Lęk przed transcendencją. Szkice z Kołakowskiego (I)

"Kontrakt rysownika" (1982)

„Kontrakt rysownika” (1982)

Heinrich Böll: „Kiedy mogą na podstawie liczb dowieść, czego potrafią dokonać, upajają się tą bezsensowną nicością, złożoną z kilku cyfr […] Uwielbiają czas przyszły złożony – czas przyszły złożony to ich specjalność”.

To, co przez wieki stanowiło oś metafizycznej refleksji: byt oraz niebyt, dobro, zło, ja oraz wszechświat, zostało wyszydzone i odepchnięte ze wzgardą na bok.

Wszelako problem nie ustąpi; żadna banicja i stłumienie nie są w stanie unicestwić nieusuwalnych aspektów ducha, które przetrwają katastrofę w podziemiach: ranne i uciszone, w formie spaczonej i pokrętnej, w każdym razie ekskomunikowane ze świadomości, lecz pulsujące, lecz podskórne.

***

"Kontrakt rysownika" (1982)

„Kontrakt rysownika” (1982)

Filozofia jest umiłowaniem mądrości, ale jest to afekt niepozwalający na spełnienie.

Nie chodzi tu o efekt mniej bądź bardziej próżnego dociekania, o jego owoc dotykalny, co o badanie samo w sobie, spozierające za zasłonę, pragnące nie tyle ją zedrzeć, co stawiające w sytuacji wiedzy o jej istnieniu, o jej trwaniu.

W tym sensie filozofia jest, jak pragnął Karl Jaspers, raczej wezwaniem do beznadziejnych poszukiwań wiedzy, niż samą wiedzą, sytą w sobie.

***

"Kontrakt rysownika" (1982)

„Kontrakt rysownika” (1982)

Droga zostaje rozpoczęta i ukończona w nieunikniony sposób w połowie.

***

Naszej kruchości, naszej nędzy poszukującej sensu bytu, nie zdołały zapobiec natura i sztuka, i nie powstrzymał jej sam Bóg.

***

Jeżeli to, co pojmuję w kategoriach metafizyki: nieusuwalnej, bezgranicznej, inni tak czelnie zwą nerwicą, to jest to nerwica uwarunkowana – chciałoby się rzec – antropologicznie, to znaczy trwała, nieuleczalna i destrukcyjna, właściwa temu przyrodzeniu, niezawodząca acz zawodna, niepodważalna acz omylna.

***

"Kontrakt rysownika" (1982)

„Kontrakt rysownika” (1982)

Świadomość bycia ułomnym jest ułomnością ściśle ludzką; jest wrażliwością, eksploracją, jest poszerzeniem dróg tej eksploracji, umiejętnością rozróżniania, co być może waży o sensie tego istnienia.

***

Współczesny pragmatyzm wyselekcjonował wąskie spectrum przesłanek racjonalnych i normatywnych, które rażąco ograniczyły ideę samego doświadczenia do tego, co jest lub mogłoby być utylitarne, miarodajne, efektywne.

Przesłanki te stały się czymś w rodzaju kamienia węgielnego nowoczesności, kreując zarazem jej ramy ideologiczne – nawiasem mówiąc bardzo wąskie ramy.

Ich szczupłość wyznacza bowiem nie racjonalność sama w sobie, lecz ów krytyczny utylitaryzm, pragnący objąć doświadczenie i spożytkować je bez mrugnięcia okiem, to znaczy uczynić rzeczy przydatne w użyciu jeszcze przydatniejszymi, a nade wszystko oddzielić od tych, których już wykorzystać się nie da.

"Kontrakt rysownika" (1982)

„Kontrakt rysownika” (1982)

Proces ten jest ostatnio przenoszony na jednostkę ludzką, którą wyrwano z szerszego religijnego kontekstu, usiłując przekształcić w czyste narzędzie przewidywania i kontrolowania zjawisk.

Pytanie: Dlaczego?

***

Heinrich Böll: „Nie wiem, co nam dolega. Może jakiś profesor zbada to kiedyś i opisze w gazecie”.

Syndrom narastającej samotności połączony ze świadomością, iż wszystko, co nas otacza, jest fikcją: wytworem niemej wyobraźni, czystym stworzeniem naszej woli – jest bez dwóch zdań najpoważniejszym zagrożeniem dla dalszego trwania ludzkości.

"Kontrakt rysownika" (1982)

„Kontrakt rysownika” (1982)

Skoro postrzegam wszystko za fikcję, niczego więcej nie potrzebuję w sensie istnienia i nieistnienia na płaszczyźnie metafizycznej, i mogę ograniczyć się wyłącznie do kontaktów bezdyskusyjnie praktycznych, do celów uzasadnionych materialnie.

Skoro postrzegam wszystko za fikcję, mogę się obyć bez odniesienia do innych bytów, ich osobności, ich identyfikowalności.

Skoro postrzegam wszystko za fikcję, nie jestem w stanie z samej tylko definicji ustalić, w jakim stopniu moje słowa i me pragnienia kształtują obraz tego świata, jak nań wpływają, jak go chłoną. Wówczas abstrakcja przybiera pozór faktu, wówczas umiera intuicja.

Skoro postrzegam wszystko za fikcję, przestaje mnie obchodzić, czy to, co przyjmuję jako prawdziwe w moim życiu, w istocie takim jest, czy może dopiero staje się takim, spełniając paradygmat użyteczności – niekoniecznie o randze partykularnej, wewnętrznej, – lecz w znaczeniu długoterminowych korzyści społecznych.

"Kontrakt rysownika" (1982)

„Kontrakt rysownika” (1982)

Skoro postrzegam wszystko za fikcję, świat staje się unicestwiającą się w moich oczach otchłanią, której istnienia i nie-istnienia nie da się w gruncie rzeczy dowieść. Łatwym staje się oświadczenie, iż filozofia jest tworem chimer i niezasadna, nierozsądna; adekwatne roszczenie wysuwa się względem religii.

Skoro postrzegam wszystko za fikcję, znikają na zawsze Prawda i Absolut, a wraz z nimi sprawdzone kryteria, za pomocą których można odróżnić to, co rzeczywiste od nierzeczywistego, i to co wyrażalne od niewyrażalnego. Co więcej, niezrozumiale i niewyrażalne stają się same pojęcia Prawdy i Absolutu.

Skoro postrzegam wszystko za fikcję, chwieje się moje postrzeganie zjawisk, zawodzą władze poznawcze, niepewna staje się afirmacja bytu jako takiego, zgoda na własną egzystencję, na określanie świata jego mianem.

"Kontrakt rysownika" (1982)

„Kontrakt rysownika” (1982)

Innymi słowy, moja egzystencja zatraca świadomość siebie samej, nie można jej już zredukować do Kartezjańskiego „cogito ergo sum”; staje się ona nieznaczącym ruchem: nie-transcendentnym, nie-refleksyjnym.

Przestając być sam dla siebie odniesieniem i rezygnując z unikalności własnej percepcji, poddaję się zarazem orzeczeniom tłumu, przyjmuję ślepo jego werdykt.

Skoro postrzegam wszystko za fikcję, tracę zakorzenienie w historycznej wspólnocie i przestrzeni, obejmującej tak żywych, jak zmarłych; tracę realność świadomości, zacieram łańcuch łączący pokolenia, dryfuję osobno.

"Kontrakt rysownika" (1982)

„Kontrakt rysownika” (1982)

Skoro postrzegam wszystko za fikcję, przyjmuję wszystkie postawy metafizyczne za równoprawne, za światopoglądowo uzasadnione, nie zajmując żadnej opcji i wykręcając się pojęciem tolerancji.

Takie stanowisko sprawia, że koncepcja Prawdy, a w konsekwencji sama Prawda, staje się języczkiem u wagi w różnych sporach i jest zbrukana przez każdego, kto tylko pragnie raz ją posiąść.

Stając się przedmiotem roszczeń ze strony wielu posiadaczy, Prawda rozpada się na z pozoru równoważne tezy: nieprzekładalne, niezbadane, nie ugruntowane jedna lepiej od drugiej, nierozstrzygnięte.

"Kontrakt rysownika" (1982)

„Kontrakt rysownika” (1982)

W tak ukonstytuowaną, niebezpieczną próżnię wkracza twardo nauka, próbując się utwierdzić jako jedna z gałęzi filozofii, pragnąca wykorzenić na koniec samą filozofię poprzez to, iż jawnie neguje jej powołanie i absurdalnie lekceważy, przekreślając funkcję pożądanego mentora: naukowego, społecznego i moralnego.

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 12 lipca 2012 at 10:20  Dodaj komentarz  
Tags: , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/07/12/lek-przed-transcendencja-szkice-z-kolakowskiego-i/trackback/

%d blogerów lubi to: