Pius IX. Thoreau. Życie według zasad

Pius IX

Pius IX

Pius IX pisze: „Społeczeństwo ludzkie, uwolnione z więzów religii i prawdziwej sprawiedliwości, nie może mieć zaiste innego celu, jak nabywanie i gromadzenie bogactw, nie może rządzić się innym prawem w swoich działaniach niż wyuzdaną pożądliwością służenia własnym rozkoszom i wygodom”.

Świat jest żałosnym targowiskiem, nadpobudliwą krzątaniną, która zaprzecza wyższym celom. Świątobliwe marzenia i niezobowiązujące pauzowanie stały się przywilejami wąskiej kasty, tak, że samotne snucie i rozmyślanie w jesiennym parku, uchodzi w oczach postronnych bodaj za kalkulowanie przyszłych zysków! Widmo sutych profitów, ciężkich prowizji i dywidend, zdusiło wszystkie szlachetne akty i poruszenia ludzkiej woli: sztukę, poezję i filozofię, nie wspominając 0 religii; ba, okaleczonym przez naturę przyznało litość tylko w tym zakresie, w jakim istoty te niezdolne są do niezmordowanego zarobkowania!

Doszło do tego, iż człowiek pragnący lubować się topniejącymi zasobami przyrody, uchodzi za zajadłego próżniaka i pozbawionego celu leniwca, narażając się na szyderstwo ostracyzmu, podczas gdy przedsiębiorca wyniszczający lasy i ogałacający doszczętnie ziemię z jej darów, uchodzi za nader obrotnego i przykładnego. Zaiste, nie posunęliśmy się w rozwoju od czasu sofizmatów Thoreau.

* * *

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

Pius IX: „Tam, gdzie ze społeczeństwa świeckiego została usunięta religia i odrzucona nauka i autorytet Bożego objawienia, tam zaciemnia się i zatraca nawet samo prawdziwe pojęcie sprawiedliwości i prawa ludzkiego, a w miejsce prawdziwej sprawiedliwości i słusznego prawa następuje przemoc fizyczna”. (więcej…)

Reklamy
Published in: on 30 Maj 2012 at 12:40  Dodaj komentarz  
Tags:

Rytuał – rytm – harmonia

Jan Siuta

Jan Siuta

Rytuał – Rytm – Harmonia to tytuł cyklu, jaki prezentuje Jan Siuta: rzeźbiarz, malarz, grafik i filozof.

Artysta urodził się 9 czerwca 1955 roku w Zagórzu. Studiował na Wydziale Rzeźby ASP w Krakowie, pod kierunkiem m.in. prof. Józefa Sękowskiego i prof. Stefana Borzęckiego, u którego obronił dyplom w 1984 roku. Począwszy od 1990 roku prowadzi własną pracownię projektowo-rzeźbiarską “Dolmar”, której głównym przedmiotem zainteresowania pozostaje rzeźba z kamienia, brązu, mosiądzu i miedzi. Równocześnie projektuje i tworzy kompozycje przestrzenne wtopione w architekturę i krajobraz. Ważnym elementem działalności Jana Siuty jest sztuka sakralna: ołtarze, chrzcielnice, posadzki i elewacje kościołów. Najwięcej tego typu projektów powstało w Krakowie. Artysta wystawia często i chętnie – w ostatnich latach m.in. w Jarosławiu, Dukli i Lublinie. Uczestniczy także w wystawach zagranicznych (Delhi, Kolombo).

Jan Siuta, ---

Jan Siuta, —

To, co możemy ujrzeć w trakcie tych pokazów, jest wyrazem najbardziej osobistego, można by rzec, najbardziej intymnego aspektu twórczości mistrza – jego wyobraźni i wewnętrznej wizji świata. Duże prace malarskie na papierze (Siedem rytmów, Podziemne światy itp.), wykonane techniką własną i połączone w większe cykle, kojarzą się na pierwszy rzut oka z dekoracyjnymi panneaux, popularnymi szczególnie u progu minionego stulecia, poprzez to, iż tworzą własną, odrębną przestrzeń. W odróżnieniu od teatralności swoich poprzedników, obrazy te tętnią jednak życiem, konstruując świat nie pozbawiony rytmu i harmonii; pełen konsekwencji i porządku z jednej strony, z drugiej zaś wypełniony ekspresją, niepokojem i misterium. (więcej…)

Published in: on 30 Maj 2012 at 12:32  Dodaj komentarz  

Apocalypsis cum figuris

Jackson Pollock, ---

Jackson Pollock, —

Nigdy nie przypuszczałem, że tak makiawelicznie zimne tchnienie będzie przeszywać tę osobistą księgę spraw ostatnich, i że poczuję się zmuszony do relacjonowania pozornie prostych faktów mego życia w rytmie demonicznego scherzo. Ten bezustannie zaskakujący mnie, a jednocześnie wywołujący niejaką abominację rytm dygresji, łączy się ściśle z samym zamysłem mego dzieła, a nadto z kuriozalnym rozluźnieniem wszelkich rygorów psychicznych. Przejawia się ono wprost w postaci czystej bezpośredniości i intymności wynurzeń, a na dodatek eliminuje jakiekolwiek wzmianki o toczącym się wokół życiu publicznym.

W istocie parodiuję cudzą twórczość i jako wielkie dobrodziejstwo odczuwam fakt, iż nie jestem za nią bezpośrednio odpowiedzialny; nie jestem władny wchłonąć własną rzeczywistość czy przeniknąć misterium bytu. Jakże podniecające są ta maska i ta gra wobec powagi nałożonych na siebie zadań! Jakaż niepokojąca owa pozbawiona skrupułów gotowość do przywłaszczania sobie wszystkiego, co pojmuję jak własność! Jaka osobliwość myśli, ongiś rozsianych gdzieś na wiatr, a teraz powracających w nieco odmiennym kształcie. I jakie to wszystko niezbędne dla samopoczucia istoty tragicznie mądrej i ekskluzywnie chimerycznej!

Autoironia przytłumiająca chaos – oto, na co mnie stać.

* * *

Jackson Pollock, ---

Jackson Pollock, —

Najbardziej niewinny z pozoru kontakt ze światem zewnętrznym, przybiera dla istot mego pokroju posmak czegoś fantastycznego i dziwnego. Zależność ta potrafi omal bez intencjonalnego udziału osoby, kierować jej myślą, dyrygować, kształtować i zabarwiać przeżycia, rzutować na jakość relacji towarzyskich, na koniec nieodparcie wciągać w swą oszalałą orbitę. (więcej…)

Published in: on 30 Maj 2012 at 12:22  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Święto lenistwa. Hommage à Lafargue

Pieter Bruegel Starszy: Szalona Greta (detal)

Pieter Brueghel Starszy: Szalona Greta (detal)

Kapitaliści nie są zwyczajnymi zbójcami. Jedyne, co mogłoby skłonić do takiego uproszczenia, to fakt, że i u nich można znaleźć zysk. Nie jest to jednak zysk, lecz w najlepszym razie wyzysk, a to zupełnie co innego” (Bertolt Brecht)

Nie pojmuję w zupełności osobliwego szału, jaki ogarnął szersze masy; męczeństwa katorżniczej pracy przybliżającej kapitalizm. Pociąga ono za sobą szereg społecznych i osobistych niedoli, które torturują znużoną nację. Wyrafinowana moralność kapitalizmu coraz żałośniej parodiuje pryncypia purytańskiego protestantyzmu, rzucając anatemę na cielesne potrzeby ludu. Jej gorączkowym ideałem stały się redukcja pragnień wytwórcy do najniezbędniejszego minimum, zniweczenie jego radości życia, a nade wszystko – przypisanie mu funkcji nieustającej w znoju niemiłosiernej maszyny.

Tymczasem, zamiast ze wszystkich sił przeciwstawić się owemu nieokiełznaniu i roztrwanianiu sił witalnych, które śmiało nazywam zwyrodnieniem, upiorny bożek zarobkowania pęcznieje i bezwstydnie rośnie w siłę, a człowiekowi nie żyje się dostatniej.

Dorothea Lange, Sharecropper boy with plow

Dorothea Lange, Sharecropper boy with plow

Umiera prosta wiara; ślepcy i beznodzy w czysto Breughlowskim pandemonium, pragnąc okazać się mądrzejszymi i sprytniejszymi od swego Boga, sieją burzę o niedających się oszacować skutkach. Nie przyjmują do wiadomości, iż zbiorą jeno atrofię i niedorozwój umysłowy. (więcej…)

Published in: on 30 Maj 2012 at 11:13  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Dialogi z Lipską. Krwistość pomarańczy

Jan Tarasin, ---

Jan Tarasin, —

Czytając Lipską nieuchronnie unoszę w sobie wrażenie niespokojnego kołysania wypłowiałą „Jedynką” barwy indygo, sunącą ze zgrzytem rdzy w kierunku Nowej Huty. „Trzymam w garści ten krajobraz / przez który jadę tramwajem”; przywołuję go nader często i próbuję napawać się chwilą sennego stukotu martwych kół. Spowite mrokiem sadyby migocą w piskliwych rozjazdach szyn. Listopadowy chłód cichcem wdziera się przez niedomknięty parawan szyb, a na tramwajowej pętli postarzałe junaczki z impetem szturmują starczy pojazd. Dźwięk dzwonka, syk wiatru, nieokrzesany szczęk zatopionej w szarościach chwili. Błagalny jęk hamulców. Jest rok 1987. Uśmiecham się z wątłym znużeniem. Życie, starość i śmierć są dla mnie jeszcze żartem.

* * *

Elias Canetti: “Jak chętnie znalazłby się w świecie, w którym jego nie ma”.

I ja pragnąłbym zamieszkać gdzie indziej, „spotykać się z tymi, którzy nie przychodzą na świat”. Nie podejrzewam jednak, aby miały to być ręcznie dziergane miasteczka, w których nie czeka mnie nikła samotność, a przemijanie bez zachwytu. Upiorna złudność miejsca bez wielu tomów w bibliotece.

* * *

Jan Tarasin, ---

Jan Tarasin, —

Nie mogę zgodzić się na tak straszliwą wizję Boga, który „nie zdążył, ale widział. Widział i pamięta”. Z Jego rażącą bezradnością. Jest to optyka względna i bezgranicznie bezwyjściowa. Nie pragnę, aby wiarę postrzegać w kontekście „przemysłu na wielką skalę”, sytego raju na ziemi „dla pośredników”, ersatzu przepowiedni i taksowania tkliwych uczuć. Bóg nie wypłaca z automatu zła; ono się rodzi w ludzkich zmorach.

I za przejęzyczenie uznaję wzmiankę o religijnej psychodramie. W pozostałych ustępach jesteśmy dotkliwie zgodni. (więcej…)

Published in: on 30 Maj 2012 at 10:51  Dodaj komentarz  

Tomasz Mann. Lament Faustusa

Tomasz Mann

Tomasz Mann

Ewa Lipska: „Mój kraj włóczy się po wolności. Udaje Europę”.

Z coraz większym trudem przechodzę do porządku nad potyczkami z codziennością, nad infantylnym nadużywaniem przemocy, bezpodstawnością zdziczałych postaw, jawną agresją korupcji. Angażują mnie one zbyt trwale, wtrącają w zawstydzające i bezpłodne deliberacje, które swą uporczywość zawdzięczają temu, iż zjawiska te rozumieją się same przez się i są dotkliwie naturalne.

Wyczuwam jakiś chorobliwy nastrój, który unosząc się nieuchwytnie w przestrzeni, do znużenia zohydza ziemski pobyt. Atmosferze tej zbywa na niewinności i na swobodzie; epatuje za to wybujałym egocentryzmem, mętną ambicją i patetyczną niezdrową czujnością. O co tu chodzi?

Andreas Feininger, ---

Andreas Feininger, —

Widoczne są zagadkowe rozczarowania, zadrażnienia, łkające aspiracje, źle rozumiana duma. Mnożą się spory, puchną kłótnie, owocują rojenia o randze i pierwszeństwie, do których miesza się kto może, nie łagodząc owych sporów, lecz arbitralnie rozstrzygając i broniąc wyimaginowanych zasad. Padają niezliczone frazesy i komunały o wielkości i godności, wobec których słabsi i bardziej strapieni wycofują się bezradnie, z trudem usiłując pojąć stan rzeczy, ów stan jakby choroby o niedorzecznej konieczności. (więcej…)

Published in: on 30 Maj 2012 at 10:41  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Faulkner: Suchość kurzu

William Faulkner

William Faulkner

Jakże często zapominamy o ludziach! Życie niepostrzeżenie nam staniało, choć przecież wcale nie jest tanie. Jest ono sprawą pierwszorzędną, ale nie mam tu na myśli narzuconej przez system wegetacji, inercyjnego trwania pomiędzy jedną zapomogą a drugą, a egzystencję, która jest sama w sobie warta zachodu. Dumne istnienie, zdyscyplinowane i pełne szacunku, świadczące o godności jednostki, o jej prawach i celach. Tego musimy się powtórnie nauczyć, niezależnie od tego, jak wiele nam to sprawi kłopotu. Innej drogi po prostu nie ma.

* * *

Odnoszę nieodparte wrażenie, że nazbyt serio przejmujemy się coraz potężniej uciskającymi nas przepisami. Tyle jest tych rozkazów, ustaw i rozporządzeń, że poza nimi nic nie dostrzegamy. A jeśli tylko zauważymy coś, czego nijak do tych regulaminów nie potrafimy dopasować, gubimy się bezpowrotnie; ciągniemy na dno z kretesem.

Dorothea Lange, Ola Baby 1939

Dorothea Lange, Ola Baby 1939

Staliśmy się wyselekcjonowanym w pracowni gatunkiem, egzystującym bez kośćca i wewnętrznej integralności; można go tak utrzymywać przy życiu, a on nawet nie pozna swego przyrodzonego celu. W istocie sami pozbyliśmy się kręgosłupa moralnego. Być może doszliśmy nawet do wniosku, że jest on już niepotrzebny, zgoła niemodny i niepraktyczny, a tymczasem zostało puste miejsce, które należałoby w jakiś sposób wypełnić. Może któregoś dnia zrozumiemy, iż owa próżnia woła o przywrócenie tego wzgardzonego kręgosłupa, i rozpoczniemy go nawet szukać? (więcej…)

Published in: on 30 Maj 2012 at 9:28  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Recycling Różewicza

Henri Cartier Bresson, ---

Henri Cartier Bresson, —

Poproszono mnie, abym napisał esej o twórczości Mistrza; człowieka, który już w odległych latach mego dzieciństwa był – jak mawiał Stanisław Grochowiak – „głową komety polskiej literatury”, który jest mi drogi niczym własny ojciec, i który jeszcze w czasach młodości mojego kochanego staruszka, stawiał pytania o sens życia ocalonego z pożogi, na próżno wołając o nauczyciela i mistrza.

Czterdzieści lat po wojnie, ja, ledwie wyrostek, z wypiekami na twarzy czytałem retoryczny apel sprzed wieków (jak to się wówczas wydawało), instynktownie czując, że wyraża on właściwie wszystko, o co dojrzewający człowiek śmie prosić:

niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli światło od ciemności

Ćwierć wieku później, z niestarzejącym się i wciąż współcześnie brzmiącym Mistrzem w tle (jak on to robi?), pochylam się nad ekranem laptopa (ach, gdzie te czasy z białą kartą papieru!), usiłując uporządkować te formy niegdyś tak dobrze ułożone / posłuszne zawsze gotowe na przyjęcie / martwej materii poetyckiej, które przestraszone ogniem i zapachem krwi / wyłamały się i rozbiegły.

Henri Cartier Bresson, ---

Henri Cartier Bresson, —

Bez ustanku zastanawiam się, czy pisanie o poezji, która niczego nie tłumaczy / niczego nie wyjaśnia / niczego się nie wyrzeka / nie ogarnia sobą całości / nie spełnia nadziei, a w dodatku ma wiele zadań / którym nigdy nie podoła, nie jest z góry skazane na niepowodzenie, bezowocne, śmieszne? A cóż powiedzieć o poecie, jeśli jest nim ten, który pisze wiersze / i ten który wierszy nie pisze / (…) ten który zrzuca więzy / i ten który więzy sobie nakłada? (więcej…)

Published in: on 30 Maj 2012 at 9:02  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Sabat

Francisco Goya: Sen rozumu budzi potwory (Los Caprichos)

Francisco Goya: Sen rozumu budzi potwory (Los Caprichos)

Dotarłem na krawędź wariactwa. To wewnętrzne wyjałowienie jest bardziej niebezpieczne od jakiejkolwiek aberracji duszy.

* * *

Wielbiąc Pana wszelkiego stworzenia i okazując cześć godną Jego najświętszej istocie, skłonni jesteśmy przypisać nazbyt nikłą rolę działającemu przeciw Niemu szatanowi. Tymczasem siła i efektywność tej kreatury nie są głupotą ni wymysłem nazbyt przesądnych mas, które nurzają się w odmętach bałwochwalstwa. Dzięki zawziętej nikczemności, toruje on sobie niestrudzenie drogę i deprawuje ludzką szlachetność.

* * *

Gdy pozostaję sam na sam z moją psyche, pragnąc ją pojąć i przeniknąć w podniebnej ciszy rozjaśniającej pustkę; gdy się wsłuchuję w strumień myśli, gdy rozpościeram skrzydła bytu i odczuwanie poza kres; kiedy przeczuwam skradające się światło, wstępujące cierpliwie po stopniach w ubogą komnatę mej duszy – wówczas piękno tego doznania znika za przyczyną odwiecznego szydercy. Jakże ponure i stęchłe staje się wówczas moje wnętrze! To, co lśniło niedawno pełnym blaskiem, co promieniało w świetle słońca, z nagła pokrywa się martwym kurzem, pyłem nicości, rezygnacją. Wszystko, co widzę, to wykrzywione złością twarze i brudna nędza codzienności.

Francisco Goya: Walka

Francisco Goya: Walka

Ilekroć duch mój niepowstrzymanie wzniesie do lotu swe ezoteryczne skrzydła; ilekroć tęsknie się przekrada ku niebywałym znakom wolności, rozrywa więzy, pochłania przestrzeń, zagarnia cząstkę mu przyrzeczoną, wówczas nadciąga niepomyślność. Gwiaździste myśli opadają, gasnąc w rozkoszy niespełnionej, zamiast odważnie piąć się w górę, w sferę miłości i wołania. (więcej…)

Published in: on 30 Maj 2012 at 8:47  Dodaj komentarz  
Tags:

Zmierzch bożyszcz. Potrawka z Nietzschego (I)

Friedrich Nietzsche, 1862

Friedrich Nietzsche, 1862

Istnieje znacznie więcej bożyszcz, niż bylibyśmy w stanie podejrzewać.

* * *

Arystoteles zwykł mniemać, iż trwanie w samotności jest uwarunkowane wyłącznie istnieniem w postaci zwierzęcej, bądź nad-istnieniem w roli Boga. A gdybyż zespolić te casusy i egzystować jako filozof?

* * *

Dzikość jest niezłą formą wytchnienia od duchowości.

* * *

Najistotniejsza zasada miłości bliźniego: Najpierw pomagasz sobie samemu, potem spostrzegasz ze zdumieniem, jak licznie tobie pomagają inni.

* * *

Max Ernst: Europa po deszczu

Max Ernst: Europa po deszczu

Szukając nazbyt usilnie istot wielkich, znajdujesz cienie ideałów. (więcej…)

Published in: on 30 Maj 2012 at 8:20  Dodaj komentarz  
Tags: ,