Nieroztropność. Ściąga z Emersona (II)

"Ostatni seans filmowy" (1971)

„Ostatni seans filmowy” (1971)

André Gide: „Był tak głupi, że nic nie można było z niego wydobyć prócz heroizmu”.

Jedyną racją, dla której człowiek przyszedł na świat, jest nieustanne bojowanie. Jego dobrobyt, jego plemię są demonami, które zajadle domagają się krwi, by ów przypadkiem nie „tańczył w szatach pokoju, ale kroczył ostrożnie, w skupieniu, nie wyrywając, ani nie obawiając się pioruna” (R. W. Emerson). Aby czuł bohaterstwo w kościach, lecz nie zaprawiał go rozsądkiem i przypisywał słuszność sobie.

Nieroztropność, nosząca niekiedy miano bohaterstwa, nie dba o własną sławę i gardzi życiem jako takim. Ujmując sprawy w swoje dłonie, szydzi równo z motłochu, co i plutonu egzekucyjnego. W bezwzględnej frondzie własnych prawd i nieomylnie wzniosłych czynów, podąża bez wahania naprzód, rychło stwierdzając swoją moc.

"Ostatni seans filmowy" (1971)

„Ostatni seans filmowy” (1971)

Nieroztropność jest gotowa stanąć w pojedynkę do krwawych zapasów z przeważającą siła wroga, szermując hasłem cnego męstwa i namawiając nań żołnierzy. Pod jej urokiem chętnie wyrzekają się oni spokoju i elementarnych zasad bezpieczeństwa, a nawet przypisują wojnie wartość pociągającą i odżywczą.

Upojoną energią i mocą, i zahipnotyzowaną samą sobą nieroztropność, przenika upojne drżenie i niewzruszoność wyższej woli; posuwa się ona ze śpiewem na ustach, niejako w takt własnej muzyki, tak w czas pokoju, jak i wojny. W podkasanej i rozhisteryzowanej czynem jest wówczas coś niefilozoficznego i nie-świętego, coś stawiającego opór sądom, głosowi ludzi wielkich i dobrych. Staje się ona opozycją, nieposłuszeństwem wolnej woli, czystym impulsem dla pogardy.

Istotą nieroztropności jest nadmierna ufność w siebie. Jest to – jak podejrzewa Ralph Waldo Emerson – „stan duszy wojującej”, pragnącej odrzucenia fałszu i wyrównania wszelkich krzywd. Głoszenie prawdy, sprawiedliwość, bezwzględna deprecjacja zła, a przy tym hojność i gościnność – oto są cnoty i trofea, o które nieroztropność kruszy kopię.

"Ostatni seans filmowy" (1971)

„Ostatni seans filmowy” (1971)

Dzierży z uporem ją w swych dłoniach, ze wzgardą szydząc z kalkulacji, i nie dba, że jest pogardzana – zuchwała, zręczna, niezwalczona. Trwa wśród okopów niepodległa, wyzywająca małość życia, ot nieroztropność bohaterska, cisnąca granat w dobra świata.

Niemal ze wstydem skrywa ciało, śmiechem traktuje komplementy, karty, atuty i przysmaki, stroje, pochlebstwa i facecje umierających z nasycenia. Jak ma zaradzić tym ambrozjom, tym czułym słówkom doczesności? Czynią to humor i wesołość, zdolność cierpienia i podjęcia wyzwania, posadowienie opinii o sobie w miejscu tak niskim, niskiej cenie, rozszabrowanie powodzenia, zdolność nietolerancji podłych próśb, usprawiedliwień oraz żądań.

"Ostatni seans filmowy" (1971)

„Ostatni seans filmowy” (1971)

Nieroztropność jest we wszystkich tych cnotach uderzająco stała i woli polec bez wahania, skoro uzna, iż lepiej nie było jej dłużej żyć. A jeśli żyje, głosi prawdę, i z pewną dozą surowości, z rozcapierzeniem nagich warg, z jakimś rygorem szlachetności i ostateczną oszczędnością, która się jawi ascetyzmem, i jaką dzieli się na znak, iż jest braterska, nierozsądna.

Bo nieroztropność ćwiczy duszę przez wstrzemięźliwość i samotność, zobowiązania, jawną śmiałość, przez cudne formy oswojenia choroby, wściekłych przekleństw, grożącej śmierci, oddalenia, a nade wszystko ironię z własnej niepopularności.

"Ostatni seans filmowy" (1971)

„Ostatni seans filmowy” (1971)

Nie ma już przecież ani dnia, w którym pierwiastek ów nie mógłby eksplodować; mówiąc innymi słowy – żadne okoliczności życia nie zwalniają nieroztropności z widma spoglądania na realne niebezpieczeństwo. Kto nosi w sobie bohaterstwo, nie musi czekać czasu terroru, zawsze z radością znajdzie kryzys, w którym „mu przyjdzie próbować swojego ostrza” (R. W. Emerson). Tego wymaga ludzka cnota powołująca męczenników.

W prześladowaniu, które odbywa się bezustannie, istnieje Miłość, co raczej prędzej ulegnie zniszczeniu niż się upodli, niż nas zdradzi, bo „raj znajduje się w cieniu mieczy” (R. W. Emerson), a ona – Miłość nieroztropna, już uczyniła śmierć bezbronną i głosi własną wiecznotrwałość, i jest mieszkańcem głębi Bytu.

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 12 lipca 2012 at 10:54  Dodaj komentarz  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/07/12/nieroztropnosc-sciaga-z-emersona-ii/trackback/

%d blogerów lubi to: