Faulkner. Nadwrażliwość dzieciństwa

Witold Wojtkiewicz: Samotny pierrot

Witold Wojtkiewicz: Samotny pierrot

Dla dziecka, starsza osoba, która zaczyna chorować, automatycznie żegna się z życiem. Partykularna śmierć oczyszcza tylko atmosferę, ale nie jest zdolna zmienić tego, co się w istocie już dokonało.

***

W dobie mojego dzieciństwa ludzie traktowali pogrzeby stanowczo poważniej aniżeli obecnie. Wyjaśniam – pogrzeby, a nie samą śmierć; śmierć była zwykła i powszednia.

Nie znam żadnej rodziny, której historia nie byłaby znaczona ubogimi grobami, upamiętniającymi tych, co „okres ziemskiej dzierżawy mieli tak krótki, że nie zdążyli nawet otrzymać imienia” (W. Faulkner).

Witold Wojtkiewicz: Zjawisko

Witold Wojtkiewicz: Zjawisko

A ileż dzieci, babć i wujów zmarłych w swoich trzydziestych latach życia! Ileż łagodnych i zapoznanych krewnych, którzy niezmiennie odchodzili w domu, w tym samym łożu i pokoju, gdzie kiedyś wcześniej się poczęli, a rzadko kiedy w białych klitkach, tchnących lizolem i wyziewami chorób!

Tak, pogrzeby były aktem rytualnym i miały trwałe powiązania, skupiając zawżdy całą wieś.

***

Kiedy dorośli perorują o niewinności dziecka, nie mają prawdopodobnie pojęcia, o czym w ogóle rozprawiają. A jakże dalece się mylą sądząc, że dziecko jest nieświadome swych czynów!

Witold Wojtkiewicz: Rozstanie

Witold Wojtkiewicz: Rozstanie

Nie istnieje z pewnością żadna zbrodnia, jakiej nie imaginowałby sobie z precyzją chłopiec dziesięcio-, dwunastoletni. Jego niewinność kryje się w tym, iż jeszcze nie doszedł do odpowiedniego wieku, w którym pożąda się owoców zbrodni, a zatem nie należałoby prawić o niewinności dzieci, co raczej o braku apetytu, braku fizycznych możliwości i samych środków, aby popełnić zło skutecznie.

***

Fortuna to „zmienny babsztyl, który nigdy nie chowa niczego w zanadrzu” (W. Faulkner), tylko rozdaje z oględnością, dobre czy złe, i nieistotne, i to więcej dobrego niż nam się w słusznym mniemaniu należy, i więcej złego niźli jesteśmy zdolni wytrzymać.

***

Witold Wojtkiewicz: Bajka o rycerzu

Witold Wojtkiewicz: Bajka o rycerzu

Jesteśmy nieszczęsnymi ofiarami samego faktu życia.

***

Oczekujemy, spodziewamy się, zakładamy z góry więcej niźli jesteśmy w stanie znieść, a broniąc cnoty i ją wyznając, powątpiewamy zarazem w jej wartość jako życiowej tarczy, i pokładamy większą ufność w Bogu, który ją trzyma w swojej pieczy.

Modlimy się do Niego, jak do antycznie udrapowanego bóstwa, lżąc i niwecząc samą cnotę, i składamy Bogu hołd, pragnąc, aby odsunął w dal pokusy lub wyrokował w inny sposób. Podsunął szczęśliwy traf i nie zapędził nas w szaleństwo.

***

Witold Wojtkiewicz: Za murem

Witold Wojtkiewicz: Za murem

Ludzie z uporem rozprawiają o złych czasach albo o marnym pokoleniu. Według Faulknera, nic takiego nie istnieje; nigdy żadna epoka i żadne ludzkie pokolenie nie były, nie są i nie będą wystarczająco dumne, by zawrzeć w sobie pełnię szaleństwa danego czasu, tak samo jak nikt nie jest w stanie wchłonąć w siebie całego powietrza danej chwili, a jedynie może żywić nadzieję, iż przenikając przez nie, zbruka się jak najmniej.

Z drugiej strony, dobro nie troszczy się – być może nie jest zdolne do tego – o swoich wiernych wyznawców tak, jak to czynią grzech i wściekłość. Dobro ofiaruje im w zamian jedynie „pozbawioną zapachu i smaku cnotę”, podczas gdy grzech – krzykliwość, barwność i rozpustę, a czyni to wszystko z niezachwianą czujnością, makiawelicznym mistrzostwem i niezrównanym talentem do imaginacji.

***

Witold Wojtkiewicz: Chrystus i dzieci

Witold Wojtkiewicz: Chrystus i dzieci

Nigdy niczego nie można zapomnieć. Nigdy nic nie ginie bezpowrotnie, nie zamiera bez celu, nie uchodzi w niepamięć. Jest na to zdecydowanie zbyt cenne. Można z tym tylko żyć, i nie wyrzekać się przeszłości.

 

***

Wszystko, co służy cnocie pracuje w cichej samotności i bez żadnego wsparcia z zewnątrz, „w próżni powściągliwych sądów”, prostujących struchlały krok. Spróbujcie jednak zaprzedać się złu, a cała okolica zaroi się z miejsca od wolontariuszy i wyznawców, gotowych udzielać wam pomocy!

***

Witold Wojtkiewicz: Cyrk (1)

Witold Wojtkiewicz: Cyrk (1)

Przebaczeniem można objąć wyłącznie swoich krzywdzicieli, i nawet sama Biblia nie wspomina ni słowem, aby człowiek przebaczał z góry tym, których ma zamiar ukrzywdzić; to byłoby zanadto nawet dla człowieka.

***

Zawsze można wybierać. Zawsze można powiedzieć: nie.

***

Chciałem z powrotem biec do domu, znaleźć się w tym zniszczonym fotelu, przy lampie. Bo człowiek winien mieć czas i sposobność, by przygotować się na wieści i się oswoić z doświadczeniem, czas na pojęcie pewnych rzeczy, a nie „dostawać w łeb w ciemnościach, jak od zbója na gościńcu” (W. Faulkner).

Witold Wojtkiewicz: Marionetki

Witold Wojtkiewicz: Marionetki

Są bowiem w losie okoliczności, zdarzenia, sprawy i warunki, których z pewnością być nie powinno, ale są, i wskazują na to, że nie można im umknąć. A prawdę mówiąc, to nie należy im umykać, nawet jeśli by to było możliwe, ponieważ także one składają się na ów ruch, partycypują w naszym bycie, konstytuują sam fakt życia.

Powinny jednak nadejść z wdziękiem, winny się zbliżyć przyzwoicie, nie nazbyt licznie i za szybko, i bez niczyjej mocnej dłoni, bez swego miejsca, gdzie można ukryć twarz w dłoniach, schować się prędko i skutecznie, bez skrytki, sejfu czy szuflady, w którą tak lekko składam życie, bez złego bólu i zmagania.

***

Witold Wojtkiewicz: Cyrk (II)

Witold Wojtkiewicz: Cyrk (II)

Od czasu do czasu, a może prawie zawsze, człowiek, kiedy ma tylko na to ochotę, bywa zdecydowanie lepszy niźli sam nagi skutek jego poczynań, jego działań.

Dobrzy są wszędzie i zawsze, większość ludzi. Tyle, że nie wszyscy zaznali szczęścia, ale i tak przeważnie są nieco lepsi, niż im na to pozwalają warunki życia.

***

Człowiek stworzył mnóstwo okoliczności, którymi obwarował siebie i swoich bliźnich. Niektóre z nich przejął w spadku gotowe, niemal pierwotne i bezwzględne. Odziedziczył je tak, jak „wnukowie Noego, chociaż w czasie potopu jeszcze nie żyli, odziedziczyli potop” (W. Faulkner).

***

Witold Wojtkiewicz: Ucieczka

Witold Wojtkiewicz: Ucieczka

W istocie nigdy nie żyłem na świecie, ale jeżeli to, co nazywają życiem miałoby mnie nauczyć czegoś innego od tego, co wyznaję, to jestem wdzięczny, że nie żyłem naprawdę, gdziekolwiek bym wówczas był.

***

Strach wymaga płynności i wdzięku, ekscentryczności i słodyczy, i łatwości oczarowania swych bliźnich: umiejętnego wzbudzenia zachwytu, a nawet zgrozy i histerii.

***

Dziś nie ma już sezonu letniego i zimowego, nie ma w ogóle już sezonów, odkąd w pomieszczeniach na skutek urządzeń mechanicznych panuje dwadzieścia stopni Celsjusza w lecie i tyleż samo w czasie zimy, tak że odmieńcy mego sortu, muszą w lecie uciekać na dwór przed chłodem, a zimą – przed nadmiernym wygrzaniem.

Witold Wojtkiewicz: Fantazja

Witold Wojtkiewicz: Fantazja

Centralne ogrzewanie i klimatyzacja stały się – podobnie jak samochody – wyższą koniecznością, mimo iż niegdyś były jedynie koniecznością fiskalną, a zniszczona „powierzchnia ziemi ścięłaby się i stwardniała, gdyby cała ludzkość nagle przestała się poruszać” (W. Faulkner), co tej ludzkości rzeczywiście grozi.

Jest nas bowiem zbyt wielu, i ludzkość stacza się ku unicestwieniu samej siebie, i nie przez bezładny podział komórek, lecz przez nienasyconą namiętność i chuć, która podąża w parze ze społeczną, nie ekonomiczną, presją na ograniczenie liczby urodzin.

***

Witold Wojtkiewicz: Cyrk wariatów

Witold Wojtkiewicz: Cyrk wariatów

Mąż i żona nie potrzebują mówić do siebie wiele, nie dlatego po prostu, że są ze sobą sporo zżyci, ale dlatego, iż przynajmniej w jednej, dawno minionej próbie na przestrzeni szarego i rozległego czasu ich istnień, dane im było dotknąć się czule, i stać się jednym niczym pełnia, i choć wiedzieli, że to trwać nie będzie, bo trwać nie może, przebaczyli sobie z góry nawzajem wszystko.

***

Płacę podatki, ubezpieczenia i odsetki, choć nie mam na własność nic, co trzeba przecinać rowami, użyźniać, odgradzać i drenować, i nie spekuluję niczym oprócz potu, „wypacanego z siebie według własnego uznania, wobec Boga, w trosce z roku na rok”, o zapewnienie życiu środków.

***

Witold Wojtkiewicz: Krucjata dziecięca

Witold Wojtkiewicz: Krucjata dziecięca

Nikt nigdy nie jest wolny, i prawdopodobnie nikt nigdy nie mógłby znieść wolności, gdyby ją kiedykolwiek posiadł na własność.

***

Pozostałem sam. Gdyby mnie porzucono tak, jak się pozwala odejść łowcy, który rozdzieliwszy się z drugim podczas połowu w pełnym morzu, ma się z nim jednak później spotkać, chociażby to było całkiem jutro, wtedy nie byłbym jeszcze sam. Ale jestem samotny i jestem wyspą w morzu tych zdążających przed siebie istot i bezimiennych nagich twarzy, odwracających się ode mnie, jakiego bądź, tak lub nie, i pozostawiających mnie na pastwę losu, mnie, który zostałem już odrzucony. A człowiek nigdy nie jest wystarczająco dorosły, żeby zasłużyć na porzucenie; to „może człowieka zniszczyć, rozpuścić, unicestwić, zamienić w obłok pary” (W. Faulkner).

***

Witold Wojtkiewicz: Lalki

Witold Wojtkiewicz: Lalki

Wszystko, co tylko porusza w nas serce: litość, odwaga, męstwo, honor, umiłowanie dobra i wolności: wszystko, co obejmuje nasze serce, staje się prawdą, o ile prawda jest jeszcze znana.

***

Tak więc i ja zawarłem coś na kształt związku małżeńskiego, i wkroczyłem w nieznaną sobie krainę, objąłem moje dziedzictwo, tak jak je obejmują wszyscy podejmujący ów związek. Wniknąłem w krainę pozaziemską, a przecież ziemską aż do bólu, bo i ja byłem dziedzicem długich dziejów świata, i to dziedzictwo odważnie podjąłem, aby je dzielić z kimś drugim po to, by stać się jednością, na tę jedną przynajmniej chwilę, nierozdzielną, wytrwałą jednością, nieodwracalną i minioną.

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 9 lipca 2012 at 11:27  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/07/09/faulkner-nadwrazliwosc-dziecinstwa/trackback/

%d blogerów lubi to: