Philippe Herreweghe: Kantaty Bacha (I)

Jesu, deine Passion (okładka płyty)

Jesu, deine Passion (okładka płyty)

Anonimowy traktat „O górności”, sporządzony u progu pierwszego tysiąclecia i przypisany enigmatycznej personie Pseudo-Longinusa, syntetyzując środki i funkcje kierujące ku patetycznym nastrojom ducha, podaje: „Górność jest czymś szczytowym i najwyższym w mowie, bo górność nie przekonywa słuchaczy, tylko ich zachwyca, a to, co zdumiewa ze wstrząsającą siłą, zawsze bierze górę nad tym, co przekonywa, i podoba się, jako że zdolność przekonywania jest przeważnie w naszej mocy, górnolotność zaś niesie z sobą taką władność i przemoc nieodpartą, że podbija każdego słuchacza”. Antyczna rozprawa roztrząsająca rozliczne aspekty wzniosłości transmutującej ludzkie myśli, staje mi oto jako żywo tuż przed oczyma zmęczonej duszy, na skutek tej oto klarownej a transparentnej egzegezy bachowskich kantat, przysposobionych ku okraszeniu karnawałowej Pięćdziesiątnicy (Estomihi).

Gerard David: Przybicie Chrystusa do krzyża

Gerard David: Przybicie Chrystusa do krzyża

Surowy period Wielkiego Postu na przeciąg omal siedmiu tygodni odmawiał prawa pląsom i tanom, tudzież figuratywnej muzie sakralnej, wolnej zaledwie komentować bolesne stance wielkopiątkowej Golgoty i niepoślednie karty Zwiastowania. Ostatnia z niedziel uprzedzająca ten pryncypialny i transcendentny czas, jawiła się przeto tyleż bezprecedensową potencjalnością podziękowania Panu „na lirze, grania Mu na dziesięciostrunnej lutni, wdzięcznego uderzania w trąby i śpiewania Mu nowej pieśni” (Ps. 33), co oczywistą antycypacją nieodległej Pasji. Była nadto znaczącym przystankiem w cierniowej drodze autora „Sztuki fugi”, gdyż tego to właśnie dnia: 7 lutego roku pańskiego 1723, skromny koncertmistrz księcia Leopolda, raczył był aspirować na pozycję lipskiego Kantora, przedkładając tamtejszym rajcom sofistyczną dysertację „Jesus nam zu sich die Zwölfe” (BWV 22).

Gerard David: Ukrzyżowanie

Gerard David: Ukrzyżowanie

Tej polifonicznej a kontrapunktycznej teksturze o poetycznej bujności, nieskazitelnych harmoniach i ekstatycznym chorale – przywołującym zacny opus zgasłego Jana Kuhnau – towarzyszyła równie sublimowana monografia: „Du wahrer Gott und Davids Sohn” (BWV 23), alternująca udręką i utrapieniem pogrążonego w znoju wespół z nadzieją i ujmującym zaufaniem w niebiański protektorat. Obie uświetniły z naddatkiem niebagatelnej skali nabożeństwo, tuląc fałdami rafinowanej szaty dźwięku uduchowione Słowo Boże i wspomagając zręcznie jego roztropną kontemplację.

Rankiem ubiegłej niedzieli – donosiła lokalna prasa – kapelmistrz Jego Wysokości księcia Köthen, Herr Bach przeprowadził próbę swoich zdolności w kościele pod wezwaniem św. Tomasza, celem objęcia wakatu Kantora, a muzyka tegoż, sporządzona na ową okazję, była wielbiona niepomiernie przez wszystkich światłych i wykształconych”. Istotnie, w tych dwóch afektowanych esejach, o eterycznym i modlitewnym tchnieniu, pragną się krzyżować najsubtelniejsze tropy bachowskiego kunsztu, kreując skrzące klejnoty o ponadludzkiej inwencji, światłocieniowej ekspozycji i teatralnej dramaturgii. Konferują w nich ślicznie pospołu efemeryczne motetowe chóry o renesansowej i madrygałowej genezie, skromne homofoniczne chorały skojarzone z upojnym recytatywem i ariosem rodem z italskiej tragikomedii, powabne sola i frenetyczne  duety, skąpane w blasku instrumentalnej suity, wreszcie kanony, fugi i kontrapunkty obdarowane hojnym generałbasem i melodyką o różnych wpływach.

Gerard David: Zdjęcie z krzyża

Gerard David: Zdjęcie z krzyża

Te z gruntu heterogeniczne i ambiwalentne kody, które pod ręką ducha nie tak znamiennego i fenomenalnego w swej zręcznej mocy, łacno uległyby wstydliwej rozsypce, udatnie spaja nabożna górność i patetyczność najwyższego lotu, broniąca „figur przed podejrzeniem o podstęp oraz dająca im osobliwą pomoc”, a „zręcznie użyty przez mówcę chwyt zakrywa resztę pięknością i wielkością, i rozprasza wszelką nieufność” (Pseudo-Longinus).

Gerard David: Lament nad zmarłym Panem

Gerard David: Lament nad zmarłym Panem

Sztuka jakby była drugim Stwórcą natury – rozważał w dobie iberyjskiego baroku, Baltasar Gracián – uzupełnia, upiększa ją, czasem przewyższa, przydała – by tak rzec – inny świat pierwszemu; naprawia, co w niej defektowne, i daje jej doskonałość, jakiej ona sama przez się nie posiada”. Monumentalna i elegijna zarazem ewokacja „Herr Jesu Christ, wahr’ Mensch und Gott” (BW 127): poruszająca, ekstensywna i epatująca wizją ostatecznego Sądu, o romantycznie śpiewnych barwach i partykularnym majestacie; jak również ezoteryczna elukubracja „Sehet wir gen hinauf gen Jerusalem” (BWV 159), osnuta wokół tajemnych strof Picandera: lamentacyjna, gęsta i bezlitosna, dopełniają to paraboliczne credo, w którego mrocznych i rozświetlonych Pięknem meandrach, pulsuje głuche tętno krzyżowej drogi i martwe echa złowróżbnej Kalwarii.

Gerard David: Adoracja Magów

Gerard David: Adoracja Magów

Muzyczna fraza inspirowana świętym skryptem, pławiąca się w jego szlachetnych aluzjach i oczywistych aksjomatach, operuje na wstrząsającym mistycznym proscenium, kongenialnie spajając rozrzutne liryczne i narracyjne komponenty o niewiarygodnej proweniencji: od późnogotyckich misteriów i rozbuchanych latyńskich oratoriów poczynając, a na misternej symbolice, tudzież epickich Ewangeliach kończąc. „Stosunek muzyki Bacha do jej tekstów jest tak żywy, jak tylko można sobie wyobrazić – ekscytował się Albert Schweitzer – Kto kiedykolwiek przyswoił sobie jakiś werset z Biblii w muzyce Bacha, nie może go już sobie wyobrazić w innym rytmie. Dla człowieka znającego >Pasję według św. Mateusza< jest rzeczą wręcz niemożliwą wyrecytować w myśl początkowe słowa Ostatniej Wieczerzy bez świadomego lub nieświadomego ulegania w akcentacji i przeciąganiu słów reminiscencjom deklamacji Bachowskiej”.

Gerard David: Lament nad zmarłym Panem

Gerard David: Lament nad zmarłym Panem

Syntetyzując uroki sensualnej i refleksyjnej koncepcji, jakiej z cudowną krasą dopuścił się niesłychany dyrygent z Gandawy, który – w woli definitywnej eksplikacji uniwersalnej retoryki – układnie skonsolidował semantycznie odległe struktury w jeden zadziwiający porządek: symptomatyczną hierarchię usiłującą konstytuować jakby odrębną a nie powstałą „Pasję”; z nieukrywaną błogością sięgam do Pseudo-Longinusa, aby wydobyć zeń te oto słowa: „Patetyczność i górność mów, bliższe naszym duszom przez jakieś naturalne pokrewieństwo i przez swój blask, zawsze jaśnieją przed figurami, zaciemniają ich sztuczność i trzymają ją niby w ukryciu. Podobnie bowiem jak słaby blask ginie w pełnym świetle słonecznym, tak sztuczki retoryczne kryją się zalane ze wszystkich stron wzniosłością”. Zaprawdę nawet nie tuszę, iż byłbym w stanie zgrabniej i zmyślniej, niżeli ów zagadkowy i natchniony erudyta, zaopiniować inspirujący a sensytywny czyn Philippe’a Herreweghe, którym do syta egzaltować i karmić się pragnę.

Gerard David: Narodziny Pańskie

Gerard David: Narodziny Pańskie

Wizja to oczywiście heroiczna i stygmatyczna w swej nienagannej rafinacji: kaligraficzna, krucha i bezgranicznie oddana dobremu Panu, celebrująca zbawczą wieczność i podnosząca spragnionych upadłych, a także żarliwa w chwale i bez pretensji do pysznej emfazy, rozradowana Stwórczym dziełem i zgarniająca smutki codzienności. Te zaś, rozświetlane urokiem nadobnych gemm i przymuszane do rychłej a rzetelnej medytacji cnót wszelakich, odciągają znękany umysł od przyziemności materii ku nadprzyrodzonym obszarom wszechświata, gdzie zabłąkana w przestworzach dusza, nie znajdując się ni w brudzie ziemi, ni krystalicznej czystości nieba, z naddanej łaski zwiewnie przemierza nieznane kraje, i z cherubami, w dozgonnym świetle, gorliwie służy Najcenniejszemu. Zaiste, „sztuka, gdy łączy się z naturą, co dzień tworzy nowe cuda, z nieuprawnej ziemi robi cudowny ogród” (Baltasar Gracián).

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 21 grudnia 2011 at 11:16  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2011/12/21/philippe-herreweghe-kantaty-bacha-i/trackback/

%d blogerów lubi to: