Dziennik Claudela (I)

Paul Claudel

Paul Claudel

Współczesna wiedza, pyszna i wzbudzająca trwogę, konsumuje odpadki i martwe hipotezy, zmrożone i zeschnięte niczym latorośl w grudniu; celebruje żałobne resztki, sądząc, iż są to łakocie.

Claudel: „Oko powinno wystrzegać się kurzu, a noga – przeciwnie, nie lękać się go”.

***

Drogi Boga są straszliwe – dochodzi do wniosku Paul Claudel – Jeśli poprosisz Go o coś, trwóż się być wysłuchanym”. Ale nie są okrutne w tym sensie, jaki nam w nowoczesnym świecie z miejsca przychodzi na myśl. Nie są boleścią na skutek braku akceptacji czy nieuwzględnienia naszych próśb.

Jakże byłoby to możliwe, skoro modlitwa dysponuje mocą czyniącą słowo ludzkie potężnym, może potężniejszym od słowa Boga. „Bóg bowiem – pisze św. Jan Chryzostom – oddziałuje na stworzenia, człowiek oddziałuje na Boga”. On zaś udziela darów hojnie, to znaczy czerpie z nich pełnymi garściami, i ofiaruje znacznie więcej, aniżeli byliśmy w stanie oczekiwać, a to ponieważ „Jego bogactwa są nieprzebrane; im więcej daje, tym więcej pozostaje Mu do dawania” (Alfons Liguori).

Gustave Doré: Piekło (XXII)

Gustave Doré: Piekło (XXII)

Całą noc kontemplowałem te słowa, zastanawiając się gdzie tkwi błąd; dlaczego ja okazałem się tak niegodny, a może nazbyt wymagający i łapczywy dla oszacowania Bożych darów. Z pewnością brakło mi wiary, tej niezłomnej woli zawierzenia komuś, która jest czystą „esencją niezawodności modlitwy” (Tomasz de Villeneuve).

Jakże tedy będą wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Albo jak uwierzą w Tego, o którym nie słyszeli?” (Rz. 10,14). Jakże zostaną wysłuchani, skoro im brak jest ufności? I jak skorzystają z pomocy Tego, o którym żywią zaledwie przypuszczenie, iż uwierzyli w Niego sercem?

Gustave Doré: Czyściec (IX)

Gustave Doré: Czyściec (IX)

Spoglądam na oszronione drzewa, na których przysiadł lśniący gawron, rozdziobujący swój nagi pokarm. Skręcone z bólu konary ujęła miłośnie kofeinowa szadź. Moja zraniona dusza budzi się do życia w przejrzystym chłodzie poranka, który odcedza każdy oddech. Lecz nie odczuwam spokoju Claudela; poruszam się spętany niewidzialną przędzą, pokryty tymi obwiedzionymi bielą liśćmi, obrębiony zaskorupieniem trawy.

Jestem nieskończenie cierpiący; jestem Chrystusem rozpiętym na krzyżu, cierpiącą nieskończonością, wypełniająca smętnie zakres swoich obowiązków, przynależącą do tego rozciągniętego w czasie i przestrzeni stanu istnienia. Gdzieś na krawędzi tego świata, ustaje puls i ruch stworzenia. Na rozszalałym morzu bytu tlą się zaledwie tu i tam nieznaczne płaty wątłej piany i wiotkie bańki, które pękają z cichym sykiem. Przemija pewna postać egzystencji, lecz nie ustaje w niej cierpienie.

Gustave Doré: Chrystus

Gustave Doré: Chrystus

A jednak „trzeba zawsze modlić się z wiarą, bez cienia wątpliwości. Kto bowiem poddaje się zwątpieniu, podobny jest do morskiej fali, miotanej wiatrem i przerzucanej z miejsca na miejsce” (Jk. 1, 6-7). Obiera ona za cel samą siebie, dąży do wysokości i gorączkuje się sobą, tańczy bez ładu w mrokach nieskończoności, w poszukiwaniu właściwego celu. W gonitwie za właściwym Bogiem.

***

Gustave Doré: Piekło (IX)

Gustave Doré: Piekło (IX)

Otrzymawszy w darze obfitą wolność postępowania, czuję się niejako zmuszony do nieustannego odtwarzania prawdy o sobie, do poszukiwania reguł życia w księgach i w samym życiu. Stąd czerpię zamiłowanie do tych jasno nieokreślonych godzin, gdy nic nie stoi na przeszkodzie, aby kapryśnie pławić się w sobie, i by wciąż odnawiać tę pożądaną schludność serca. Stąd płynie twórczy zamęt i niegasnąca chęć roztrząsania, wola badania własnej myśli, cicha ulotna zdolność „przeobrażania w celę, w kaplicę, nawet wagonu trzeciej klasy” (F. Mauriac), w którym samotnie pragnę marzyć, w którym podsycam nikłą rozkosz tego niekończącego się pragnienia i pozostaję w odrętwieniu.

***

Nadzieja jest tą skrzętnie skrytą służebnicą, do której afektów chciałbym się wreszcie przyznać. Ona spowija cichą bielą to niesłychane zagrzebanie się w głuszy i wystawanie na mieliźnie życia; ona przydaje im rangi jakiegoś oczekiwania niepozbawionego namiętności, jakiegoś słusznego bądź niesłusznego przekonania, że życie odnajdzie mnie na tym cyplu, i że przekaże swoje wici. Chciałbym pozostać tu nasłuchując, za bujną trawą, gotowy do skoku.

Gustave Doré: Piekło (XXXII)

Gustave Doré: Piekło (XXXII)

Claudel: „Mędrzec łowi bez przynęty, sam bowiem już został schwytany”.

***

Syndrom dnia codziennego, odwieczny pean: „Nie mam czasu”. Zaiste, w piekle już nie ma czasu.

Jules Barbey d’Aurevilly: „Nie znam innego piekła nad piekło społeczne”.

***

Gustave Doré: Walka z aniołem

Gustave Doré: Walka z aniołem

Materia stała się najjaskrawszym rzecznikiem życia, jego wyrocznią i wyznacznikiem. A jak to się przekłada na codzienność? To tak, jak gdyby pragnąć pojąć geniusz Rembrandta poprzez gruntowną analizę barw spowijających jego dzieła. Na cóż percepcja i naukowe przeświadczenie, skoro najstaranniejsza segmentacja tych barw, tudzież poddanie prawidłom badań, nigdy nie stworzy geniuszu Rembrandta. Nie odda wartości znaku, nie zezwoli na praktyczne poznanie duszy.

Claudel: „Z twarzy, których Stwórca nie wykończył, jedne okazały się za trudne, drugich nie było warto”.

***

Pasożytnictwo jest postrzegane jako zdegenerowany przejaw życia. Zgoła niesłusznie. Jest ono równie złożone, wspaniałomyślne i trwale, co inne postacie egzystencji.

***

Gustave Doré: Piekło (Ognisty deszcz)

Gustave Doré: Piekło (Ognisty deszcz)

Claudel zwrócił uwagę na fakt, iż z chwilą, kiedy „zniknęły sabaty i czarownice, zaczęła się Rewolucja: Bogini Rozumu. Karmaniola wokół gilotyny”, żwawo wyrównująca swoje racje.

Duch samej rewolty jest poniekąd słuszny, o ile obywatel pragnie konstytuować pożyteczny element całości społecznej; całości, która jest konstrukcją do pewnego stopnia rozsądną i pozwalającą się uzasadnić rozumowo, a która w danym momencie dziejów zależy już wyłącznie od faktu oraz tradycji.

Gustave Doré: Czyściec (XXV)

Gustave Doré: Czyściec (XXV)

Ten aspekt rewolucji można by oznaczyć mianem nieprzypadkowego i rozważnego w użytecznych granicach. Na czym polega zatem błąd? Otóż nie na pragnieniu bycia rządzonym przez rozum, jak to powszechnie przyjmujemy, ale na woli poddania się czemuś, co Claudel określa w kategoriach „rozumu niekompletnego”, na rozbestwionej woli tworzenia ab ovo, na pożądaniu funkcji Boga.

Rewolucja jest szczytowym wyrazem tego chorobliwego przeświadczenia, zgodnie z którym ewoluujemy akurat na tyle, na ile sami jesteśmy w stanie przejąć sprawy w swoje ręce. Polega na absurdalnym zapomnieniu o tym, iż On „rozwija swój zamysł we wszystkich szczegółach”.

***

Moje biedne życie – cóż w nim za niekonsekwencja! Z jednej strony jakaś groteskowa ciągłość, zrównoważenie i powaga, podczas gdy z drugiej – paradoksalność, histeryczność, rozwibrowanie i niespójność. A cóż za marnotrawstwo czasu i idei, jakież rozmyślne zapominanie o innych!

Gustave Doré: Les Naiades de la mer

Gustave Doré: Les Naiades de la mer

Wydaję się być marionetką, trwożliwie zmagającą się z niewygodnymi sznurkami, na których mnie powieszono; plączę się i podnoszę do niewprawnego skoku, nieustannie upadam i nonsensownie gestykuluję.

Claudel: „Która z tych dwóch części mojego oblicza zwycięży?

***

Tam, gdzie istnieje tylko Bóg, gdzie bezszelestnie nikną ludzkie złudzenia, pryska iluzja i wyłania się pustka – tam tylko niewielu potrafi kontentować się swoim Bogiem.

Gustave Doré: Czyściec (IX)

Gustave Doré: Czyściec (IX)

A przecież, jeśli ktoś zasmakował w Bogu, ten przywiązuje się do Niego z mocą. Ten z chęcią traci na istnieniu, i nie jest zainteresowany poznawaniem człowieka z jego śmiesznymi ułomnościami. Żąda już tylko bezwzględnie poznawania Boga.

Claudel: „Mieć wiedzę o Bogu jak się ma samowiedzę”.

Wszystko, co nie jest Bogiem, istnieje wyłącznie w relacji do Niego. Wszystko traci swą ciągłość, przerywa smukłe tchnienie i jest zmieszane brutalnie ze śmiercią. Jego zaś ciągłość nie zna granic, nie potrzebuje objawienia i świadków, nie jest powstrzymywana Jego wolą. Nie rozkazuje jej: „Dalej nie pójdziesz!”

***

Gustave Doré: Enigma

Gustave Doré: Enigma

Sen mami tysiącznymi zagadkami, które jedną z części naszej duszy formułują i przedkładają drugiej, i na które ta druga winna znaleźć właściwą odpowiedź.

***

Podczas gdy Bóg dobrowolnie uczynił siebie człowiekiem, człowiek rozmyślnie przyjmuje pozę Boga.

***

Gustave Doré: Czyściec (XIII)

Gustave Doré: Czyściec (XIII)

Filozof wzorem akrobaty może już tylko zachować milczenie.

***

Paul Claudel: „Dzieło nie jest tworem artysty; artysta jest narzędziem dzieła”. To ono wydobywa z niego kształt jak rzeźbiarz odrzucający odłamki od posągu.

Tak pojęta twórczość pociąga za sobą nadmierną utratę równowagi, dlatego musi zostać spełniona w samotności. Jeżeli jednak pragniecie wstąpić i przyjrzeć się mojej pracy, cóż, możecie to uczynić z łatwością, ale błagam, milczcie i zatrzymajcie słaby oddech: „Złotnik wśród swoich nietykalnych listków” (Claudel).

W dalszej części tego wywodu, autor Umiłowania Pisma Świętego, przyrównał moje cierpiące i wysubtelnione bólem oblicze, do wyczerpanego szlifierza diamentów. Skąd zatem – pytam – owo milczące rozradowanie sobą – jak człowiek, który w listopadowy zmierzch fioletu, pochyla się miłośnie nad zmartwiałym zwierciadłem jeziora.

***

Gustave Doré: Piekło (Hipokryci)

Gustave Doré: Piekło (Hipokryci)

Źródłem lęku są tylko inni ludzie. Dlatego chybiona jest wszelka obawa przed samotnością.

Elias Canetti: „Umarli boją się żywych. Ale żywi, którzy o tym nie wiedza, boją się umarłych”.

***

Miłosierdzie wobec samego siebie jest zarazem pokutą i pokorą.

***

Gustave Doré: Jeremiasz

Gustave Doré: Jeremiasz

Widoczny postęp w sferze materialnej jest wyczuwalnym symptomem zbliżania się społeczeństwa ludzkiego do kresu.

***

Gwiazdy są literami ludzi ubogich, którzy nie potrafią czytać.

***

Nie ma istot mniej godnych zaufania i bardziej ocierających się o krawędź szaleństwa, aniżeli erudyci.

Claudel: „Nauka zachęcająca nas ustawicznie do wyciągania szerokich wniosków z mizernych danych to środek pobudzający, bodziec naprawdę niebezpieczny dla wyobraźni”.

Bezgłośnie ubolewam, iż nie spostrzegłem tych słów na czas.

***

Gustave Doré: Piekło (Ugolino)

Gustave Doré: Piekło (Ugolino)

Kiedy doświadczam widzialnego cierpienia, moja inteligencja, aczkolwiek walnie przyczynia się do jego miazmatów, sama bynajmniej ich nie odczuwa. Albowiem tym, który cierpi, jest człowiek; jego jestestwo, jego dusza. A cóż intelekt? Jest tylko jedną z jej licznych przymiotów. Dlatego nie będzie mu dana nieśmiertelność.

***

Cierpienie nie jest ekwiwalentem wyrzeczenia i niedostatku. Przeciwnie – cierpienie to nadmiar, nadpodaż wrażliwości, proces gwałtowny i intensywny.

Claudel: „Każdy człowiek ma w swoim zasięgu walkę, męczeństwo i triumf”.

***

Gustave Doré: Piekło (II)

Gustave Doré: Piekło (II)

Strach jest znamieniem obowiązku.

***

Jest tylko jedno zło i jest nim zupełna utrata istnienia. Zło jest ustaniem istnienia.

***

Marny pisarz jest człowiekiem z gruntu nieuczciwym, który rzadko w ogóle ma świadomość, o czym mówi. Jakże zatem uwierzyć jego słowu?

Zły styl jest kwintesencją nie tyle złego smaku, co straszliwego charakteru.

Claudel: „Trudno uwierzyć, żeby zły pisarz był porządnym człowiekiem”.

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 31 maja 2012 at 10:16  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/05/31/dziennik-claudela-i/trackback/

%d blogerów lubi to: