony w rzeczy samej intelekt, w usiłowaniu medytacji przymiotów Pana, z zachwytem zwraca się ku muzyce, a od muzyki – ku sprawom widzialnym; z tych zaś wyławia jedyne Piękno, w pięknie tym kształty, w kształtach proporcje, a wśród proporcji najczystsze liczby. „Jasne jest bowiem, co jasno z jasnym się łączy / I nowym przeniknięte światłem dzieło / Szlachetne jaśnieje” (Sugeriusz).

Kościół św. Marii Magdaleny w Vézelay, portal południowy

Kościół św. Marii Magdaleny w Vézelay, portal południowy

Piękno polega na wielkości i porządku” – rozsądzał na kartach „Poetyki”, piewca egzoterycznej mimesis, Arystoteles. Architekturę i muzykę, owe posłanki szczytnej liczby, przywołujące wieczyste harmonie i pogardliwe dla cielesności, odżywiał element transcendentalny prawiący o ostatecznym konsonansie, jaki się stanie udziałem zbawionych.

Dukt ku paruzji objawiającej się w wieczystej symfonii prawych dusz, wiedzie przez wzniosły modus, objaśniający ziemskie sprawy i unaoczniający niewidzialną prawdę o Bogu. A gdyby – jak konstatował ów dostojny regent i królewski przeor, Sugeriusz – „przez nowy proces stworzenia, nasza substancja została ukształtowana z substancji świętych Cherubinów i Serafinów, ciągle jeszcze służyłaby w sposób niewystarczający i niegodny ofierze tak wielkiej i nie dającej się opisać”.

Jeremiasz, portal w opactwie Moissac

Jeremiasz, portal w opactwie Moissac

Augustiańska filozofia ładu została u progu romanizmu, pochwycona przez prominentną personę Abbona z Fleury (ok. 950-1004), erudycyjnego teologa o prawdziwie renesansowej psyche; honorowego astronoma, arytmetyka i dialektyka, a nadto emfatycznego oratora, tutora możnych, kompozytora i poety, o którym porażeni świętością współcześni z pełną atencji czcią szemrali: „Nawet najbardziej rozgarnięty z pokorą czekał na jego słowo i powściągał usta w jego obecności. Chociaż urodził się [on] i żył we Francji, to jego elokwencja jawiła się iście rzymska, i nazywano go drugim Juliuszem Cezarem”.

Istotnie ów złotousty benedyktyn o ekscelencji budzącej nieprzejednaną zawiść i prowokującej jadowitych oprawców, którzy – prawdopodobnie z insynuacji miernego biskupa Orleanu, Arnulfa – ważyli targnąć się na jego chlubne życie, był pod wieloma względami istotą wyjątkową. Entuzjasta antyku, usiłujący rozwiązać kwestie kosmologiczne poprzez syntezę idei platońskich i Chrystusowych, przystępował do swego zadania z oddechem tolerancji i reweransu dla starożytnej schedy ludzkości, opierając się przy tym jedynie na znikomych fragmentach literackich, i to najczęściej w mizernym przekładzie.  Nie przeszkodziło mu to w tworzeniu śmiałych koncepcji myślowych, w jakich kluczową rolę odgrywa matematyka, a szczególnie geometria postrzegana za prawe ogniwo wiążące z sobą Stwórcę i wszechświat; magiczny wytrych otwierający wrota do skarbca tajemnic Bożych i mistagogii Trójcy Świętej.

Berengariusz z Tours, Codex Aureus

Berengariusz z Tours, Codex Aureus

Muzyczna fraza rozbrzmiewająca w przestworzach kosmicznej świątyni, uskutecznionej ongiś dłonią niewidzialnego Architekta („elegans architectus” jak oszacował Allan z Lille ) – ten natomiast założył ją jako „komnatę zaślubin” spajającą wielość wszelkiego stworzenia „subtelnymi łańcuchami harmonii” (Allan z Lille) – dojrzewała zatem śród osobliwych dysput i kuriozalnych zależności o niejednorodnych inspiracjach. A także w obliczu uwielbienia dla pozazmysłowej synestezji o niepojętej transparencji, nakazującej w dziele Stworzenia wielbić pierwotne wcielenie Boga i zaprząc trwające w czasie sztuki piękne (do których liczyła się i muzyka) w pokornej służbie Salomonowej katedry.

Wieczerza u Szymona Trędowatego

Wieczerza u Szymona Trędowatego

Ta natomiast była uformowana na wierny obraz niebieskiej Jerozolimy, tudzież ekstatycznego przybytku z płomiennych wizji Ezechiela. „O próżności nad próżnościami, bardziej jeszcze szalona niż próżna! – tak ubolewał w XII stuleciu św. Bernard z Clairvaux – Ściany kościoła błyszczą złotem, a biedacy w nim gołym ciałem. Kościół kamienie przyobleka złotem, a synów swych porzuca nagich. Bogacza oko syci się tym, co biedakom zabrane. Znawcy znajdują źródło satysfakcji, ale ubodzy nie znajdują źródła utrzymania”. W rzeczy samej, jego zdawałoby się purytański osąd, zakorzeniony był doszczętnie w ezoteryce augustiańskiej, a „doskonałe” dźwiękowe interwały jawiły się dlań echem najcudowniejszej teologicznej prawdy.

Rozkosz zaś, jaką sprawia harmonia muzyczna stanowiła w opinii świetnego cystersa spontaniczną odpowiedź człowieka na rzeczywistość wyższego rzędu; misterium, które przekracza wprawdzie granice jednostkowego poznania, a z którym jednak nasza intymna natura współbrzmi genialnie w tajemny sposób.

Vézelay, tympanon

Vézelay, tympanon

Ta sofistyczna, chciałoby się rzec nieledwie egzaltowana postawa, z jaką dojrzałe średniowiecze traktuje pryncypia ulotnej muzyki, wyjaśnia przyczyny, dla których studiowaniu i uprawianiu sztuki dźwięków sprzyjano ściśle nawet w klasztorach o ascetycznym i suchym rycie, i to w nich właśnie nad wyraz szczególnie. Przykład Winchester, poddanego znaczącej eklezjastycznej reformie z woli biskupa Ethelwolda, monastycznego konwentu w Ramsey ufundowanego przez oddanego przemianom Oswalda, i obsługiwanego jakiś czas przez rzeczonego Abbona – Fleury, nie jest odosobniony.

Mistrz Hugo, Mojżesz i Izraelici

Mistrz Hugo, Mojżesz i Izraelici

Ethelwold, słynący uprzednio z rozległych humanistycznych zamiłowań i skwapliwości ku antycznym skryptom, przyjąwszy najsurowszą regułę zakonną i ekspediując z katedry reminiscencje sekularnego ceremoniału; z myślą o prostowaniu mnisich ścieżek oraz rewizji latyńskiej liturgii, ogłasza wyniosłe „Regularis Concordia”, jakie przestrzegać będzie całe królestwo. Mimo duchowej transpozycji, umysł biskupa-moralisty dozgonnie żywo zajmują arytmetyka i muzyka, z których koneksji czyni on użytek nad wyraz często, uprzystępniając żądnym mądrości współbraciom sekrety boskie, tak by przygotować ich do pozaziemskiego bytowania.

Każdy, kto gardzi [sztuką], grzeszy przeciwko prawdzie – pouczał helleński literat i retor, Filostrat Starszy – grzeszy też przeciwko mądrości poetów; poeci bowiem i malarze w jednakowym stopniu przyczyniają się do wiedzy o czynach i wyglądzie bogów”. W opinii Ethelwolda, uciekającego się zanadto chętnie do czcigodnego kontynentalnego wzorca (przysposobionego m.in. w Gandawie, na Monte Cassino i orleańskim domu Fleury), kapitalny algorytm panujący śród idealnych współbrzmień i perfekcyjnych interwałów, koresponduje jako żywo z porządkiem zastępów niebieskich, a muzyczna fraza – promieniejąca prawdą i sięgająca sedna potęgi cnót chrześcijańskich – porusza serca i raduje uszy, by w konsekwencji windować wiernych ku wiecznotrwałym chórom aniołów.

Vézelay, portal w narteksie

Vézelay, portal w narteksie

Tak przeto – rozpływa się  miodopłynny Sugeriusz – gdy rozmiłowany w pięknie domu bożego, odciągany bywałem wdziękiem wielobarwnych gemm od trosk zewnętrznych, a rzetelna medytacja skłaniała do refleksji o różnorodności świętych cnót, przenosząc [umysł] od rzeczy materialnych do tego, co niematerialne, wydawało mi się wtedy, że […] z Bożej łaski mogę się przenosić z tego niższego do wyższego świata, sposobem anagogicznym”; metodą – dodajmy – dogłębnie rozpatrzoną przez św. Augustyna.

Bo skroś Wszechświata wnika Światło Boże / I wedle zasług różnie się rozdziela” – ewokował na kartach rajskiej kancony, Dante. W świetlistych responsoriach, celebrowanych u kresu nocy, partycypowało – jak donosi podopieczny Abbona, Thierry z Fleury – „czworo braci odzianych w alby i ulokowanych u szczytu schodów; przy czym rola dwóch z nich, niczym uczniów, została limitowana do >cantus planus<, podczas gdy pozostali, na podobieństwo mistrzów, stają tuż za tamtymi i przyczyniają się jako akompaniament, to znaczy >organiści<”.

Psałterz św. Ludwika

Psałterz św. Ludwika

Ta nieprzeciętna, choć nieznaczna nota, została starannie wyzyskana przez Dialogos, ezoteryczny ansambl Muzy dawnej, ufundowany przez fertyczną Chorwatkę Livljanič: muzykologa i badacza w jednej osobie, wizjonerkę i pedagoga, pieśniarkę i publicystkę. Pomna, iż mediewalna filozofia piękna nie wywodziła się – jak wykazaliśmy to powyżej – z wrażeń zmysłowych, w każdym razie nie było to jej źródłem wyłącznym, ni pierwszorzędnym, a egzystencja sztuk znajdowała usprawiedliwienie wyłącznie w prawdzie wyższej, Livljanič z atencją zagłębia się w neumatyczną romańską notację, żeby otoczyć kruchym glansem polifoniczne perły spowite szatą zapomnienia.

Ludwik Tieck wyjawiał:„Tęsknota i miłość, oddanie i pokora ciągle nas pędzi ku temu wiecznemu początkowi, który nie ma początku, i w tym zachwyceniu sam Ojciec zstępuje w żarliwą płomienną duszę i swoją obecnością gasi w trwożliwym ludzkim duchu wszystko, co ziemskie i beznadziejne”. Skomplikowany system frankońskich chorałów dopuszcza tysiączne spektrum odcieni i warunkuje mnogość odmiennych hipotez. Dialogos przedkłada kreację, w której jedenastowieczna ekspozycja konstytuuje bazę dla osobliwych konfiguracji i archaizujących improwizacji, w jakich – i tu niespodzianka – pobrzmiewają subtelne relikty bałkańskiego zaśpiewu.

Gislebertus: Sen Magów, kapitel z Autun

Gislebertus: Sen Magów, kapitel z Autun

W ten sposób rafinowana artystka znad Adriatyku taktownie płaci hołd swojej rodzimej kulturze, wyzierającej tęsknie zza melizmatów benedyktyńskich komplet i jutrzni. Odczucie owo zda się spotęgowane przez nieobecność głosów męskich, których prezencja byłaby tu jak najbardziej na miejscu, i których opalizująca niska barwa mogłaby przydać tej i tak dość hipnotyzującej konfesji bez mała blasku. Nie mam zaprawdę nic przeciw temu, aby i taka opcja zawitała niegdyś pod nasze strzechy, lecz póki co cieszmy się tą oto na poły teatralną egzegezą, promieniującą wieczną prawdą i oniryczną sensualnością, jak również – co nieostatnie – odzwierciedlającą wzorowość bytu i jego Bożą proweniencję.

Zarzućmy zatem marny zwyczaj toczenia dysput o nędznych zyskach, o interesach i kupiectwie, a nadto sprawach bez znaczenia, gdyż – jak oznajmiał Jan Chryzostom „powinniśmy być tutaj chórem aniołów, z kościoła czynić niebo i nie wiedzieć o niczym innym, jak tylko o nieustannej modlitwie, a pełnym uwagi milczeniu”, i oddajmy się do cna owemu ujmującemu ze wszech miar menu.

Ewangeliarz, Mistrz angielski, ok. 1220

Ewangeliarz, Mistrz angielski, ok. 1220

W tym cudnym świetle powstaje Prawda, błyszczy w ciemnościach i wiedzie z nicości; rwie się ku Temu, kto samym blaskiem, kto doskonały i najmilszy; biegnie by chyżo wraz z Nim się stopić i Jego kochać, i zostać na wieki. „Gdyby zniknęła sztuka wymowy, nie byłoby stąd żadnego uszczerbku dla życia; przecież i przed nią świat długi czas istniał. Jeśli zaś zniesiesz miłość, wszystko stracone i zgubione. Podobnie jak nie mógłbyś żeglować po morzu, gdybyś zamknął porty i przystanie, tak samo nie mogłoby się utrzymać to życie” (św. Jan Chryzostom).

© Andrzej Osiński

Reklamy

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2010/11/05/wieczyste-harmonie-boga-wokol-polifonii-abbona-z-fleury/trackback/

%d blogerów lubi to: