Szturm Ernsta Jüngera

Młodzieńczy Ernst Jünger

Młodzieńczy Ernst Jünger

Od czasu wynalezienia moralności i prochu – pisze Ernst Jünger – twierdzenie o doborze najdzielniejszych straciło dla jednostki na znaczeniu”. Znaczenie to przechodziło stopniowo na organizm państwowy, który z coraz większą precyzją ograniczał prawa i funkcje jednostek, czyniąc z nich tryby od maszyny, współzależne komórki o jawnym stopniu specjalizacji.

I oto w pojedynczym człowieku dawno przestało się liczyć to, co on sam sobą prezentuje, to, kim on jest względem bytu, ale wyłącznie to, co przedstawia sobą wobec państwa. W ten sposób produkuje się ludzi, którzy przestali być zdolni do samodzielnego życia, upoważnieni do myślenia. Państwo, będące ongiś „sumą niemal równowartościowych mocy”, utraciło pierwotną zdolność regeneracji istot żywych; teraz wyrządza im szkodę, nie znajdując w zamian stosownych mocy fizycznych (na przykład w postaci mądrego wodza), ani tym bardziej – psychicznych.

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

W społeczeństwach pierwotnych partykularna klęska nie oznaczała rozdarcia narodu; jego poszczególne części, acz osłabione, ponownie łączyły się w całość. Natomiast rana zadana nowoczesnemu społeczeństwu zagraża każdorazowo egzystencji pojedynczego człowieka, a przynajmniej tej jego partii, która „nie czerpie swoich sił życiowych bezpośrednio z ziemi”, a zatem z istoty bez mała najwyższej. To niebagatelne zagrożenie jest wyjaśnieniem niepohamowanej zajadłości, jaka cechuje nasze czasy.

Robert Rauschenberg: Łóżko

Robert Rauschenberg: Łóżko

Jako jednostka zdecydowanie protestuję przeciwko współczesnemu niewolnictwu i nędzy, na jakie mnie skazało nowoczesne państwo. „Ono wszakże przemaszerowało po mnie jak beztroski bożek” (E. Jünger).

 ***

Wszystko, do czego mnie namawia rząd, daje się streścić w jednym słowie: wytrwać. Można w nim oczywiście dostrzec wolę walki, ja zaś spostrzegam fakt, ze ledwie starcza mi na jedzenie.

Eqrem Basha: „Cały dzień byłem najemnym robotnikiem na targu zrozpaczonych / nikt mnie nie chciał do sadzenia nadziei / na wielkim polu / na skraju gaju”.

***

Każda kultura spowija się przed swym dozgonnym upadkiem blaskiem najobfitszego luksusu, istnieniem, co „jak ogień fajerwerków wznosi się na mgnienie ponad nocne wody” (E. Jünger).

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Człowiek właściwie oceniający powierzchowność, to ten, który postrzega w niej wewnętrzne objawienie.

***

Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy dziennikarzami a mną. Oni obserwują i piszą, podczas gdy ja oddaję się rozważaniom. Oni utracili najczulszą styczność z biegiem życia, we mnie zaś „kołysze się wielki rytm rzeczywistości”. Oni przestali już zwracać uwagę pod jakim walczą sztandarem, a ja opieram się stale klęskom, miotając razy i odświeżając myśli, których nie jestem w stanie objąć.

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Dlaczego Bóg podarował nam ten szalony pęd do przenikania istoty świata i do wwiercania się w jej głąb? Dlaczego otrzymaliśmy wolę drążenia czegoś, co jest z natury swojej nieprzeniknione? Czyż nie lepiej byłoby wegetować gdzieś w dole życiem rośliny lub zwierzęcia, niźli z przestrachem w oczach badać wielkość? Tkwić pośród tego wszystkiego, co „się działo i o czym rozprawiano na górze” (E. Jünger)?

***

Tęsknię za dniami, w których człowiekowi się wszystko udaje, i kiedy „promieniuje mocą jak naładowana bateria”. Marzę o czasie, kiedy los przestanie się czaić na rozwidleniach życia i porzuci niedbałą pozę nieznajomego czyhającego w zwiędłym ogrodzie, którego bram nie można pokonać pchnięciem.

Pragnę zrywać owoce i kwiaty, dobywając z mej piersi wszystko, do czego jestem zdolny. Żądam pewności i rozkoszy, niepomiernego wzrostu zdarzeń. Pragnę, by duch „spajał każdą rzecz ze sobą w pięknej, osobliwej myśli” (E. Jünger).

***

Robert Rauschenberg: Hamulec

Robert Rauschenberg: Hamulec

Pod wpływem alkoholu znikają wszelkie zahamowania, a człowiek ukazuje się wówczas niejako bez osłonek. Zewnętrzna osobowość zrzuca hałaśliwie swą skorupę i z łatwością wtapia się w inne. Nie oznacza to bynajmniej, iż objawia się w ten sposób wewnętrzna istota człowieka, bo tą właściwą istotę trudno sobie doprawdy wyobrazić, niemniej uczucia przenikają się ze sobą wzajemnie, nie bacząc na powściągliwość, na nieznajomość czy rozwagę; nie dzielą ich więcej uprzedzenia, i można kogoś objąć w talii, i poklepać do woli po plecach, i jednoznacznie wzgardzić blichtrem. Człowiek pozwala płynąc myślom i odbezpiecza zasób uczuć, wiedząc, że tylko w upojeniu, w tej jednej chwili, tak ulotnej, życie w ogóle jest coś warte.

Robert Rauschenberg: Kennedy

Robert Rauschenberg: Kennedy

A dla istot pragnących wznieść się na skrzydłach upojenia, ponad zahamowania i marności, takie szampańskie podniecenie, nie różni się zasadniczo od sceny natarcia w nocy: „Eskalacja życia, oszalały bieg krwi, nagłe wolty uczuć, eksplozja myśli w mózgu – oto forma bycia, która dochodzi tu do głosu” (E. Jünger).

***

Mierzony podług wartości merkantylnych, jestem zupełnym zerem, mijającym się z nadziejami moich biednych rodziców. Ale i we własnych oczach niewiele przedstawiam, upatrując w tym jakieś symptomy niepowodzenia, znajome przyczyny braku łaski. Moje oko jest tylko pustym lustrem niewywołującym na ludziach wrażenia, moja ekspresja – pasywnością, a język – sam już nie wiem czym. Jakimkolwiek wartościom bym hołdował, spotykam tylko powierzchowność rozsiewającą marne czary, zawłaszczającą ludzką wolę, kotwiącą się w każdej niszy.

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

I jeśli apologeci tej karykatury wiedzy są podziwiani i wielbieni, mnie – odczuwającego swą duszę „jak ciemny, daleki ludziom kraj, zasobny w złoto i rzadkie przedmioty, otoczony posępnymi, pradawnymi lasami” (E. Jünger) – mija się obojętnie, bez pozdrowienia i atencji, w rozgoryczeniu, odepchnięciu.

Tadeusz Różewicz: „Na piaskach moich słów / ktoś nakreślił znak ryby / i odszedł”.

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Na wiele dni odsuwam się od wszelkich kontaktów, leżąc w moim mieszkaniu i popijając cierpką wodę. Czytam lub bezmyślnie spoglądam na rozwartą na mych kolanach książkę, która podchodzi biedną duszę na podobieństwo upartych myśliwych, docierających do tajemnego wnętrza puszczy. Śledzenie czcionek jest dla mnie czymś więcej niż współodczuwaniem czy radością podążania za cudzą grą myśli; jest to istotna forma życia, która się kłębi „niczym tajemnicze zwierzę”, i która „przy żarze lamp górniczych parła w najbardziej oddalone sztolnie, by między kryształami i ostrzami prastarych kamieni kosztować upojeń badacza” (E. Jünger).

Kołysząc się w tym duchowym pierwiastku, bez oporu daję się porywać ku wszelkim wykoncypowanym mękom i rozkoszom. Tłoczą się one w istny zamęt, równając w treściwe formuły i przetapiając w prawdziwe życie, które składa się z rzeczy zbędnych, symptomów jasnych i wieczystych, i z bezbłędnych przeciwieństw, i rozpalonych w ogniu dłużyzn.

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

I ja pragnąłbym nagromadzić spełnienie i doznanie, zanim z powrotem opadnę na dno.

***

Cechuje mnie nadmiar emocji, toteż zazwyczaj wzbiera we mnie chęć ich uzewnętrznienia, ich rozbijania o złe formy. Kiedy trzymając w ręku pióro, wpatruję się w pustą przestrzeń kartki, złamany własną bezpłodnością, odkrywam w sobie niewiarygodnie twardą łupinę, która obumiera w ciemnościach. Tkwią w niej zalążki niepowodzeń i beznadziejnych kontaktów z ludźmi, a wątła ulga przychodzi wówczas, kiedy mogę pochwycić poetyckość jak „coś nieskończonego, żyjącego wszędzie, niczym eter światów, w którym wznoszą się i opadają gwiezdne konstelacje ludzkości” (E. Jünger).

Robert Rauschenberg: Parasolki

Robert Rauschenberg: Parasolki

Tak oto dochodzę do wniosku, że tlący się we mnie płomień buntu, ten wieczny pożar niespełnienia, gdzieś wreszcie znajdzie swój wyraz, gdzieś pozostanie roztrwoniony.

Tadeusz Różewicz: „Ta rzecz płacze / wyjęta ze mnie na światło”.

***

Nasze czasy odznaczają się niemal absolutnym brakiem poezji i sztuki, nie cechuje ich żadna wielka linia, właściwie nawet żaden styl – wszystko jest „spazmem i samo-oszustwem”. Zastraszająca mechanizacja człowieka zmieniła Europę w duchową pustynię, wszystko wyszlifowała na płasko.

Ernst Jünger: „Migocące na ekranie filmy będą jutro ustanawiać wartości w najdalszej wiosce Konga, a kontakty między płciami przeniosą się z nocnych, grzmiących od bębnów zgromadzeń do modnych dansingów”.

 ***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Nie pozostało mi już nic prócz doświadczenia, i coraz głębszą mam świadomość, że doświadczenie to jest rozczarowaniem, a moje życie, jako suma wszystkich doświadczeń jest rozczarowaniem beznadziejnym.

***

Czytam, gdyż lubię raczyć się odłamkami książek, nadając duchowym obrazom pewne ramy. Sprowadza to na mnie pewne osobliwe doznania i powoduje, iż znajduję się w oddalonych zakątkach świata, w środku filozoficznych systemów, a może w ogniu metropolii, w rozlicznych zmianach i przestrzeniach, w odległych czasach i wrażeniach. Pod ich wpływem bieżąca chwila traci na swej dokuczliwości, a ja umykam więzom życia.

Tadeusz Różewicz: „Ten szelest / przesypywanie się życia / ze świata pełnego rzeczy / do śmierci”.

© Andrzej Osiński

Reprodukcje z Internetu

Reklamy
Published in: on 24 sierpnia 2012 at 11:49  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/08/24/szturm/trackback/

%d blogerów lubi to: