Kuszenie poety (I)

André Kertesz

André Kertesz

I oto siedzę tu przytomnie, ja człowiek niemłody, oczekujący cicho starości i pragnący zrelacjonować coś, co leży już poza mną w bezkształtności, a co było bez dwóch zdań moim przeżyciem. Pragnę to zapisać, a jednak ledwie sięgam do tego pamięcią, tkwię tu pomiędzy wiedzą a zapomnieniem, które przebiegają przez moje życie, wyłaniając się, to zapadając w otchłani, a czasem całkowicie znikając, tak osobliwie, jak za przyczyną czarodziejskiej różdżki. Jak gdybym w pełnym blasku słońca roztapiał się nagle w szczerym polu, wchłaniany przez nagą przestrzeń i szarpany przez czas, wciągnięty w jedno i drugie. I tak dzień za dniem spędzam w niejasności.

Takie są moje lata, takie ich szczęście i obowiązki. A mimo to ogarnia mnie owa bezkształtność, wynikająca z wady mej duszy, z której wypływają fragmenty większej całości, jakiejś wiedzy nie do ogarnięcia, zastrzeżonej przede mną, niemogącym osiągnąć doskonałości. A przecież ta wiedza jest czymś dostępnym całej ludzkości, gdy mnie tymczasem przypadają jedynie jej fragmentaryczne urywki. I nie jestem w stanie pokonać niemoty takiego życia.

André Kertesz

André Kertesz

Ta płynność i niejasność istnienia i jego języka stały się tak przemożne, iż zmuszają mnie, abym ich pragnął wbrew własnej woli, żądał z odrazy. Ciągną one za sobą jakąś nieopisaną katastrofę, nieodparcie zmierzają  do czegoś nieuniknionego, co przenika na wskroś świat. To powszechne zagrożenie wzbudza we mnie lęk, iż nieuchronnie utracę swoje życie, jego radosną różnorodność, o ile nie wyrwę się z niego, choć bowiem „człowiek jest bardzo różnorodny, nadchodzi moment, w którym raz obrany tor, staje się czymś nieodwracalnym” (H. Broch). (więcej…)

Published in: on 30 Listopad 2013 at 9:06  Dodaj komentarz  
Tags: ,