Wymarsz przed świtem

William Eggleston, ---

William Eggleston, —

Żółta i mętna poświata sącząca się przez firanki wytwarzała w ubogim pokoju cień melancholii. W najbardziej oddalonym od okna kącie skupiał się zwarty czarny mrok, którego nie rozpraszało nawet światło lampy. Prawdę mówiąc, ten blady i nikły blask w istocie nic nie dawał, nie wzbudzał żadnej otuchy, nie kroił rozwiązania. Drgał tylko na suficie, strojący się w płaty ciemności, które bezgłośnie opadały towarzysząc moim krokom.

I oto zdarzyła się chwila, w której podniósłszy głowę ku szybie, ujrzałem amarantowe niebo przeszyte rojem gwiazd. Jak można by je opisać, ująć w trywialne słowa, które wymykają się mowie ludzkiej? Była to sekunda być może najważniejsza w moim życiu, lecz nie potrafię jej określić. Znajdowałem się w tym pokoju sam, tkwiąc w nikłym brzasku starej lampy, i spoglądając tak na niebo, kiedy przeżyłem coś, co nie sposób nazwać inaczej jak uderzeniem miłości.

William Eggleston, ---

William Eggleston, —

Niejednokrotnie na świecie kochałem, jednak nie tak, jak w owej chwili, nie wiedząc zgoła, kogo kocham. A jednak miałem świadomość, że ktoś tam jest, i mnie dogląda oraz kocha, przemawia do mnie tak bez słów. I nagle zdałem sobie sprawę, że istnieję, bo przecież każdy człowiek przeżywa taki osobny moment, kiedy się czuje oddzielony od reszty świata przez fakt, że jest wyłącznie samym sobą, a nie tym, co go otacza.

***

William Eggleston: Los Alamos

William Eggleston: Los Alamos

Dzieci tak samo, jak zwierzęta widzą świat pełen nieszkodliwych istot, jakich nie mogą dostrzec dorośli.

***

Przyzywanie złych mocy jest bezużyteczne – one nie oddalają się od nas na krok.

***

Jak my zapomnieliśmy o raju! Rozstaliśmy się z nim bezpowrotnie, z chwilą kiedy na scenę życia wkroczyła melancholijna pierwsza osoba liczby pojedynczej, która z zazdrością utrzymuje się na głównym planie, aż do ustania, aż po kres. Jej biedne szczęście nie jest takie jak dawniej, nie jest Edenem, z którego nas wypędził anioł o imieniu „Ja”.

***

Najistotniejsze z tego, w co wierzę i co wyznaję pełnią ducha, zostało mi przekazane nie w jasności, ale w cichym półmroku, z którego przemawiała największa miłość.

***

William Eggleston: Los Alamos

William Eggleston: Los Alamos

Pogrążając się na powrót w kraju dzieciństwa, doznaję uczucia szczęścia bez cienia rozżalenia. Śmierć wówczas jeszcze nie istniała; byliśmy wszyscy razem, zda się na zawsze, nieuchronnie. A czymże była sama śmierć? Doprawdy nie mam pojęcia.

***

William Eggleston: Dust bells

William Eggleston: Dust bells

W ciągu dnia zdarza się nieraz, że przysłuchuję się muzyce i pozwalam posiąść się melodiom, które mnie nigdy nie opuszczają. Siedząc w fotelu przykładam ucho do lśniącej słuchawki i daję się unosić burzy dźwięków, wprowadzającej mnie w egzaltowany stan, w którym radość najbliższa upojeniu łączy się z nagłym piętnem lęku. I siedzę tak marząc na jawie, by te uczucia ciągle trwały, aby oszołomienie wywołane hukiem akordów wkroczyło na zawsze w mą duszę.

***

Bóg przemawia do swoich dzieci z niewiarygodną słodyczą, a to, co im pragnie przekazać, przesyła zwykle bez słów. Są one zastąpione przez rozmaite przejawy świata: kłębiaste chmury wznoszące się nad głową, pluski potoku łożącego się u stóp, jakąś krzykliwą plamę zmierzchu. Jest to język osobny i tajemny, którego nie uczą książki, ale władają nim małe dzieci. Dlatego tak łatwo odrywają się od powierzonych im zajęć, a my – przypisując im po raz nie wiedzieć który bezmyślność i roztargnienie – usiłujemy za wszelką cenę naprawić je wychowaniem.

William Eggleston: Halloween

William Eggleston: Halloween

Tymczasem dzieci są – jak spostrzega Julien Green – czymś w rodzaju starożytnego ludu, któremu został powierzony niedający się wypowiedzieć sekret, a on stopniowo o nim zapomina, ulegając wpływowi nacji rzekomo bardziej cywilizowanych. I dożywają swoich dni obładowane niepotrzebnymi zaszczytami i przytłoczone ciężarem wiedzy, z głową pełną zbędności słów, a zapomniawszy o tym co najważniejsze, o intuicyjnym wyczuwaniu świata.

***

William Eggleston: Troubled waters

William Eggleston: Troubled waters

Pragnąc przemawiać do pokolenia, które przychodzi po mnie, jakże często wysławiam się językiem generacji, która mnie poprzedzała i przekazała mi swój dialekt i swoje lęki, swoje tabu. W ten sposób moja spowiedź wewnętrzna wyraża znacznie więcej, aniżeli pierwotnie zamierzałem. Uczciwie mówiąc, nie znaczę tu już nic: jestem niczym bądź prawie niczym. Natomiast tym, co posiada rzeczywiste znaczenie, i co należałoby zwięźle uchwycić oraz oddać, jest metoda, z jaką Bóg przechodzi przez moje losy, i w tym postrzegam cały sens pisania. Muszę więc tworzyć, abym zrozumiał i dobrze pojął wszystko, co jest zawarte w moim życiu.

***

Piszę z niesłychaną starannością i wydaje się, iż każde słowo pochłania mnie w zupełności tak, że na skutek jakichś omamów zamieniam się w to, co tworzę. Czynię to z jakąś rozkoszną radością, tak że aż gryzę się sam w język.

***

William Eggleston: Woman on swing

William Eggleston: Woman on swing

Niekiedy odnoszę wrażenie, iż już nie żyję rzeczywiście, i że tylko śnię o moim życiu, a cała przeszłość pojawia się jak gdyby w halucynacjach, z których co rano się budzę a wieczorami zapadam w nie na nowo. Może istotnie śmierć jest przebudzeniem, podczas którego zrozumiemy, iż poruszaliśmy się wśród cieni i za zasłoną wszelkich zdarzeń, przez którą prześwituje Bóg.

***

Zbyt wiele wspomnień napływa do mnie, abym je zechciał porządkować, abym pokusił się o ścisłą chronologię. Z pewnością zabiłaby ona wszelką spontaniczność, dlatego wolę opowiadać o wszystkim tak, jak mi przychodzi na myśl.

***

William Eggleston: Swing

William Eggleston: Swing

Ciało bywa wrogiem, ale jest też widzialną „twierdzą duszy”, a nade wszystko przybytkiem Ducha Świętego. Tak więc wszystko, co dotyczy ciała staje się zarazem i niebezpieczne i uświęcone.

***

William Eggleston: Courthouse tower

William Eggleston: Courthouse tower

Chciałbym odnaleźć nić mego życia, od urodzenia aż do śmierci, która prowadzi, wiąże i wyjaśnia wszystko. Czy bardzo różnię się od innych? Oczywiście, mniej od nich wiem o życiu, mniej jestem świadomy i z pewnością mniej uświadomiony. A jednak ogromnie pragnę być tak, jak inni i postępować tak, jak oni, być do nich podobny, choć przecież jestem zawsze sam, równocześnie dumny i zahukany.

***

Gdybym w moich esejach nie wprowadzał ustawicznie pewnego ładu, stałyby się one najzwyklejszą biografią upokorzonego człowieka. Tymczasem pragnę zupełnie czegoś innego, zamierzam wejrzeć tam, gdzie dotąd zwracałem me oczy przypadkiem, dołożyć wszelkich starań, aby się dobrze rozejrzeć w pozostającej na uboczu części świadomości, która tak bardzo straszy czernią.

***

William Eggleston, ---

William Eggleston, —

O jakże gorąco pragnę, aby zostały mi przywrócone te dawne dni szczęścia, w których nie znalem jeszcze pożądliwości i nie wchodziła ona w grę, kiedy moje niewinne ciało nie było jeszcze uświadomione o tym, o czym dowiedzieć się nie powinno, a moje rozbudzone zmysły zachowywały swoją czystość ot tak, bez wysiłku! Były to lata, w których namiętności nie spustoszyły mego serca, a wróg „nie wsunął jeszcze nogi w uchylone drzwi, gotów w każdej chwili wtargnąć, wlokąc za sobą bezlik natrętnych mamideł” (J. Green).

***

Książki są tylko książkami i zawierają cząstki prawdy, podczas gdy Biblia jest żywą osobą, a to co zawiera, jest szczerą prawdą, ponieważ przemawia w niej Bóg.

***

William Eggleston, ---

William Eggleston, —

Wokół mnie istnieje jakby strefa zakazana, którą sam sobie wytworzyłem i stopniowo przeobraziłem w realność. Jaki w tym udział ma moja próżność? Z pewnością olbrzymi, chociaż w istocie pragnąłem jedynie zbliżyć się do ludzi, ale nie mogłem tego uczynić, wiedząc, że jestem stale sam. I istotnie jestem samotny, i tak już pozostało.

***

Cierpię, jak cierpi mężczyzna, z tą tylko różnicą, że nie orientuję się wcale w naturze mego cierpienia i sam już nie wiem, czego chcę, ani dlaczego czuję się tak nieszczęśliwy.

***

William Eggleston, ---

William Eggleston, —

Nic nie rozumiem z życia, ale co ja w ogóle rozumiem?

***

Nie można wszystkiego składać na karb złego ducha. Istnieje przecież natura ludzka, zawsze skwapliwa do służenia diabłu, i istnieje nasze zepsucie, podejmujące większą część pracy. Obserwujemy ją z pełną przerażenia ciekawością, podziwiając, w jak wielkim stopniu nasz nieprzyjaciel potrafi wykorzystać okoliczności oraz subtelny mechanizm przyczyn i skutków.

***

William Eggleston: Plastic bottles

William Eggleston: Plastic bottles

Fotografie z mojego dzieciństwa ukazują istotę kruchą i delikatną, a zarazem dumną, stanowczą i osamotnioną. Przebija z nich owa bezdenna niewinność, będąca źródłem wszelkich niebezpieczeństw. Czyż ten chłopiec ze zdjęcia nie zbudował aby wokół samego siebie murów, które sięgają nieba i oddzielają go od świata?

***

Ponieważ zawodzą mnie zmysły, porzucam nieszczęsne nogi i wznoszę się nad chmurami. Odrywając się od ziemi, która mnie tak okaleczyła, wzbijam się dniem i nocą ku niebu, skąd zerka na mnie żywy błękit. Utkane są z niego wszystkie moje marzenia i moje sny.

***

William Eggleston: Los Alamos

William Eggleston: Los Alamos

Bywają godziny, w których człowiek doprawdy nie wie, czym zająć własne ciało, gdzie je położyć, co z nim począć. Nie pozostaje mu nic innego, jak przejść parę kroków, wrócić i usiąść, a potem znowu wstać i chodzić, ale ten ciężar się nie zmienia, ten ciężar zamieszkałej masy.

***

Aby pozostać zrozumianym, trzeba powiedzieć wszystko bądź milczeć.

***

William Eggleston: Paryż

William Eggleston: Paryż

W głębi nas ukryty jest ktoś, czyjego istnienia nawet nie podejrzewamy, ktoś nieuchwytny, kogo kocha Bóg. To właśnie on, to nasze prawdziwe „ja”.

***

Czyż może być coś smutniejszego niż powracanie do siebie, po tym jak człowiek zdołał się oderwać? Czy można umrzeć, ale umrzeć bez krzyża i bez bólu? I czym w ogóle jest ów krzyż?

***

William Eggleston: Los Alamos

William Eggleston: Los Alamos

O tym, co Bóg dokonuje we mnie, nie mam za wiele pojęcia, bo przecież jest On Bogiem ukrytym, a Jego światłość jawi się w naszych oczach jako zupełna ciemność. Wiem tylko, że jestem Jego zdobyczą i nie potrafię już uciekać.

***

Nie pisuję powieści, gdyż życie kpi sobie z literatów. Ono wytwarza własne powieści, jak mu się podoba, czasami bardzo mierne, a niekiedy z genialnymi błyskami, których mu można pozazdrościć.

***

Kiedy przemawiam do Boga na głos, wysłuchuje mnie, ale na każdą odpowiedź składa się tylko wielka cisza, i ta cisza jest właściwą mową Boga, a nie zwykłą ciszą, jaka jest krótką przerwą w hałasach. Jest to cisza Bożego słowa, które powoli wzrasta w sercu.

***

William Eggleston: Los Alamos

William Eggleston: Los Alamos

Odmawiam jak potrafię najlepiej modlitwy ranne i wieczorne, i daje mi to pewne szczęście, ponieważ ja właśnie szukam szczęścia, a nie Boga, tak jak sądziłem.

***

Na ulicy próbuję śpiewać i biorę sny za rzeczywistość.

***

William Eggleston: Dust bells

William Eggleston: Dust bells

Chociaż dokładnie widzę drogę, po jakiej kroczy do mnie Bóg, nie jestem w stanie ujrzeć ścieżki, którą podążam w stronę Boga. A może zresztą stoję w miejscu?

© Andrzej Osiński

Zdjęcia z Internetu: http://www.egglestontrust.com/

Reklamy
Published in: on 1 grudnia 2012 at 10:21  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/12/01/wymarsz-przed-switem/trackback/

%d blogerów lubi to: