Muzyka na wodzie

Thomas Gainsborough: Lady Bate-Dudley

Thomas Gainsborough: Lady Bate-Dudley

Majestatyczna i skrząca splendorem Muzyka na wodzie, uchodząc za jeden z najznamienitszych przejawów geniuszu twórczego Händla, jest wysublimowaną perłą o enigmatycznej genezie i hipotetycznej koniunkcji, nie rozstrzygniętej brakiem oryginalnego manuskryptu, tudzież arkusza pierwotnej edycji zaaprobowanej ręką autora Kserksesa. Przyczynkiem uroczych suit o rozedrganej, świetlistej strukturze; dumnych, dostojnych i pełnych dystynkcji, była rzeczna ekskursja Króla Anglii Jerzego I, przedsięwzięta 17 lipca 1717 roku, o której cennej oprawie donosił z emfazą The Daily Courant: „Muzyka, w jakiej uczestniczyło pięćdziesiąt instrumentów wszelkiego rodzaju, towarzyszyła przejażdżce od Lambeth; najprzyjemniejsze symfonie zostały skomponowane na tę okazję przez Pana Haendla. Ucieszyły one Jego Wysokość niepomiernie, tak że były grane trzykrotnie, od początku do końca”.

Raport pruskiego ambasadora w Londynie, Friedricha Boneta, zdradza ponadto, iż organizatorem eminentnego ewenementu był Johann Adolf baron von Kielmansegg, hanowerski protektor twórcy Rinalda, który wydatkował „sto pięćdziesiąt funtów na samych muzyków: (…) trąbki, rożki, fagoty, oboje, niemieckie flety, francuskie flety, skrzypce i basy”; dyplomata nie przeoczył przy tym admonicji, iż opus sygnował „przesławny Händel, pochodzący z Halle, pryncypalny kompozytor nadworny Jego Wysokości”.

Thomas Gainsborough: Państwo Andrews

Thomas Gainsborough: Państwo Andrews

Czy dwudziestodwuczęściowe kompendium, znane obecnie pod mianem Muzyki na wodzie zostało zaprezentowane w całości owego lipcowego popołudnia anno domini 1717, pozostaje kwestią nie kończących się dywagacji; podobnie konfiguracja trzech suit o niejednorodnej proweniencji (podczas gdy zdominowana przez rogi F-Dur i epatująca silnie zaakcentowaną sekcją trąbek D-Dur, noszą ewidentne przymioty frazy projektowanej na „wolnym powietrzu”, o tyle urzekająca partią fletu suita G-Dur odznacza się charakterem wybitnie intymnym i pozbawionym oficjalności), co do której wolno nam snuć wyłącznie mniej bądź bardziej uzasadnione przypuszczenia.

Thomas Gainsborough: Konwersacja w parku

Thomas Gainsborough: Konwersacja

Pierwsza edycja „wodnego” klejnotu, upowszechniona przez Johna Walsha w interwale 1732-33, zawierała jedynie dziesięć swobodnie zaczerpniętych fragmentów; kolejne publikacje i varietes improwizacyjnych aranżów postępowały aż po rok 1788 roku, kiedy to Samuel Arnold podjął był eksplikację orkiestrowej partytury całości.

Minione dekady stały się świadkiem rewizji autorytarnej orkiestracji sir Hamiltona Harty’ego, przynosząc szereg emblematycznych rejestracji odżywiających się autentycznym instrumentarium; promienną gwiazdą lśnią pośród nich transparentne partycypacje Christophera Hogwooda (Decca) i Nicholasa McGegana (Harmonia Mundi). Kosmopolita Jordi Savall wdzięcznie sytuuje się w tej dźwiękowej awangardzie, pozwalając na zręczną konwersję (suitę G-Dur powiązano z D-Dur) i odstępując od „logicznego” porządku projekcji (F-Dur wieńczy kreację, miast ją inaugurować). Muzyce sztucznych ogni, celebrującej sygnaturę traktatu pokojowego w Aix-la-Chapelle (1748), grzmiącej, burzliwej i spektakularnej; oszczędzono tych fascynujących manipulacji, przedkładając ją w sekwencji, jaką piewca Juliusza Cezara hipnotyzował tłumy zgromadzone przed majestatem władcy 27 kwietnia 1749 roku, kiedy to uratował królewskie przedsięwzięcie od totalnego fiaska (fajerwerki wypaliły w nieładzie).

Thomas Gainsborough: Poranna przechadzka

Thomas Gainsborough: Poranna przechadzka

Kataloński maestro z atencją pławi się w uroczystej, haendlowskiej stylistyce, sensualnej, szlachetnej i uduchowionej; odmierza wykwintne melodie i eleganckie figury, żongluje paletą tysięcznych odcieni, odurza akwarystyczną ornamentyką i olśniewa feerycznym blaskiem grającym na tafli fal. Pod jego bezkompromisową batutą międzynarodowy ansambl urzeka nienaganną konduitą i spirytystyczną konkordią, a znamienita akustyka pozwala sytuować percepcję słuchacza wprost pośród rostrum szlachetnych instrumentów – tuż nad Tamizą – jak gdyby znalazł się on na barce z orkiestrą, aniżeli przysłuchiwał się jej z dyskretnej oddali brzegu… Delicje.

© Andrzej Osiński

Reklamy
Published in: on 24 listopada 2011 at 9:53  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2011/11/24/muzyka-na-wodzie-2/trackback/

%d blogerów lubi to: