Rilke. Nadczułość istnienia (II)

William Eggleston: Cadillac

William Eggleston: Cadillac

Rilke podsunął mi myśl utworzenia państwowej instytucji, noszącej miano „Banku Czasu”, która zajęłaby się wymianą zbędnych sekund. Tłumaczy to faktem, iż żadna z nich nie była zafałszowana.

***

Kiedy otacza mnie samotność, potrafię się bać nie na żarty. Dlaczego mam zresztą udawać, jakby nie było tych nocy, podczas których kurczowo czepiam się jednej myśli, siedząc wyprostowany na krześle? Tak więc spoczywam na oparciu krzesła i wyglądam bez wątpienia tak okropnie, że nikt nie chce się do mnie przyznać. Nawet uliczna lampa, której nikły blask rozświetla pokój, nawet ona mnie nie chce znać. A przecież siedzieć, to jest jeszcze coś żywego – umarli nigdy nie siedzą.

William Eggleston: Southern suite

William Eggleston: Southern suite

Ostatnią moją nadzieją jest okno, przez które przedziera się z dworu coś, co jest moje, nawet teraz, nawet w tym akcie umierania. Ale zaledwie spoglądam w jego stronę, marzy mi się, aby to okno pozostało zasłonięte i zatarasowane na wieki. Bo zdaję sobie zawsze sprawę, że tam na zewnątrz świat ciągnie się dalej równie bezlitośnie, co moja bezsenność, i tam na dworze nie ma nic, wyłącznie krucha samotność. Ta samotność, którą ściągnąłem do siebie, tak wielka i bezgraniczna, że do jej rozmiarów moje serce już nie jest w stanie się odnieść.

***

William Eggleston: Los Alamos

William Eggleston: Los Alamos

Od czasu, kiedy opuściłem innych ludzi, nauczyłem się lękać prawdziwym lękiem, co wzrasta tylko wtedy, kiedy rośnie wytwarzająca go siła. Nie posiadam o niej żadnego wyobrażenia, a o jej natężeniu mogę się tylko wypowiadać z rozmiaru i postaci ogarniającego mnie lęku. Jest ona bowiem tak niepojęta i tak przeciwna mej istocie, że umysł mój wykazuje zupełną bezradność w miejscu, w którym się staram ją przemyśleć. A jednak od pewnego czasu mam prawo przypuszczać, że siła ta jest integralnie związana ze mną, i chociaż jej wcale nie znam, to czyż ten fakt nie jest jej najważniejszą własnością?

***

Niebo wyodrębniło się na skutek odepchnięcia przez ludzkość tego, co najistotniejsze, ponieważ poświęciliśmy się temu, co zawodowo najpilniejsze i oddaliśmy zwykłemu zapracowaniu. I tak mijały wieki, a my przyzwyczailiśmy się do zajmowania rzeczami najmarniejszymi, i nie poznajemy już naszej własności, a jej ostateczna wielkość nas przeraża.

***

William Eggleston, ---

William Eggleston, —

Jestem poetą i nienawidzę przypadkowości, ale może chodzi mi wyłącznie o prawdę, albo korci mnie myśl opisania wszystkich wrażeń świata? Świata, który tak wlecze się niedbale.

***

Historia o św. Janie Bożym, który podczas umierania zauważył w ogrodzie wieszającego się człowieka, i w samą porę zdołał jeszcze się zerwać z łoża, pobiec i odciąć nieszczęsnego, zanim stężeje w agonii. Jemu też chodziło tylko o prawdę.

***

William Eggleston: Pittsburgh

William Eggleston: Pittsburgh

Nagle wiatr musnął moją twarz i przeciągnął wstydliwie po uszach. Rozwarł szeroko moje oczy i skierował je w stronę zamkniętego okna. I kiedy tak tkwiłem z wytrzeszczonymi oczami w szczelnie spowitym ciemnością pokoju, zacząłem rozumieć, iż to, co podówczas odczuwałem było najczystszym biegiem czasu, który przechodził mimo woli. I poznałem jego najsłabowitsze cząsteczki, jedne podobne do drugich, tak beznamiętne i pospieszne. Bóg raczy wiedzieć, jakie one miały wobec mnie zamiary. Siedziałem pośród ich biegu, który odczuwałem jako obrazę a moje życie przeciągało.

***

Wiele pisuję w tych dniach; trzymam kurczowo się literatury, a jednak kiedy wychodzę na zewnątrz, niechętnie myślę o powracaniu do domu. Chodzę nawet okrężnymi ścieżkami i w ten sposób tracę na cennych minutach, które mógłbym spożytkować przecież na pisanie. I jest w tym jakaś dziwna słabość, bo kiedy jestem na powrót w pokoju, nie mam już sobie nic do zarzucenia, i opisuję moje życie, ale nie to stojące za oknem, bo z tamtym już nie dzielę nic.

***

William Eggleston: Overnite

William Eggleston: Overnite

Bóg jest dla nas za ciężki, stąd też musimy Go odkładać na bok, aby powoli wykonać długą pracę, która nas od Niego dzieli. Ale oto tę pracę zwalczamy tak, jak samą świętość, i walka ta toczy się wokół każdego człowieka, który w imię miłości jest tylko zawsze samotny.

***

William Eggleston: New Orleans

William Eggleston: New Orleans

Kiedy rozmawia się o samotności, zawsze przypuszcza się z góry zbyt wiele; autorytarnie sądzi się, że ludzie wiedzą, o co chodzi. Ale oni nie wiedzą, oni nawet nie widzieli na oczy mizantropa, oni zdążyli go znienawidzić w ogóle wcześniej nie znając. Bywają jego sąsiadami i zużywają go na językach, i atakują swoimi głosami w sąsiednich pokojach, które go szczelnie osaczają. Szczują na niego przedmioty i czynią wrzawę, zagłuszają; dzieci się łączą przeciw niemu, kiedy jest wątły i dziecinny, wytrapiają go w jego kryjówkach, niby zwierzynę bez okresu ochronnego. A gdy samotnik nie daje się zgonić i uchodzi po kątach, krzyczą o tym, co wychodziło od niego i nazywają to tchórzostwem, i obsypują oszczerstwami.

***

Do drzwi zastukał los, aby mnie zająć, i wówczas poniosło mnie daleko od wszystkich książek, które przecież życiem nie są.

***

William Eggleston: Cadillac

William Eggleston: Cadillac

Kiedy powróciłem do siebie i po raz kolejny zobaczyłem te wszystkie książki, rzuciłem się na nie z pośpiechem, ze złym sumieniem, bałwochwalczo. To co podówczas odczuwałem, koncentrowało się wokół prawa otworzenia ich szarych kart i ich wchłonięcia bez spóźnienia. Z każdym wersem napoczynałem nowy świat, który przed nimi był nietknięty, a może i po nich pozostawał cały. I oto ja niepotrafiący mądrze czytać, musiałem zmierzyć się z tym wszystkim, z tą beznadziejną solidarnością książek w mojej bibliotece, z taką przemożną ilością. Rzucałem się zawzięcie i rozpaczliwie na ich okładki, i przedzierałem się przez zakurzone stronice jak ktoś, kto ma zamiar zdziałać coś niesłychanego.

***

William Eggleston: Dust bells

William Eggleston: Dust bells

Niejednokrotnie wpada mi w ręce coś, co powinno już być przeczytane, podczas gdy na inne rzeczy jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. W istocie nic nie jest prawie stosowne na moją ówczesność, a jednak czytam. I ponieważ to czytanie tak mnie porywa, trzymam się go kurczowo i kryję się ważny i zadziorny przed moimi codziennymi obowiązkami.

***

Niejednokrotnie zdarza się mi obudzić w środku nocy, a gwiazdy stoją tak rzeczywiste i odważne, że nie potrafię pojąć, jak ludzie mogą zaniedbywać taką obfitą część świata.

***

Przeznaczenie lubuje się w wynajdowaniu figur i wzorów, a jego ciężar polega na ich skomplikowaniu. Ale i samo życie jest ciężkie mimo pozornej prostoty. Ono ma przecież kilka rysów o parametrach nieprzystających do nas. Święty odtrącający przeznaczenie, wybiera życie w obliczu Boga.

***

William Eggleston, ----

William Eggleston, —-

Miłość zawsze przerasta osobę ukochanego, gdyż życie jest większe niż przeznaczenie.

***

Na świecie istnieją ludzie, którzy przez całe życie przechodzą w krótkich przerwach, podczas gdy ja, poruszający się bez szmeru, sunę jak wyznaczona wskazówka, jak cień wskazówki, jak jej czas.

***

William Eggleston: Dust bells

William Eggleston: Dust bells

Chrystus od razu wiedział, że ludzkie wyobrażenia są bez wartości. To Jego oddanie nędzy, nie ograniczone żadnym kunktatorstwem ani udawaniem przerasta nasze pojęcie. Nie pojmujemy z niego nic, ani kąta nachylenia w Jego postawie, ani grozy, jaką nieustannie zdawała się przepełniać Jego istota. Nigdy nie pomyśleliśmy o Jego spieczonych ustach, Jego wspomnieniach, cieniu duszy, do której bezpostaciowej krawędzi, już nic nie docierało.

***

Zapomnieliśmy o wszystkich dowodach na istnienie Boga i nigdy żadnego nie żądaliśmy, bo jakże niezmierne zobowiązanie tkwiłoby w Jego pewności! A On i tak objawia się przed nami, tu jest Jego smak i Jego w nas upodobanie. Obyśmy nauczyli się to wszystko wytrzymać, a nie sądzić nazbyt pochopnie.

***

William Eggleston: Cadillac

William Eggleston: Cadillac

To miasto jest pełne ludzi, którzy powoli osuwają się ku nicości. Ustawicznie rezygnują z oporu i już nie bronią się wcale.

***

Jeżeli jestem przeznaczony do spraw ostatecznych, nic mi nie da maskowanie się w obecnym przyzwoitym ubiorze. Czyż Chrystus pośrodku królowania nie zsunął się w rzędy ostatnich?

***

William Eggleston, ---

William Eggleston, —

Wspaniałość jest tylko chwilą, a ja nigdy niczego nie widziałem ponad nędzę.

***

Dla innych modlą się po kościołach o długie życie, dla mnie natomiast żąda się wieczności, i to w chwili, kiedy już jestem najmizerniejszy, okryty nędzą i ubóstwem. I nie noszę na skroniach korony.

***

Stale przemyśliwuję to wszystko, wciąż od nowa, aż do końca, w całej tej rozciągłości, i widzę wyłącznie bezradność Chrystusa. A jednak lud radował się tym widokiem i zrozumiał, iż ma tu do czynienia z królem cichym, panem wytrwałym i cierpiącym, który przyszedł na świat wyłącznie po to, aby dopuścić niecierpliwość Boga.

***

William Eggleston: Cadillac

William Eggleston: Cadillac

Prawdziwe pocieszenie zaczyna się dopiero wówczas, gdy szczęście minęło bezpowrotnie.

***

Wiek dwudziesty uczynił rzeczy ziemskie pospołu z nieba i piekła – żył z całych sił z ich obu, aby przetrwać samego siebie.

***

William Eggleston: Troubled waters

William Eggleston: Troubled waters

Odkrywamy, iż nie znamy własnej powierzonej nam roli i przeglądamy się chyłkiem w lustrze, pragnąc zrzucić przed jego taflą narzucone na siebie maski, chcąc określić rzeczywistość. Ale na próżno! Wciąż przylegają do nas jakieś fragmenty przebrania, o których zapominamy. Jakiś cień walki plącze się w naszych włosach, z kącików ust wyzierają resztki szminki, wznoszą się one w wykrzywieniu, i tak obnosimy się ze smutkiem przed sobą, my pośmiewisko, my udający.

Bądźmy otwarci, bądźmy szczerzy; nie przenikamy praw teatru, tak samo jak nie posiadamy Boga – na to potrzeba by wspólności. Tymczasem każdy z nas odżywia wyłącznie swoje pomysły i obawy, a innemu tyle z nich ukazuje, na ile mu pozwalają własne wygody i potrzeba. O jakimże tu rozumieniu można mówić?

***

William Eggleston: Los Alamos

William Eggleston: Los Alamos

Przechadzając się poczułem się schwytany przez moją prawdę; przydybawszy mnie tutaj, pośród innych ludzi, przyniosła zarazem z sobą chęć, aby ją wypowiedzieć, obronić, dowieść.

***

Pan, który dla słabych jest pomocą, dla mocnych jest krzywdą.

***

William Eggleston: Dust bells

William Eggleston: Dust bells

Ci, którzy są miłowani, żyją w nieustannym niebezpieczeństwie, z których jedyną drogą wyjścia jest stać się miłującym. Kochającego otacza bezpieczeństwo, nikt go nie podejrzewa, a i on sam jest niezdolny do zdrady. Przepełniająca go tajemnica rozsadza piersi, które krzyczą, żalą się za jednym i tym samym, a cała natura wtóruje: tęsknota za wiecznym Bogiem.

***

Przy całym tym zimnie zagrzewam się znowuż do mojej pracy. Nadchodzą dla mnie piękne, skąpane w mrozie wieczory, mające przed sobą bardzo wiele cichej nocy. Wówczas moją pracownię przepełnia wąskie, długie światło, a ja pochylam się nad kartami i często się opieram wstecz, i zamykam oczy nad powtórnie przeczytanym fragmentem, a jego sens rozpływa się w przestrzeni. I nigdy nie jestem bardziej pewny siebie, jak wtedy.

***

William Eggleston: Untitled

William Eggleston: Untitled

Często zapytuję sam siebie, dlaczego przez tyle lat nie potrafiłem wznieść swego kruchego uczucia do Boga. Czyliż nie znałem prawdy, że Bóg jest tylko „kierunkiem miłości”, a nie jej przedmiotem? Czyż nie wiedziałem, iż z Jego strony nie może grozić mi brak miłości? Czy nie poznałem uprzednio owej ostrożnej skrytości naszego Pana, który jest tak przemożny i wierny, spokojnie odwleka pokój i nagrodę, aby pozwolić naszym sercom na pełne zaangażowanie? A może chciałem uniknąć Chrystusa, mniemając błędnie, że mnie zatrzyma w środku drogi, że mnie uczyni miłowanym?

***

William Eggleston: Untitled

William Eggleston: Untitled

Tajemnica mojego życia rozpościera się tuż przede mną. Bezwiednie opuszczam swą dróżkę i biegnę dalej, wprost na przełaj, wyciągając w górę ramiona, jak gdybym przy ich otwartości mógł opanować kilka kierunków równocześnie. A później rzucam się gdzie bądź na ciepłą ziemię, lepkość łąki, na suche siano za ogródkiem, i nikt już nie dba o mnie.

To, co podówczas pragnę wskórać, jest beznamiętnością, indyferencją udręczonego serca, która ogarnia mnie czasem rano pośrodku pól i zagajników, w takiej czystości, klarowności, że zaczynam natychmiast biec, nie pragnąc być czymś więcej niźli najlżejszą, wiotką chwilą, „w której się uświadamia ranek”.

***

To, co naprawdę mi potrzebne, to zapomnienie; trzeba mi się wyzbywać i odrzucać. I iść niezmiernie bez wahania, nie oglądając się za siebie.

***

William Eggleston: Cadillac

William Eggleston: Cadillac

Pozostaję ukryty w cieniu, pragnąc przeczekać wszystkie pytania.

***

Uświadomiłem sobie jak bardzo broniłem się przed kochaniem, jak bardzo postanowiłem nie kochać nigdy, aby nikogo nie wprawiać w stan miłości. A jednak miłowałem i miłuję nadal w swojej samotności, z tą rozrzutnością własnej natury i w niesłychanym lęku o wolność. Powoli uczę się prześwietlać Boga promieniem swego uczucia, a nie spalać się wraz z Nim w wieczności.

***

William Eggleston, ---

William Eggleston, —

Któż opisze, co się obecnie ze mną dzieje? Jakiż poeta ma moc, aby długość moich dzisiejszych dni pogodzić ze szczupłością życia? Jaka sztuka jest dość wielka na to, aby wywołać moją skromną, pochylającą się postać, i „całą tę nadprzestrzeń moich nocy olbrzymich” (R. M. Rilke)?

***

Tkwię w czasach, kiedy ubóstwo straszy mnie codziennie nowymi ciosami, a moją głowę upatrzyła sobie na przystań nędza, i wyświechtała ją nazbyt częstymi chwytami. Na moim ciele wykwita udręka, „jak oczy na ostatnią trwogę przeciw czerni nawiedzenia”, i odczuwam bolesną zgryzotę na myśl o plugawości życia. Ale kiedy się częściej zastanawiam, dochodzę do wniosku, iż największą okropnością tego losu jest to, że mi na miłość nie odpowiada się miłością.

***

William Eggleston, ---

William Eggleston, —

Widzę teraz więcej niż siebie, widzę swój cały byt, który rozpoczyna się długą miłością do Boga, tą cichą pracą bez kresu. I chciałbym się tylko przyczaić, a oto spływa na mnie raz jeszcze owa serdeczna i nieodparta niemożność czynienia inaczej. I cała moja istota, która na skutek samotności stała się intuicyjną i nieomylną, przyrzeka mi z szacunkiem, że Bóg, którego mam na myśli, potrafi objąć mnie wszech przenikającą i promieniującą miłością.

I podczas kiedy tęsknię za takim właśnie mistrzowskim potraktowaniem ciała, moje uczucia, nawykłe do dali, pojmują ostateczną odległość Boga. I kiedy myślę, że ku Niemu rzucam się w przestrzeń, przychodzą noce i godziny pełne odkryć, chwile, kiedy czuję się mocnym, aby zanurzyć moje serce w ziemi, a potem je porwać w nieba głąb. I słyszę wówczas cudowny język i gorączkowo postanawiam sam w sobie tworzyć poezję. Lecz czeka mnie również osłupienie poznania, jak trudny jest to język, i nie chcę zgoła uwierzyć, iż mogą minąć miesiące, lata, zanim się stworzy pierwsze zdania: błahe, pozorne, krótkie w treści.

William Eggleston, ---

William Eggleston, —

I rzucam się jak biegacz w wyścig, a gęstwa tego, co trzeba będzie przezwyciężyć, tłumi i spowalnia mój żywy pęd. I choć znajduję kamień mędrców, to los zmusza mnie, abym zamienił to „prędko zrobione złoto szczęścia” w „brylasty ołów cierpliwości”, abym przystosował się do ograniczeń przestrzeni, jak kret drążący korytarze bez wyjścia.

***

Zatopiłem się bez reszty w pokonywanie wszystkiego, co stanowi moje wewnętrzne, zamknięte życie, i nie zamierzam niczego przeskakiwać, bo nie wątpię, że w tym wszystkim tkwi i rozrasta się moja miłość.

© Andrzej Osiński

Zdjęcia: http://www.egglestontrust.com/

Published in: on 27 Grudzień 2012 at 10:41  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2012/12/27/rilke-nadczulosc-istnienia-ii/trackback/

%d bloggers like this: