Droga ziejąca otworem

Tony Ray-Jones, ---

Tony Ray-Jones, —

Oczekiwanie jest słowem zawierającym w sobie wiele z istoty wszystkich wojen, jakie kiedykolwiek toczono. Oczekiwanie może być rodzajem kaźni.

***

Smutek nie bierze się od Boga, albowiem Bóg nie wzbudza obawy u tych, do których w ciszy przychodzi. A jednak smutek mnie dosięgnął i wciąż odgradza od wielu rzeczy, i wepchnął mnie w głąb samego siebie, w owo jedyne miejsce, w którym mogę się czuć jako tako bezpiecznie wobec straszliwego zagrożenia ze strony innych jednostek, i zimnej śmierci, ciągle czujnej.

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Przechowałem z mojej młodości w pamięci jedynie oddzielne fragmenty, które nie zawsze potrafię na powrót spoić ze sobą. Ongiś nie prowadziłem przecież dziennika, przez co umknęło mi wiele rzeczy, za wyjątkiem tych, które – jak mniemam – są rzeczywiście ważne. Ale któż mi zaręczy, że ważne nie jest właśnie to, co się ukryło przed mymi oczami?

***

Tony Ray-Jones, ---`

Tony Ray-Jones, —

Wszelka śmierć jest zgorszeniem. Jest ona nieobecnością, a nieobecność trzeba dotknąć i zobaczyć na tyle, aby uwierzyć w jej istnienie.

***

W mieście panuje zimno, a rozległy i tragiczny pejzaż roztaczający się z okien mojego locum, wydaje mi się jeszcze smutniejszy niźli jesienią i całkowicie współgra z moim wnętrzem, jakże subtelnym i romantycznym! Owe czarne i grafitowe obłoki szarpane przez wściekłe wichry, przetaczające się ponad wzgórzami, łacno porównać do mej udręki. Ale cóż takiego mnie dręczy? Prawdę mówiąc, nic.

***

Ogromnie dużo piszę, zaczynam powieści, których nie jestem w stanie ukończyć; czułość, łagodność i rozpacz duszy przeplatają się w nich pomiędzy sobą i określają przyszłe dzieło. I zafascynowany własną osobą, nie potrafię wydobyć się z więzienia, które nieświadomie sam dla siebie wzniosłem.

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Moja próżność nie zna granic i grzech tylko czeka, aby bezkarnie rozpanoszyć się w moim życiu, a przecież nie zaniedbuję modlitwy.

***

Doznaję wrażenia, iż kreśląc wypowiedziane myśli, rękę moją prowadzi ktoś znacznie ode mnie silniejszy, a jednak nie czuję lęku. Przeciwnie, rozpromienia się moja dusza, mogąc doświadczać tego tajemniczego rozradowania, jakie nam daje poczucie mocy.

***

Tony Ray-Jones, ---

Tony Ray-Jones, —

Życie jest tajemnicą, której sens mi się wymyka.

***

Moja dusza złakniona jest wszelkich możliwych dóbr, a przecież nie jest rzeczą trudną przemówić do niej i ją utemperować. Niestety, nie znalazł się nikt, kto by to uczynił.

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Kreuję na poły pobożne dzieła, znaczone stylem godnym i napuszonym, emanujące aromatem kadzideł, który upaja mnie bezmiernie. Jestem sam i pogrążam się bez reszty w tych dumnych wierszach i namaszczonej prozie, w których jak gdybym słyszał głos, podczas gdy większość książek jest niema. I ten triumfalny, nienaganny głos poucza mnie o wszystkim, czego jeszcze nie wiem: o smutku rozkoszy, o nicości świata i o uroku tej nicości, która tak rześko zrywa serce. Unosi ona w górę duszę tak, jak nie potrafiłaby tego uczynić żadna pobożna książka, ponieważ ukazując całą wspaniałość ciała, objawia mi jednocześnie jego bezbrzeżną melancholię. Trwoga i fascynacja grzechem, jest tym co czuję bezustannie, co mnie równocześnie uwodzi i rozczarowuje. I rzucam się w zło, ale to zło pozostaje gdzieś tam, na uboczu życia, a w głębi mego znużonego serca jaśnieje mimo wszystko raj.

***

Tony Ray-Jones, ---

Tony Ray-Jones, —

Pragnę bez granic Absolutu, nie postępując drogą środka, pragnę w istocie wielu rzeczy, do których nie mam żadnego prawa, nigdy albowiem nie wiodłem życia prawdziwie chrześcijańskiego, życia miłości. Gwałtownie pożądam owoców zwycięstwa, aczkolwiek nigdy sam nie walczę, opieram się tylko pokusom i to dlatego, że są one słabe, a nie dlatego, że ja jestem silny. W istocie nie mam pojęcia, co to znaczy być kuszonym aż do ostatecznych granic odwagi, aż po kres człowieczeństwa; w istocie nie wiem nic, a w pysze swojej pragnę być świętym.

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Bóg traktuje mnie jak małe dziecko, ale czy kiedykolwiek traktował mnie inaczej? Chciałbym, aby jak Ojciec kazał mi włożyć moją rękę w Jego szeroką, silną dłoń. W końcu niektórym duszom pozwala iść samotnie gościńcem przed sobą, lecz są to dusze wielkie, a mojej daleko do tego stanu. Zbyt na to jest znikoma i chwiejna, aby była w stanie utrzymać się osobno; należy ją stale podtrzymywać, tak jak to robi każda matka. Lecz czyż Bóg nie jest zarazem i matką, jak tego pragnął prorok Izajasz? Potrzebuję zatem podpory i tak oto wygląda moja religia.

***

Zarówno złe, jak i dobre nowiny przyjmuję z jednakim spokojem, który wydaje się z początku niezrozumiały, ale to dlatego, iż potrzebuję czasu na to, aby zdać sobie sprawę z wagi wydarzenia. Nieszczęścia nie dosięgają mnie natychmiast, emocja spóźnia się zawsze u mnie w stosunku do wydarzenia.

***

Tony Ray-Jones, ---

Tony Ray-Jones, —

Jeżeli snuję swoje rozważania, to tylko dlatego, iż nie są one czystym opisaniem życia, a raczej podróżą i eksploracją własnego wnętrza. Realne są natomiast słowa, papier i ręka kreśląca zdania.

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Na wiele lat odwróciłem się od Chrystusa, bo przeszkadzał mi w nasyceniu cielesnych pragnień, a mimo to nigdy nie śmiałem odżegnać się od Niego zupełnie. Usiłowałem przez jakiś czas ignorować Jego istnienie, ale przecież nie byłem w stanie sprawić, aby On zapomniał o moim.

***

Wyjrzałem przez okno samochodu i ujrzałem blady, wznoszący się księżyc i migocące, zimne gwiazdy na czarnym niebie ponad rozległą, zaśnieżoną równiną. Mój towarzysz odzywał się niewiele i sądzę, że skupiał się na prowadzeniu wozu, podśpiewując od czasu do czasu. Poczułem, jak przepełnia mnie szczęście, tak nieuchwytne i znikome, i pomyślałem, że nigdy wcześniej takiego nie doświadczyłem. Śnieg tłumił pęd szerokich kół i głuszył warkot innych pojazdów, przez uchylone lekko okno szczypał me czoło zimny mróz, i wzrastało we mnie uczucie, jakbym oddzielił się od siebie samego i zagłębiał w jakąś nieznaną krainę spokoju i wspaniałości. Otulał mnie wysoki firmament nieba, które płynęło do mnie z głębi otchłani głosem potężnym i milczącym.

Tony Ray-Jones, ---

Tony Ray-Jones, —

Nie jestem już w stanie przypomnieć sobie treści, jaką ów głos mi przekazywał, a przecież mówił stale do mnie i rozpromieniał mnie natchnieniem. Jakżebym pragnął go zrozumieć! I minęło zbyt wiele czasu, zanim ten głos się wzniósł powtórnie, zanim przemówił z głębin nocy na jakiejś podkarpackiej ścieżce, gdzie nieświadomie pożegnałem się z częścią samego siebie.

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Świat obraca się wokół mnie jak sen, z którego jedynym przebudzeniem jest śmierć. Wówczas zobaczę, że jestem zbawiony, tak jak przemawia ma religia. Czy zanim to nastąpi, jest jakikolwiek sens martwić się o to, co uczynią cienie, co mogą zrobić i pomyśleć? Być może to rozumowanie powinno przynieść mi dawno wyczekiwany pokój i uwolnienie od ciężkich cierpień, ale nie, drzemią one dalej we mnie w jakichś pokładach gwałtowności i pustoszących wszystko upokorzeń. Ich kształty przychodzą do mnie i prowokują beznamiętnie – na próżno staram się je rozproszyć. Niewątpliwie w tym tkwi sprzeczność. Tak, jestem kłębkiem samych sprzeczności.

***

Symfonie Mahlera: Ta wszechwładna melodia porywająca mnie ze sobą i mówiąca językiem, jakiego jeszcze nie znałem, stylem na poły religijnym, jednak nie w sposób, do którego nawykłem. Znajduję się w centrum nawałnicy, będąc zarazem zachwycony i wylękniony, gdy tak co chwilę zmienia swe proporcje. Przedstawia ona uspokajający głos, który nie jest bynajmniej głosem Kościoła, ukazuje wszechświat, który okazuje się większy, niż kiedykolwiek sądziłem, rozsiewa wiarę, której granice cofają się ginąc ostatecznie w przestworzach.

Tony Ray-Jones, ---

Tony Ray-Jones, —

Wszystko to jest rozleglejsze, mroczniejsze i bardziej wyszukane niźli nauka katechizmu. Wśród tego magicznego pierścienia dźwięków odnoszę wrażenie, jak załamuje się we mnie jakaś tymczasowa równowaga, o której sądziłem, iż jest ustalona raz na zawsze i przeżywam wstrząs, z którego nie dane jest mi się podnieść. Bóg jest obecny nadal tutaj, w tej rozhisteryzowanej frazie odzywającej się jakby głosem samej ludzkości. Bóg jest w tej radości, bo przecież radością rozbrzmiewają te patetyczne strofy finału.

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Pragnąłem odciąć się od świata i oto ogromny ciężar krzyża począł ześlizgiwać się z moich barków. To nie jest bunt, to tylko zwykła dezercja, i krzyż będzie musiał na nie powrócić, o wiele później i o wiele cięższy, albowiem zawsze musi istnieć krzyż.

***

Wyrzeczenie się świata odbiera mi pomału siły, a przecież światem jest także moja twórczość, swoboda poruszania się tu i tam po ziemi i niebezpieczne obcowanie z ludźmi. Światem jest wreszcie „święte światło na mojej twarzy, w lesie, na ulicach, tam, gdzie miała mnie powieść fantazja” (J. Green).

***

Niedogodnością tego dziennika jest to, że zajmując miejsce pamięci pozbawia on świeżości spojrzenia rzeczy, które usiłuje przedstawiać, tak że w końcu pamiętam jedynie słowa, które napisałem. Tak właśnie stanie się ze mną, kiedy dobiegnie kresu ta opowieść. A jednak dziennik pozostanie.

***

Tony Ray-Jones, ---

Tony Ray-Jones, —

To, co mnie zdumiewa najwięcej, to fakt, że drobne życiowe przypadki nie nauczyły mnie niczego o sobie samym. A może nie mogłem albo nie chciałem się czegokolwiek dowiedzieć? Jest we mnie jakiś niezwyciężony sprzeciw wobec wszelkich użytecznych wiadomości.

***

Robert Rauschenberg, ---

Robert Rauschenberg, —

Życie pośmiertne człowieka jest tylko przedłużeniem życia na naszym świecie i ten, kto na ziemi dąży do Boga, będzie na zawsze już żył w Bogu, a ten, kto tu na ziemi odrzuca Boga, prawdopodobnie nie odnajdzie Go po drugiej stronie śmierci.

***

Prawda, jeśli ujawnić ją w całości, jest zawsze skromniejsza, aniżeli bylibyśmy w stanie przypuszczać.

© Andrzej Osiński

Zdjęcia i reprodukcje z Internetu

Advertisements
Published in: on 8 grudnia 2012 at 10:04  Dodaj komentarz  
Tags: , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/12/08/droga-ziejaca-otworem/trackback/

%d blogerów lubi to: