Każdy w swojej nocy

Max Klinger: Lęki

Max Klinger: Lęki (Rękawiczka)

Eqrem Basha: „Tyle razy w tym łóżku / choć odradzam się / zawsze / umieram wieczorem”.

Wszystkie łoża, na których człowiek doznawał radości zmysłów, są tylko obrazem tego ostatecznego posłania, biednego miejsca naszych cierpień, nad którym pochyla się kapłan, i które nieodmiennie wzbudza grozę.

A przecież po niezliczonych westchnieniach miłości, pozostaje na koniec jeszcze i to, które tak pięknie nazywamy „ostatnim tchnieniem”.

***

Max Klinger, ---

Max Klinger, —

Kiedy się wreszcie nieco uspokoiłem, sięgnąłem ręką na półkę, aby wydobyć z niej powieść, którą czytałem wczoraj, i do której pragnąłem powrócić, lecz usiadłszy przy oknie, nie mogłem skupić uwagi. Stało się tak, gdyż nie odnalazłem w niej mojej historii, swego własnego losu, a właśnie tę historię chciałem zarówno zapomnieć jak i przeżywać wciąż na nowo. Pragnąłem, aby jej autor mówił donośnie tylko o mnie, a jednocześnie mnie pomijał. W gruncie rzeczy nie pojmowałem, czego w ogóle chcę.

Eqrem Basha: „Na tym świecie / z lampą w dłoni / podsłuchuję siebie / i stoję oniemiały”.

***

Kłamałem i byłem okłamywany, i nazywałem to rozmową.

***

Usiadłem na trawie i lekko dotknąłem pnia jednego z kasztanowców rozlokowanych po obu stronach drogi. Przez chwilę wyobraziłem sobie, że drzewa te są osobami i roztaczają nade mną opiekę. To niebywale poczucie bezpieczeństwa pozwoliło mi wyciągnąć się na trawie i z roztargnieniem spoglądać w niebo. Niech sobie naciskają na klamkę – myślałem – niech mnie szukają, lżą i szczują – śmierć mnie nie znajdzie, nie tym razem.

Max Klinger, ---

Max Klinger, —

Splatałem dłonie na karku i beznamiętnie śledziłem wzrokiem chmury, które tu przypełzały przez listowie, a moje serce wypełniała miłość. Ogarnął mnie Ten, którego słowa nigdy nie potrafiły nazwać, i wtargnął raptem w moje życie, pragnąc je posiąść z całych sił. Pogrążający się w nieznanym, zamknąłem oczy i szeptałem nieme prośby, które zwalniały mnie z wszelkiego brzemienia i powracały na me wargi. Osamotniony, niestrzeżony, rozpościerałem się w mój sen.

Eqrem Basha: „Za słowo oddałem w zastaw imię / za imię – milczenie / dlatego milczenie nie opuszcza mnie”.

***

Max Klinger, ---

Max Klinger, —

Nic nie przemawia za życiem silniej jak śmierć.

***

Cierpiałem z powodu mej samotności. Nieraz pragnąłem usłyszeć pukanie do drzwi i przyjąć w te biedne progi jakąś życzliwą duszę, rozprawiać z nią o religii. Mógłbym prowadzić tę rozmowę siadając skromnie przy oknie, wertując karty z „Naśladowania Chrystusa”, i uśmiechając się przyjemnie. Czułbym się pogodzony z Bogiem i mógłbym odejść w każdej chwili; byłbym w porządku.

Gdyż w ostatecznym rozrachunku trzeba być w porządku i trzeba odejść z tego świata. Ta książka naucza właśnie o tym, mówią o tym także i inne księgi, nawet te, które nie wspominają słowa o śmierci. Bo przecież czai się ona wszędzie: na rogu domu i ulicy, w kościołach i szpitalach, w restauracjach i hotelach, w łóżkach i w ciałach mijanych ludzi. Jak bardzo toną, opadają…

Max Klinger, ---

Max Klinger, —

Eqrem Basha: „Pochowałem w ziemi całe moje życie / nie bałem się nigdy spadkobierców”.

***

Chwile, które pustoszą nasze serca, są oznaką głębszego życia.

© Andrzej Osiński

Reklamy
Published in: on 17 sierpnia 2012 at 8:50  Dodaj komentarz  
Tags: , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/08/17/kazdy-w-swojej-nocy/trackback/

%d blogerów lubi to: