Rytuał – rytm – harmonia

Jan Siuta

Jan Siuta

Rytuał – Rytm – Harmonia to tytuł cyklu, jaki prezentuje Jan Siuta: rzeźbiarz, malarz, grafik i filozof.

Artysta urodził się 9 czerwca 1955 roku w Zagórzu. Studiował na Wydziale Rzeźby ASP w Krakowie, pod kierunkiem m.in. prof. Józefa Sękowskiego i prof. Stefana Borzęckiego, u którego obronił dyplom w 1984 roku. Począwszy od 1990 roku prowadzi własną pracownię projektowo-rzeźbiarską “Dolmar”, której głównym przedmiotem zainteresowania pozostaje rzeźba z kamienia, brązu, mosiądzu i miedzi. Równocześnie projektuje i tworzy kompozycje przestrzenne wtopione w architekturę i krajobraz. Ważnym elementem działalności Jana Siuty jest sztuka sakralna: ołtarze, chrzcielnice, posadzki i elewacje kościołów. Najwięcej tego typu projektów powstało w Krakowie. Artysta wystawia często i chętnie – w ostatnich latach m.in. w Jarosławiu, Dukli i Lublinie. Uczestniczy także w wystawach zagranicznych (Delhi, Kolombo).

Jan Siuta, ---

Jan Siuta, —

To, co możemy ujrzeć w trakcie tych pokazów, jest wyrazem najbardziej osobistego, można by rzec, najbardziej intymnego aspektu twórczości mistrza – jego wyobraźni i wewnętrznej wizji świata. Duże prace malarskie na papierze (Siedem rytmów, Podziemne światy itp.), wykonane techniką własną i połączone w większe cykle, kojarzą się na pierwszy rzut oka z dekoracyjnymi panneaux, popularnymi szczególnie u progu minionego stulecia, poprzez to, iż tworzą własną, odrębną przestrzeń. W odróżnieniu od teatralności swoich poprzedników, obrazy te tętnią jednak życiem, konstruując świat nie pozbawiony rytmu i harmonii; pełen konsekwencji i porządku z jednej strony, z drugiej zaś wypełniony ekspresją, niepokojem i misterium.

Jan Siuta, ---

Jan Siuta, —

W warstwie formalnej obrazy Jana Siuty przypominają chyba najbardziej niezwykle subiektywne późne obrazy Jerzego Tchórzewskiego, albo wizjonerski świat Jeana Fautrier’a. Mają też to samo liryczne, głęboko humanistyczne przesłanie. Kolejne odwołania można mnożyć, wymieniając jeszcze niektóre prace Jana Lebensteina, może Tadeusza Dominika. W tak zaaranżowanej przestrzeni, niczym na tle ściany magicznego, niesamowitego lasu, pojawiają się rzeźby z równie niezwykłego cyklu “Ptaki Nieba”. Tu rzeczywistość urosła do rangi sztuki – artysta wykorzystał pnie drzew, które odpowiednio spreparował, nadając im charakterystyczną zwierzęcą formę.

Ptactwo wodne przylatuje i odlatuje, nie pozostawiając żadnego śladu” – pisał XIII-wieczny japoński mnich i poeta Dogen Zenji. Formy wyłaniają się z pustki i powracają do pustki. Myśli i idee przychodzą i odchodzą. W ostateczności zawsze zostaje przestrzeń – w przypadku twórczości Jana Siuty oryginalna, ciepła i pulsująca życiem, nie mająca nic wspólnego z zimnym pustym wnętrzem.

Jan Siuta, ---

Jan Siuta, —

Artysta nieustannie stawia w swoich pracach jedno zasadnicze pytanie: Gdzie leży istota? Jaki jest sens świata? Sens życia, śmierci, pracy i istnienia, sens dobra i sens zła. Odpowiedź zdaje się tkwić w formach – namacalnych, dotykalnych wręcz aspektach naszego bytowania; istnienia zdominowanego przez odwieczny rytuał, rytm powtarzających się pór roku i następujących po sobie etapów ludzkiego życia, a także potrzebę harmonii, towarzyszącą człowiekowi od zarania jego istnienia i rozkwitającą w formie szeregu jakże odmiennych, a jednocześnie zaskakująco zbieżnych systemów duchowych.

Jan Siuta, ---

Jan Siuta, —

Intelektualne i emocjonalne, transcendentne i ziemskie, płaszczyzna i przestrzeń, przybierają w pracach Siuty wyraz niezwykłej harmonii, rzadko osiąganej przez współczesnych twórców. Powstają dzieła będące odbiciem zarówno realnego świata zewnętrznego jak i wnętrza artysty – równowaga tych elementów otworzyła swoistą „drogę środka”, być może najlepiej wyrażoną przez legendarnego Lao-tsy: „Wielość barw oślepia, nadmiar dźwięków ogłusza, wielość smaków psuje podniebienie (…) mędrzec tedy kieruje się wnętrzu, a nie ku temu, co widzą oczy”.

Każdy wernisaż, każda prezentacja prac Jana Siuty, jest wezwaniem autora, aby się zatrzymać, aby zaprzestać szalonego wyścigu i oddać się refleksji nie tylko nad samym sobą, ale nad współczesną cywilizacją, która gwałci przyjęte od niepamiętnych czasów rytuały, burzy ustalone, odwieczne rytmy, szydzi z wszelkiej harmonii i potrzeby prostego życia, pozostającego w zgodzie z naturą. Tymczasem to, co niszczy rytm naszego istnienia, w konsekwencji prowadzi do nieistnienia nas samych, do kresu naszej egzystencji. To, co zrazu zakłóca porządek w naszych umysłach, wypacza harmonię otaczającego nas świata, degradując życie towarzyszących nam istot i przyrody.

Jan Siuta, ---

Jan Siuta, —

Wykorzystanie w pracach rzeźbiarskich prostych, pierwotnych niemal elementów natury, ukształtowanych przez nią w długotrwałym procesie erozji, takich jak kamień, na wpół spróchniały pień czy złamany konar drzewa, obrazują, iż dla Siuty każdy, nawet najbardziej nieefektowny i pozornie pozbawiony wartości element otaczającego nas świata pozostaje godny uwagi; jest wartością samą w sobie, odrębnym mikrokosmosem, którego istnienia, my –zaangażowani w swoje niekończące się spory przedstawiciele homo sapiens – zazwyczaj nie zauważamy i kompletnie lekceważymy. W podobny sposób proste, i ignorowane formy traktuje we współczesnej sztuce polskiej chyba tylko Magdalena Abakanowicz, której tkanina i plastyka artystę wyraźnie fascynuje. Jednak wypowiedzi Siuty, człowieka bardzo skromnego i pozbawionego właściwej wielu twórcom arogancji, nadają tym wytworom nieco głębszy sens, którego źródeł osobiście doszukuję się w filozofii Wschodu, a zwłaszcza w pełnych ukrytych podtekstów rozważaniach starożytnych filozofów „Państwa Środka”.

Jan Siuta, ---

Jan Siuta, —

Oto, co bezużytecznych przedmiotach pisał Czuang-tsy:

Hui-Tsy powiedział do Chuanga:
Mam duże drzewo o przykrej woni,
Na które mówią octownik.
Pień jest tak poskręcany i pełen narośli,
Że nikt nie wystruga z niego jednej prostej deski.
Gałęzie są takie krzywe,
Że nie da się ich przyciąć
W żaden rozsądny sposób.

I tak stoi przy drodze.
Żaden cieśla nawet nań nie spojrzy. (…)

Na co Czuang-Tsy odparł:

Mówisz, że nieużyteczne.
To posadź je na ugorze, w pustce.
Przechadzaj się wokół niego,
Odpoczywaj w jego cieniu.
Nie zgotuje mu zguby ni topór, ni ptasi dziób,
Nikt go nigdy nie złamie.

Nieużyteczne? Też mi zmartwienie!

Jan Siuta, ---

Jan Siuta, —

W ten sposób myśl artysty-filozofa przełamuje bariery ograniczające nasze postrzeganie rzeczywistości i klasyfikowanie jej aspektów na pożądane i niepożądane, użyteczne i nieużyteczne, właściwe i niewłaściwe; zmuszając nas do porzucenia wszelkich uprzedzeń i przyjęcia świata bez jakichkolwiek zniekształceń; w pełni, w której harmonijnie i bez przeszkód funkcjonują wszelkie przeciwieństwa.

Standardowy widz, pragnąc dowiedzieć się o czym traktuje sztuka Jana Siuty, zazwyczaj skazany jest wyłącznie na katalog wystawy, po którego lekturze doświadcza zamętu pojęć. Łatwo zatracić wówczas piękno, które płynie z bezpośredniej percepcji: postrzegania pozbawionego jakichkolwiek ocen, opinii, stanowisk, uprzedzeń i poglądów. Jedynym wyjściem jawi się odrzucenie wszystkiego i doświadczenie tych prac całą głębią własnej jaźni – i tylko tyle. A wszelkie słowa, wszelkie recenzje – są po prostu zbyteczne.

© Andrzej Osiński

Zdjęcia z Internetu

Advertisements
Published in: on 30 maja 2012 at 12:32  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/05/30/rytual-rytm-harmonia/trackback/

%d blogerów lubi to: