Faulkner. Iluzoryczność Azylu

William Faulkner dla "Life"

William Faulkner dla „Life”

George Bernard Shaw: „Państwo przez swoje akty gwałtu i okrucieństwa nieustannie wystawia na próbę sumienia ludzkie”.

Moja zdecydowana odmowa uczestniczenia w życiu publicznym wynika z przekonania, że oni – tamci – jakkolwiek zamierzam ich nazwać, którzy reprezentują pryncypia sprawiedliwości i równości; a więc że oni nie będą w stanie dręczyć człowieka w nieskończoność, nie dając mu pewnego dnia szansy i możliwości dochodzenia słusznych praw.

Póki co, mogą mnie nękać oraz dręczyć, a nawet siedzieć z założonymi rękami i patrzeć, jak to wszystko się zwraca przeciwko mnie, i nie omija mnie żaden z ciosów, tak jakby istniał jakiś diaboliczny plan. I jak długo widnieją szale sprawiedliwości, i jak długo jestem mężczyzną w tym wynędzniałym chorym ciele, wolno mi tylko siedzieć i obserwować, i czerpać z tego jakąś chorobliwą radość, wolno mi znieść uciski i udręki z ręki innych, i może nawet w ten sposób zasłużyć na swoją własną godzinę pomsty, kiedy ta wreszcie nadejdzie.

Honoré Daumier: Powstanie

Honoré Daumier: Powstanie

I wybije ta straszna godzina, i przypłynie ten dziwny moment, kiedy pozyskam własne prawo, gdy przyjdzie moja kolej odwetu za to wypróbowanie, a nawet za samo radowanie się próbą. I będą musieli dowieść, że znają męstwo i nie ośmielą się sprawić mi zawodu, aby zachować szacunek dla nich samych, tak jak ja go zachowałem dla siebie, znosząc urągania z ich strony.

***

Być może sekret egzystencji tkwi w tym, że człowiek zniesie wszystko, o ile po prostu i cierpliwie nie zgodzi się na to, co go otacza; jeśli się temu nie podporządkuje. I wówczas będzie można nawet sypiać, i to nie dlatego, że będzie na to dłuższy czas, ale że wolność od pośpiechu przyniesie wreszcie nieco spokoju.

***

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

Wielokrotnie przeklinałem własnego pecha, a przecież teraz wiem nieco więcej; że nie istnieje nic takiego jak nieszczęśliwy czy też szczęśliwy traf, że albo przyszło się na ten świat, by być czempionem i asem, albo – po prostu nie.

Tak, „niektórzy ludzie urodzili się po to, by ponosić zawsze klęski i dać się złapać, tak jak inni urodzili się po to, by ich okłamywano i by wierzyć kłamstwom” (W. Faulkner).

***

Honoré Daumier: Don Kichote i zdechły muł

Honoré Daumier: Don Kichote i zdechły muł

Człowiek nie potrzebuje wnosić petycji do Boga, gdyż On widzi w człowieku wszystko na długo przedtem, nim ta petycja dotrze w górę, i zanim będzie skłonny się z nią zapoznać. Bo człowiekowi po to przyznano wolność, by się nauczył rozumności. I jeśli tej wolności, której Sąd na tyle potężny, by mu ją przyznać z łaskawością, nie przyjmie i nie odbierze, jest tylko bezprzykładnym głupcem.

***

Nie jest kwestią to, czy urodziłem się za wcześnie czy za późno, a nawet w zupełnie niewłaściwym miejscu. I może przyszedłem na świat w czasie właściwym, tylko „w nieodpowiedniej kopercie”. To przeznaczenie i nieszczęście nakazały, abym urodził się nie w jednej z „tych osobnych kopert” jak beneficjent transformacji, ale w jednej z „tych kruchych”, spowitych płaczem i szarością, smętnych na wietrze w pełni września, tych „kopert bezgranicznych i beznadziejnych aspiracji”, w które mnie wyposażył Bóg.

I odtąd tkwię tu po uszy, pogrążony w tej niepojętnej i nieprzychylnej grze, w której najlepszą rzeczą, jakiej mógłbym się spodziewać, jest jak najszybsza i cicha klęska, bo nawet jakiś cień zbliżenia czy najmarniejszy smak zwycięstwa, skłonne są zetrzeć mnie bez trudu z tej nienawistnej szachownicy ziemi.

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

William Faulkner: „Po prostu zostałem zagarnięty przypadkiem jak mrówka włażąca przypadkiem na ten sam patyk, który słoń uznał za przydatny lub wygodny”.

***

Bóg jest dżentelmenem i nie płata jednemu człowiekowi tego samego figla dwa razy, a przynajmniej nie czyni tego w tej samej formie.

***

Taigu Ryokan: „W tym świecie jak sen / Zapadamy w śpiączkę / I rozmawiamy o snach”.

Honoré Daumier: Tragedia

Honoré Daumier: Tragedia

Współczesna kultura nie ma żadnego zainteresowania, a co najwyżej trochę pogardy dla tego, co spotyka człowieka z zewnątrz, dla wrażeń pojętych dotykiem i wzrokiem, jak malarstwo czy rzeźba, czy nawet prawo przynoszące społeczną korzyść. Interesują ją wyłącznie zjawiska, które się łączą z wnętrzem poprzez uszy, jak muzyka i pospolite filozofowanie, i to wszystko, co jest zepsute i zwyrodniałe w ludzkim mózgu.

To dlatego nasze doznania i nasza mowa stały się tak obmierzle, niedelikatne i okropne. Utraciły swoją świetlistość, epickość i precyzyjność, nie wspominając o stercie przekleństw, tak żeby człowiekowi nic już nie stało na przeszkodzie i nie odrywało go od czynności gruczołów. Ta mieszanina krzyków rodem z lunaparu i bachanalii bez refleksji, jaką bezmyślnie stworzyliśmy, dociera prosto do kończyn, nie zadręczając wcale umysłu.

***

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

Nasza muzyka i nasze idee wyłaniają się z czerni plugastwa, z przepastnej głębi mroku; nie z cienia i niejasności, ale z bezwzględnej czerni nocy. Tymczasem człowiek musi tkwić w świetle, musi się pławić w bezustannym blasku, tam gdzie półcienie i skrajności stają się jasne i czytelne, partykularne i rozbrojone.

Światło określa ludzką prawość, światło wyławia ludzką nędzę. Całe zło ludzkie musi wyłonić się z ciemności, musi opuścić sferę mroku, wykwitnąć tam, gdzie „nic nie straszy człowieka kształtem jego własnej bezkształtności” (W. Faulkner).

***

Honoré Daumier: Casus kryminalny

Honoré Daumier: Casus kryminalny

Jedyny rodzaj pokory, który jest rzeczywiście coś wart, to świadomość, iż istnieje mnóstwo rzeczy, których człowiek nie wie, ale może się ich dowiedzieć, o ile ma cierpliwość wystarczająco długo być pokornym i przytomnym, a zwłaszcza nigdy nie tracić z oczu drogi, którą dotychczas przebył.

***

Niewiele pozostało ludzkości czasu. W istocie, nie ma go już wcale, bo tylko głupcy mogą wierzyć, albo przynajmniej żywić jakąś nadzieję, że został w ogóle jakikolwiek czas dla kogokolwiek z nas żyjących dzisiaj.

***

Wojny światowe miały nas raz na zawsze uwolnić od pasożytów: dziedzicznych właścicieli; „dzierżawców generalnych rodzaju ludzkiego”, którzy przez wieki uśmiercali niewinnych i pustoszyli pasy ziemi przecinające Europę.

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

Tymczasem potomkowie tych spekulantów, którzy zamieniali ludzkość w nawóz i środki pierwszej czystości, cynicznie wybierają nowe nazwy ze zmurszałych annałów demokracji; i nie zmieniając nawet kroku w marszu, jednoczą się znowu razem, aby doszczętnie zabić nadzieję.

***

Wojna jest jedynym ucywilizowanym stanem ducha, w którym znajduje wdzięczne ujście, zakorzenione w ludzkiej naturze wstrętne draństwo. Wojna nie tylko zgrabnie je ochrania i sankcjonuje ponad miarę, ale otwarcie faworyzuje i nagradza, a przy okazji pasjonuje nudę, która nie może przebaczyć nie tym, którzy wojnę rozpoczęli, lecz tym, co ją za szybko zakończyli.

***

Honoré Daumier: Żebracy

Honoré Daumier: Żebracy

Każdy, kto uczestniczył w jakiejś wojnie, nawet pauzując na zapleczu, przywiózł ze sobą po powrocie wspomnienie czegoś, czego wolałby nigdy nie robić, a przynajmniej już nigdy więcej o tym nie myśleć.

***

W czasie pokoju i obfitości, prawo jest „ostatnim środkiem, żeby włożyć rękę do kieszeni, która dotychczas się opierała albo cię obrażała” (W. Faulkner).

Po cóż potrzebna sprawiedliwość, kiedy króluje dobrobyt?

***

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

Przyczyna, dla której młodzi tak chętnie udają się na wojnę, tkwi w przekonaniu, że jest ona niewyczerpanym i usankcjonowanym prawem gwałcenia i rabowania.

***

Tragedią wojny jest to, że człowiek nic z niej nie wynosi, a jedynie zostawia na niej coś bardzo cennego i niezastąpionego, i że na wojnę zabiera się myśli wewnątrz siebie, o których istnieniu nie miało się pojęcia, i gdyby nie wojna, można by było przeżyć życie w spokoju, nie potrzebując nawet wiedzieć, iż takie myśli tkwią już w nas.

***

Honoré Daumier: Praczka

Honoré Daumier: Praczka

Człowiek zły będzie pracował kilka razy ciężej i poświęci się bez wątpienia bardziej wytrwale po to, aby mu przypisano choć skromną cnotę, bodaj najlichszą, aniżeli człowiek dobry, który nie będzie się wysilał z tej racji, żeby uniknąć smutnego nałogu, jeśli mu sprawia nieprzyjemność.

***

George Bernard Shaw: „Życie publiczne i prywatne z każdym dniem nabiera coraz więcej teatralności: nowoczesny cesarz, dyktator, prezydent lub premier są przede wszystkim dobrymi aktorami”.

Po wyborach większość elektów zgodnie z rodzimym wzorcem, dostrzegła całą rozległość i splendor swojego przeznaczenia. Z pełnym powagi zdumieniem i niedowierzaniem wobec tego nieograniczonego kredytu i ekspansji, może nawet z odcieniem zachwytu na tę myśl, iż zostali tak zgrabnie wybrani, zatem uznani godnymi tego bezkresnego pola dla uskrzydlenia swych zdolności, dla rozwinięcia swych talentów, pojęli, że ludzie nie służą wyłącznie do bicia, do wykuwania ich uległości, ale że pragną, aby się nimi posługiwać, a nawet zwiększać ich topniejącą ilość, jak amunicję w składzie broni.

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

Odkryli zatem, jak posługiwać się wyborcami, jak ich używać niczym konie, kierując ich wzrok stale na jeszcze jedną bruzdę, na tę kolejną czy jutrzejszą. Skumali się, jak umiejętnie korzystać z kompetencji wyborców, nie tylko w celu postawienia właściwego krzyżyka, gdziekolwiek i kiedykolwiek zajdzie taka potrzeba, ale także, jak podsycać ich skłonność do pasji i do chciwości, do nieprawości i do strachu. I czynią to z nieomylnego, czystego instynktu, bez preceptora i przykładów, bo to wszystko już działo się wcześniej, zanim fala wzniosła ich wysoko na tyle, aby pokazać garstce wiernych, czego może dokonać człowiek z sumą energii i odwagi, bez zahamowań i kompleksów.

Toteż, kiedy w większości zgłaszali swoje kandydatury, stało się jasne, że nie będzie im potrzebna żadna platforma prócz istniejącej, i natychmiast doszli do wniosku, że lepiej się jej poddać i szanować tak, by nie musieli stworzyć swojej własnej platformy, takiej gdzie ich amoralna brawura będzie ich czynić czarnymi owcami we własnych okręgach wyborczych. Stąd też głosy, które zdecydowały o wygranej, pochodziły ze źródeł nie tylko objętych dotychczasową władzą, ale od ludzi, którzy w każdych innych warunkach zagłosowaliby inaczej – na każdego innego reprezentanta rodzaju ludzkiego.

Honoré Daumier: Przedział kolejowy

Honoré Daumier: Przedział kolejowy

Tak oto śmiertelni wrogowie, uganiający się po okolicy pozornie w celu zdobycia mandatu, wygrali w cuglach tą znikomą większością głosów, pochodzących przeważnie od wdzięcznych pedagogów, przedstawicieli prężnych firm, wolnych strzelców, naiwnych kobiet i liberałów, którzy po raz kolejny uwierzyli, że prawo, wolność i sprawiedliwość, zawsze zwycięża tylko dlatego, że sami są praworządni i uczciwi. Tacy rzadko odznaczają się polityczną jednością, stąd też, skoro została im ona zaoferowana, nawet w postaci niedwuznacznej, fatygowali się głosować, aż wreszcie to, czego w istocie się obawiali i przed czym wzdragali pełnym sercem, powołało do życia rześkich obrońców ich interesów.

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

Dumni i prawi zwycięzcy, oddani sprawie jak pretorzy cezara, szumnie wkroczyli w podwoje sejmu, budząc po części aplauz, po części oburzenie i konsternację ich własnego gatunku, którym mniej bądź bardziej jawnie pogardzali, i od którego natychmiast się odgrodzili. Tak oto byli na swoim miejscu – „mieli to z głowy”, jak pisze Faulkner, będą zabezpieczeni na najbliższe lata, do następnych wyborów, przed którymi zdążą z pewnością się rozejrzeć i zorientować, w jakim kierunku kroczyć dalej, jak alpiniści, bez wytchnienia.

Tylko, że człowiek nie zawsze dąży w górę wyłącznie po to, żeby zuchwale posiąść szczyt. Niekiedy pragnie się tam znaleźć dla samotności i pokoju, a także dla wewnętrznego konsensusu, jakim obdarza ta świadomość, że tylko jego własny trud, odwaga, wola i energia, powstrzymały grożącą przepaść, stanęły między nim samym a śmiercią.

Honoré Daumier: Prawnicy

Honoré Daumier: Prawnicy

Nasi wybrańcy prawdopodobnie nie wiedzą dotąd, że wspinali się na górę nader stromą, bo stamtąd, gdzie się wygodnie rozsiedli, właściwie nie ma dokąd spaść, można jedynie być wypchniętym, i każdy, kto czuje się na tyle silny lub zwinny, może ich zepchnąć z jakiegoś miejsca, może spróbować to uczynić.

Pół biedy, jeśli większość z nich, pragnie wyłącznie obserwować i przysłuchiwać się w milczeniu, by szybko pojąć reguły nowego rzemiosła. Z początku przecież nie pojmują, że to, czego się uczy nader zwięźle, to umiejętność rozpoznania nastręczających się okazji. Kiedy więc zaczną wreszcie przemawiać, zwracają się do wysokiej izby niczym rycerze trwający na straży nieśmiertelnego dogmatu; woje rozbijający w puch nieprawość i rozsławiający wolność myśli.

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

I czynią to w oczach naiwnych wyborców jeszcze na długo potem, gdy pozbawiona złudzeń reszta już zrozumiała, iż przemawiają tym samym głosem, któremu wierność pozwoliła się znaleźć tam, gdzie tkwią obecnie. I wówczas jest już czytelne, iż doszli do wniosku, że będzie trwalsze, by ich programem było przystępowanie do czegoś bądź do instytucji, gdzie przynależą ludzkie dusze, i którą można trzymać w ręku i kontrolować bez umiaru, a to przez emocje natury religijnej i patriotycznej, a to przez podłą chciwość i najprymitywniejszą żądzę zysku. Są, więc na miejscu – „mają to już z głowy”.

***

Honoré Daumier: Don Kichot

Honoré Daumier: Don Kichot

Taigu Ryokan: „Puste i ulotne przeszły moje lata, / Teraz drżący i osłabiony / Znikać muszę powoli”.

Ludzie starzejący się i wytrawieni z wszelkich złudzeń, jakim i ja jestem, nie są zdolni przeciwstawić się marnym trendom. I nie w tym rzecz, że nie ma nas dosyć. To przecież ludzie mojego pokolenia napracowali się bez umiaru, aby podołać transformacji, by ukształtować ten bieg rzeczy. A mimo to, jest już dla nas za późno.

Już nie możemy. A może nie jest tak, że nie potrafimy, może po prostu boimy się znowu beznadziejnie nadstawiać karku. A jeżeli nawet nie lękamy się, to jest już nam przynajmniej wstyd. Może jesteśmy po prostu zmęczeni i wycieńczeni tym znużeniem, aby narażać się na przegraną. „Nienawidzić zła to nie dosyć – spostrzega Faulkner – Ktoś musi mu jakoś przeszkodzić”. Tylko, że teraz musi to być ktoś inny. My nie żywimy tchórzliwej obawy, my już jesteśmy wypaleni.

***

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

George Bernard Shaw: „Jeżeli to, co zwiemy występkiem, nie zaś to, co nazywamy cnotą, występuje w tak szerokiej skali jako zjawisko społeczne, to jedynie dlatego, że występek opłacany jest znacznie hojniej”.

Wyborcy zawsze będą się mylić, sądząc, że walczą z konkretnym kandydatem, z jakąś znienawidzoną organizacją. To nieprawda. Ich przeciwnikiem nie jest człowiek, i nawet nie jest partia czy sytuacja. Oni rozbijają się o tę skałę, która leży u podstaw naszego narodowego charakteru, naszej przywary i chimery. To znaczy o zasadę, że polityka i sprawowanie funkcji politycznej nie są środkami i metodą, za pomocą których można by się rządzić z zachowaniem umiaru i godności, spokoju i bezpieczeństwa, honoru i dobra publicznego.

Honoré Daumier: Miejsca dla orkiestry

Honoré Daumier: Miejsca dla orkiestry

Przeciwnie, stały się one, i to na długo przed obecną przemianą, narodowym schorzeniem dla nieudolnych, dla tych, którzy okazali się niezdatni do innych społecznych zajęć, które zapewnią im utrzymanie, i ich rodzinom oraz bliskim, i wskutek których fanaberii, my zostaliśmy zmuszeni do tego, by ich wyżywić i przyodziać, dać im mieszkanie i prowizję.

Odnoszę niepokojące wrażenie, że najlepszą i najpewniejszą droga do funkcji politycznej w naszym kraju, jest spłodzenie pokaźnej liczby dzieci, a potem sprowokowanie wypadku, który uczyni niezdolnym do naturalnego zarobkowania, by wnet wypłynąć na powierzchnię, i to w sytuacji, kiedy obie te rzeczy, to znaczy mnoga liczba dzieci i beznadziejna nieumyślność, kwalifikują już do tego, aby utracić zaufanie.

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

Na próżno! Jednostka taka nie zostanie pobita, nic jej nie stanie na przeszkodzie w bezwarunkowym uzyskaniu votum, już tylko dla tej prostej przyczyny, że jeśli nie zostanie wybrana, nie będzie mogła robić nic innego, i żaden zakład nie wypłaci jej pensji. I nikt z najbliższych nie zechce jej utrzymywać.

***

Taigu Ryokan: „Ten świat / milknące echo / w górach / puste i nierealne […] Kiedy śnieg powoli / zakrywa moją chatę / o zmierzchu / mojego serca też / nie widać”.

Honoré Daumier: Rada dla młodego artysty

Honoré Daumier: Rada dla młodego artysty

Nareszcie przyszedł czas na to, aby ruszyć dalej. W pewnym sensie jestem z tego rad, odpoczywanie może wszakże łatwo znużyć, z wolna wyczerpać i wytrawić, jak wszystko inne.

Na zewnątrz panuje dojmujący chłód i drży zlodowaciała pustka stycznia, nic prócz zgarbionej i postarzałej ziemi, przykrytej wąską warstwą śniegu. Ale człowiek nie musi bez przerwy myśleć o ziemi, zwłaszcza, kiedy już nosi swoje lata, gdyż dawna ziemia z pewnością nie pozwoli zapomnieć, że jest i czeka, i wabi czule, ciągnie łagodnie i przynagla, cierpliwie śledząc każdy krok: „Chodź tu na chwilę, przysiądź na mnie, łagodnie połóż się i bądź!”.

Wówczas poczuję, iż zawsze byłem wolny i mogłem odejść tam, gdzie chciałem – może na Zachód, bo stamtąd pochodzę, i tam prą ludzie od dwóch wieków. „Ilekroć wybierali kierunek i przenosili się do nowego kraju, zawsze było to na zachód, jakby sam Stary Pan zaszczepił to człowiekowi we krwi od chwili poczęcia go w łonie matki” (W. Faulkner).

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

Tak, jestem wolny, i teraz nawet, trochę dalej stąd, bliżej północy i dalej świtu, mogę zuchwale się położyć, gdy tylko przyjdzie mi to na myśl. Więc się ułożę lapidarnie, łagodnie prostując ramiona i pozwalając spocząć plecom, i rozkładając lekko nogi, i oto czuję już pierwsze mdłe klepnięcie, jak gdyby ziemia chciała wmówić, że uczyniłem to przez roztargnienie. Ale już zaraz widzę gwiazdy i mam wrażenie, iż nieprzerwanie patrzę na wschód, a zatem leżę prawidłowo, bo tak należy – ujrzeć Wschód.

Ruszam się zwiewnie i po cichu, zmieniam pozycję i jest dobrze, bo tą wolnością jest ryzyko i jest zamknięcie nagich oczu, i jest nią pewne obdarowanie ziemi szansą, jakiej już nigdy nie otrzyma.

Honoré Daumier: Rue Transonanin

Honoré Daumier: Rue Transonanin

A ona, jakby chcąc wierzyć, że ja śpię, będzie pracować energiczniej i wypowiadać się powoli, tak by zanadto nie przeszkadzać, po prostu żywiej ściągać rytm. Bo człowiek musi się mieć przed nią na baczności, nawet, gdy trzyma się od niej z dala, gdy sypia w łożach coraz wyżej, i kiedy wznosi swoje bloki, żeby się tylko zabezpieczyć.

Ale ja mogę przyjąć to ryzyko, i dam jej szansę, i spróbuję. I rzeczywiście, zaledwie o tym pomyślałem, minęły troski i zmartwienia, i oto ten dogasający w bólu człowiek zaczyna pełznąć lekko, filigranowo wpadać w sen. Widzę to prawie literalnie, przenikając tę jednodniową warstwę śniegu i poprzez mikroskopijne roztopy, drążone rankiem wolą słońca, cofam się głębiej i głębiej pod zmarzlinę, po której kroczą zaaferowani ludzie, i już nie widzę tych ich trosk, ich namiętności oraz pasji.

Dorothea Lange, ---

Dorothea Lange, —

Jest tak, jak gdyby stara ziemia wzięła je raźno na swe barki, a sami ludzie, już spokojni, splątani z sobą, ale wolni, z beztroską w głosach i swobodnie, kroczyli tu i tam, tam i tu, nie wiedząc nawet, kto jest kim, nie dbając nawet, kim są inni, i ja jak oni, równy im, „tak dobry jak każdy, tak dzielny jak każdy, bezimienny, nieodłączny od nich, pięknych i wspaniałych, dumnych i nieulękłych”. Unoszę się aż do samego jądra ziemi pośród tych szklistych, lśniących zjaw i rozproszonych w słońcu marzeń, które są tylko znakami przy drodze w cudną i nieskończoną historię ludzi: „Helena i biskupi, królowie i bezdomni aniołowie, i gniewne serafiny, pozbawione łaski” (W. Faulkner).

© Andrzej Osiński

Zdjęcia z Internetu

Reklamy
Published in: on 1 czerwca 2012 at 9:37  Dodaj komentarz  
Tags: , , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/06/01/faulkner-iluzorycznosc-azylu/trackback/

%d blogerów lubi to: