Narcyz w poszukiwaniu Raju

Gustave Doré: Marco Lombardo

Gustave Doré: Marco Lombardo

André Gide: „Wszystko zostało już opowiedziane, ale ponieważ nikt nie słucha, trzeba zawsze zaczynać od nowa”.

Narcyz nie zna już brzegu ani źródła; nie zajmuje go głębiej przemiana ani odbicie kwiatu dnia. Narcyz rozmarzony i wyodrębniający się z szarości, jest sam dla siebie, jest mną samym. Pośród bezużytecznej monotonii czasu, serce jego zżera bezustanny niepokój, a chimeryczna niepewność zmusza do snucia dywagacji nad sobą.

Narcyz pragnie poznać kształt duszy, czując, iż jest ona nad wyraz urzekająca. I nie wątpi, iż jego mityczny, uwielbiony kształt gdzieś funkcjonuje w cieniu nocy, wstając na powitanie pożądanych konturów, w które spowija własną osobliwość.

***

Thomas Cole: Ogrody Edenu

Thomas Cole: Ogrody Edenu

André Gide: „Pycha chce objawiać tajemnice, by ją wielbiono”.

Księgi przestały być dla mnie sprawą wagi pierwszorzędnej; wystarczy mi kilka mitów, w których zawiera się cała moja religia. Dziwię się im poniekąd w formie baśni i wielbię niewiele rozumiejąc; medytuję w skupieniu i przesuwam się nad głębią obrazów, przenikając z wolna ich obcą treść. (więcej…)

Reklamy
Published in: on 14 lipca 2012 at 9:42  Dodaj komentarz  
Tags: , ,

Poeta opowiada się za egzystencją

Max Ernst, ---

Max Ernst, —

André Gide: „Ta książka to owoc pełen piołunu; jest podobna do pustynnych arbuzów, które wyrosłe w miejscach nasyconych wapnem, pozostawiają spragnionym dotkliwsze niż oparzenia pragnienie”.

I.

Nie jestem smutny ani wesół. Sądzę, że to tutejsza aura napawa nieokreśloną egzaltacją, wprowadzającą w stan tyleż odległy od wesołości, co od zmartwienia. Być może stan ów zwie się szczęściem, ale moje niezdecydowanie w tym przedmiocie, niejasność będąca pewną oznaką uwielbienia, o ile nie oddanej sobie samej światłości, nie pozwalają na stanowczą konkluzję. Ale i ona nie jest tutaj potrzebna, gdyż nie pragnę innej pomocy poza możliwością stwierdzenia prawdy i cierpliwością jej wysłuchania.

Max Ernst: Oedipus Rex

Max Ernst: Oedipus Rex

Po cóż o tym mówić? Otóż nie posiadając przyjaciół, nie posiadając w istocie siebie samego, wybrałem egzystencję pełną wspomnień i nigdy nie przyszło mi na myśl, że można kiedyś żyć inaczej. Co pozostało z owych wspomnień? Są nieme. Nie znając siebie, dawno przestałem już pojmować, gdzie przebywam; widzę jedynie jak słabo pochyla się nade mną życie i rozpaczliwie brak mi miłości, sedna dni. Śmierć mnie musnęła zimnym tchnieniem, a jednak żyję, nadal trwam.

Dryfuję jak rozbitek na falach, co nagle spostrzegł obce światło; czuję, iż budzi ono we mnie krew. Jestże więc Miłość, co ocala? Jest gdzieś Istota wobec nas? (więcej…)

Published in: on 12 lipca 2012 at 11:23  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Powrót poety marnotrawnego

Thomas Cole: Pielgrzym

Thomas Cole: Pielgrzym

Po jawnej nieobecności, zżarty przez własne wizje i fantazmaty chorej duszy, pokonany uporczywością nędzy i upodlony przez niedobór, powracam w ramiona żywych, myśląc o Domu Ojca, z którego ongiś zbiegłem w świat, o jego licu nienazwanym, nieposkromionym, niepojętym.

W tym lichym locum pełnym płaczu, gdzie nagie ściany kryją żal, krzyczą jestestwem biednej matki pochylającej się nad łożem, wiecznie skrzypiącym, niedomkniętym, gdzie oczy brata niekochanego, lecz dzierżonego nadal w sercu, zraszają łzami szczupłą twarz; w tym pokoju, którego mury pragnąłem opuścić, roztrwonić miałkość, upaść w szczęście – tu doświadczałem upojenia.

***

"Goście Wieczerzy Pańskiej" (1961)

„Goście Wieczerzy Pańskiej” (1961)

Stałem się synem marnotrawnym, w jego personie widzę siebie, słyszę w nim ciche obce słowa, które uwięzły i przywarły do lica krtani, nienazwane.

Czuję ich echo, martwy stukot, strząśnięty z nędzy, rozproszony. (więcej…)

Published in: on 12 lipca 2012 at 9:29  Dodaj komentarz  
Tags: , ,