Faulkner. Spóźniony gambit

William Faulkner dla "Life"

William Faulkner dla „Life”

Nas nie zajmuje wcale śmierć, z tym może się uporać garstka faktów i jednoznacznych dokumentów. Nas zajmuje niesprawiedliwość, a z nią uporać się może tylko prawda. Albo miłość.

***

Przeszłość nie umiera nigdy. Ona nawet nie jest przeszłością.

***

Pośród ostrych rozrywek swego hrabstwa, Faulkner wymienia pospołu religię i politykę.

***

Najstraszniejsze jest to, że my nawet nie potrzebujemy Boga. Wystarcza nam zwykłe zło.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Śmierć i zepsucie tkwią w samym przyglądaniu się złu, choćby zupełnie przypadkowym. Ze złem nie można się targować. Nie można „frymarczyć zgnilizną”, nawet gdy jest się nieostrzeżonym, bo trzeba zacząć znacznie wcześniej.

Trzeba być z góry przygotowanym na odparcie zła, na jednoznaczny sprzeciw wobec jego istoty. Trzeba je odepchnąć, zanim w ogóle będzie dostrzeżone. Trzeba złu udzielić odpowiedzi jeszcze na długo przed jego poznaniem.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Istnieje coś silniejszego i tęższego niż tragedia wiążąca trwale dwoje ludzi: Przebaczenie.

***

Każdy człowiek musi przynajmniej od czasu do czasu ponosić konsekwencje własnej przeszłości.

Przeszłość jest skryptem dłużnym, który cierpliwie i nie od razu może domagać się uregulowania. Jest niekompletnym wekslem, który – o ile nie zajdą okoliczności – bywa zwolniony od zapłaty, i wycofany trwale z obiegu.

Ale przypadek nieraz sprawia, że dłużnik traci prawo jego wykupu bez najmniejszego ostrzeżenia.

***

Zwycięstwo na równi z klęską opłaca się tą samą wygórowaną ceną zmian i przeobrażeń.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Ludzka wyobraźnia dysponuje tak rozległą i niewyczerpaną pojemnością, że zdolna jest „roztrącić i zetlić żużel faktów i prawdopodobieństwa”, pozostawiając na placu boju obdartą prawdę i marzenie.

***

Nie mamy obowiązku popełniać grzechów, tylko nie jesteśmy w stanie skutecznie im zapobiec. Możemy za nie cierpieć, lecz nie musimy, gdyż męka nie jest nakazana, lecz darowana w formie szansy – najlepszej, jaką można w ogóle otrzymać.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Rozpaczliwie brak mi kogoś, do kogo mógłbym otworzyć usta, czego, jak się wydaje prawdopodobne, pragniemy wszyscy; co jest wręcz dla nas nieodzowne, nie tyle po to, aby z tym kimś rozmawiać, ani żeby ten ktoś się z nami zgadzał, ale by przysiadł bez mówienia, i bez szemrania tylko słuchał.

I więcej ludziom nie potrzeba; niczego więcej już nie pragną, to znaczy, żeby dobrze postępować, nie toczyć wojen i wypowiedzieć się do woli.

Wszystko wskazuje na to, że ta nadpodaż morderców, mętów i złodziei, tych zwyrodnialców społeczeństwa, wraz z niepisaną armią jego wrogów, rodzi się nie przez nieprzystosowanie, alienację bądź defekt, ale po prostu z braku szansy wypowiedzenia się, z braku okazji do bycia wysłuchanym.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Gwarantowany dochód uzyskuje się dzisiaj nie z katorżniczej pracy, ani specjalnych umiejętności i przymiotów, ale z wierności politycznej i z liczby zdolnych do popierania powinowatych oraz krewnych, koczujących na tyle blisko, by móc zapewnić wybór takiego czy innego rządcy.

Urzędnik taki nie jest ofiarą czasów, symptomem odziedziczonego i chronicznego braku zdolności utrzymywania się własnym sumptem, ale ich możnowładcą oraz panem, ponieważ ta wyuczona nieudolność w znakomitym stopniu przystosowała go do tej ery i do tego kraju, gdzie rozkwitają wszelkie enklawy beznadziejności i miernoty, przygarniające licznych krewnych i zaufanych jego żony.

W kraju i czasach, gdy ludzkie przetrwanie nie zależy już od umiejętności orki czy ścięcia drzewa, tak by samemu się nie zabić czy nie pozwolić okaleczyć, urzędnik zaprawdę jest panem losu.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Pierwsze sekundy upadku są jak wzlot: zwolnienie lotu i nieważkość poprzedzające pęd w górę, lecz nie w dół, ponieważ jak pragnie Faulkner, „spadanie, na skutek przeistoczenia w pęd ziemi ku górze, staje się na tę sekundę ruchem przeciwnym”, szczytem i wzlotem, apoteozą pychy i nieuchronnego przeznaczenia.

***

Rozpaczliwe przylgnięcie do nadziei jest najtrudniejsze do przełamania, do porzucenia i pozbycia. Jest to ostatni atut grzesznika, którego ów nie pragnie zwolnić z ręki. Może dlatego, że jest wszystkim, co posiada, a w każdym razie, do czego lgnie nawet na przekór zbawieniu, odrzucając je zamiast.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Mężczyźni przysłuchują się słowom, ponieważ pragną się dowiedzieć, co kto mówi.

Kobiety nie dbają w ogóle o treść przekazu. One słuchają, dlatego, że „ten ktoś jest tym, kim jest” (W. Faulkner).

***

Kiedy ludzie zanadto cierpią, brakuje im już czasu na kiepskie czyny; nie są zdolni nękać innych, i wścibiać nozdrza w nieswoje sprawy.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Bóg nie pragnie naszego cierpienia i nie udaje, że je lubi. Ale nie zawsze mu zaradzi. „Jest jak człowiek, który ma za wiele mułów” – pisze Faulkner. Przychodzi ranek, a On rozgląda się wokół siebie i widzi, że ich liczba zwiększyła się od wczoraj, od poprzedniego pasienia na roli.

I nie jest w stanie ich przeliczyć, a tym bardziej każdemu znaleźć jakieś zajęcie, i ma świadomość, że wszystkie bez liku należą do Niego, gdyż nikt o nie się nie upomniał. Tylko, że wczoraj, z trudem, ale mieściły się na pastwisku i pozwalały się ogrodzić. Nie mogły zrobić sobie większej krzywdy. Były wspólnotą, a nawet dały się zapędzić w róg, posłusznie złapać się za sierść i pokierować.

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Jednak Bóg wie, że jeśli tylko odwróci się do nich plecami, inne z szaleństwem przerwą uprząż, i już nie będą pracowały. Pochyla się i pochyla stale nad nimi, dbając, by nazbyt się nie zbliżać, i pamiętając, że kiedy karmi, zbyt liczne nadal kłębią się z tyłu. I nawet nie chcą wyłonić się zza tych Bożych pleców; czekają tylko zmroku, by się do woli „tarzać w mulim grzechu i mulej rozkoszy”.

***

Naturą człowieka jest, aby pokładać ufność w tych, którzy nie mogą na sobie polegać.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Prawość, rozsądek oraz honor, o ile są rzeczywiste a nieudawane, nigdy nie nadążają za uczonością prawniczą, a co za tym idzie, nie są w stanie zachwiać się i zmącić na skutek jej narzucającego się nadmiaru.

***

Priorytetowość i waga spraw urzędowych są wymysłem jednostek nieposiadających na głowie żadnych spraw własnych.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Jestem przekonany o mojej słuszności, co więcej, w pełni sobie uświadamiam, że zostałem skrzywdzony w sposób niepozwalający się naprawić, skoro straciłem własne zdrowie i dobre imię przez kogoś, kto już ograbił mnie z najlepszych lat mojego życia, i wyrzucił poza społeczność ludzką, doprowadzając do tego, że zamieszkałem pod wiaduktem, w ciemnej kotlinie, jak pustelnik.

***

Żyję w zwątpieniu i samotności, aż wiek dojrzały i pragnienia odpadły ze mnie jak październikowe liście, i pragnę już tylko ciszy, tak jak się żąda pokoju dla prochów ojca.

A zresztą cóż znaczą życie i wątpliwa pozycja wśród ludzi dla człowieka pozbawionego praw i majątku, przetrąconego i biednego?

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Z początku, kiedy człowiek śmiało zadziera sobie z Bogiem, nie jest złym to, co robi, ale to, do czego on doprowadza.

***

Paradoksalne, a nawet całkowicie wykluczające się porywy człowieczego serca nie są wyłącznie domeną literatury. Życie zestawia je kunsztownie, nadając im piętno wiarygodności i prawdopodobieństwa.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Więc być może tej nocy, kiedy usłyszę o jej śmierci, o ile ona mnie w tym ubiegnie, może po raz pierwszy od rozkwieconych lat dzieciństwa, od tych lat, kiedy do mego łóżka przychodziła matka, tuląc i zachęcając do zapadnięcia w sen, może po raz pierwszy od tego właśnie czasu, zasnę bez trudu oraz zaklęć.

Bo wówczas nastąpi oczyszczenie, i całe to udręczenie, i ta męka, niesprawiedliwość i zniewagi, to wszystko rozwieje się jak złudny omam, zapadnie w wieczną niepamięć, powróci od niejasnego porządku.

Ale teraz już przywykłem do tego pustelniczego bytu, do samotności i milczenia, więc nie zachodzi prawdopodobieństwo, że zmienię losy po tak długim czasie. Będę szczęśliwy tam, gdzie jestem, osamotniony pośród wzgórz, już z tą świadomością, że wszystko odbiegło w przeszłość jak sen, i że ta ziemia, ziemia mych ojców, wciąż będzie trwała i obdarzała swą ufnością innych.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Sprawiedliwość rzadko jest równoważna z honorem; w rzeczywistości składa się z niesprawiedliwości i szczęśliwego trafu, czy też banału „w nierówno odmierzonych porcjach” (W. Faulkner).

***

To nie rzetelne fakty, nie oczywistość nas dziwi, tylko okoliczności i raptowność, z jaką objawia się naga prawda.

Z pewnością mogliśmy ją poznać wcześniej, gdybyśmy tak bardzo nie byli zajęci wiarą w zjawiska iluzoryczne, w coś, co jak później odkrywamy, uznaliśmy za niepodważalny pewnik tylko dlatego, że przypadkiem uwierzyliśmy w to w danej chwili.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Rzadko posuwam się do zwierzeń i nie próbuję stwarzać okoliczności łagodzących po to, aby uniknąć następstw moich czynów. Niekiedy można odnieść wrażenie, że staram się wysunąć jakiś postulat, skorzystać z nagłej sposobności i przerzucić ów pomost nad przepaścią, jaka od dawna zieje pomiędzy mną a życiem innych ludzi, właściwym bytem świata, „konkretną, mozolącą się ziemią” (W. Faulkner).

***

Niewiele wiem o moich walecznych przodkach, a przecież tkwią tu we mnie, otrzymałem ich w spuściźnie z tej ziemi, z tej piaszczystej gleby, z tego na wpół osiadłego ludu.

Przejąłem coś z zapamiętałej dumy ziemi zwyciężonej, a jednak nieokiełznanej i nieznającej żadnej klęski, z tych mężczyzn, kobiet i oraz dzieci, kroczących po niej poprzez wieki i zatrzymanych w locie ręką spolegliwej wieczystości.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Jakże często sprawiedliwość dokonuje się metodami, które nie znoszą blasku dziennego światła!

***

Kobiety pozbawiają życia swych mężów dla natychmiastowych korzyści majątkowych, z myślą o „polisach ubezpieczeniowych albo o czymś, co w ich mniemaniu jest zachętą czy obietnicą ze strony innego mężczyzny” (W. Faulkner).

Mężczyźni z kolei pozbawiają życia żony przeważnie z tępej nienawiści, albo wściekłości i rozpaczy, albo nawet po to, by je powstrzymać od ględzenia, ponieważ w żaden inny sposób, ani łapówką, ani ucieczką z własnego domu, nikt nie jest w stanie okiełznać języka kobiety.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Pieniądz jest najtańszym środkiem, jaki można natychmiast zużyć, albo roztrwonić, albo stracić, i dlatego cywilizacja go przyjęła, żeby stanowił mocny konkret, za który ludzkość nie tylko czyni zakupy, ale na wszystkim, co za jego cenę nabywa, robi w dodatku dobry interes.

***

Gdyby ludzkość mogła spędzać swój czas na czytaniu ksiąg bądź oglądaniu starych filmów, wszystkie konflikty zbrojne i inne sfabrykowane przez człowieka narzędzia tortur oraz udręk straciłyby swoją rację bytu.

Tylko, że ludzkość nie może oddać się tym rozkoszom bez umiaru, skoro istotną dolegliwością człowieka jest potencjalność wystąpienia nudy, a z tą i książki, i dobre kino, i nawet wymuskane sztuki teatralne, nie uporają się w żaden sposób.

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Jest zatem wykluczone, aby człowiek przez kilka godzin na dobę, raczył się chętnie wyższą sztuką, skoro – jak szydzi Faulkner – „jedyną poza snem rzeczą, jaką człowiek może wytrzymać przez osiem godzin z rzędu, jest praca”.

***

Wraz z wiekiem człowiek uczy się wyłącznie jednego, i nie jest to słuszna obawa ani lęk, bardziej znacząca prawdomówność czy prostota, ale wstyd.

***

O każdym czasie i na każdym miejscu globu, młodzi wyruszają na wojnę dobrowolnie po to, żeby okryć się chwałą, bo bardziej intensywnej i wspanialszej drogi ku chwale nie stworzono na tym świecie. A ryzyko i strach przed śmiercią są jedyną a zarazem najniższą usprawiedliwioną ceną, jaką warto zapłacić za to, co się kupuje, i jakiej można od ludzi zażądać.

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

I wówczas tragedią śmierci jest nie umieranie samo w sobie, nie sam fakt ostatecznego opuszczenia świata żywych, ale świadomość, że się nie zdąży ujrzeć tej chwały, i nie ukoi się swego serca.

© Andrzej Osiński

Published in: on 9 Lipiec 2012 at 9:05  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/07/09/faulkner-spozniony-gambit/trackback/

%d bloggers like this: