Śmierć i wyzwolenie (II)

Francisco Goya: Znowu to samo!

Francisco Goya: Znowu to samo!

Lekarzom wierzy się dziś na słowo, podczas gdy niezbywalne świadectwo świętych jawi się kpiną bądź szyderstwem.

***

Największą nierozwagą jest rozwaga, z jaką przygotowuje się nas do obywania się bez Boga.

***

Francisco Goya: Kobiety i mężczyzna

Francisco Goya: Kobiety i mężczyzna

Szatan jest władcą bezlitosnym i nie zadowala się prostym wezwaniem swych uczniów do jego naśladowania; w gruncie rzeczy on sobie nawet nie życzy, aby własne ofiary były w jakimś sensie do niego podobne, aby były żałosną imitacją.

Dlatego pieści tak zohydzenie i nagradza szyderstwo: karykaturę nędzną i bezczelną zarazem, którą się pragnie stale raczyć, której przepaścią się nasyca.

***

Jakże często cierpienie fizyczne odrywa nasze myśli od nieprzejednanej udręki ducha!

***

Tak jak istnieje obcowanie świętych, tak można mówić o nienawistnej komunii grzesznych, która się spełnia w okrucieństwie, jakie nieszczęśni odczuwają względem siebie i w beznadziejnej pogardzie świata, która ich łączy i zespala, skupia, jednoczy i zajmuje, i bezustannie miesza z sobą.

I oto pewnego dnia, stają się oni w oczach Boga „jeziorem błota zawsze grząskim” (G. Bernanos), w którego przepastnych odmętach, przypływ i odpływ agape daremnie toczą swoje fale, i które jest już tylko źródłem gniewu, wypluwającym żywy płomień i nurtującym wieczny chaos.

***

Francisco Goya: Zaułek szaleńców

Francisco Goya: Zaułek szaleńców

Kościół rozporządza całym udziałem szczęścia, jaki przyznano temu światu, i jeśli niweczymy Jego prawa, odzieramy bezbronną i nagą ziemię z tej najważniejszej i ostatniej radości, której nieobecności nie jesteśmy w stanie zrównoważyć.

***

Kto wydaje sąd o cudzej winie, ten ową winę natychmiast poślubia, i przeistacza się w jej sługę.

***

Człowiek nie wierzy, bo już nie pragnie wierzyć, nie ma zamiaru poznać siebie.

***

Życie człowieka można zawrzeć bez trudu w kilku słowach.

***

Smutek, który uprzedza fiasko i rozpacz – o, jakże jest on słodki!

***

Francisco Goya: Kolos

Francisco Goya: Kolos

Człowiek jest wszędzie wrogiem siebie – najzaciętszym i najbardziej utajonym.

***

Kościół nie jest czymś w rodzaju „suwerennego państwa” (G. Bernanos), z własną machiną urzędniczą i wojskową, z ciężkim kodeksem i prawami – takie legalistyczne pojęcie Kościoła jest miałkie.

Kościół kroczy poprzez czasy i terytoria, jak nocny patrol penetrujący nieznane i groźne okolice, gdzie wszelka aprowizacja i wytchnienie jawią się niemożliwe, i gdzie sekwencje zmieniających się ustrojów i urządzeń społecznych nie pozwalają na przylgnięcie do któregokolwiek z nich.

Kościół kroczy pośród tych zewnętrznych akcesoriów ludzkiej historii w chwale, ale żyje też często na ich uboczu, w oczekiwaniu, z dnia na dzień.

***

Francisco Goya: Komedianci

Francisco Goya: Komedianci

Przez całą noc prześladowały mnie oderwane obrazy dzieciństwa, i po raz nie wiem który, pomyślałem o sobie jak o zmarłym.

***

Ludzkość nie ma ambicji postrzegania w grzechu czegoś ponad jego najżałośniejsze miazmaty, czegoś poważniejszego niźli błąd. Ale błąd jest właśnie samym symptomem, i to nie zawsze najcięższym czy najbardziej niepokojącym.

***

Wiary nie traci się tak, jak się traci zęby, zdrowie, apetyt czy pieniądze. Wiara w którymś momencie przestaje kształtować życie, i to już wszystko.

***

Maska miłosnej ekstazy, wyzbyta pozy i obłudy, jest tylko woalem czystej udręki.

***

Francisco Goya: Les jeunes

Francisco Goya: Les jeunes

Nigdy nie dowiem się jak żyć i nie zrozumiem innych ludzi. Dzieje się tak, gdyż nie potrafię skorzystać z doświadczeń, nabytych nieszczęść oraz błędów – prawdopodobnie dlatego, że tak bardzo mnie przejmują, tak beznadziejnie zajmują psyche.

***

Sam w sobie i sam przeciw części samego siebie, tysiąckroć przegranej i ujarzmionej, odartej z dumy i zdeptanej, a mimo to zajadle buntującej się – przeciwstawiam się w mej zrujnowanej okazałości, w całej mej duszy i pragnieniu, jak zbieg walczący o przeżycie.

Jakże głębokie są moje rany, jak rozjątrzone i obmierzłe! Zaiste, wyglądam jak gdybym sam siebie rozerwał pięściami na strzępy.

***

Ludzie przestali dzielić się pomiędzy sobą biedą, i oto każdy nędzarz został pozostawiony samemu sobie, i dogorywa w niewinności; nędza pożarła jego członki, zmasakrowała świadomość i wolę. Stała się jego intymnością, jak niepodlegający wymianie towar, jak osobisty udział w jęku świata.

***

Francisco Goya: Sabat czarownic

Francisco Goya: Sabat czarownic

Nie jestem podobny wywłaszczonym świętym.

Święci nie przyzwyczajali się do swojego nieszczęścia, do fałszywego bądź prawdziwego wyobrażenia świata, do korowodu pustych cierpień; ja zaś poddałem się wierutnie, i bieżę chyżo ku cierpieniu, by je przygarnąć, przysposobić.

***

Kiedy tak trwam w płowym blasku zubożałej lampy, i kreślę strony wypełnione mym lękiem, zdania, których z pewnością nikt nie przeczyta, i nie poświęci im swych złudzeń, notuję uczucie czyjejś usilnej obecności, czyjejś zachęty i zwątpienia.

I nie jest to obecność Boga, a raczej pobyt przyjaciela, niepoznanego i niemego, niestawiającego żadnych żądań, lecz przytomnego i stworzonego dla mnie, a jednak o innej treści wewnętrznej.

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 10 lipca 2012 at 11:12  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/07/10/smierc-i-wyzwolenie-ii/trackback/

%d blogerów lubi to: