Franz Kafka: „Jestem końcem albo początkiem”

Franz Kafka

Franz Kafka

Pisanie to słodka, cudowna nagroda, tylko za co? – pytał Franz Kafka – (…) to zstępowanie ku ciemnym mocom, to rozpętywanie duchów natury spętanych, podejrzane uściski i co tam jeszcze na dole może się zdarzyć, o czym na górze już nic się nie wie, kiedy w świetle słońca pisze się jakieś historie. Być może jest jakieś inne pisanie, ale ja znam tylko takie; w nocy, kiedy strach nie daje mi spać, znam tylko takie”.

Franz Kafka był pisarzem. Nie człowiekiem, który pisze, ale takim, dla którego pisanie oznacza jedyną rację bytu; balsam dla samotności zduszonej i skrępowanej zatęchłą atmosferą rodzinnego mieszkania, usprawiedliwienie udręki biurowej rutyny, rozpaczliwą próbę stawienia czoła śmierci za życia. „Moje życie składa się, i właściwie składało się zawsze z prób pisania, i to najczęściej prób nieudanych – zwierzał się Felicji Bauer – Gdybym jednak nie pisał, to leżałbym już na ziemi, wart tylko tego, by zostać wymiecionym”.

Egon Schiele: Przynależność

Egon Schiele: Konwersja

Posądzany o wyobcowanie z codzienności, oddalenie od świata na powierzchni, izolację i niechęć do komentowania konfliktów osaczającej go epoki, autor Procesu pojmował twórczość literacką w kategoriach najwyższej duchowej służby i szczególnego powołania („Jestem literaturą” – powtarzał); „modlitwy”, dzięki której powracał w szeregi żywych i odradzał się po poniżających doświadczeniach dnia.

Egon Schiele: Portret chłopca

Egon Schiele: Portret chłopca

Mogę znów wieść sam z sobą dwugłosy dialog i nie wytrzeszczam już tak oczu w bezwzględną pustkę – informuje Felicję – Tylko na tej drodze możliwe jest dla mnie polepszenie”. Powierzając swój geniusz i nadprzyrodzoną wrażliwość literaturze, pragnął przeniknąć sens zniewolenia jednostki, dotrzeć do źródeł komplikacji ludzkiego losu, przełożyć krąg intymnych obaw na język powszechnej i dotykalnej rzeczywistości, poznać prawdę o sobie samym i skonfrontować ją ze światem zewnętrznym.

Bezradny bohater zapełniający karty ubogich opowiadań i niedokończonych powieści („Dlaczego już za życia powieść pozostała fragmentem? – pyta Walter Hilsbecher – Ponieważ fragment jest odłamkiem nieskończonego, ponieważ wskazuje na nieskończoną drogę człowieka, na nieskończoność jego walki”); istota, która nie uporała się z własnym życiem i musi ponieść za to surową karę („Człowiekowi, który za życia nie upora się z życiem, trzeba jednej ręki do choćby częściowego odpędzenia rozpaczy nad własną dolą … drugą ręką może zapisywać to, co dostrzeże pod gruzami, widzi bowiem inaczej i więcej niż inni…”), ogarnięta paraliżem osobowości, szarpana poczuciem winy z powodu „nieprzeżywania życia” („Dlaczego żal nie mija? Wniosek jest wciąż ten sam: Mógłbym żyć a nie żyję”), wiodąca beznadziejną, bezrefleksyjną egzystencję robaka narzuconą jej przez system nakazów bytowych („Gdy leżę w łóżku, podobny jestem, jak sądzę, do wielkiego żuka, do jelonka, albo do chrabąszcza”), zniewolona i skazana na cierpienie („Nasza władza … nie szuka winy wśród ludności, raczej wina sama przyciąga organy sądowe, które ją wówczas ścigają, jak mówi ustawa, i wysyłają nas, strażników. Takie jest prawo”), przytłoczona przez świat i jego sprzeczne pretensje – wstrząsnęła kruchymi fasadami belle epoque, antycypując brutalną wizję błotnistych okopów Flandrii, nazistowskiego delirium, czarnych dymów nad Auschwitz. „Kafka zmarł na prywatną chorobę, w kilkanaście lat później jego rodzina zmarła na chorobę publiczną, której nadejście on przeczuwał: hitlerowską Trzecią Rzeszę” – skonstatował Ernst Fischer.

Egon Schiele: Dom nad rzeką

Egon Schiele: Dom nad rzeką

Niektóre z najistotniejszych partii utworów Kafki czyta się tak, jakby były dosłownym opisem ekspresjonistycznych obrazów, które właściwie powinny zostać namalowane” – zauważa Theodor Adorno. W drobiazgowych, obsesyjnie grawerowanych wizjach, w fantasmagoriach odtworzonych z cyzelatorską precyzją rysunku technicznego, autor Zamku szuka zrozumienia dla ukrytych znaczeń, możliwych konsekwencji, powikłanych konieczności. Dąży do określenia zasad uniwersum wybiegającego poza granice praskiego getta i podlegającego niezmiennym prawom natury; bada, czy wyzwolenie z piekła jest realne. „Taka wola tworzy sekty i religie – przyznaje Kurt Tucholsky – Gdyby Stwórca się rozmyślił i kazał mu urodzić się w Azji, miliony przywarłyby do jego słów, roztrząsając je do końca swoich dni”.

Egon Schiele: Leśna modlitwa

Egon Schiele: Leśna modlitwa

Autor Wyroku z godnym podziwu pietyzmem odtwarza otaczające utensylia, wypełnia nimi anonimowe pomieszczenia, ulice i miasta, lekceważy realia czasu i przestrzeni, zanurza się w onirycznych i wieloznacznych opisach, kreuje przedmioty fantastyczne i zagadkowe, wyabstrahowane z bezpiecznej scenerii podręcznego świata, rani językiem oschłym, lodowatym i pozbawionym fin-de-siecle’owskiej górnolotności. Ta twórczość – jak ironizuje Tucholsky „nie należy nawet do naszych czasów i jest całkowicie nieszkodliwa. Tak nieszkodliwa jak Kleist”.

Egon Schiele: Model kobiecy

Egon Schiele: Model kobiecy

„Wnuk” twórcy Księcia Homburgu prowadzi ze sobą nieustanny dialog, usiłując zapanować nad kwestiami, jakie w realnym życiu bez końca go przerastały. „Ciągle próbuję przekazać coś, czego przekazać się nie da, wyjaśnić coś, co jest niewyjaśnione, opowiedzieć o czymś, co czuję tylko w kościach, a czego inaczej doświadczyć nie można. W zasadzie nie jest to nic innego, jak strach (…) rozciągający się na wszystko (…), ale także tęsknota za czymś większym niż to, co straszne” – zwierza się Milenie Jesenskiej.

Współczesny Hiob, rozdarty działaniem na pokaz a egzystencją podporządkowaną wyłącznie literaturze, zawieszony pomiędzy poczuciem marnotrawienia czasu i sił na męczące biurowe godziny („Bezpośrednia bliskość życia zarobkowego (…) pozbawia mnie wszelkiego widzenia dali, jak gdybym znalazł się w wąwozie i na domiar tego jeszcze zwiesił głowę”) a nerwowym niepokojem i brakiem zadowolenia z efektów własnej twórczości („Wiem jednak, że nie wolno mi ugiąć się, jeśli poprzez największe cierpienie twórczości pisarskiej (…) mam się przedostać w wolność wyższą, może mnie oczekującą”), miotany nienawiścią do ojca i synowską potrzebą sprostania jego wymaganiom („Niekiedy wyobrażam sobie rozwieszoną mapę kuli ziemskiej i Ciebie rozciągniętego na niej w poprzek. I wtedy wydaje mi się, że dla mego życia wchodziłyby w rachubę tylko te tereny, których Ty nie przykrywasz, albo których nie masz w zasięgu ręki” – wyznaje w Liście do Ojca), pozbawiony kulturowych, religijnych i obrzędowych korzeni („Praga. Religie bywają zagubione jak ludzie”); odmawiał sobie wewnętrznej siły, odwagi i zdecydowania, dzięki którym mógłby radykalnie przerwać ten fatalny krąg.

Egon Schiele: Śmierć i dziewczyna

Egon Schiele: Śmierć i dziewczyna

Pomijając moje stosunki rodzinne – asekurował się – nie mógłbym wyżyć z literatury choćby tylko z powodu powolnego powstawania moich prac, a także osobliwego ich charakteru (…) W związku z tym zostałem urzędnikiem w pewnym Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Jednakże oba te zawody nigdy nie zgodzą się z sobą ani wspólnie nie dopuszczą do szczęścia. Najmniejsze szczęście w jednym z nich staje się wielkim nieszczęściem w drugim”.

Egon Schiele: Profeci

Egon Schiele: Profeci

Despotyczne wychowanie Hermanna Kafki, oczekującego dla jedynego syna wzorowej mieszczańskiej kariery i wynikające stąd nieświadome wyobrażenia o właściwym życiu, nierzeczywista i rozszczepiona konfliktami atmosfera rodzinnego miasta, nieokiełznany tłum kuriozalnych przodków po stronie matki Julii Löwy, duchowej spadkobierczyni niezliczonych talmudystów, mistyków i kabalistów usiłujących zgłębić ostateczną zagadkę bytu, wyryły skazę na osobowości autora Procesu, wiążąc go siecią upiornych obaw, wahań i kryzysów, oraz utrzymując w przeświadczeniu, iż jedna fałszywa decyzja, jedno nieostrożne poddanie się zwodniczej intuicji, może pociągnąć za sobą skutki równie nieodwracalne, co wyrok śmierci.

To lęk przed zmianą – żali się Maksowi Brodowi, powiernikowi i egzekutorowi ostatniej woli – lęk, że tym czynem, jak na moją sytuacją wielkim, ściągnę na siebie uwagę bogów (…) Pisanie trzyma mnie przy życiu, ale czy nie należałoby raczej powiedzieć, że podtrzymuje ono ten rodzaj życia?”.

Egon Schiele: Procesja

Egon Schiele: Procesja

Kafka woli trwać w jednym błędzie, by nie popełnić innego, poważniejszego w konsekwencjach, woli grzeszyć przeciwko własnemu szczęściu i naturalnym potrzebom ciała, niż sprzeniewierzyć się swojej „pisaninie” („Moje szczęście, moje zdolności oraz wszelka możliwość stania się w jakikolwiek sposób pożytecznym mieszczą się od dawna w kręgu literatury” – podkreśla), odczuwać wzgardę i dezaprobatę wobec rodziców, lecz nie porzucać ich mieszkania, wikłać się w niezrozumiałe i nienawistne mechanizmy praskiego środowiska, acz nie wyjechać i nie starać się wydostać spod ich przemożnego wpływu, przegrać, zanim rozpocznie się walka o trudnych do przewidzeniach konkluzjach, umrzeć nie dopuściwszy do ataku demonów.

Egon Schiele: Mężczyzna i śmierć

Egon Schiele: Mężczyzna i śmierć

Jego dzieła (…) odzwierciedlają ironię i proroczą wizję człowieka skazanego na postrzeganie świata z tak oślepiającą jasnością, że stało się to dla niego nieznośne i uciekł w śmierć” –  takie epitafium wystawi mu Milena Jesenská. Dlatego każde fiasko jest pożądane, dlatego osunięcie w głębię bez granic („Chyboczę się tam, w górze, nie jest to niestety śmierć, tylko wieczne męki umierania”), dlatego poddanie powodzenia („W walce pomiędzy tobą a światem sekunduj światu!”), które dla życia poświęconego literaturze oznaczałoby zdradę najwyższą i niewybaczalną. „Mój tryb życia jest nastawiony tylko na pisanie – tłumaczył – a gdy ulega pewnym zmianom, to tylko w tym celu, żeby w miarę możliwości lepiej służył pisarstwu, bo czas jest krótki, siły są niewielkie, biuro jest zmorą, mieszkanie jest głośne i trzeba próbować przebić się za pomocą jakiejś sztuki”.

Egon Schiele: Dom kryty gontem

Egon Schiele: Dom kryty gontem

Proza autora Przemiany uderza skromnością życiowego doświadczenia, jakie nie nadążało za poziomem refleksji nad imponderabiliami i prawidłami ludzkiego losu: „Nie znam żadnych historii, nie widuję ludzi, codzienne spacery odbywam w pośpiechu czterema uliczkami, których narożniki ściąłem już na okrągło, i przez jeden plac, na robienie planów jestem zbyt zmęczony (…) stopniowo zamieniam się w drewno” – wyjaśniał.

Praska uliczka, 1900

Praska uliczka, 1900

W istocie nikłe przeżycia osobiste zamknięte kwartałem ciasnych, staromiejskich ulic stanowią jedynie sztafaż dla rozsnuwania problemów natury uniwersalnej; w obrazie własnej samotności odbijają się wyobcowanie i ból współczesnego człowieka a dylematy podwójnej egzystencji, transcendentne wobec czasu i warunków, w jakich powstawały, porażają czystością i rozległością wizji, urastając do rangi paraboli. „Niezmierny świat, jaki mam w głowie – notował w DziennikachAle jak oswobodzić siebie i jak oswobodzić ten świat bez rozdarcia? Chociaż tysiąc razy lepsze rozdarcie niż więzienie go w sobie lub pogrzebanie. Po to przecież żyję, jest mi to całkiem jasne”.

Egon Schiele: Panna Beer

Egon Schiele: Panna Beer

Wiodąc żywot w Pradze, newralgicznym punkcie dogasającej monarchii Habsburgów; mieście pulsującym rozdwojeniem, szarpanym antagonizmami politycznymi, etnicznymi i religijnymi, Kafka – Żyd wyrwany z obrzędowego continuum jesziwy, poddany niemieckiej edukacji i urzeczony germańskim duchem, pracujący wśród Czechów („Ja nigdy nie żyłem wśród Niemców, język niemiecki jest moją mową ojczystą, stąd dla mnie wrodzoną, ale język czeski jest mi o wiele bliższy”) i oddany ideom solidarności bez granic; w swoim wewnętrznym przekonaniu nie czuł związku z żadną z obecnych tu narodowości, mimo, iż ulegał ich przenikliwym wpływom.

Dla każdego mieszkańca Pragi było to zrozumiałe samo przez się, – ocenia ten fenomen Egon Edwin Kisch –  a każdemu, kto w niej nie mieszkał, wydawać się musiało nieprawdopodobne”. Sam pisarz tak wyjaśniał swoją potrzebę identyfikacji Milenie: „On nie ma ojczyzny i dlatego nie może z niczego zrezygnować i musi nieustannie myśleć o tym, jak jej szukać lub jak ją zbudować”.

Egon Schiele: ---

Egon Schiele: Matka z dziećmi

Przeczucie katastrofizmu, drążące literaturę niemiecką i austriacką w latach poprzedzających wybuch Wielkiej Wojny przybiera w tej newralgicznej frazie odcień niemal schizofreniczny. „Do niego nie trzeba nikogo namawiać; on zmusza – ocenia Tucholsky – Mówi się o Tamerlanie, że kazał kiedyś zbudować mur z jeńców, wrzeszczący mur, wstrząsany coraz słabszymi konwulsjami. To jest właśnie coś takiego”. Proza Kafki wibruje niepokojem ciasnego, niezdrowego środowiska przesyconego legendami, fanatycznym przywiązaniem do tradycji i zamkniętego w kręgu upiorów przeszłości.

Egon Schiele:Most

Egon Schiele: Most

Somnambuliczne obrazy epatują atmosferą średniowiecznej grozy i zderzają się z intensywnym parciem nowoczesności; groteska przerysowuje rzeczywistość i wikła ją w niepojęte mechanizmy Wszechświata, bezwzględne i wymykające się wszelkiej kontroli. „Wciąż żyją w nas ciemne zaułki, tajemnicze korytarze, ślepe okna, brudne podwórka, hałaśliwe knajpy i zamknięte restauracje – opisuje zdeformowany świat, zastygły w przestrzeni i zniekształcony przeszłością – Idziemy szerokimi ulicami nowo wybudowanego miasta. Jednak nasze kroki i spojrzenia są niepewne. Wewnątrz drżymy jeszcze tak, jak w owych starych zaułkach nędzy (…) Niezdrowe, stare żydowskie miasto w nas jest o wiele bardziej realne od higienicznego nowego miasta wokół nas”. Stąd nieufność do realiów, stąd przeświadczenie, że pod zewnętrznym kształtem rzeczy spoczywa właściwe, nieznane dno, a niepozorne, spróchniałe poddasza kryją zatłoczone kancelarie sądowe rozstrzygające o winie i karze bezbronnego człowieka.

Egon Schiele,. ---

Egon Schiele,. —

W rewirach zeświecczonej i odartej z kulturowych konotacji żydowskiej klasy średniej uwięzionej pośród walczących armii nacjonalistów na ziemi niczyjej, w generacji zbuntowanej przeciw merkantylnej mentalności ojców i przesądnej ortodoksji dziadów, wzrastało poczucie wszechobecnego zagrożenia, szczelnie osaczała sieć niewidzialnych granic („Z najbardziej nieprawdopodobnych stron grożą Żydom niebezpieczeństwa (…) grożą im groźby”), rozpływały się tożsamości („Co ja mam wspólnego z Żydami? Sam ze sobą mam niewiele wspólnego”), rodziła się mentalność oblężonego („Podmuchy powietrza po prostu unoszą nas, gdzie chcą”).

Praga, 1897

Praga, 1897

Jedyną drogą do wolności, jaka rysowała się w tym grząskim, ciemnym labiryncie, jawiła się sztuka, wyzwalająca z udręczonego bytowania i nadająca jego pozornej przypadkowości głębszy sens. Artyści, „którym natura każe się trzymać z dala od wspólnoty – wyjaśniał autor Głodomora nie potrzebują też obrony, bo brak zrozumienia nie może ich ugodzić, są bowiem poza kręgiem światła, a miłość znajdzie ich wszędzie. Nie potrzebują też pokrzepienia, bo jeśli chcą pozostać prawdziwi, mogą czerpać tylko z siebie”.

Egon Schiele: Drzewa

Egon Schiele: Drzewa

Literaturę, zajmującą na przestrzeni XIX stulecia miejsce ortodoksyjnej wiary, uświęconego rytuału i odwiecznego kultu, przekształcił Kafka w intuicyjną religię, wiedzę przejrzystą i objaśniającą; ścieżkę wiodącą ku zespoleniu z Najwyższym. „Nie zostałem powołany do życia jak Kierkegaard, przez ciężko już opadającą rękę chrześcijaństwa, ani nie schwytałem ostatniego frędzla znikającego żydowskiego szala modlitewnego, jak syjoniści. Jestem końcem albo początkiem” – zanotował w Dzienniku. Okazał się tym samym godnym spadkobiercą swojego rodu, ostatnim w długim łańcuchu wierzących niewierzących, „szalonych wizjonerów o pękniętej wizji, którzy znajdowali dwie odpowiedzi na każde pytanie i cztery nowe pytania do każdej odpowiedzi, starając się zgłębić ostateczną zagadkę Boga”. (Ernst Pawel)

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 21 grudnia 2011 at 13:09  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2011/12/21/franz-kafka-%e2%80%9ejestem-koncem-albo-poczatkiem/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: