Mauriac: wiara, świętość, los (II)

Francois Mauriac

Francois Mauriac

Cenię sobie ów moment przytomności, w którym dochodzę do wniosku, iż trzeba było odejść od wszystkiego, tylko nie od „obecności, zespolonej z moją istotą nierozerwalnie, tak dalece, iż nie jestem pewien, czy zdołam Ją odnaleźć poza progiem śmierci ”. Kiedy nie waham się uwierzyć, że Ten, którego pragnąłem na wieki, jest przyjacielem już poznanym; kimś bliskim tak, iż nie widziały Go moje oczy, nie pojęły uszy, nie dotykały wątłe dłonie. A jednak trwał przy mnie bez ustanku, dostosowując cichy krok, i acz wydawał się tak skryty, wypłynął znowu „na pustyni ostatnich moich dni”.

Ateista Gide nie błądził. Wiekuiste posiadanie miłości na własność, czy też wiekuisty jej brak – oto alternatywa zawarta w każdym istnieniu. I w odchodzeniu poza czas.

* * *

Edyta Stein: „Bezustannie stoję na skraju nicości, a w każdej sekundzie muszę przyjmować istnienie”.

Może szaleństwo krzyża tkwi w fakcie, iż jest skrojone na miarę poszczególnego życia?

* * *

Odilon Redon: Rydwan Apollina

Odilon Redon: Rydwan Apollina

Świat wydaje się nam znośny tylko w takim stopniu, w jakim możemy go stworzyć od nowa, przykroić do własnej miary i według własnych wymagań.

* * *

Niedziela. Dzień Pański. Czas, w którym tajemnica wiary ciągle rozkwita na nowo. Chwila zatopienia w niewysłowionej ciszy, kropla uszczknięcia Tajemnicy, potęga Ciała i Słowa udzielonego tym, co jej godni. Łaska przyznana wstydliwej wierności, ostrożne uchylenie wrót, za którymi przecież Ktoś czeka.

* * *

Odilon Redon: Kwiat

Odilon Redon: Kwiat

Rainer Maria Rilke: „Coraz bardziej nie dowierzam temu potworowi, jakim jestem, który nigdy żadną na świecie istotą nie interesował się w sposób tak dręczący i tak ustawicznie, jak samym sobą”.

Bóg jest Miłością. Człowiek jest nią również. Jeśli nie kocha nikogo prócz siebie, może co najwyżej stać się miłością dla samego siebie, dla swojego biednego ja. Czyż nie prowadzi to do szaleństwa? Czy nie wystarczy uczuć bodaj nikłego pragnienia kochania, by przestać być tym kim się jest?

* * *

„Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9, 12-13).

Być wyleczonym to bezpowrotnie utracić to, co we własnych oczach sprawia, że jestem istotą niezastąpioną, jedyną w swoim rodzaju. To zrezygnować z bycia niepowtarzalnym. Czy tego pragnę?

* * *

Odilon Redon: Portret Ari Redon

Odilon Redon: Portret Ari Redon

Pokój duszy rodzi się z łaski, w istocie on jest łaską. Ale cóż to jest? Czy istnieje fizycznie zdefiniowany stan, pozwalający na uznanie, iż łaska nas właśnie dotknęła? A skoro tak, to z czyjej woli święci nieśli przysposobiony krzyż bezszelestnie, w życiu i jeszcze poza nim?

Na te rudymentarne kwestie nie odnajduję odpowiedzi, i muszę przyznać, iż jest prawdą, że chrześcijaństwo to gra o stawkę bezprzykładną. Wszystko zawiera się w jednym znaku „X”, który wystarczy naprostować, by stał się krzyżem – prostym gestem pomiędzy, co „przyszedł po milionach innych, na których konali niewolnicy, i był zapowiedzią milionów następnych”.

* * *

Elias Canetti: „Dziwić się mają prawo jedynie ludzie niewierzący”.

Z pozoru krzyż jest tylko znakiem i niczego nie wyjaśnia. Jest symptomem osobliwego zrównania imion w twarzy Człowieka bez imienia. Tęsknym spojrzeniem konającego, przeszywającym nas tak często, że nie zwlekamy z odpowiedzią. Słowem, od którego trudno oczekiwać czegoś więcej. Jest ono nieprzekładalne, to znaczy skierowane z osobna do każdego wnętrza. I nie jest kłamstwem, iż istnieją ludzie, nawet najodleglejsi od Ewangelii, nawet najbardziej jej obcy, indyferentni, jawnie wrodzy, których by ona „w jakimś momencie życia nie dosięgła”.

To, co usilnie przekazuje Pismo, co trwa od wieków nieprzerwanie, co się opiera zniekształceniom; tkwi także organicznie w doktrynach krytykujących je najzajadlej. Ich niestrudzeni apologeci nawet nie podejrzewają, że są po części chrześcijanami.

* * *

Odilon Redon: Medytacja

Odilon Redon: Medytacja

Karl Kraus: „Stan, w którym żyjemy jest prawdziwym końcem świata: ustabilizowanym”.

Światły profeta Lamennais nigdy nie dowierzał demokracji, jaka w jego oczach uchodziła za „jednodniowy etap na drodze do świata”. Słusznie obawiał się przyszłego społeczeństwa, które nie wiadomo jakim zmysłem przeczuwał, i w którym – jak donosi – „każda jednostka będzie wyłącznie pszczołą, kółkiem w maszynie, atomem w zorganizowanej materii”.

Ta Orwellowska i Kafkowska pospołu wizja, urzeczywistnia się nad wyraz kształtnie. Modna inscenizacja dramatu dziejów budzi obawy i przestrach. Melanż romantycznych iluzji wieku pary i elektryczności, z dialektycznymi trybami historii, nie przyniósł dobrych rezultatów. I nie daruje poczucia bezpieczeństwa. Zakulisowe szczęki grozy dawno przestały być udawaniem. „Drzwi zapadni, w którą stary król Ubu spychał zacnych ludzi, omal się już nie otwarły pod naszymi nogami”.

* * *

Odilon Redon: Zamknięte oczy

Odilon Redon: Zamknięte oczy

Karl Kraus: „Mają prasę, mają giełdę, a teraz mają w dodatku podświadomość!

Trwa proces dezynfekcji zbędnych myśli.: „Cóż może zdziałać bohater wobec wyjaławiania mózgów? ” – szepce literat retorycznie. Wobec procesu, który już nie jest drętwym żartem, ani motywem abstrakcyjnego eseju. Wobec zjawiska uprzedmiotowienia, w którym zamiera samo życie i ugruntowane w nas wyobrażenie o człowieku.

Jak to się dzieje, że kolejne pokolenia pozwalają się tak niezobowiązująco przyciągać ciemnościom, czarnej niedorzeczności, szaleństwu nieokiełznanej wiedzy, podczas gdy u zarania „zaistniało na świecie wydarzenie również w pewien sposób czarodziejskie, a wyrastające ponad wszystkie czary – jedyne w swoim rodzaju: bo trwa nadal.” I oddziałuje na miliony istnień.

Oprócz tej Prawdy, nie przyznano kiedykolwiek innej. Ale właśnie ten akt jawi się nie do zniesienia, i jest przedmiotem nienawiści. Jest pobudką nieudawanej histerii, gdyż nie stanowi tendencji filozofii albo systemu, pozwalającego się łatwo wpasować w historię. Jest wydarzeniem, które zaistniało naprawdę, i nie ustało, lecz istnieje.

Kogóż my w gruncie rzeczy oszukujemy: Boga czy wszechświat, czy samych siebie?

* * *

Odilon Redon: Aurora

Odilon Redon: Aurora

Elias Canetti: „Jedyne co wolne w naszej cywilizacji to wiatr”.

Wszystkie te smętne przejawy hic et nunc „składają się na rozdrobnioną diagnozę”, która zda się osaczać i nieuchronnie przejmuje smutkiem. Pragnę się ich śpiesznie pozbyć, co z każdym dniem usposabia mnie nazbyt szorstko i potęguje wolę wyłączenia się z głównego nurtu życia. Jednak namiętna żądza samotności, działa bez mała przygnębiająco w sytuacji rozczarowanego starca, który się karmi ochłapami. Naprawdę wielcy są niewinni, którzy odchodzą od istnienia wówczas, kiedy nic 0d nich jeszcze nie odbiegło. Na przykład Chris McCandless.

* * *

Artyści i pisarze nie odróżniają się od reszty ludzkości, tym samym nie są bardziej podatni na narkotyki czy alkohol, seksualne perwersje ani sadyzm. Jednakże cały ów proces upodlenia wyrażają na piśmie, przez co natychmiast wydobywają go na jaw. W istocie ich doświadczenia nie są inne, tylko zostały ujawnione. Wyczerpane do cna, przestały się szamotać pod powierzchnią; pragną wyłącznie jednego: „żeby je pochwyciły krzepkie ramiona”, żeby się mogły w pełni oddać.

* * *

Odilon Redon: Joanna d' Arc

Odilon Redon: Joanna d’ Arc

Czym jest starość? Jak wysłużony losem człowiek pragnie postrzegać siebie u kresu? Gdy życie minęło bez żalu, nie wzbogacając i nie zubażając na jotę. Kiedy historia przetoczyła się ponad, i porzuciła w punkcie wyjścia. Gdy pozostała tylko naga i niewzruszona skała, toczona wokół oszalałą pianą.

Czy mijające lata znaczą się zdobyczą? Czy jest możliwe, aby cokolwiek schwycić? A co zostało z mienia myśli? Rozproszonych, wstydliwych, ukrytych w zakamarkach na poły zapoznanych dążeń. Czy w chwili, kiedy rozłożymy ramiona na krzyżu, jaki zachował dla nas Bóg, i na którym oddamy w Jego ręce ducha, one powrócą?

* * *

Czy nie jest tak, że ci co się Jego wyparli i oddalili bezpowrotnie, podczas gdy ja na pozór usiłowałem dochować Bogu wierności, mają nade mną znaczną przewagę, gdyż nie starali się zaspokajać sprzecznych wymogów? Czy On się może ich aby zaprzeć?

Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” (Mt 20, 15-16).

* * *

Odilon Redon: Chruystus i Samarytanka

Odilon Redon: Chruystus i Samarytanka

Grzechy nie oddalają nas od Niego, a wręcz przeciwnie – doń zbliżają. Sznurują nierozerwalnymi więzami, jak „wyczerpaną owcę do ramion pasterza, który ja niesie, jak trędowatego do ręki, która dotyka jego ran”. Im niżej słaniamy się pod ciężarem rozmaitych win, tym bliżsi jesteśmy stanu tak pożądanego przez Boga. Kondycji skazańca, spoglądającego żałośnie z drzewca, podejrzanego dotkniętego infamią, wyzuwającego się ze szczęty godności. Służącego, który stał się tak posłuszny Ojcu, że aż umarł.

A jednak to umęczone do granic przyzwoitości oblicze, przykłada pieczęć na inne twarze. Rysuje bólem fizjonomie napotykane w naszym życiu, rysy pozornie obcych istot, poświęcających samych siebie. Powołanych wyłącznie po to, by dalej ponieść zgrzebny krzyż. Iść za swym Mistrzem, próbując pojąć, stać się skazanym, przyjąć szał. Być tylko Nim, tak jak On jest nami.

W tym sensie samozaparcie winno być całkowite, a jeśli nie jest – nie dałeś z siebie nic. Jeśli zaborczo chwytasz kruszynę, karmisz się jeno złudami i cieniem. A ten za ciebie sponiewierany, staje się „tak wyzuty, odarty, jak tylko może być odarte nagie ciało ludzkie, którego nawet skóra została poszarpana”.

* * *

Świętość jest zupełnym przewróceniem własnej istoty. Aktem, w procesie którego zatraca się cechy dotychczasowe.

* * *

Odilon Redon: Rydwan Apollina

Odilon Redon: Rydwan Apollina

Zamiłowanie do rozrywki odpowiada przyrodzonej każdej istocie potrzebie ucieczki i zapomnienia o rzeczywistości. Zapomnienia o krzyżu, spod którego ramion nigdy ustąpić się nie da.

To ustawiczne parcie ku szczęściu, ta niezrównana awersja do faktów, i to bez względu na wiek straceńca, jest czymś najbardziej niedorzecznym w świecie. A jednocześnie godnym podziwu jest to „wszystko, co człowiek wznosi pomiędzy śmiercią a sobą, owe budowle świadczące przez wieki o tym, jaką w rzeczywistości jest on istotą, na miarę Boga, i w pewnym sensie mającą udział w życiu Bożym ”.

* * *

Kto to jest sprawiedliwy? Czy sprawca, który żywi świadomość, iż jest grzesznikiem, może się zwać sprawiedliwym? Albo inaczej, czyż to nie winny okazujący zrozumienie dla swojej winy, nie jest jedynym prawym tego świata?

Wiedza, iż jest się błądzącym, upadającym i zależnym, jest kwintesencją chrześcijaństwa. Warunkiem rozumnego życia. Jedynego, jakie w ogóle istnieje.

* * *

Odilon Redon: Pandora

Odilon Redon: Pandora

Czytelnik – obecność niewidzialnego, który nas zmusza do przyjęcia pozy.

 * * *

Simone Weil, ta agnostyczna święta, która urzeka nieobecnością współczesnego hedonizmu. Czuła niewolnica cierpienia, upodobniona do Baranka. Wezwana, podąża nie sprzeniewierzając się niezrozumiałemu awizu. Napiętnowana nie przypuszcza nawet, że w jakimś sensie podoła zadaniu, a jednak nie stawia żadnego oporu. Nie kryje się za pretekstem ewangelicznego młodzieńca, odchodzącego z wielkim smutkiem. Nosi głębokie znamię charakteru, i właśnie ten charakter przesądza o jej nieprzyzwoitym losie.

* * *

Religia mieszczańska, chrześcijaństwo ludzi godziwych – na czym może polegać? Na utrzymaniu nieporadnego istnienia w ryzach, tak by nie zeszło z drogi utartej. Na przyznaniu pieniądzu ekonomicznej funkcji funduszu, lecz Caldwellowi – rangi nazwiska. Na obojętnej wzgardzie dla kultury i wyszydzaniu jej koryfeuszy. Na kurczowym przylgnięciu do wąskiego łożyska doznań, „którym przepływały pośledniego rodzaju kalkulacje, myśli o korzyściach w skali wiecznej”. Na pożądliwym przywdziewaniu masek: miernych, jałowych, nużąco powtarzalnych.

* * *

Anihilacja gatunków zwierząt to ekskomunika rzucona światu w takiej postaci, jaką on obecnie przyjmuje.

* * *

Młodość to era nieświadomości śmierci.

Odilon Redon: Święty Sebastian

Odilon Redon: Święty Sebastian

Starość to niemożność rozprawiania o czymkolwiek innym, połączona z totalną nieznajomością tego zjawiska.

* * *

Śmierć jest ostatnią przygodą, jaka z pewnością nas spotka.

* * *

Paul Valery: „Zmartwychwstanie ciał. Dogmat. Najważniejszy, jako że jedyny, który może wzbudzić zainteresowanie człowieka, wszystkie inne mało go obchodzą”.

* * *

Radziecki politruk w dobie odwilży (za Mauriakiem): „Mieliśmy kiedyś starą służącą, zupełną analfabetkę, i ona jeszcze wierzyła…

Brzmi, jak „ostatnia święta Rusi”. Jak pozostała przy życiu sprawiedliwa. Jedyna, która wystarczy, by dać zaczyn.

* * *

Cóż jest bardziej doniosłe: przedmiot, czy istota, jaka nań patrzy i jest przytomna jego istnienia?

* * *

Odilon Redon: Budda

Odilon Redon: Budda

Nie chcę już mieć nic do czynienia z tą ciągłą historią pary ludzkiej, ukazywaną na ekranach”.

* * *

Ocena naszego trudu nie należy do nas. Ale rzeczywistość wolno nam poświadczać zgodnie z naszym sumieniem.

* * *

Prawdziwa walka rozgrywa się w ludzkich duszach, nie w książkach czy mediach. To dusza w głębi swej istoty podejmuje ową fatalną decyzję o zwycięstwie „niczego” nad „czymś”. „Czymś” – co jak spostrzega Mauriac – „jest dla mnie wszystkim”.

* * *

Można by sądzić, że Bogu pisarze nie są już potrzebni: co naprawdę zdarza się wówczas, kiedy pisarzom się wydaje, że im niepotrzebny jest Bóg”.

* * *

Odilon Redon: Kwiaty

Odilon Redon: Kwiaty

To, co było tematem prozy Czechowa czy Balzaka, nadal istnieje na tym świecie, a jednak dzisiejszym widzom nie potrzeba tragedii, śledzonej z napięciem z pierwszych rzędów. Stali się oni obserwatorami zdarzeń, do których nikt nie napisał scenariusza.

* * *

Gdy wywołuję w pamięci któregokolwiek z ludzi śpiących już na wieki, zdumiewa mnie zwłaszcza ich absolutna niepowtarzalność, to, co sprawia, że każdy z nich jest osobowością, istotą, nie dającą się sprowadzić do niczego innego poza samą sobą ”.

Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, iż ci kochani żyją nadal. Minione dusze trwają nieprzerwanie, wyzwolone z pęt czasu, przestrzeni i liczb. Mocniej niż gwiazdy i planety, lśnią na nieboskłonie wyodrębnionym światłem w  mrowiu, „tworzącym mleczną drogę dusz”.

* * *

Odilon Redon, ---

Odilon Redon, —

Karl Kraus: „Dzisiejsza literatura to recepty pisane przez chorych”.

Wielka epoka w dziejach polityki jest jednocześnie czasem ubóstwa w literaturze.

* * *

Świat utracił był dla mnie największy urok: ciszę. Nie ma jej już nigdzie. Ponad wiejskimi sadybami znikły stada zasiedlających je dawniej ptaków. „Niewidzialni szaleńcy przebijają ścianę dźwięku”, wprawiają w drżenie stare mury, dygocą oknem, szarpią klamką. Wiatr niesie za sobą ciągły warkot jęków, przy których ryk potępionych w czyśćcu zda się dziecinną igraszką. Wyją silniki, płaczą media, nowotwór dźwięków drga w paroksyzmie.

Świata nie można zharmonizować; na nim nie można już dłużej przebywać. Jego żałosny pozór odsuwa się od nas wcześniej, zanim go sami opuścimy. Wkrótce pozostawi nas samych bez reszty, powoła scenę obojętnego dramatu istnień, ogrodu męki raczej niż rozkoszy. I okrutnie pozbawi nikłych namiastek rozmarzonego piękna.

Lecz wówczas wkroczy On: Ten, z którym byłem od samej genezy.

* * *

Odilon Redon: Cisza

Odilon Redon: Cisza

Są na tym świecie liczni mordercy, co odbierają życie ciału. Są również tacy, którzy zawłaszczają dusze; porażają najczulszy rdzeń ludzkiego istnienia. I czynią to, zgoła nic nie ryzykując, podczas gdy zbrodnia sztampowa wymaga jakiejś odwagi.

* * *

Kościół rzymski jest kościołem świętych. Stosu wybrakowanych naczyń, które „garncarz powinien był odrzucić, lecz nie odrzucił, bo przyszedł zbawić, co by zginęło”.

Tak, i ja jestem wybrakowany. A mimo to odłożono mnie starannie na bok, gdzie oczekuję na swą wieczność. I zaiste, nie pragnę niczego więcej.

© Andrzej Osiński

Published in: on 11 Maj 2012 at 10:26  Dodaj komentarz  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/05/11/mauriac-wiara-swietosc-los-ii/trackback/

%d bloggers like this: