Apocalypsis cum figuris

Jackson Pollock, ---

Jackson Pollock, —

Nigdy nie przypuszczałem, że tak makiawelicznie zimne tchnienie będzie przeszywać tę osobistą księgę spraw ostatnich, i że poczuję się zmuszony do relacjonowania pozornie prostych faktów mego życia w rytmie demonicznego scherzo. Ten bezustannie zaskakujący mnie, a jednocześnie wywołujący niejaką abominację rytm dygresji, łączy się ściśle z samym zamysłem mego dzieła, a nadto z kuriozalnym rozluźnieniem wszelkich rygorów psychicznych. Przejawia się ono wprost w postaci czystej bezpośredniości i intymności wynurzeń, a na dodatek eliminuje jakiekolwiek wzmianki o toczącym się wokół życiu publicznym.

W istocie parodiuję cudzą twórczość i jako wielkie dobrodziejstwo odczuwam fakt, iż nie jestem za nią bezpośrednio odpowiedzialny; nie jestem władny wchłonąć własną rzeczywistość czy przeniknąć misterium bytu. Jakże podniecające są ta maska i ta gra wobec powagi nałożonych na siebie zadań! Jakaż niepokojąca owa pozbawiona skrupułów gotowość do przywłaszczania sobie wszystkiego, co pojmuję jak własność! Jaka osobliwość myśli, ongiś rozsianych gdzieś na wiatr, a teraz powracających w nieco odmiennym kształcie. I jakie to wszystko niezbędne dla samopoczucia istoty tragicznie mądrej i ekskluzywnie chimerycznej!

Autoironia przytłumiająca chaos – oto, na co mnie stać.

* * *

Jackson Pollock, ---

Jackson Pollock, —

Najbardziej niewinny z pozoru kontakt ze światem zewnętrznym, przybiera dla istot mego pokroju posmak czegoś fantastycznego i dziwnego. Zależność ta potrafi omal bez intencjonalnego udziału osoby, kierować jej myślą, dyrygować, kształtować i zabarwiać przeżycia, rzutować na jakość relacji towarzyskich, na koniec nieodparcie wciągać w swą oszalałą orbitę.

Twórcy pozostaje obecnie postronna rola fatalnie nieprzystępnego obserwatora, i etycznie nieubłaganego krytyka sytuacji, w jakich mu przyszło się znaleźć. Jest on świadkiem symptomów i zjawisk, generujących ogólnoświatowe fiasko kultury, a w szczególności kryzysu sztuki. Owej zagrażającej zewsząd bezpłodności, zakorzenionej i predysponującej do paktu z diabłem.

* * *

Niezakłamane dzieło sztuki niezbicie przybliża ku Bogu, wywołując poczucie z gruntu religijne: zbożne pragnienie błogosławieństwa i łaski.

* * *

Jackson Pollock, ---

Jackson Pollock, —

Moje katastrofalne sumienie estetyczne nigdy nie jest dość usatysfakcjonowane z ustępów, jakimi namiętnie okraszam szpalty. Niejednokrotnie rozpacz wątpienia zasępia myśl zajętą zamierzonym fragmentem. Tradycyjnie próżność okazuje się znacznie silniejsza od niepewności i znużenia, klecąc tym samym z rozsianych zapisków zadziwiająco mocną konstrukcję.

* * *

Zaprawdę nie ma rzeczy mniej przyjemnej od tego, iż ci codziennie przypominają, że we wszechświecie nie jesteś sam.

* * *

Gardzę miernością, która nie orientuje się w literackim mistrzostwie, a co za tym idzie, wiedzie byt lekki i frywolny. Ponadto sądzę, iż zbyt wielu ludzi ostrzy pióro. Na przykład ja.

Nie odwracam się jednak z lękiem od rzeczy ważkich i wielkich, które gdzieniegdzie jeszcze powstają, i zbyt ewidentnie cenię podziw sam w sobie; zanadto weń uwierzyłem, aby swój zachwyt zostawić jeno dla zmarłych.

* * *

Jackson Pollock, Moon Woman

Jackson Pollock, Moon Woman

Moja ziemia rodzinna wraz ze wszystkimi, którzy tam żyją, czy też już nie istnieją, jest dla mnie zbyt odległa i oddalona w przestrzeni, zanadto stała się przeszłością i wspomnieniem. I tej tkliwej reminiscencji, zagubionej w ciemnościach i utraconej z własnej woli, wraz z sylwetkami najbliższych, pozwalam niekiedy zmartwychwstać w ostrych, czytelnych zarysach, choć z pominięciem wielu błahostek.

* * *

Chłód jest obcością wobec życia: nieszczęsnym brakiem duszy, pośredniczącej i łagodzącej relacje pomiędzy intelektem a popędem.

Szatan jest skrajnym oziębieniem, czerpiącym rozkosz z samej siebie. Jest radykalną obojętnością, odżywiającą się negacją; karykaturalnym skostnieniem próżności, eliminującej każdą treść za wyjątkiem zadufanej w sobie pychy. Jest ekstremalną nicością, w której zanikło wszelkie życie, hegemonią najczystszego i nieprzezwyciężonego egotyzmu.

* * *

W dziedzinie filozofii liczy się dziś jedynie to, co już w istocie nie jest filozofią.

* * *

Jackson Pollock, She-wolf

Jackson Pollock, She-wolf

Czy w dniu odejścia Jana Pawła II nie dało się aby odczuć wątpliwej satysfakcji oraz cichego poczucia ulgi, jak dzieje się to w chwilach śmierci kogoś wielkiego, kto dźwignął swój naród na ponadprzeciętny poziom, bardzo zazwyczaj dlań uciążliwy?

* * *

Przetrwać oznacza zwyciężyć, stoczyć batalię z faktem własnego istnienia.

* * *

Wszyscy nosimy w sobie rany, dla których najmniejsza pochwała jest balsamem, o ile nie uzdrawiającym, to bodaj kojącym. A mimo to nasza na nie wrażliwość, zdecydowanie ustępuje uczuleniu na złośliwości i szyderstwa ze strony bliźnich. Doskwierają nam one bez mała głębiej i uporczywiej, bardziej jako przejaw wrogości, niż jego przeciwieństwo. Pomimo to obecność realnego wroga, zda się koniecznym i niezbędnym atrybutem każdego zdrowszego przejawu życia. Pochlebstwa zaś stają się z czasem strawą nazbyt nasycającą i uprzykrzoną, a wewnętrzny odruch obrony przeciwko nim stopniowo ustaje.

Czyż najlepszym rozwiązaniem nie byłoby w ogóle nie dowiadywać się nic o sobie?

* * *

Jackson Pollock

Jackson Pollock

Społeczeństwo, wyszydzone przez podstępne matactwa intelektualne, zdecydowanie chyli się ku upadkowi.

* * *

Czyż śmierć artysty, jego ewolucyjne przejście ze śmiertelności do wieczności, nie nosi w sobie znamion pewnej apoteozy, dla której pozostali po nim bliscy nie życzą sobie żadnej konkurencji?

* * *

Krystalizacja i dojrzewanie indywidualnych postaw dokonuje się w gąszczu nieporozumień i przeciwieństw. Proces taki jest czymś graniczącym stale ze śmiercią i prawdopodobnie ulega zamknięciu już po niej samej. Ale czy istnieje sama udręka wydestylowana z egzystencji, czy znać cierpienie wyabstrahowane z życia?

* * *

Krańcowa grzeszność i ekstremalna pokuta – oto, co tworzy świętość.

* * *

Jackson Pollock, ---

Jackson Pollock, —

Czyż w sztuce chodziło kiedykolwiek o coś innego, aniżeli oddanie z siebie wszystkiego? Wszelka sztuka prawdziwa, pragnąca zasłużyć na to miano, jest nieprzerwanym świadectwem tegoż właśnie pragnienia, zapamiętałej chęci dojścia do ostatecznych granic, do przekroczenia ich bezpowrotnie.

* * *

Każda wielkość może przerosnąć samą siebie, może przewyższyć się wielkością. I jest to kwintesencją cudu, miłosnego samounicestwienia, które zatraca się w ofierze.

* * *

Jackson Pollock, Convergence

Jackson Pollock, Convergence

Ilia Erenburg: „Niekiedy, z przyzwyczajenia, pisuję jeszcze średniej wartości wiersze, a na zapytanie, dotyczące mojego zawodu, odpowiadam bezwstydnie: literat”.

Czyż człowiek usidlony przez kobolda twórczości, opętany, przejęty i zaabsorbowany płodami ducha, może być aby towarzyszem losu? Czyż ta postura nie skazuje go wprost na najdziksze osamotnienie, i czy świadomość owej nieludzkiej godności, zabarwiająca egzystencję gorzką pektyną winy, zezwala na łagodne spełnianie obowiązków, zapewniające cudzą przychylność? Otóż nie! A jeszcze ta pełzająca podskórnie myśl o powołaniu, jątrząca niczym rozwarta rana, której wystarczy bodaj dotyk, by bezpowrotnie wstrząsnąć psyche.

Jackson Pollock: Blue poles

Jackson Pollock: Blue poles

Każde dzieło nosimy w sobie od razu jako całość, i choć prawidła realności dopominają się, aby słowa i frazy następowały po sobie na wzór muzycznej kantyleny, aby były skazane na niewolniczą sekwencję w czasie, to przecież ono jest jedno i niepodzielne. W jego preludium tkwią już kolejne komponenty, współżyją przeszłość i przyszłość; falują myśli, i wspomnienia, odżywają trwające i pogłębiane relacje z olbrzymim światem; zostają zdemaskowane nasze role i zrekonstruowane mity młodzieńczości. W tym sensie, dzieło to jest pokusą i urzeczywistnieniem odwiecznego snu, zmaganiem z ciężką draperią życia aż po jego ostatnie, nieobjawione nam jeszcze słowo; jest przezwyciężeniem niedyskretnych namiętności, upartą świadomością, iż zasadniczy problem oczekuje gdzieś za obecnym widnokręgiem, i że to, co zostało już powiedziane wymaga dopowiedzenia przez to, co jeszcze nie nastąpiło, co jeszcze ma być dokonane.

© Andrzej Osiński

Reprodukcje z Internetu

Published in: on 30 Maj 2012 at 12:22  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/05/30/apocalypsis-cum-figuris/trackback/

%d bloggers like this: