Pius IX. Thoreau. Życie według zasad

Pius IX

Pius IX

Pius IX pisze: „Społeczeństwo ludzkie, uwolnione z więzów religii i prawdziwej sprawiedliwości, nie może mieć zaiste innego celu, jak nabywanie i gromadzenie bogactw, nie może rządzić się innym prawem w swoich działaniach niż wyuzdaną pożądliwością służenia własnym rozkoszom i wygodom”.

Świat jest żałosnym targowiskiem, nadpobudliwą krzątaniną, która zaprzecza wyższym celom. Świątobliwe marzenia i niezobowiązujące pauzowanie stały się przywilejami wąskiej kasty, tak, że samotne snucie i rozmyślanie w jesiennym parku, uchodzi w oczach postronnych bodaj za kalkulowanie przyszłych zysków! Widmo sutych profitów, ciężkich prowizji i dywidend, zdusiło wszystkie szlachetne akty i poruszenia ludzkiej woli: sztukę, poezję i filozofię, nie wspominając 0 religii; ba, okaleczonym przez naturę przyznało litość tylko w tym zakresie, w jakim istoty te niezdolne są do niezmordowanego zarobkowania!

Doszło do tego, iż człowiek pragnący lubować się topniejącymi zasobami przyrody, uchodzi za zajadłego próżniaka i pozbawionego celu leniwca, narażając się na szyderstwo ostracyzmu, podczas gdy przedsiębiorca wyniszczający lasy i ogałacający doszczętnie ziemię z jej darów, uchodzi za nader obrotnego i przykładnego. Zaiste, nie posunęliśmy się w rozwoju od czasu sofizmatów Thoreau.

* * *

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

Pius IX: „Tam, gdzie ze społeczeństwa świeckiego została usunięta religia i odrzucona nauka i autorytet Bożego objawienia, tam zaciemnia się i zatraca nawet samo prawdziwe pojęcie sprawiedliwości i prawa ludzkiego, a w miejsce prawdziwej sprawiedliwości i słusznego prawa następuje przemoc fizyczna”.

Większość metod zarabiania na życie ubliża godności człowieka. „Zrobić cokolwiek, by zarobić tylko pieniądze – rozważa Thoreau – to znaczy w istocie nie zrobić nic albo jeszcze gorzej”. Oszukiwany inteligent cierpi podwójnie; jeśli domaga się podwyżki, musi sobie zapewnić wpierw jakąś popularność, a to oznacza niechybne staczanie się w dół. Medialna furora jest warunkiem ceny, jaką społeczność uiszcza nadzwyczaj chętnie. Płaci tym samym ono za to, że się jest mniej niż człowiekiem, że się wyrzekło swego talentu, że się pracuje bez przejęcia.

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

Tu i tam widuje się anonse domagające się młodych i energicznych istot, tak jak gdyby młodość i powiązana z nią energia, stanowiły jedyny kapitał człowieczeństwa. Mocodawcy tych świstków zdają się nazbyt często zapominać, iż celem świadczącego pracę nie jest zarabianie na byt, na pewien określony rodzaj życia, czy też otrzymanie dobrej posady dla jej posiadania, ale prawe oddanie się pracy jako takiej. W tym sensie hojne wynagradzanie pracowników najemnych, tak by odczuli, iż ich wysiłek nie koncentruje się wyłącznie na podtrzymaniu egzystencji, ale odnieśli jawne wrażenie, że podejmują go dla celów wyższych, celów moralnych, jest jak najbardziej uzasadnione.

W istocie człowiek godny swego miana, prawy, pojętny i wartościowy, uczyni wszystko, co leży w jego możliwościach, i to bez względu na to, czy rasa ludzka premiuje jego czyn, czy też nie. Wykona on powierzone sobie zadanie z miłości, a nie dla pieniędzy. Niekompetentna większość z kolei, sprzeda swą ignorancję i nieudolność temu, kto oferuje wyższe stawki, i rzadko kiedy znajdzie się ona bez pracy.

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

Wynika to stąd, iż ludzka mizeria nie strzeże zbyt dosłownie swej wolności, i bezceremonialnie odsprzedaje jej godziny społeczeństwu, tak iż nie pozostaje dla niej już zgoła nic poza pracą, nic dlaczego warto w ogóle żyć. Nie jest przy tym  świadoma, iż trudno o bardziej fatalną pomyłkę, aniżeli poświęcenie lwiej partii życia uzyskiwaniu na nie środków. Przypomina to lokowanie kapitałów w przedsięwzięciu z góry skazanym na niepowodzenie, ale czyż właśnie takim chybionym i zakończonym bankructwem projektem nie jest nasze obecne życie?

* * *

Pius IX: „Aby zaś mocniej lud omamili, a zwłaszcza niebacznych i nieświadomych podeszli, i w błąd za sobą pociągnęli, zmyślają, że im są wyłącznie wiadome drogi do szczęścia […] Powstała sytuacja, w której lud, nie dość wykształcony w nauce chrześcijańskiej i prawie Pańskim, ogłupiony natomiast długotrwałą swobodą, z jaką wśród wielu krążą trucizny, nie jest niemal w stanie rozeznać przygotowanych na siebie zasadzek i wagi głoszonych błędów”.

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

Jeśli idzie o środki do życia, zdumiewające jest, że ludzkości obojętny jest zgoła fakt, czy pojawiają się one na skutek dziedziczenia, uczciwej pracy czy też kradzieży. W gruncie rzeczy beztrosko lekceważymy sobie lekcję wartości, której uczy pieniądz sam w sobie; ową lectio divina, którą czuły Zbawiciel Wszechświata drogo okupił własnym bólem, aby ją bezskutecznie wpoić.

I tak, ów owczy pęd do emigracji, będącej li tylko namiastką prawdziwego życia (głównie z powodu niewiedzy co do istoty rzeczy, lecz po części także z braku dążenia do czegoś lepszego), przynosi nieskrywaną hańbę społeczeństwu i naszym rządcom. Tak wiele istot gotowych jest zdać się na łut szczęścia i zdobywać w ten sposób fundusze dla tych, którym to szczęście nigdy nie dopisało, a przy tym nie wzbogacać własnego kraju. I to się nazywa przedsiębiorczością!

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

Ludzie pędzą na antypody, jak gdyby można tam znaleźć rzeczywiste złoto; uchodzą i coraz bardziej oddalają się w swoich poszukiwaniach i postawach ducha, a jeszcze uważają się za szczęśliwszych. „Czyżby nasza rodzima ziemia nie była złotodajna? – retorycznie pyta Thoreau – Czyż przez naszą rodzimą dolinę nie przepływa strumień tryskający źródłem w złotych górach?”.

* * *

Zapaleni miłością ku Bogu, bliźniemu i Kościołowi – stanowi papież Pius IX – cnotami niemal anielskimi uposażeni, biskupim męstwem i roztropnością uzbrojeni, jednym i tym samym zamiarem woli świętej ożywieni, wstępujcie w ślady apostołów, i wzór wszystkich Pasterzy Jezusa Chrystusa, którego urząd sprawujecie, naśladujcie zgodnym, jak na biskupów przystoi usiłowaniem”.

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

W trakcie tej odsłony dramatu, Kościół nie może milczeć. Duchowni nie mogą usprawiedliwiać ludzkich poczynań, nawet powodowanych przez słuszne ekonomiczne oczekiwania; nie powinni z pełnym dystansu, lekceważącym uśmiechem, ni to wzdychając, ni to wzdragając się, radzić mi, abym nie był wrażliwy na to wszystko, abym się zgodził na chory porządek rzeczy. Nie wolno im żądać ode mnie ukorzenia, pogardy dla usiłowań zreformowania świata, zaprzestania stawiania niezręcznych pytań!

Lepiej byłoby mi od razu zamknąć oczy albo i przymrzeć beznadziejnie głodem, niżeli stracić tę cudną niewinność.

* * *

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

Bezmyślność jest grabarzem całego świata” (Thoreau). Nasze codzienne rozmowy stały się jałowe i beznadziejne. Powierzchowność bierze się za barki z fasadowością i pustotą. Kiedy egzystencja przestaje być wewnętrzna, staje się karykaturą nowinkarstwa; korowodem próżnych błahostek, wysypiskiem zdarzeń pozbawionych jakiegokolwiek zdarzenia, areną śmiesznostek banalnych i bezczeszczących intelekt. Sanktuarium umysłu ulega rozbiciu i rozproszeniu, dawno przestało uświęcać kogokolwiek, pokrywa się drętwym kurzem, nieświeżą prawdą posegmentowaną na niestrawne prostactwa.

W naszym wieku opłakanym – ubolewa papież Pius IX – najzaciętszą i najkrwawszą wojnę rozpoczynają ci, którzy między sobą splątani niegodziwym towarzystwem, nie cierpiąc zdrowej nauki, i od prawdy ucho odwracając, rozliczne potwory błędów ze skrytych miejsc wywlekają, a wystrojone w przesadną barwę, między lud popychają, i temuż je zalecają”.

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

Czyż nie zapoznaliśmy kultury i subtelności, a posiedliśmy złudną wprawę w podżeganiu niewybrednego bycia? W szermowaniu mizerią ziemskich dokonań, i w posiadaniu ich na pokaz, tak „jakbyśmy byli cali pokryci pancerzem lub skorupą i pozbawieni czułego jądra” (Thoreau)?. Schyłek tyranii politycznej – jak jest to aż nadto widoczne –nie postąpił w zgodzie z narastającym dyktatem ekonomii, co sprawia, iż trudno zaiste mą ojczyznę nazwać krajem ludzi wolnych.

Cóż bowiem oznacza zwolnienie się z jarzma socjalizmu, skoro pozostajemy w niewoli przesądów? Jak można zrodzić się niepodległym, lecz nie być w stanie żyć w ten sposób? I jaką wartość ma quasi-wolność polityczna, jeżeli nie towarzyszy jej ekonomiczne nieskrępowanie i prawość moralna? „Nic nie jest tak zgubnego, tak do upadku skłaniającego, tak wystawionego na wszelkie niebezpieczeństwa, jak myślenie, że to jedno może nam wystarczyć, żeśmy otrzymali wolną wolę przy narodzeniu, i już o nic więcej nie musimy błagać Pana” (Innocenty I).

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

Jesteśmy osobliwą nacją rozmiłowaną w politykierstwie i zajmującą się pielęgnowaniem zewnętrznych pozorów wolności, co się zaś tyczy prawdziwej kultury i dojrzałości etycznej, zdecydowanie tchnie od nas prowincją. Jesteśmy prowincjonalni i zaściankowi aż do bólu; nie dysponujemy żadnym szerszym wglądem, ba, nie staramy się nawet, aby takowy posiadać. Bezwstydnie kpimy z uczciwych wzorców, albowiem nie czcimy prawdy, lecz jeno jej efektowne, płytkie odbicie. Zdegradowaliśmy się radośnie do roli wołów pociągowych dzięki oddaniu się sprytowi i rzemiosłom, i tym podobnym przedsięwzięciom, które są tylko środkami, a nie celem.

Równie prowincjonalna jest nasza socjeta. Dobre maniery straciły sens i istotę, i na tym polega całe nieszczęście. Stała się ona niczym „wyrzucona odzież albo skorupy roszczące sobie pretensje do szacunku przynależnego istotom żywym” (Thoreau). Myślałby kto, iż jest to warstwa godna uwielbienia! A owi mężowie stanu i tytularni guru tłumu, odznaczający się ślepotą co do postępu i transformacji? Cóż rzekną na swą obronę w przybliżającym się dniu Sądu? Czyliż rodzina dzieci Bożych wymarła bezpowrotnie? Czy Bóg już nie ma swoich synów?

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

Gdzie przycicha prawda, wyrasta instytucja” (Thoreau). Już nie poszczególni ludzie, lecz całe stany chorują na bezwład i bezmózgowie. Tymczasem sprawy najbardziej przykuwające uwagę ludzkości, to jest codzienne obowiązki i polityka, winny spełniane być intuicyjnie, wegetatywnie, nieświadomie; sprawą zaś wagi priorytetowej jest zachowanie czystości myśli. Po prostu bycie godnym człowiekiem; istotą, która „z ojczystych nieokrzesanych zwyczajów nie przejęła nic, w każdym razie nie więcej niż ryby morskie z zasolonego środowiska” (św. Bernard z Clairvaux).

© Andrzej Osiński

Zdjęcia z Internetu

Published in: on 30 Maj 2012 at 12:40  Dodaj komentarz  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/05/30/pius-ix-thoreau-zycie-wedlug-zasad/trackback/

%d bloggers like this: