Msza Antona Brucknera

Anton Bruckner: Msza f-moll (okładka płyty)

Anton Bruckner: Msza f-moll (okładka płyty)

Egzaltowana fraza ciosana z bloków niepokornego granitu, rygorystyczna, nieprzejednana i ekstensywna; hipertroficzna symfonika oscylująca pomiędzy posępną neurozą rozjarzoną zgiełkiem świata a uroczystym szeptem rozfalowanej natury, epatująca to lewantyńskim żarem to nieruchomą drętwotą zamierającą w milknącym decrescendo, zainfekowana literalnymi repetycjami i natrętną koneksją tematów, przepojona Bachowską sztuką kontrapunktu i barokową koncentracją dźwięku – Brucknerowskie misterium rozpłomienione wolą objęcia Wszechbytu, niosące tchnienie eterycznej duszy, stężałe w poddaniu Przedwiecznemu, stanowi rzeczywiste wyzwanie dla zdezorientowanej percepcji.

Gwałtowne, patetyczne struktury naruszające krańce człowieczej cierpliwości, pławiące się w nieskrępowanej improwizacji i medytacyjnej szlachetności, zatopione w bezczasowości i pokonujące przestrzeń; od zarania usiłowano przykrawać do programowych gustów, zmiękczając ich harmoniczną szorstkość, pieszcząc nadmierną chropowatość, egzekwując dostatnie skróty.

Salvatore Rosa: Skalisty krajobraz

Salvatore Rosa: Skalisty krajobraz

Równocześnie wzrastała tradycja traktowania tych niezdyscyplinowanych tworów Melpomeny z atencją bardziej należytą; wiodła ona swoją genezę od austriackiego teoretyka sztuki Heinricha Schenkera, poprzez gargantuiczny czyn Wilhelma Furtwänglera, po kapelmistrzowską celebrę Sergiu Celibidache’a usiłującego wydestylować klarowną syntezę spośród momentów rozproszonych w ramach pozornie rozwichrzonej struktury. Innowację ową napiętnowano mianem fernhören, to jest „słuchaniem z oddali”, jako antagonistycznym wobec pedantycznego a wytrawionego z inwencji postępowania za partyturą.

Alessandro Magnasco: Chrystusa adorowany przez anioły

Alessandro Magnasco: Chrystusa adorowany przez anioły

Powyższe dywagacje jawią się nie bez znaczenia w obliczu sporządzonej w interwale 1867-68 kontemplacyjnej i wyrafinowanej plastycznie Mszy f-moll, pełniącej funkcję heroicznej introdukcji w nieobliczalne a transcendentne rostrum, napiętnowane stancami tego autoramentu co Trzecia Symfonia „Wagnerowska”, Czwarta „Romantyczna”, czy też emanująca afektacją Piąta. Istotnie, pośród sofistycznych elukubracji o proweniencji religijnej, stanowi estetyzująca i panteistyczna Msza f-moll rozprawę sui generis zakorzenioną raczej w tradycji koncertowej, niżeli w liturgicznych ofertoriach Kościoła Rzymskiego.

Podniosłe takty inicjujące Glorię oraz Credo, koncypowane w formie czysto muzycznej a nie jako immanentny element sakralnej ceremonii, tudzież monolityczna konsystencja o partiach integralnych i skojarzonych cyklicznym ponawianiem motywów, zdają się nadto logiczną eksplikacją takowej supozycji. Polifoniczne misterium sytuuje się przeto jako ważkie ogniwo w procesie twórczej adolescencji mistrza z prowincjonalnego Ansfelden, wieńcząc obfitą kadencję czeladniczą znaczoną pozycją organisty w Sankt Florian, lekcjami harmonii i kontrapunktu pod pieczą Simona Sechtera oraz korepetycjami w zakresie orkiestracji uskutecznianymi przez wagnerianina, Otto Kitzlera.

Alessandro Magnasco: Modlący się mnisi

Alessandro Magnasco: Modlący się mnisi

Z tychże to studiów wyłoniły się monumentalne skalą dysertacje (Msza d-moll, Msza e-moll) antycypujące owo enigmatyczne equilibrium, respektujące z jednej strony skrupulatną łacińską ordynację i autentyczne oddanie sztuce organowej, z drugiej zaś – czerpiące tyleż z wielogłosowych konotacji spod szyldu naddunajskich klasyków, strzelistego uniwersum Palestriny i mesmerycznego pandemonium Gallusa, co opalizującej chromatyki nietzscheańskiego piewcy Śpiewaków norymberskich.

Traktowana z tej perspektywy, lokuje się Brucknerowska kreacja równie indyferentna wobec retrospektywnego cecylianizmu usiłującego ekshumować transparentny i wysublimowany kunszt autora Missa ut re mi fa sol la, co quasi-operowej maniery Verdiego, którego nieskazitelnie finezyjna Missa da Requiem zdaje się postludium hieratycznej Aidy czy też subtelnie rafinowanej Traviaty. Radykalna transformacja warunków bytowych połączona z przeprowadzką do stolicy imperium, perturbacje natury uczuciowej, dręczące natręctwa oraz prostracja sfinalizowana wielotygodniową kuracją w Bad Kreuzen – zakreślające ramy zewnętrzne przedmiotowej kompozycji – pozwalają zarazem desygnować ją na oczywistą sukcesorkę beethovenowskiej Missa Solemnis: imponującej, euforycznej i przesiąkniętej szczerym uwielbieniem Stwórcy.

Adam Elsheimer: Sen Jakubowy

Adam Elsheimer: Sen Jakubowy

Uroczyste brzmią chóry po jasnym lazurze, / Miłość słodko przynęca, tęsknota się żali, / Śmiech, radość i wesele, pustota, serc burze, / Tak cudnie się zlewają w harmonijnym chórze, / Iż spokoju powietrznej nie zamącą fali” – ewokował galijski parnasista Leconte de Lisle; i jego to świetlistą alegorią odważam się ilustrować artystyczne poczynania Philippe’a Herreweghe, którego intymna wizja – posągowa i kameralna zarazem – urasta do rangi muzycznego nabożeństwa oferującego przemienienie, ukojenie i odpuszczenie win.

Alessandro Magnasco: Mnisi w grocie

Alessandro Magnasco: Mnisi w grocie

Peregrynując po ezoterycznych melizmatach i obsesyjnych pasażach, gandawski maestro chłonie otwartym sercem ich dostojną wspaniałość i nieprzemijalne piękno; frazy kontemplacyjne, ekstatyczne i przesycone tragizmem przenikają się w niewiarygodnym napięciu duchowym i kulminują w pełnym blasku Boskim objawieniu; uporczywa linia melodyczna dąży nieustannie naprzód i w górę promieniejąc religijną wiarą oraz apoteozą życia w jego nieskrępowanej spontaniczności a srebrzyste pienie chóru roztapia się w przestworzach przepojonych wonią tamaryszku, „wśród tych światów dalekich, w pustce porzuconych”, tam gdzie „tak jak i my, wędrując w bladej samotności, / Wśród ciszy nocnej do nas wyciągają dłonie, / O nas śnią niezliczone, bratnie nam ludzkości / (…) Bracia, jak my samotni i smutkiem przejęci” (Juliusz Laforgue).

© Andrzej Osiński

Reklamy
Published in: on 10 listopada 2011 at 9:14  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2011/11/10/msza-antona-brucknera/trackback/

%d blogerów lubi to: