Czarne anioły

"Caravaggio" (1986)

„Caravaggio” (1986)

W znikomości, jaką jest każda ziemska miłość, przeczuwa się ucieczkę poza granice czasu, tragiczną chęć wymknięcia, przynajmniej jeden jedyny raz, zobojętnienie tak na życie, jak i na śmierć, na upodlenie i bogactwo, dobro i zło, blaski, cienie. I chociaż wcześniej czy później trzeba będzie powrócić do tego wspólnego więzienia, opuścić czyjś drogi oddech, jedną znikomą twarz, kreślącą nam dzień i noc, z czystym sercem będzie się można przyznać, iż miarą czasu stało się przecież „równe tętno krwi, kiedy spoczywaliśmy na tamtym ramieniu z uchem przytulonym do jego szyi” (F. Mauriac).

***

Słyszałem młodzieńczy okrzyk, któremu zawtórował stłumiony radosny śmiech i podniosłem swój wzrok ku niebu na mrowie odległych światów obejmujących się w nieskończoność, pożerających czarną przestrzeń. Ogarnął mnie cichy lęk, ślad niespełnienia biegu życia, złej samotności nad przepaścią. Kroczyłem niby lunatyk nieznajdujący tu oparcia, kogoś, kogo mógłbym pokochać, ukryć, obronić, ująć w dłonie, i kto osłoniłby mnie przed ludźmi, i nienawiścią i wyzwaniem.

***

"Caravaggio" (1986)

„Caravaggio” (1986)

Żyć w samotności… Mierzę znużonym wzrokiem swe ciche przyszłe dni, tak puste jak „sina równina uśpiona pod mrocznym niebem, rozdzieranym jak w chwili końca świata krótkimi błyskawicami” (F. Mauriac). Myślę o zanurzeniu się w bezbrzeżności jej nagich piasków, tym wyniszczeniu na rzecz drugich i utraceniu wątłych sił.

***

Piętno, jakie wywiera człowiek na człowieku jest wieczne, a żaden los nie skrzyżował się z naszym bezkarnie.

Sądzimy, jesteśmy skłonni przypuszczać, że ktoś na zawsze opuścił nasze życie a „na wspomnieniach o nim stawiamy głaz bez napisu” (F. Mauriac). Z ulgą pogrążamy się w niepamięć, z dala od życia, które wiedliśmy tuż przed jego przybyciem; wierzymy w końcu, że człowiek ten nigdy nie istniał. Ale nie w naszej mocy jest zatrzeć ów ślad.

***

"Caravaggio" (1986)

„Caravaggio” (1986)

Patrzyłem na mego Boga przygwożdżonego gwoździami do krzyża i zastygłego w krwawej pozie, w tej pozie, w której nie mógł już uczynić dla ludzi więcej poza ofiarą z własnej krwi. I zrozumiałem, iż taka jest moja droga: pośredniczenia, poświęcenia; dukt całopalny, dukt ofiary. Lecz nie potrafię zmienić siebie i nie jest mi dane zmieniać innych, a z wolą Pana odkupywać takich, jakimi stają w naszych oczach, z ich występkami i nędzami, z ich bezbronnością, beznadzieją. Trzeba ich bodaj brać siłą, „wydzierać złu, zbawiać ociekających jeszcze brudem; skrwawić się, unicestwić się samemu” (F. Mauriac).

***

Ludzie nie ulegają zmianom, lecz żyją wciąż nie znając siebie; w istocie zbyt wielu umiera nie poznawszy siebie ani trochę, a to dlatego, że Bóg „zasypał w nich w chwili urodzenia złe ziarno” (F. Mauriac).

***

"Caravaggio" (1986)

„Caravaggio” (1986)

François Mauriac: „Serca wiecznie krzywdzone tu na ziemi są zwierzyną Boga”.

Czy dlatego jestem zdolny – jakby to wyrazić – pojąć ową siłę upodlenia, która bezustannie działa w pewnych istotach?

***

Historia mojego życia może rozszerzyć wiarę w ów świat niewidzialny, któremu służy Kościół, gdyż „i od nizin można dotrzeć do tego, co nadprzyrodzone” (F. Mauriac).

***

Nasze losy przekraczają siły jednostki, gdyż wciąga nas obcy rytm, narzucony bezwzględnie przez przodków i wrastający w pokolenia. Sycą się nami liczni zmarli, tlą się w nas namiętności innych, popychają nam ręce do gestu, kiedy wahamy się go przyjąć.

***

"Caravaggio" (1986)

„Caravaggio” (1986)

Powierzchowna pobożność nie tylko o niczym nie świadczy, lecz w pewnych wypadkach u licznych istot oznacza to, co najgorsze.

***

Bez wiary nie można popełnić świętokradztwa.

***

"Caravaggio" (1986)

„Caravaggio” (1986)

Świat lekceważy różaniec starych kobiet, nawet nie podejrzewając, jaka w nim tkwi potęga.

***

Wszystkie zbrodnie za wyjątkiem rozpaczy odsuwają człowieka od Boga zaledwie „o jedno słowo, o jedno westchnienie” (F. Mauriac).

***

Spędziłem ranek w lesie wśród dzikich i nagich drzew, które nie posiadały świadomości mego istnienia, chociaż bywałem tu od dzieciństwa.

Kocham głęboko ten cały świat kruchy i godny uwielbienia, acz niemający świadomości i niesądzący po pozorach. Ów świat znikomych roślin, wonnych i przeistaczanych przez pory roku, pełen milczenia, zwierząt, gwiazd, nieobeznany ze świętością i z potępieniem człowieczeństwa, wolny od istot tak zbawionych, jak zagubionych i zbłąkanych.

"Caravaggio" (1986)

„Caravaggio” (1986)

Siedziałem w słońcu przedzierającym się przez chmury, przycupnięty na martwej sośnie, której olbrzymie ciało sączyło nagość dębów. W zapachu oderwanej kory przyjmowałem na siebie jego łagodne promienie, bawiąc się swoimi myślami i konwersując z naturą. Nie żądała ona ode mnie niczego, plącząc mnie w swoje życie, tajemne, nieodgadnione, w którym istniałem nieoddzielony, nie jednostkowy, jeden z wielu.

***

Tchórzostwo, będąc jedną z najbardziej przykrych naszych wad, z nich wszystkich nieraz nas ratuje.

***

"Caravaggio" (1986)

„Caravaggio” (1986)

Czuję się niedostrzegalnie huśtany jak kamień w zaciśniętej dłoni; kamień pochwycony ręką dziecka, które niebacznie rzuci go na drogę. Tak bardzo jestem niestrzeżony.

***

Życie: cmentarzysko żywych, którego istnienie nasuwa myśl o tamtym, gdzie w końcu spotkają się wszyscy, i kaci i ofiary.

***

"Caravaggio" (1986)

„Caravaggio” (1986)

François Mauriac: „Nocne lęki nigdy nie są proste: są one skomplikowane, zorkiestrowane niczym symfonia, w której ruszają się różne motywy”.

Nie ruszałem z miejsca, pojmując, że oto od dwudziestu lat żyję w rozpaczy i udręce, które zdążyły przejść już w stan, jak przestałem sobie uświadamiać. I oparłem się ciałem o drzewo, pragnąc zagłuszyć werble serca.

***

Przystałem na zło, aby wszystko się mogło dla mnie skończyć, nim się zdążyło na dobre zacząć. Stałem się dla siebie bardziej okrutny niż samo życie, które nie zawsze zadowala się losem, jaki w pokorze wziąłem na swe barki, i który uznałem za rzecz najzwyklejszą w świecie. Czy obdarzy mnie ono wreszcie tym, co zdaje się niespełnione, najodleglejsze, niedostępne?

***

"Caravaggio" (1986)

„Caravaggio” (1986)

Pokusą stał się dla mnie nie widok wszystkich królestw, lecz „wszystkich brudów tego świata” (F. Mauriac). Chciałbym włożyć dwa palce w rany mojego Boga i rękę w Jego skrwawione serce, spoczywać głową na tej piersi.

***

Jedyną nędzną zasługą, z której człowiek mógłby się chełpić przed swym Bogiem, jest zgoda na bycie wybranym.

© Andrzej Osiński

Reklamy
Published in: on 6 sierpnia 2012 at 7:03  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/08/06/czarne-anioly/trackback/

%d blogerów lubi to: