Antonio Vivaldi, op. 1

Daniel Gran: Alegoria dobrych rządów (detal)

Daniel Gran: Alegoria dobrych rządów (detal)

Apologeta tego eminentnego przedsięwzięcia, Enrico Gatti, zapytany o tytuł do atencji, z jaką traktuje italskie szkoły wiolinistyczne doby zwiewnego Settecento, wyjawia z przejęciem: „Wykonywanie muzyki włoskiej stanowi dla mnie namiastkę powrotu do domu. Mam wrażenie, iż te melodie są ściśle powiązane z moim ojczystym językiem i sądzę, że gra na skrzypcach jest równoznaczna z wyrażaniem w tym języku słów, sylab, fraz oraz przemówień. Odczuwam identyczny konsonans, ten sam dźwięk i barwy. Jednocześnie jestem zafascynowany odkrywaniem tychże kolorów w malarstwie włoskiego renesansu i baroku, jakie uwielbiam”.

Daniel Gran: Chwała Matki Bożej

Daniel Gran: Chwała Matki Bożej

Wzrastając w Umbrii spalonej sjeną insolacji, pod Leonardowskim niebem ujętym w indygo nieposkromionej przestrzeni i przesiąkniętym wonią nieprzemijającego lata; Gatti urósł był w minionych dekadach do rangi płomiennego protagonisty italskiej spuścizny muzycznej, nie ustając w wysiłkach jej jak najwierniejszego obrazowania.

Niejednokrotnie znajduję – podnosi on w wywiadzie udzielonym Markowi Wigginsowi – wczesne opusy Vivaldiego, takie jak sonaty skrzypcowe zbioru drugiego, przedkłada się w nowoczesnych interpretacjach, które są wybitnie szybkie i nader suche, podczas gdy, jak sądzę, winny one brzmieć płynnie i miękko. W ogóle odnoszę wrażenie, iż w dzisiejszych czasach preferujemy pośpiech za wszelką cenę; wszystko należy wykonać prędko – niezwłocznie wyprodukować, skonsumować i zapomnieć! Tymczasem jestem przekonany, iż aby sporządzić coś absolutnie nowego, należy studiować bez porównania większą ilość przedmiotów, aniżeli miało to miejsce w przeszłości”.

Apoteoza refleksji, powściągliwa empiria i otwarcie przestworzy obiektywnego intelektu; twórcza inwestycja, nakazująca pokorne poddanie się enigmatycznej partyturze i zanurzenie w tyglu niekończących się eksperymentów – oto iście Kantowska metoda, z jaką herold Aurora Ensemble odważa się wysnuć możliwe hipotezy w przedmiocie ustalenia zewnętrznej szaty sztuki il preto rosso; sztuki – dodajmy – perfidnie zmanierowanej w rejestracjach odżywiających się li jedynie barwną feerią i oszałamiającym spectrum efektów!

Daniel Gran: Alegoria

Daniel Gran: Alegoria

Vivaldi rejestrowany na instrumentach z epoki – konstatuje Gatti – stał się zbyt często przedmiotem jakiegoś niepojętego spektaklu; kunszt kompozytora służy za środek do osiągnięcia osobistego sukcesu. Tą muzyką łatwo manipulować; można narzucić jej wiele wtrętów i wówczas wydobywa się z niej pierwiastek natrętnie ekstremalny, ale skrajność jest wszakże oznaką naszych czasów”. Tendencja do histerycznego kształtowania niekonwencjonalnej weneckiej frazy, zagrażająca zniekształceniem pierwotnej intencji piewcy Czterech pór roku, zaważyła z jednej strony na podjęciu przez umbryjskiego skrzypka decyzji o odstąpieniu od interpretacji utworów Vivaldiego na przestrzeni niemal dwóch dekad, z drugiej – podsycała jego dążenia do wydestylowania właściwego temu ambiwalentnemu stylowi języka projekcji.

Johann Michael Rottmayr: Hołd świętej patronce

Johann Michael Rottmayr: Hołd świętej patronce

Oryginalny instrument z prześwietnej pracowni Nicola Amatiego, sporządzony anno domini 1652 (a zatem o półwiecze uprzedzający najrychlejsze opusy dumnego maestro de’ concerti), historyczne konsyderacje zmierzające do amputacji wtórnych a deprecjonujących naleciałości, transparentna klarowność i wysublimowana elegancja pogardzająca nadobnym trylem, na koniec ansambl oddanych adherentów, poruszający się po intymnym rostrum autora L’Estro armonico z właściwą sobie dyplomacją, dystynkcją i wdziękiem – oto emblematy eleganckiej i kojącej słodyczą kreacji spod szyldu Enrico Gattiego.

A cóż nie uprawnia bardziej do jej introdukcji, aniżeli prolegomena do owej rozwichrzonej sztuki: autorytarnie ignorowany opus 1 o Corelliańskiej proweniencji i jawnie akademickim tchnieniu? Oto abate Vivaldi u progu promiennej kariery; kameralnie nieśmiały i nieskazitelnie nobliwy, acz olśniewający precjozami o fosforescencji nader osobliwej, jak owa La follia uskuteczniona w koronie debiutanckiego traktatu.

Giovanni Battista Piazzetta: Wniebowzięcie Maryi

Giovanni Battista Piazzetta: Wniebowzięcie Maryi

Stylizowana abstrakcja i funkcjonalna restrykcja odziedziczone w spadku po XVII-wiecznej sonacie a tre, zostały tu opatrzone w rozliczne dyminucje o kuriozalnej gracji; za ekonomicznie i intelektualnie koncypowanymi preludiami, podążają urocze allemandas i correnti, tudzież rozbrykane sarabandy, gigi i gawoty; konwencjonalne pasaże transmutują w skrzący indywidualny dyskurs wieszczący romantyczne etiudy a horyzontalna i linearna szlachetność zdają się ustępować pod naporem rozdrażnionej i rozemocjonowanej harmoniki ekscytującej to podążaniem w górę ku świetlistym gwiazdom, to opadaniem w dół, do najohydniejszych piekieł.

Pomny sławetnej Balzakowskiej przestrogi, iż „nadużycie jest królową wszystkich śmierci”, Gatti rozważnie i z godnością oscyluje pomiędzy tymi ekstremami, oferując przyjemność rafinowaną, subtelną i wytrawioną z symptomów egzaltacji. Wszelako, pieszcząc łagodnie, niefrasobliwie i omal niezobowiązująco ludzkie zmysły, nie traci nigdy z oczu reweransu, jaki autor Straconych złudzeń uronił był ongiś nie kryjąc wstydliwego wzruszenia: „Tam, gdzie inne sztuki okrążają naszą myśl, koncentrując ją w jednym określonym przedmiocie, muzyka rozprzestrzenia ją bez ograniczeń na całą naturę, którą ma możność nam wyrażać.(…) Inne sztuki narzucają umysłowi twory skończone, muzyka w swoich tworach jest nieskończona”.

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 8 września 2011 at 11:31  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2011/09/08/antonio-vivaldi-op-1/trackback/

%d blogerów lubi to: