„Paulus” Feliksa Mendelssohna

"Paulus" (okładka płyty)

"Paulus" (okładka płyty)

Wola wierzenia jest jedyną możliwą wiarą człowieka, który posiada inteligencję matematyczną, jasny umysł i poczucie obiektywności” – notował w postludium „Wielkiej Wojny”, Miguel de Unamuno, a wstrzemięźliwy wobec procesji racjonalizmu Pascal, nadmieniał: „Znajomość Boga bez znajomości własnej nędzy rodzi pychę. Znajomość własnej nędzy bez znajomości Boga rodzi rozpacz. Znajomość Chrystusa stanowi pośrodek, ponieważ w niej znajdujemy i Boga, i swoją nędzę”.

El Greco: Chrzest Chrystusa

El Greco: Chrzest Chrystusa

Rozważam ochoczo te niepojęte  i wzruszające serce frazy, oddając się wzniosłym oznakom romantycznego geniuszu, uświęconego miłością Pana i natchnionego duchem Jego ewangelicznych posłańców. Ja, skromny skazaniec bytu i oddalony od wyższych istot, kroczę oto z najniższą a karmelicką pokorą, za oferowanym mej niedoskonałej taksacji raportem niematerialnej ścieżki Pawła z Tarsu, nie czując się godzien takowej dekretacji, i żywiąc skromną nadzieję, iż ocena nobliwych talentów germańskich minnesingerów – podejmujących to apostolskie wyzwanie – nie okaże się zanadto krzywdząca.

W roku 1836, kiedy to pełen żaru i admiracji wobec nieskazitelnego wiana baroku Mendelssohn, wskrzesił był z martwych Haendlowskie oratorium, muzyka religijna przeżywała dogłębny regres. Homeryckimi symfoniami, kameralnymi precjozami i frapującymi opusami na fortepian, Ludwig van Beethoven wytyczył arbitralne dukty wiodące sztukę dźwięków ku niezbadanym horyzontom psyche.

El Greco: Chrystus w Ogrójcu

El Greco: Chrystus w Ogrójcu

Tę artystyczną jednostronność, czy też intymną preferencję mistrza z Bonn, wiek XIX doprowadził do szczytu, powierzając sekretne człowiecze myśli melodii instrumentalnej, obywającej się bez chlubnych słów oraz prawiącej z wyżyn bezosobowej sali koncertowej. „Sztuka porzuciła świątynię – ubolewał Franciszek Liszt – a wyszedłszy z niej musiała w otaczającym świecie szukać sobie sceny dla wzniosłych aspiracji, (…) musi pośpieszać to w jedną, to w drugą stronę, uszlachetniać, nieść otuchę, oczyszczać ludzkość – to znów błogosławić i chwalić Boga”.

El Greco: Zwiastowanie

El Greco: Zwiastowanie

Duch, który jest mową, słowem, tradycją ustną – ożywia; zaś litera, która jest księgą – uśmierca” – syntetyzuje Unamuno. Protestancki pietyzm z jednej: srogi, bezduszny i wyjałowiony; żądny niweczyć najskromniejsze zakusy uświetnienia liturgii, i rozdrobniony w bezpłodnych dysputach, z drugiej natomiast – postępująca „mal du siècle”; przedziwna racjonalizacja, która acz tolerująca najmizerniejsze akty sentymentalizmu, nie sprzyjała pielęgnowaniu kunsztów religijnych, przywodząc je do poniżającej degradacji i bolesnego zeświecczenia – oto symptomy skonfliktowanej i rozproszonej w ideach ery, w jakiej piewca „Symfonii Włoskiej” przedłożył ambiwalentny prospekt o św. Pawle.

Płonąc ufnością objęcia osieroconej schedy po starym Bachu, autor „Eliasza” ochoczo poddawał się reformatorskim zapędom Fryderyka Wilhelma IV, usiłującego ujednolicić na terytorium Prus sakralne obrządki, i składał królewskim gustom ofiarę w postaci psalmów oraz motetów koncypowanych w stylu Palestriny. Będąc jednakże pod zbyt znacznym wpływem autora „Suit francuskich”, aby bezwiednie ulec italskim elukubracjom, Mendelssohn zdobył się na taki wysiłek aktywizacji protestanckiej Muzy, jaki poprzez wciągnięcie do jej rydwanu bachowskiej estetyki, łaknął powołać w pełni indywidualny język transmisji, łączący „strumienie, [z których] powstaje najpiękniejsza rzeka życia” (Wilhelm Heinrich Wackenroder).

El Greco: Ukoronowanie Maryi

El Greco: Ukoronowanie Maryi

Każdy z nas w porywie swej miłości, w swym głodzie boskości, wyobraża sobie Boga na swoją miarę, i na jego miarę dla niego Bóg się czyni” – deliberuje Unamuno. Odświętny „Paulus”, zespalający najszlachetniejsze aspekty maniery mistrza „Pasji według św. Mateusza”, z właściwym romantyczności panteistycznym odczuciem natury oraz prostolinijną pobożnością, liczy się do najznamienitszych opusów XIX-wiecznej Melpomeny, zadziwiając szczerością uczuć oraz dystyngowaną galanterią.

El Greco: Chrystus na Górze Oliwnej

El Greco: Chrystus na Górze Oliwnej

Podrygujący w łaskawym tańcu sfer, smukły i zacny w pajęczej łagodności, o transparentnej homeostazie chórów oraz nieziemskim wątku orkiestry; rodzi atoli ów muśnięty lekką stopą Apolla poemat, przeczucie rozdzierająco bezdomnego. Osnuty na nowotestamentowych ekscerpcjach i predestynowany do sali koncertowej, ze swoim majestatycznym chorałem, fantastycznymi „turbae” (jak w owej scenie kamieniowania nieszczęsnego Szczepana), kwieciem recytatywów, kawatyn i parafraz, a także transcendentnymi ariosami i olimpijską kantyleną ulatującą żarem w obłoki Niebios, czuje się w niej – abstrahując od popisowej uwertury – przeszywająco obco. „Bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie” (św. Paweł).

Ten zdobny gracją balsamiczny traktat, o olśniewającej przejrzystości, homogenicznym wdzięku i bezpretensjonalnej wenie, tchnący bukietem konceptów melodycznych i poetyckich innowacji, zwie się z łatwością humanitarnym, tak jest dostojny i możny w swej skali. Dramatyczny i powściągliwy zarazem, ceremonialny i stateczny, rozpłomieniony i rozwiązły; czysty, żarliwy i uśmierzający zmysły, sytuuje się ów misjonarski epos prędzej w kręgach platońsko utopijnych, niżeli Chrystologicznych natchnionych, i nie pamięta, iż „chrześcijaństwo ewangeliczne nie ma w ogóle do czynienia z cywilizacją. Ani z kulturą” (Unamuno).

El Greco: Grosz czynszowy

El Greco: Grosz czynszowy

Staje się to istotnie dostrzegalne w partii celebrującej nawrócenie zmierzającego do Damaszku Saula, gdzie Jezusowej interferencji, akompaniuje nie sążnisty baryton wszechobecnego Jahwe, a eteryczne i błogie pienia żeńskich aniołów, dobiegające z poufnej dali. Jako takie, Mendelssohnowskie orędzie zdaje się chybiać ezoterycznym obrzędom Kościoła, i trwa w dozgonnym rozdwojeniu pomiędzy mieszczańskim teatrem a średniowieczną kolegiatą; śród operowej ekstazy i franciszkańskiej przystępności, uroczystego pompierstwa i nienatrętnej deklamacji.

El Greco: Nativitas

El Greco: Nativitas

Cóż zatem sprawia, iż z nagłą żądzą i sympatią zagłębiam się w tak subiektywną dysertację, kosztując jej hermetyczne przymioty i delikatnie wątłe archaizmy? Chyląc głodne delicji ucho ku jej alabastrowym a tkliwym tonom, skąpanym w blasku niepokalanej Madonny i  promieniejącym kruchym zaśpiewem nocy, pragnąłbym tulić jej czarowne ustępy do mego łona i tonąć wiecznie w ich aksamitnych a dzielnych powabach? Z pewnością wiara; wiara, która jest namacalnie żywa i która wyrasta z wątpliwości, nie łudząc się ich przezwyciężać ani oddalać, „wiara Renana” – jak pisze Unamumo, będąca „wolą wiedzy, która zmienia się w pragnienie miłowania, wolą zrozumienia, która staje się zrozumieniem woli, nie zaś ochotą wierzenia” – pokorna ufność sycąca żagiew duszy oraz dogadzająca memu osobistemu umiłowaniu Słowa.

A także miłość; lubość cierpliwa i uprzejma, dzierżąca dar wieszczenia głosem ludzi oraz nadprzyrodzonym językiem aniołów; nie szukająca swego i nie pyszniąca się nieprawością, niepożądliwa i niepamiętna. Taż to jest miłość, która „wszystko znosi, każdemu wierzy, każdemu ufa i wszystko przetrzyma”; wieczny podarek zdatnego szczęścia, promienny trójkąt w sklepieniu Wszechświata, które wielbimy i ku jakiemu karnie wznosimy speszone oblicza. Ona zaiste „nigdy nie ustaje, chociażby dar przemawiania z natchnienia  Bożego zanikł, chociażby dar modlenia się w obcych językach przeminął, a wiedzy brakło” (św. Paweł).

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 3 stycznia 2012 at 13:20  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/01/03/paulus-feliksa-mendelssohna/trackback/

%d blogerów lubi to: