Suity klawesynowe Purcella

NIcolas Lancret: Huśtawka

NIcolas Lancret: Huśtawka

W zmyślnie zredagowanej nocie poprzedzającej tę eminentną rejestrację, Richard Egarr przedkłada barwne i nie pozbawione szczypty humoru facecje o urokach  czekoladowego kunsztu, zażywającego w latach londyńskiej prosperity Purcella rzeczywistej atencji. Otóż, siedemnastowieczny literat Samuel Pepys zwykł był kurować z pomocą kakao sążnistego kaca, roznieconego nader solenną partycypacją w koronacyjnej celebrze Karola II Stuarta, natomiast augurowie rokokowych rozkoszy: markiz de Sade i Casanova, pozwalali raczyć zblazowane miłosną delicją zmysły filiżanką czekoladowej zawiesiny, która czarownie wabiła nowe erotyczne trofeum…

Simon Vouet: Niebiańska Caritas

Simon Vouet: Niebiańska Caritas

Co się zaś tyczy czcigodnej Marie de Rabutin-Chantal, markizy de Sévigné, to uroki ciemnego napoju degustowanego z estymą w wersalskich antyszambrach, opiewa ona w strofach o takiej oto sekwencji: „Schlebi on w mgnieniu oka twemu podniebieniu; ogrzeje przez chwilę, a potem ni stąd ni zowąd roznieci w twym ciele śmiertelną gorączkę”.

Ów niezobowiązujący wyjątek łacnie można zaaplikować elitarnej i wysublimowanej frazie mistrza Króla Artura, jakiej wzrastanie przypadło w czas rafinowania gustów stołecznej socjety. Jedną z jej prominentnych igraszek było wszak, prócz kokieteryjnej muzyki, zadurzenie w ulotnych oparach czekolady, służącej pokątnie – o czym już chcemy nie pamiętać – jako niedościgniony środek maskowania trucizny. Purcell, którego przedwczesna i nieodgadniona śmierć zbiegła się w czasie z serią enigmatycznych zgonów sprowokowanych intoksykacją kakao (co eksplikuje dywagacje Egarra w tej kwestii), zdążył był sporządzić w tygodniach ją antycypujących osiem sonat na instrumenty klawiszowe, które zostały wydane sumptem wdowy w roku 1696 i zaopatrzone intytulacją: „A Choice Collection of Lessons for the Harpsichord or Spinnet”.

Nicolas Lancret: Para z dziewczynkami i służącą

Nicolas Lancret: Para z dziewczynkami i służącą

Konstytuujące zbiór suity urzekają powabną ornamentyką orzeźwiającą zmanierowane żądze brytyjskiej arystokracji. Wdzięczne i eleganckie precjoza o osobliwej sonorystyce epatują oszałamiającymi woltami w zakresie harmonii, melodii i faktur; ekscentryczne kurioza zakorzenione w ekstrawaganckiej stylistyce mglistego Albionu, reminiscencje zagadkowego idiomu Johna Blowa, Matthew Locke’a i Christophera Gibbonsa, olśniewające komplikacje czerpiące rozrzutnie z lutniowej stylistyki brisé i galijskich figur tanecznych – te i inne aspekty konkretyzują się w miniaturowych konterfektach o ekskluzywnej gracji, poruszającym liryzmie oraz zwiewności rokowych tapiserii, pod których pajęczą a omdlałą zasłoną pulsują męskość i sardoniczny humor, kreatywność rozjarzona blaskiem teatralnych świateł i purytańska wiara, oddanie Bogu i Jego odwiecznym pryncypiom.

Simon Vouet: Pokutująca Magdalena

Simon Vouet: Pokutująca Magdalena

Z tego ambiwalentnego rostrum zaczerpnął był Egarr siedem hipnotyzującej urody klejnotów, przetykając ich mesmeryczną strukturę biżuterią pomniejszego autoramentu (acz nie drugorzędną w treści) i zaopatrując tak uformowany kobierzec w efemeryczne fragmenty wyłowione z zakurzonych archiwów The British Library. Wyborne Rondo Z.T.684, odbijające się rezonansem w znamienitym Wprowadzeniu młodego człowieka w orkiestrę pióra Benjamina Brittena, stanowi emblematyczny przejaw purcellowskiej inspiracji pokonującej przestworza czasu i przestrzeni; z kolei powierzchowne aspekty XVII-wiecznej Muzy przetransponowane z alchemiczną pilnością w zmanierowaną dobę późnych Stuartów, świadczą o wyjątkowości tego geniuszu, który w erze porewolucyjnej tabula rasa ostentacyjnie konsumował owoce wyspiarskiego baroku, nie zważając na italskie inklinacje szlachty.

Klawesynowe miniatury herolda Dydony i Eneasza, fatalnie ignorowane i traktowane w kategoriach niefrasobliwego divertissement, powracają dziś do łask za sprawą brytyjskiego maestro nie wahającego się obdarzyć je należną rewerencją. Egarr, ekwipowany znamienitymi rejestracjami preludiów i fug Bacha (Das Wohltemperierte Clavier, vol. I), tudzież koncertów organowych Haendla, przywraca to siedemnastowieczne profanum z romantyczną acz nienatrętną czułością, uduchowioną elokwencją oraz elastycznością niwelującą nieuchronne analogie i jednostajność kolokacji.

Nicolas Lancret: Klatka dla ptaków

Nicolas Lancret: Klatka dla ptaków

Srebrzysty ton, szemrzący ulotnie i bez wysiłku; ekspresywne i emfatyczne arpeggia, nadobne efekty perkusyjne w interwałach rozedrganych żywym pląsem, niepodzielna klarowność dźwięku uwolnionego od pustych pogłosów i natarczywych szarpnięć struną, kontemplacyjna delikatność oscylująca pomiędzy zwiewną kruchością a kontredansową szorstkością a mimo to nie ocierająca się o żadną z nich – stygmaty Egarrowskiego kunsztu rozpłomieniają ludzkiego ducha i „rozniecają w ciele śmiertelną gorączkę” na kształt owej, sprowokowanej ongiś filiżanką czekolady skonsumowaną przez madame de Sévigné… Rozkoszne.

© Andrzej Osiński

Reklamy
Published in: on 10 grudnia 2011 at 9:36  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2011/12/10/suity-klawesynowe-purcella/trackback/

%d blogerów lubi to: