Kompleta

Kompleta (okładka płyty)

Kompleta (okładka płyty)

Kompleta, wiodąca swe monastyczne miano od łacińskiego słowa completorium, które implikuje kres dnia roboczego; stanowi ostatnią z modlitw w katolickiej liturgii godzin, odmawianą nocą tuż przed udaniem się na spoczynek. Podniosłe hymny, nabożne psalmy, antyfony, psalmodie i responsoria konstytuowały zasadniczą konsolę komplety, która – niezależnie od przemian formalnych, stylistycznych i cerebralnych w łonie samego Kościoła – zachowywała zadziwiającą spójność i koherentność.

Polifoniczne pienia chóru peregrynującego od srebrzystoszarej „Salve Regina”i rozżarzonej liliowym brzaskiem „Regina coeli”, poprzez melancholijne i przesączone zmierzchem „Libera nos”, po żałośliwe strofy „Miserere mihi”, rozpływały się w głuszy wieczoru, budząc lękliwe szepty, bezimienną tęsknicę, ciemnobłękitny bezgłos. Patriarchalna sceneria Sądu Ostatecznego rozsnuta wokół sublimowanych reminiscencji umarłych i pietystycznych błagań o wsparcie w udręce, dopełniała te szemrzące smutkiem zwierzenia, w których dźwiękowej oprawie celowali mistrzowie ambiwalentnej doby elżbietańskiej.

Rembrandt: Uczta Baltazara

Rembrandt: Uczta Baltazara

Religijna apostazja Henryka VIII dała asumpt epoce turbujących dywergencji i egzystencjalnych dylematów, w jakie uwikłane zostało angielskie społeczeństwo, rozszczepione pomiędzy purytańskim protestantyzmem a fertyczną kontrreformacją. Klerykalne trendy ery rozbrzmiewającej szczękiem oręża, odcisnęły nieodwracalne piętno na wyspiarskiej Muzie, przymuszonej finezyjnie a misternie żonglować między antynomiami wiary i ceremoniału.

Rembrandt: Dawid i Jonatan

Rembrandt: Dawid i Jonatan

Elżbietańska moderacja, dopuszczająca pożądany kompromis, zezwoliła na gros latyńskich wersetów odżywiających surowy anglikański ryt, atoli celebra wielowątkowej komplety rychło ustąpiła bardziej esencjonalnej i prozaicznej „Evensong”. John Sheppard, „Informator Choristanum” oksfordzkiego Kolegium św. Magdaleny oraz Gentleman kaplicy królewskiej, którego subtelne a serafińskie ekscerpcje formułują szlachetną introdukcję w rozświetlone uniwersum transcendentnego ducha, nie dożył tej relewantnej chwili. Przedwcześnie zgasły, przedłożył był herold „In pace in idipsum” urzekające responsoria o intensywnej rafinacji; wytworne, intymne i transparentnie koronkowe.

Pod eterycznym tchnieniem Stile Antico, ansamblu o proweniencji omal kabalistycznej, korelują one nader wdzięcznie z ekonomiczną a elegancką teksturą spod szyldu Tallisa: enigmatycznego Nestora – ekwilibrysty, wekslującego śród zmiennych gustów postępujących monarchów. Tymczasem Williamowi Byrdowi, producentowi katolickich improperiów i współtwórcy spektakularnych „Cantiones sacrae”, przyszło balansować na linie daleko bardziej kruchej.

Rembrandt: Piotr zapierajacy się Chrystusa

Rembrandt: Piotr zapierajacy się Chrystusa

Prześladowania gminy rzymskiej, uskutecznione w ostatniej dekadzie XVI stulecia, ekwipowały łacińskie kantaty i motety jego pióra w treści politycznie i liturgicznie przewrotne; równie uderzająca jest ich melodyka: skrząca fortuną odcieni, równoważąca spoczynek i ekspansję, emanująca ekstatyczną krasą. Wirtualnie nieznane ekspresje, sygnowane dłonią Roberta White’a i Hugh Astona, o dysonansowej harmonii, frapującej woltami fakturze i perfekcyjnej homeostazie głosów, gratyfikują ów uprzędziony w przezroczu przestworzy program.

Rembrandt: Sen św. Józefa

Rembrandt: Sen św. Józefa

Ja także śnię, w pełnej jawie” – uronił ongiś Aloysius Bertrand, chłonąc ulotne frazy najbardziej abstrakcyjnej z doczesnych sztuk. Jestem bez mała przeświadczony, iż piewca „Nocnego Kaspra”, ukułby skwapliwie ową somnambuliczną maksymę jeszcze raz, bacznie aplikując efemeryczne poczynania brytyjskiego Stile Antico. „Piękno jest rzeczą surową i trudną – rozważał Honoriusz Balzak – należy oczekiwać, kiedy się pojawi, śledzić je, przyprzeć do muru, zamknąć w żelaznym uścisku i zmusić do poddania”.

Zaiste, młodzieńcza formacja, ekscytująca fenomenalnym konsonansem wokalnym i rozwibrowana spectrum tysiącznych odcieni; w woli spełnienia muzycznej ofiary, potrafi ujarzmić Piękno bodaj infernalne. Zatopiony w wytworach umysłu i ducha, uchwyciwszy drogą lektur myśl ludzką i natchniony od geniuszu, jaki zawdzięczamy tłumionym uczuciom, wznoszę się aż do myśli poruszających materię, wyczuwam je w przestworzach, wyczytuję z niebios; oddaję się imaginatywnym konfesjom budzącym instynkty nieskalanego serca, i godzę biernie na Boską opiekę.

Rembrandt: Samson i Dalila

Rembrandt: Samson i Dalila

Do czegóż bowiem porównać byt, który zachowując uroczą niewinność, staje się „jakby stworem pośrednim między człowiekiem a rośliną lub raczej między człowiekiem a Bogiem” (Balzak)? Przemierzam wątłą ścieżkę, by zrywać złote owoce z ciemnego listowia i drżące myśli z rąk anhellicznych posłańców. Spoglądam na lunę w pełni i przybliżam do niej milczące oblicze, uchodzę w przestronną krainę i zapominam o martwej ziemi pode mną; niby duch czasu, niczym władca rzeczy postępujący krokiem zbrojnego olbrzyma, sunę ponad łożyskami rzek, mroczną gęstwiną lasu, spienionym brzegiem przejrzystych wód.

Rembrandt: Saul i Dawid

Rembrandt: Saul i Dawid

Mijam „kanały, wzgórza, ogrody, pustkowia”; spieszę nad światem, „w którym nic nie ma dla mnie obcego o tej godzinie”, a „wszystka teraźniejszość, wszystek sens, wszystko jak we śnie”. I oto wokół mnie rozciąga się „puste przestworze. Obok samotny bóg pasterzy, Pan, i potok życia szumiący pode mną”, i nagle jestem już u siebie, „nie Bóg już, cień w kraju cieni, co na odludne skiby szarej ojczyzny wstępuje”, lecz duch gorejący u steru; królewski Mag znający „lot ptaków i gwiezdne krainy”, „równy im rangą, równy przeznaczeniem” (Hugo von Hofmannsthal).

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 7 stycznia 2012 at 10:59  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/01/07/kompleta/trackback/

%d blogerów lubi to: