Śmierć i wyzwolenie (I)

Francisco Goya: Asmodea

Francisco Goya: Asmodea

Żadne w świecie rozumowanie nie może wywołać ani pokonać prawdziwego smutku duszy, a to dlatego, że wniknął on w nasze trzewia, przez wyłom istoty rozgoryczonej samym faktem życia.

Nie, on nie wszedł w nas, on już w nas tkwił i żerował, szydząc bezgłośnie z naszej duszy. On stał się duszą, jest nią u podstaw: martwą, znudzoną i przeklętą. Jest tą rozpaczą, którą my mylnie postrzegamy jako symptom. Ale smutek nie jest symptomem choroby ducha, on jest bezwzględnym jego rdzeniem, i jest upadkiem u początku, jest taki, że już nie może siebie pojąć w sobie i poza sobą inaczej, jak pod postacią złej udręki.

Francisco Goya: Spętany więzień

Francisco Goya: Spętany więzień

I gdyby nie czujna ręka Boga, człowiek rozpadłby się sam w sobie i trwał na zawsze w rozproszeniu, uświadomiwszy ledwie sobie kim jest naprawdę, co go boli.

***

Płacz towarzyszył rutynie tego spopielanego szronem ranka, i odnalazłem się w Getsemani, w tej strasznej chwili, kiedy On kładzie dłoń na ramieniu swych wiernych, i tkliwie stwierdza, że posnęli.

I tak jest zawsze, odkąd sięgam pamięcią, i już nie żywię żadnych złudzeń, że zostanę wyrwany z miejsca, które wybrano dla mnie na wieczność, że jestem jeńcem tego niepojętego zdarzenia w czasie.

***

Od stóp do głów jestem już tylko rozdartym milczeniem: umarłą ciszą, pulsem niedającej się przetrwać nocy.

***

Bóg, który naraził się na doskonałość, przeszedł niepostrzeżenie.

***

Francisco Goya: Płatnerze

Francisco Goya: Płatnerze

Nadzieje i zwątpienia nie uśmierzają bezbrzeżnego bólu wypełniającego moje ciało i zginającego je we dwoje.

Jest to aksjomat, który z powodzeniem chroni mnie przed popadnięciem w obłęd, jak gdyby jedyny punkt w bezładnym korowodzie zdarzeń, jaskrawa plama w somnambulicznym rytmie dnia.

***

Jeszcze nie utraciłem przytomności, czując się tylko niewolnikiem metalicznego w smaku cierpienia, albo wspomnienia tego cierpienia, o którym wiedziałem, że niezawodnie powróci. I ta pewność jego powrotu stała się udręką bez porównania boleśniejszą niźli samo cierpienie, za którym podążyłem jak pies za swym panem.

***

Nigdy nie byłem młody, bo nikt ze mną nie pragnął być młodym.

***

Francisco Goya: I ponieśli ją...

Francisco Goya: I ponieśli ją…

Doczesne władztwo Chrystusa nie zostało urzeczywistnione. Jego nadzieja schodzi do grobu wraz ze mną.

***

Bóstwa starożytności runęły wraz z imperiami, które je podtrzymywały, ale bóstwa opiekuńcze naszych czasów mają się dobrze, i zazwyczaj, szeroko znane bywają na proszonych rautach, i noszą miano finansistów.

Antoni Czechow: „Niegdyś były wojny, wyprawy, teraz tego zabrakło, trzeba to zastąpić czymś jednorodnym”.

***

Brak wiary w siebie nie jest pokorą, ale chroniczną i egzaltowaną formą pychy, mszczącej się okrutnie na samej sobie, nieprzejednanej i zawistnej, która każe nieszczęśnikowi zwrócić ostrze sztyletu przeciw sobie, żeby się zniszczyć, unicestwić. Oto, w czym tkwi misterium piekła.

***

Francisco Goya: Dwie staruchy spożywające pokarm

Francisco Goya: Dwie staruchy spożywające pokarm

Nie jestem stworzony do wojny pozycyjnej, obliczonej na wykrwawienie przeciwnika. A jednak tkwię w jej nędznych okopach.

***

Współczuciem bliźnich nie należy gardzić w tym sensie, że przynosi ono wytchnienie na chwilę, ale nigdy nie będzie zdolne ugasić płomienia, i przeniknie przez duszę jak przez sito.

A kiedy nasz ból i nasze udręczenie, przepływają tak z ust do ust, i z rąk do rąk, odziewając się w najnikczemniejsze szaty żalu, wówczas odmawiamy im naszej uwagi i nie kochamy ich już więcej.

***

Francisco Goya: Los Chinchillas

Francisco Goya: Los Chinchillas

Każdy zapamiętały neurastenik jest zawsze tylko swoim katem.

***

Zdaję sobie sprawę, że kroczyłem przez ten świat prawie go nie doznając, tak jak idzie się ze spuszczonymi oczami pośród świetnego tłumu, a właściwie to nawet nienawidziłem życia, ale wówczas jestem zmartwiony za siebie, a nie za nie.

***

Nie ma głębszej samotności jak w otoczeniu nienarzucającej się brzydoty, która jest samym smutkiem.

***

Śmierć nie wydaje się należeć do naszego codziennego świata, myślimy o niej jak o tych fantastycznych krainach, których nazwy śledzimy w filmach i przebiegamy w nurtach książek. Niekiedy nawet pocieszamy się nadzieją jej nieodpartej cudowności, jej wytrwałości i dyskrecji.

***

Francisco Goya: Mężczyzna zahipnotyzowany

Francisco Goya: Mężczyzna zahipnotyzowany

Po raz pierwszy od lat, może w ogóle po raz pierwszy w życiu, wydaje mi się, iż stoję w jaskrawym świetle mej młodości, i że spoglądam na nią z wiarą. Odnoszę wrażenie, iż rozpoznaję jej zapomniane dawne oblicze, i że przynosi ono przebaczenie, i odkupienie wszystkich win.

A ona patrzy na mnie czule, i już pojmuję, że przytłoczony bólem głęboko skrytej niezaradności, która mnie uczyniła niezdolnym do życiowego przełomu w czasie, pragnąłem żądać od niej wiele, chciałem wyszarpnąć od niej to, czego mi ona dać nie mogła, by ją zawstydzić, upokorzyć.

A teraz, utrudzeni oboje naszymi niepojętymi i próżnymi kłótniami, możemy spocząć tu, przy drodze, na tym kamieniu rzuconym przez Los, i nic nie mówiąc, wdychać przez chwilę cudowną ciszę człowieczego zmierzchu, który nas wabi i dotyka, i w który wejdziemy za moment pospołu.

***

Francisco Goya: Co za odwaga!

Francisco Goya: Co za odwaga!

Jakże łatwo jest nienawidzić, i jakże często to czynimy! Zapomnienie o sobie, zapoznanie na zawsze własnej duszy – oto jest droga pewnej Łaski.

A jeśli umrze w duszy pycha i pokochamy tylko siebie, wówczas ta Łaska nas przemieni. I przestaniemy już być sobą, jeno skrwawionym ciałem Pana.

***

Dobro i zło pragną się równoważyć, tylko że punkt ciężkości leży u nas tak nisko, zbyt nisko.

***

Francisco Goya: Chrystus na Górze Oliwnej

Francisco Goya: Chrystus na Górze Oliwnej

Przez wiele lat żyłem w tym straszliwym spokoju dusz odepchniętych i wzgardzonych, który jest najżarliwszą, najokrutniejszą i najmniej uleczalną postacią ludzkiej rozpaczy.

***

Sprawiedliwość ludzka interweniuje zawsze za późno. Ona poskramia lub piętnuje czyny, ale nigdy nie może sięgnąć poza nie, nie może dotknąć tego, który je popełni.

***

Nasze ukryte winy zatruwają powietrze, którym oddychają inni, rozsiewając bezwiednie zarodki zła.

***

Piekło jest niemożnością kochania.

Piekło nie jest z tego świata, a jeszcze mniej ze świata chrześcijańskiego,

***

Francisco Goya: To jeszcze gorsze...

Francisco Goya: To jeszcze gorsze…

Bóg pragnie, aby biedak wypraszał sobie wielkość tak, jak wszystko inne, podczas gdy ona promienieje z niego bez jego wiedzy i udziału.

***

Ciemnota, nędza i choroby zżerają do szczętu tysiące niewinnych, a kiedy jakieś ognisko życia zostanie oszczędzone klęskom i mógłby zagnieździć się w nim pokój, hieny namiętności pełznąc skradają się doń w cieniu, i przyczajone wyją wściekle, szarpiąc na strzępy dzień i noc.

***

Francisco Goya: Czarownice w powietrzu

Francisco Goya: Czarownice w powietrzu

Wieczorem otchłań przyciąga tych, którzy nie pragną do niej się zbliżyć, i którzy wreszcie rzucają się naprzód, by już się nie bać tego skoku.

***

Cierpienie ma swój osobny język, za który nie należy chwytać słów i nie potępiać ich wyrażeń. Bo cierpienie dosadnie bluźni Bogu, i społeczeństwu, i historii.

***

Zawsze bierze we mnie górę uczucie niemocy i bezsiły, wypatroszenia nas wszystkich, ubogich istot tego świata, naszej niepokonanej ślepoty i nędzy, i to uczucie przewyższa wszystko, i jest silniejsze niż cokolwiek. Tak ściska kleszczem nagie serca!

***

W rzeczywistości nic nie wiem o tym świecie, nie jestem świadom tego świata. I nie przebywam na nim dla niego.

© Andrzej Osiński

Reklamy
Published in: on 10 lipca 2012 at 9:54  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/07/10/smierc-i-wyzwolenie-i/trackback/

%d blogerów lubi to: