Ciało i krew (II)

Rembrandt: Tobiasz i anioł

Rembrandt: Tobiasz i anioł

Francois Mauriac: „Stanąwszy u progu starości, straciłem cały mój mizerny ludzki honor i pozwoliłem w mojej osobie urągać Chrystusowi, który wycisnął na mnie swe znamię ”.

Kiedy zapytuję siebie, aż nazbyt często, co zamierzam uczynić z moimi talentami, nie pozostaje mi nic innego, jak odpowiedzieć, że nie wiem, gdyż rzeczywiście do niczego się już nie nadaję.

Odnoszę wrażenie, że oto stoję przed moim Bogiem ogołocony z tych talentów i odarty ze wszystkiego, co posiadałoby jakąkolwiek wartość, wypatroszony z nikłych zasług i tak bezbronny, jak nikt przedtem. Może zresztą jest to stan, jakiego należałoby życzyć innym ludziom?

***

Rembrandt: Anioł

Rembrandt: Anioł

Nie istnieje uniwersalne prawo osądzania i skazywania grzesznych istot. Każde człowiecze przeznaczenie jest odrębne w tym sensie, że jesteśmy spadkobiercami własnej nędzy i własnych zasług, i to w stopniu zgoła niemożliwym do oszacowania.

Każdemu wolno wybrać i zaaprobować, bądź odrzucić z kretesem Bożą miłość, nawet, gdy ta podchodzi na wyciągnięcie ręki i rozpaczliwie łka u stóp. Któż jednak dzierży wiedzę o tym, co powoduje ów wolny wybór?

Nie wie człowiek, czy jest miłości czy nienawiści godzien. Ale wszystkie rzeczy na przyszły czas zachowane są w niepewności” (Koh. 9,1-2).

***

U zmierzchu życia ze zdumieniem odkrywam, iż nie jest wskazane upodabnianie się do pysznego sługi, który zapragnął olśnić swego pana, wyliczając się do ostatniego obola.

Rembrandt: Oślepienie Samsona

Rembrandt: Oślepienie Samsona

Bóg nie oczekuje od nas drobiazgowego rozrachunku zasług. On pragnie, abyśmy błyszczeli tylko tym światłem, które rozważnie odpychamy.

Paul Claudel: „Proszę Boga o zaliczkę na Jego miłosierdzie”.

***

Na koniec pozwoliłem sobie na niecodzienny zbytek – przyznałem sobie prawo egzystowania osobno; znajdowania się w miejscu wystarczająco bezpiecznym, chronionym przed ludźmi, których rzekomo kocham i którym pragnąłem oddać się niepodzielnie.

***

Rembrandt: Zuzanna i starcy

Rembrandt: Zuzanna i starcy

Ciało wykorzystuje z rozmysłem wszystko; wszystko obraca na swoją korzyść, nawet stan Łaski. Zgrabnie zaprząta umysł, zanim ten zdąży się oderwać, przylgnąć do reguł, do stromych szczebli wstępowania wzwyż…

Ciało z tego wszystkiego kpi, uzależniając chciwy byt od jednego czułego słowa, od konsolacji, od pieszczoty, najniewinniejszej i najczystszej.

Paul Claudel: „Karmelici lubią wzgórza suche i aromatyczne, benedyktyni – miejsca położone nisko i wilgotne, a inni – kazalnicę wśród winnic, przystanek na zapylonej drodze”.

***

Rembrandt: Dawid

Rembrandt: Dawid

Liczba wybranych przez Pana jest zaskakująco znikoma, lecz każdy wybraniec posiada zadziwiającą moc pociągania za sobą innych dusz, na pozór potępionych i pozbawionych stanu Łaski, a przecież rozmyślnie do niego skierowanych.

***

Francois Mauriac: „Miłość istnieje na tym świecie. Ale jest ukrzyżowana, a my razem z nią”.

Cierpienie ciała trzeba przyjąć tak radośnie, jak gdybyśmy przystępowali do nieprzerwanej komunii z Bogiem. Chłonąć je w pełnym skupieniu, otulić nikłym zgiełkiem myśli, by zeń niczego nie uronić. Wyczuwać ciężar każdej łzy, każdej kropli potu, rzeki zranionej krwi, spośród tych, jakie wyciska z nas ludzkie życie, niestrudzona okrutność świata.

Rembrandt: Faust

Rembrandt: Faust

Cierpienie świadome okazuje nicość wszystkich innych doznań; jest najbardziej wyszukanym zbytkiem, rzeźbiącym sumienie i pielęgnującym jego wrażliwość.

***

Piękno przyrody jest argumentem obosiecznym, służącym pospołu tym, którzy chcą w niej odnaleźć mądrość Stwórcy, jak i wierzącym tylko w materię, w jej autarkiczne ślepe prawa.

***

Łaska przenika nas za pośrednictwem doznań wewnętrznych, poprzez pochłaniającą i wszechogarniającą miłość, której źródło wypływa poza człowiekiem, poza nicością i stworzeniem.

 ***

Jeżeli miłość przewyższa śmierć, to jaki sens ma wówczas życie?

***

Rembrandt: Tobiasz i Anna

Rembrandt: Tobiasz i Anna

Są istoty, których umiłowanie doskonałości jest tak wielkie, że pociąga je bardziej wyrafinowane poddanie się nieszczęściu, aniżeli radość zwykłego przeznaczenia.

***

Prawo egzystowania w samotności jest dla wybranych dusz właściwie jedynym dobrem, chroniącym je przed śmiercią.

***

Zdumiewająca jest ta wytrwałość w precyzyjnym usuwaniu wszystkiego, co mnie podtrzymuje jeszcze przy życiu, w rozwiązywaniu tego, co wiąże nadal z egzystencją.

Ale czy bezustanne rozważanie śmierci, rzeczywiście naraża na nią?

***

Rembrandt: Ofiara Izaaka

Rembrandt: Ofiara Izaaka

Największym szczęściem jest możliwość cierpienia w samotności.

***

Przyznałem sobie prawo egzystowania w roli wyłącznego tematu do moich własnych rozważań. „Ta mania uratowała niektórych” (F. Mauriac). Czyżby?

***

Pragnąłbym uciec skutecznie od życia, tymczasem beznadziejnie tkwię w życiu. I nawet rozmyślne położenie mu kresu przez teatralne odkręcenie kurka z gazem, czy też rzucenie się w nurty rzeki, która uniesie mnie do aż morza, nie oderwie mnie od cierpienia i płaczu, co więcej, wniesie tę rozpacz i ten płacz w wieczność.

Śmierć jest jedynie mostem rozpiętym nad tą rwącą rzeką; minąwszy raz cień filarów, wody toczą się w świetle bezczasowości, jednakże wyrwać się z ich nurtu jest nierealne. W takie prawo człowiek nie został wyposażony.

Nicolas Malebranche: „Bóg jest miejscem dusz, tak samo jak świat jest miejscem ciał”.

***

Rembrandt: Święty Paweł

Rembrandt: Święty Paweł

Niekończące się zmęczenie rodzi wrażenie pustki i ulgi. Ponawiana agonia pozbawia nas balastu, jakim jest własna rozpacz.

Paul Claudel: „Brzoza jest jak biedna kobieta w łachmanach, która się trzęsie i drży prze brutalnym mężem”.

A kim bądź czym, jest biedak rodzaju męskiego?

***

W pełni rozwagi i dojrzałości, święta Koleta z Corbie zamurowała się w jednej celi z Bogiem. Zamknęła się w izdebce przytwierdzonej do ściany kościoła, gdzie egzystowała – jak podaje Claudel – „niczym galasówka na liściu dębu, niczym pasożyt Najświętszego Sakramentu”.

Jakże pragnąłbym osiąść w jej celi! Przytulić się do ściany. Zapomnieć, ze istnieje oddech.

***

Rembrandt: Symeon

Rembrandt: Symeon

W każdym dotknięciu pióra poznaję swoje trefne sztuczki, umiejętności udziwniania, zdolność potęgowania cnych nastrojów, beznadziejności efekciarstwa. Uciekam przed samym sobą. Mierzi mnie powtarzalność, zło rutyny, bezczelne naśladownictwo natury, a nawet jej interpretacja.

Żądam od sztuki, aby mnie chroniła przed bólem. Pragnę, aby nieposkromiona rzeka zapomnienia nie unosiła mnie wartkim nurtem. I jawnie tęsknię za sympatią, i za podziwem, zrozumieniem… Zużywam serce na abstrakcjach, zamiast popełniać tęgie czyny.

Czyż mogę kusić się o bezinteresowność, która jest pewną sztancą sztuki? Czy potworna autonomia, jaką nadałem wyobraźni narzucającej do znudzenia swoje majaki, i jadowicie rozmyślna separacja ze światem, nie naznaczyła mnie piętnem szału?

Odwieczny dylemat: Być oddzielonym od powierzchni. Być osobnym.

© Andrzej Osiński

Published in: on 1 Czerwiec 2012 at 10:55  Dodaj komentarz  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/06/01/cialo-i-krew-ii/trackback/

%d bloggers like this: