Julia Fischer

Julia Fischer (okładka płyty)

Julia Fischer (okładka płyty)

Analizując zadziwiające perypetie wytworów ludzkiej myśli, Hermann Hesse rozważał: „Temu, kto potrafi naprawdę czytać jakiegoś [artystę], to znaczy bez pytań, bez oczekiwań intelektualnych czy moralnych rezultatów, będąc zwyczajnie gotowym przyjąć to, co daje twórca, jego utwory dostarczą swym językiem każdej odpowiedzi, jakiej tylko zażąda”.

Pojętna uczennica późnego Menuhina, urzekająca Julia Fischer, w swojej klarownej egzegezie bachowskich traktatów na skrzypce, przedkłada precjoza Piękna respektujące tyleż uroki pasjonującej partytury, co wymagania współczesnych instrumentów. I czyni to z anhelliczną prostotą, olśniewającą zmysły transparencją, tudzież rafinowaną subtelnością pląsu. „Koncert a-moll grywałam już w wieku 5 lat – przywołuje – podobnie jak koncert podwójny”, w którym – dodajmy bez zbędnej zwłoki – stanęła w szranki z samym Lorinem Maazel.

Correggio: Leda z łabędziem

Correggio: Leda z łabędziem

Rodzaj ludzki także pozostaje w najlepszej kondycji wtedy, gdy naśladuje na tyle, na ile pozwala mu jego własna natura, charakter Niebios” – syntetyzował Dante Alighieri. W szczerym pośredniczeniu pomiędzy nieprzemijalnym Duchem Wszechświata a nieznaczącym, kruchym stworzeniem, żądnym pozyskać Jego nieopisane moce, nadobna Julia z ufnością wspiera się na doświadczonych barkach ekspertów z londyńskiej Academy of Saint Martin in the Fields.

Correggio: Ganimedes

Correggio: Ganimedes

Tej eminentnej ze wszech miar formacji nie patronuje już wiarygodny maestro Marriner („Najstraszniejszą rzeczą, jaka przydarza się starzejącemu dyrygentowi, jest fakt, iż staje się on coraz bardziej pożądany – ironizował na łamach „La Scena Musicale” – Chciałbym, aby te wszystkie oferty, jakimi mnie teraz raczą, przyszły kiedy miałem 30 lat!”), lecz jego humanitarna i elokwentna psyche łagodnie czuwa nad owocami zespołowego trudu.

To moja ukochana orkiestra – zdradza Fischer – jedyna, w jakiej ośmielam się wysuwać na czoło” – szlachetna, gustowna i wytrawiona z ekstensywnego manieryzmu, a przy tym odważnie poczynająca sobie w światłocieniowych rewirach baroku, bez pośrednictwa oryginalnych mediów. „Inspirują mnie, a ponadto dzielimy analogiczne podejście do rejestracji utworów Bacha – kontynuuje błyskotliwa Julia – Nie jestem solistką skupioną na <autentyczności> frazy. W końcu gramy dla ludzi XXI wieku, a nie XVIII – ale wystrzegam się równocześnie przed odczytaniem Bacha na modłę romantyczną, czego osobiście nie znoszę”.

Rezultatem mariażu delikatnego drzewa skrzypiec z weneckiej szkoły Guadagniniego (1742), z eleganckim acz w pełni współczesnym strojem ansamblu, są te oto kunsztowne delicje, nie mające zgoła wiele wspólnego z sensacyjnymi rozprawami Vivaldiego, a pogodnymi „concerti grossi”, w  których rozpromienionych wiosną zaułkach, naglona uśmiechem losu rusałka, wdzięcznie i zgrabnie konferuje z wytwornym i bezpretensjonalnym tutti.

Correggio: Adoracja Magów

Correggio: Adoracja Magów

To pojednanie w lirycznej ofierze; ta gremialna translacja i transmutacja intymnych myśli piewcy „Sztuki fugi” na rozśpiewane, młodzieńcze rostrum, rozkwita także w kontemplacyjnych koncertach podwójnych, gdzie posągowa, germańska nobliwość ustępuje pola przekornej werwie, feerycznej konwersacji i dziękczynieniu za piękno bytu.

Correggio: Io

Correggio: Io

Uczony szuka prawdy niby daleki i nieznany dobroczyńca, pielęgnuje ją i kocha w swej samotności. Poeta śpiewający pieśń, do której przyłączają się wszyscy ludzie, weseli się prawdą jako nasz widzialny przyjaciel i stały towarzysz” – podnosił William Wordsworth. Wiodąc dowcipny dialog z uczestnikami tej szamerowanej blaskiem, wykwintnej biesiady, Julia Fischer urzeczywistnia swój skryty sen o uwieńczeniu laurem Parnasu, skąd już przyświeca jej staraniom nieustępliwy Glenn Gould („Nie zgadzałam się z wszystkimi jego dokonaniami – wyjawia – ale wielbię sposób, w jaki spogląda na manuskrypty przeszłości z punktu widzenia nowoczesnego człowieka”).

Udowadnia tym samym, iż prawdziwa Sztuka, służąc humanizacji i elewacji marnej istoty na wyższy poziom ducha, jest „przeniknięciem natury bardziej boskiej do naszej własnej”, oraz uwalnia nasze oko wewnętrzne z zasłony pospolitości, która zakrywa przed nami cud naszego istnienia” (Percey Shelley).

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 3 stycznia 2012 at 13:02  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/01/03/julia-fischer/trackback/

%d blogerów lubi to: