Artur Grottger: „Malarz powinien być poetą”

Autoportret

Autoportret

Było to w roku 1865 albo szóstym – wspomina lata dziecięctwa Wojciech Kossak – Do pracowni mojego ojca wszedł młody powstaniec, bo takim go w moich oczach dziecka, które ich tylu widziało, pojąłem. Smukły, żywy, z piękną głową o profilu drapieżnego ptaka, a pięknych, łagodnych oczach czarnych, w burce i świtce powstańczej wszedł jak wcielenie młodości dziarskiej i bitnej (…) Bezpośrednio po wejściu zobaczyłem tego gościa w ramionach mojego ojca (…) Jak fizycznie przedstawiali obaj pyszne okazy naszej rasy, tak i polskimi były ich serca. Taka radość była w oczach mojego ojca, a takie przywiązanie i głęboka czułość w zachowaniu się powstańca, że to już wystarczyło, żeby ta wizyta utrwaliła się w mojej pamięci na zawsze”.

Pochód na Sybir

Pochód na Sybir

Literacki bohater tej chłopięcej reminiscencji, Artur Grottger (1837-1867), nie brał czynnego udziału w powstaniu, nie widział leśnych pobojowisk i nie doświadczał mężnych starć. Nie był także świadkiem zasmucających wypadków warszawskich lat 1861-62, jakich budzący grozę przebieg dał asumpt do podjęcia heroicznej styczniowej insurekcji. Do przebywającego w Wiedniu artysty, krwawe strzępy polskiej rzeczywistości docierały w postaci wstrząsających relacji naocznych świadków oraz w doniesieniach krakowskiego „Czasu”. Wyzwoliły one w twórcy Pojednania uczucia patriotyczne tak silne, że powstałe ich skutkiem kartony, dzięki sugestywnemu natężeniu idei, szlachetnej sile wyrazu i przejmującemu realizmowi, przekonują, iż Grottger znajdował się w samym centrum tych historycznych wydarzeń, donosząc o ich biegu z iście reporterską przenikliwością. Robiłem niezliczone mnóstwo rzeczy dla hrabiów, książąt, królów i pięknych kobiet, a pomimo to czas był stracony – tak z goryczą oceni swoje malarstwo z lat poprzedzających publikację pierwszego narodowego cyklu, zatytułowanego Warszawa I (1861). (więcej…)

Published in: on 22 Kwiecień 2010 at 8:34  Dodaj komentarz  
Tags: