Listy do Franza Kafki (III)

Weegee osobiście

Weegee osobiście

Mój pokój jest pusty i nikt nie przejawia o mnie troski; jest tak, jak gdyby pozostawiono mnie celowo, tak przejętego całkowicie swoją sprawą, że pięść wypełnia suche usta i wtłaczam oczy w pustość dnia. Krążę po nim tak jak wówczas w lesie, czyli nigdzie.

Tadeusz Różewicz: „Widzę człowieka stworzonego / na obraz i podobieństwo boga / który odszedł”.

***

Inni mają swoją ojczyznę i wolno im z niej zrezygnować. Jest to może najlepsze, co można zrobić z własną ojczyzną, zwłaszcza, gdy w niej przebywając, jest się stale zmuszonym do wyrzeczenia tego, z czego nie można zrezygnować.

***

Weegee, ---

Weegee, —

Napisałem tekst, który wydaje się jaśniejszy od innych. Tamte oczywiście nie były mniej jasne, ale człowiek „nie miał odwagi dotrzeć do ich jasności” (F. Kafka). W każdym razie jawi się on wytchnieniem, podczas gdy tamte mnie grzebały i już nie na żarty sądziłem, że muszę teraz zamilknąć i spocząć w ciszy bez ruchu, bo może naprawdę umarłem.

***

Weegee, ---

Weegee, —

Właściwie to życie mnie za bardzo zaskoczyło. Oczekiwałem tego i jakimś sensie przygotowałem się, aby znieść to, co ma nadejść. A jednak teraz, skonfrontowany z faktami, naturalnie nie jestem wciąż dosyć przygotowany.

Jules Supervielle: „Nigdy nie można wiedzieć, patrząc na wyrazy w słowniku, czy pewnego pięknego dnia ten czy ów nie oderwie się stamtąd, aby przykleić się do człowieka jak piekielna etykieta”.

***

Moje szczęście polegało tylko na tym, że miałem chwile spokoju ze strony wiecznie urągającego ciała. Ale i wówczas, to dobre, spokojne życie było niepokojone złudną nadzieją. Czy ktoś zna lepszy niepokój?

***

Weegee, ---

Weegee, —

Szukam usilnie powietrza, którym oddychano w raju przed grzechem pierworodnym.

***

Mnie wcale nie jest znów tak smutno, jakby to można wnosić z tych rozpraw, tylko że w tej chwili nic innego nie da się zgoła powiedzieć.

W tej martwej ciszy okalającej moją duszę, przyroda nie śmie wypowiedzieć słowa. Wprawdzie życie jest za krótkie na rozmowę, ale dość go na tyle, aby milczeć, wyciągnąć dłonie i patrzeć wzrokiem w pustkę.

***

Weegee: Heatspell, Children sleeping on the fire-escape

Weegee: Heatspell, Children sleeping on the fire-escape

Proces ludzkiego poznania jest tak wyczerpujący, a co dopiero powiedzieć o braku poznania?

***

Osacza mnie strach i czuję bezsilność, gdyż nie można w najprostsze słowo wcisnąć całego siebie, „by móc, w razie gdyby to słowo zostało zaczepione, bronić się w jego całości albo w całości jego zostać zniszczonym” (F. Kafka).

***

Weegee, ---

Weegee, —

Jestem znużony, nieskończenie znużony, dlatego podnoszę krzyk o wolność. „Nikt nie śpiewa tak czysto, jak ci, który są w najgłębszym piekle” (F. Kafka). Ich śpiew wyzywa chóry niebios.

***

Przez cały dzień byłem zajęty moimi myślami w męce, cichości, w trosce, i całkiem nieoznaczonym lęku przed czymś nieokreślonym. Ten brak precyzji określenia przejawia się głównie w tym, iż całkowicie przerasta moje wątle siły.

***

Czasami, budząc się rano, człowiek dochodzi do wniosku, że „prawda jest tuż przy łóżku”: wyschnięty grób nieprzysłonięty kwiatami, rozwarty ściegiem, gotowy do przyjęcia.

***

Weegee, ---

Weegee, —

Nie jestem w stanie tworzyć, gdyż mam niejasne uczucie, jakbym miał do napisania tak wiele i tak ważne rzeczy, że żaden czas nie jest na tyle wystarczający, by zebrać na to wszystkie siły. I tak zapewne jest.

***

Weegee, ---

Weegee, —

Ten dziennik jest w gruncie rzeczy tylko męką, rodzi się z nieuleczalnej męki i takąż mękę zadaje.

***

Pozostałem na miejscu. Moja odwaga jest „bohaterstwem karakonów, których też nie można wytępić w łazience” (F. Kafka).

***

Ten podły wstyd życia, objęty wieczną ochroną.

***

Wszystko jest przesadą, tylko miłość jest z gruntu prawdziwa i wraz z nią nie można przesadzić. Ale nawet prawdziwość miłości objawia się nie przez nią samą, ile raczej przez nędzę całej reszty.

***

Weegee, ---

Weegee, —

Dopóki jestem sam, zupełnie znośnie funkcjonuję, ale gdy ktoś przestąpi te progi, zabija mnie mimo woli, by potem wskrzeszać nadaremno, choć nie mam na to żadnej siły. Tak to już jest, że niedoskonałość samotności znosi się sprawnie, bezszelestnie, a niedoskonałości we dwoje zaiste znieść nie sposób.

***

Weegee, ---

Weegee, —

Nie dostrzegają już niczego poza samymi sobą, do ich płaskiego świata nie przenika nic z mojej istoty, a zatem moja droga przebiega poza obrębem ich myśli. „Jeśli była rzeką, to już co najmniej potężna jej odnoga płynęła poza ich światem” (F. Kafka).

***

Nie pragnę żadnych odwiedzin. Wszyscy dokoła wydają się tak wiecznie żywi, prawdziwie nieśmiertelni, nie transcendentnie, lecz formalnie.

***

Błąkam się jak gołębica Noego, wysłana za wcześnie z arki. Nie znalazłszy zieleni, zmykam z powrotem do niej chyłkiem.

***

Weegee, ---

Weegee, —

Praca, którą wykonuję, z pewnością mogłaby być jak każda inna, a jednak jest już półsnem, senną rapsodią, bliską śmierci, tak wytrawioną z wszelkich marzeń.

***

Weegee: New Year's Eve at Sammy's-on -the-Bowery

Weegee: New Year’s Eve at Sammy’s-on -the-Bowery

Nie mam już żadnej siły do wypełniania obowiązków, nie mogę nosić świata na mych barkach; przecież ja ledwo jestem w stanie udźwignąć na nich moją rozpacz.

***

Każda próba wybrnięcia z moich udręk o własnych siłach jest obłędem, i takąż monetą jest wynagradzana.

***

Ja już tylko pragnę spocząć cicho, nie myślę o tym, by chcieć coś innego, i nic też innego nie chcę.

Franz Kafka: „Ja przynależę do najcichszej ciszy i tak jest dla mnie dobrze”.

***

Weegee: Mrs Cavanaugh and friend entering the opera

Weegee: Mrs Cavanaugh and friend entering the opera

Staram się wiecznie odnosić do czegoś niedającego się wypowiedzieć, przybliżyć coś niewytłumaczalnego, opowiedzieć o czymś, co się przelewa z moich myśli, i tylko w myślach można przeżyć.

Tadeusz Różewicz: „Słowa moje pragną wiecznego spoczynku / chcą wrócić do początku”.

***

Weegee, ---

Weegee, —

Łatwa możliwość pisania wniosła do świata z pewnego punktu widzenia biorąc, krwawe rozbicie mojej duszy. Toteż obcuję z upiorami, które się prężą wprost spod pióra i wyrastają w każdym słowie, a nawet w całej serii tekstów, gdzie każda fraza wzmacnia drugą i powołuje ją na świadka. Któż pragnąłby z czymś takim obcować?

Pisać oznacza tyle co obnażać się przed demonami, które na to chciwie czyhają, to nie docierać do miejsca przeznaczenia, to się zatracić w sieci słów. A ludzkość czuje to bezspornie i chce mnie wykluczyć spośród siebie, aby przywrócić naturalność i obcowanie małych dusz. I pisarz wikła się daremnie, a jego proza walczy za nim lub jest przeciwko, samodzielna.

I wówczas prawdziwe, utrwalone życie pisarza rozpoczyna się z chwilą jego śmierci, albo dopiero w pewien czas po tej śmierci, gdy dzieło jest zupełnie osamotnione i „może liczyć już tylko na siłę bicia własnego serca” (F. Kafka).

***

Weegee, ---

Weegee, —

Dwie samotności narażają się tylko na wspólną katorgę. Jedna przegląda się w drugiej jak w lustrze najciemniejszej nocy.

***

Cierpię na jedną z tych chorób, o których terapeuta sądzi, iż w pełni ją zdiagnozował. Lecz ja nie nazywam tego chorobą, i w „terapeutycznej części psychoanalizy dopatruję się beznadziejnej pomyłki” (F. Kafka). Cała ta duchowa nędza ze swoim smutnym wyglądem, jest faktem urojonym, zakorzenionym w udręczeniu.

Weegee, ---

Weegee, —

Ale bo też czepianie się rozlazłego gruntu nie jest przecież jedyną wymienną cechą  człowieka, tylko czymś jego istocie właściwym, z góry ukształtowanym, i w dalszym ciągu kształtującym zarówno ciało jak i ducha. Czy to w ogóle można leczyć?

© Andrzej Osiński

Zdjęcia z Internetu

Reklamy
Published in: on 6 września 2012 at 9:45  Dodaj komentarz  
Tags: , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/09/06/listy-do-franza-kafki-iii/trackback/

%d blogerów lubi to: