Listy do Franza Kafki (I)

Franz Kafka

Franz Kafka

Tomasz Mann: „Mam tylko jedną prośbę, mianowicie, żeby nie ujmować tej rzeczy zbyt poważnie i ponuro; moim zdaniem, musi w niej coś być z groteski, z wisielczego humoru, a niektóre miejsca powinny budzić śmiech, w przeciwnym bowiem razie ludzie nic w tym nie dojrzą”.

***

Nie otrzymałem informacji o losie większości listów, które mi dane było wystosować. Cóż, może nie należała się im specjalnie szybka odpowiedź. Ale jeśli milczenie adresatów nie jest niczym innym jak tylko przejawem względnie dobrej kondycji ich ducha, która niejednokrotnie wyraża się w niechęci do pisania, to mogę czuć się zadowolonym.

Ale możliwy jest również fakt – i stąd podejmuję ten wątek, – iż w listach moich specjalnie kogoś dotknąłem, że wyraziłem się niezgrabnie, albo, co oczywiście wydaje się smutniejsze, że ta chwila, w której adresat czuł się na tyle usatysfakcjonowany i próżny, by łacno wzgardzić odpowiedzią, nagle minęła, a nowa w zupełności nie pozwalała na podtrzymanie wątłej korespondencji.

Co do pierwszej z tych możliwości, niestety nie potrafię się wypowiedzieć, tak mi jest to dalekie i nierealne, a wszystko inne znacznie bliższe; co do pozostałych – nie wierzę w nie.

***

Käthe Kollwitz, ---

Käthe Kollwitz, —

Pamiętam, że w pewne sobotnie popołudnie snułem się jak burłak po spalonym od słońca rynku miasta, przylegając do ścian i liszajów kamienic, i spotkałem osobę mi znajomą, która w równie niedoskonałej formie, pokonywała wypatroszone stopnie schodów. Ot, „dwóch specjalistów od udręki” (F. Kafka), acz każdy w swoim własnym rodzaju. Nie przypominam sobie, czy minęliśmy się bez słowa, czy też poszliśmy razem dalej, a może przeszliśmy na wskroś siebie. Różnica pomiędzy tymi ewentualnościami jest absolutnie nieistotna. (więcej…)

Reklamy
Published in: on 31 Maj 2012 at 12:37  Dodaj komentarz  
Tags: , , ,

Faryzeuszka. Une sombre rêverie

John William Waterhouse: Circe Invidiosa

John William Waterhouse: Circe Invidiosa

Paul Claudel: „ Nienawidzić kogoś jako istniejącego, to chcieć, żeby nie istniał, jeśli to możliwe”.

I.

Mimo rozleniwiającego ciepła pełznącego z zastygłych w kurzu kaloryferów, w ciszę tego przedwiosennego popołudnia, wtargnęła ona, wtłoczona w wysoko posadowiony sweter, i tkwiła tam z zasznurowanymi ustami i posągowym płaszczyku, osłaniającym jej rubensowskie kształty.

Nad jej rozległą twarzą o szerokich matowych policzkach, opadały obficie włosy. Oczy nieokreślonej barwy, nieruchome i taksujące egzystencję z apodyktycznym pragnieniem położenia jej tamy, towarzyszyły uśmiechniętym, i przez to tworzącym niejaki dystans ustom, odsłaniającym zgrabnie perlące się zęby.

Wydatnie rozlewający się podbródek, nadawał jej obliczu wyraz pewnego majestatu i starszeństwa, który dodatkowo podkreślały dumne osadzenie głowy, chód staccato, i nieznoszący sprzeciwu głos, przeznaczony do niewątpliwego przewodzenia.

Zrazu mężnie walczyłem przeciw pokusie łatwowiernego powierzenia jej mych tajemnic, lecz nie żywiłem żadnych złudzeń, iż któregoś dnia ulegnę bez reszty; poddam się temu krzyżowemu szykowi pytań, rozwijanemu metodycznie na kształt przemyślnej tyraliery.

II.

John William Waterhouse: Ulisses i syreny

John William Waterhouse: Ulisses i syreny

Egzaminowała mnie skrupulatnie, pragnąc znać wszystkie odpowiedzi, i z jakiegoś niepojętego obowiązku, który nigdy nie został zaniedbany, we wszystkich okolicznościach i w licznych sytuacjach życia, nie zawahała się przez chwilę, jakich słów winna użyć lub jaką przyjąć postawę. (więcej…)

Published in: on 31 Maj 2012 at 10:39  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Dziennik Claudela (I)

Paul Claudel

Paul Claudel

Współczesna wiedza, pyszna i wzbudzająca trwogę, konsumuje odpadki i martwe hipotezy, zmrożone i zeschnięte niczym latorośl w grudniu; celebruje żałobne resztki, sądząc, iż są to łakocie.

Claudel: „Oko powinno wystrzegać się kurzu, a noga – przeciwnie, nie lękać się go”.

***

Drogi Boga są straszliwe – dochodzi do wniosku Paul Claudel – Jeśli poprosisz Go o coś, trwóż się być wysłuchanym”. Ale nie są okrutne w tym sensie, jaki nam w nowoczesnym świecie z miejsca przychodzi na myśl. Nie są boleścią na skutek braku akceptacji czy nieuwzględnienia naszych próśb.

Jakże byłoby to możliwe, skoro modlitwa dysponuje mocą czyniącą słowo ludzkie potężnym, może potężniejszym od słowa Boga. „Bóg bowiem – pisze św. Jan Chryzostom – oddziałuje na stworzenia, człowiek oddziałuje na Boga”. On zaś udziela darów hojnie, to znaczy czerpie z nich pełnymi garściami, i ofiaruje znacznie więcej, aniżeli byliśmy w stanie oczekiwać, a to ponieważ „Jego bogactwa są nieprzebrane; im więcej daje, tym więcej pozostaje Mu do dawania” (Alfons Liguori).

Gustave Doré: Piekło (XXII)

Gustave Doré: Piekło (XXII)

Całą noc kontemplowałem te słowa, zastanawiając się gdzie tkwi błąd; dlaczego ja okazałem się tak niegodny, a może nazbyt wymagający i łapczywy dla oszacowania Bożych darów. Z pewnością brakło mi wiary, tej niezłomnej woli zawierzenia komuś, która jest czystą „esencją niezawodności modlitwy” (Tomasz de Villeneuve). (więcej…)

Published in: on 31 Maj 2012 at 10:16  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Stawka o Grahama Greene’a (I)

Graham Greene

Graham Greene

Zemsta, na równi z nagrodą, jest tylko ludzką rozrywką.

***

Życie jest serią skomplikowanych posunięć taktycznych o niepojętym przeznaczeniu, tak skomplikowanych, jak ustawienie rzymskich kohort; zachodzi zazwyczaj pośpiesznie, z nie posłanego łóżka bądź znad zapełnionego brudem zlewu. Życie nie pozwala na myślenie o strategii bardziej rozległej i konkretnej.

***

Wbrew panującym przypuszczeniom, nałóg można utracić równie łatwo, jak traci się cnotę, ważąc się zaledwie na jeden krok od ustalonej linii postępowania.

***

Henri Cartier Bresson, ---

Henri Cartier Bresson, —

Świat trwa w poruszeniu, bacząc na idee przepływające wartkim nurtem. A mimo to istnieje zawsze miejsce, wciśnięte klinem pomiędzy dwie wieczności; ziemia będąca solą w oku i ustawicznie pustoszona, gdzie świat nie kroczy wcale naprzód, a idee pozostają niezmienne, potykając się o nieugiętą pobożność.

Paul Claudel: „Historia jest jak msza, w której toku Bóg odwraca się od czasu i powiada >Dominus vobiscum<”. (więcej…)

Published in: on 31 Maj 2012 at 10:04  Dodaj komentarz  
Tags: , , ,

Faulkner. Cichość zaścianka

William Faulkner

William Faulkner

Tomasz Mann: „Wiele chciałbym wyrazić w mojej sztuce, ale nie znam dostatecznie realiów, parę książek nie wystarcza, by zdobyć to, co potrzebne”.

Znajdowałem się myślą w rodzinnym mieście, chociaż na dobre jeszcze nie wyruszyłem w drogę. Nie widziałem tego zaścianka od roku i niecierpliwie wyglądałem wizyty, nie tylko ze względu na przyjemność przypomnienia sobie twarzy, które były czymś znacznie większym niźli poczucie ulgi; ale po prostu kontent, że już nie klęczę jęcząc z bólu, i że mogę poruszać się swobodnie, choć niezupełnie energicznie, w słońcu i na świeżym powietrzu, które „inni ludzie pili, w którym się poruszali i handlowali jeden z drugim” (W. Faulkner).

Moją przyjemność potęgował fakt, iż niezupełnie wyruszyłem w drogę, i w gruncie rzeczy nie istniało nic, co by mnie mogło zmusić do rozpoczęcia tej podróży, o ile sam tego nie zapragnąłem.

Thomas Cole: Widok na szczyt

Thomas Cole: Widok na szczyt

Nie znajdowałem się dojmująco slaby; kosztowałem tylko do woli ową świadomość bezustannego znużenia, w którym czas, niecierpliwość i pilne zamierzenia, jawiły się czystą abstrakcją, a narastające sekundy i minuty, jakich zdrowe ciało jest nieprzytomnym niewolnikiem, tak w dzień jak i w trakcie godzin nocnych, teraz zmieniły swoją funkcję. To czas był służącym ciała, żebrakiem jego przyjemności, wysuwającym zmurszałe dłonie i kierującym je ku ogniu. (więcej…)

Published in: on 31 Maj 2012 at 9:50  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Niczyi święci

Przedmieście Ciężkowickie

Przedmieście Ciężkowickie

Nasze imiona zgasły, ale nasze czyny jaśnieją” – głoszą słowa wykute na tablicy cmentarza wojennego nr 193 w Dąbrówce Szczepanowskiej koło Tarnowa. Podróżując polskimi drogami, obojętnie mijamy ślady naszej przeszłości, takie jak ta nekropolia, zagubiona wśród drzew i porośnięta mchem, otulona kurzem upalnego lata i ubłocona jesienną szarugą. Żołnierskie mogiły I Wojny Światowej, świadkowie burzliwych i bolesnych lat zmagań narodów, zapomniane przez miejscowych, z rzadka odwiedzane przez turystów i nielicznych pasjonatów, niszczone przez pozbawionych skrupułów wandali. A przecież, już ponad dwieście lat temu biskup Ignacy Krasicki pouczał: „Nagrobki, tak jak inne ku następnej pamięci stawiane gmachy, są najtrwalszymi, a zarazem najoczywistszymi dowodami dziejów krajowych, odmian rozmaitych, gdyż z napisów w nich umieszczonych, dochodzić można czasów, w których czyny rozmaite się wydarzały”.

W grupie cmentarzy, stanowiących smutne pokłosie Wielkiej Wojny lat 1914-1918, zwłaszcza te, położone na terenie niegdysiejszej Galicji, tworzą rozdział w dziejach sztuki niezwykły. Ich geneza wiąże się ściśle z działaniami zbrojnymi, jakie miały miejsce w tym regionie Polski w okresie od sierpnia 1914 roku do maja 1915 roku.

Bączal

Bączal

Wybuch wojny był świadkiem potężnej ofensywy rosyjskiej, rozwijającej się szerokim łukiem w kierunku Krakowa i połączonej z próbą sforsowania Karpat. Jesienią 1914 roku Rosjanom udało się zająć 6/7 terytorium ówczesnej Galicji i bezpośrednio zagrozić Krakowowi oraz miastom Górnego Śląska. Triumfalny postęp armii  generała Brusiłowa powstrzymała dopiero „operacja łapanowsko-limanowska”, prowadzona przez Austriaków z najwyższym trudem w rejonie pociętego jarami i pagórkami Pogórza Bocheńskiego oraz Beskidu Wyspowego, w pierwszych tygodniach grudnia 1914 roku. Skutkiem tych działań, front ustabilizował się na linii Dunajca, gdzie aż do kwietnia toczyła się uciążliwa i bezowocna wojna pozycyjna, która – z uwagi na mroźną zimę przełomu 1914/5 roku – moralnie i fizycznie wyniszczyła obie strony. Bitwa pod Gorlicami, w pierwszych tygodniach maja 1915 roku, przełamała impas, skutkując postępującym procesem wyzwalania terenów Galicji spod okupacji rosyjskiej. (więcej…)

Published in: on 31 Maj 2012 at 7:59  Dodaj komentarz  

Zbigniewa Herberta lekcja pokory

Zbigniew Herbert

Zbigniew Herbert

Zbyszek siedzi przy biurku i pisze wiersze i bajki. Każdy myśli jaki on przykładny i gorliwy, podczas gdy Zbyszek boryka się z obsesją zmarnowanego życia, co – jak wiadomo – stanowi najlepszy nawóz sztuczny poezji” – przywołuje mroki stalinowskiej nocy Leopold Tyrmand, zadając kłam obiegowym opiniom, jakie kolejnym pokoleniom krytyków nakazują powierzchowne klasyfikowanie Herberta do roli „poety klasycznej równowagi, sceptycznej stoickiej filozofii, ironicznego dystansu”.

Tymczasem ta wrażliwa fraza, zawieszona między biegunami Wschodu i Zachodu, ojczyzny i kraju „zewnętrznego”, cywilizacji śródziemnomorskiej i północnej barbarii, przynależąc do obu tych obszarów, wiedzie w przeszłość, która rzadko jest obrazem arkadyjskim, i boleśnie porusza hic et nunc, dotknięte „demuzykalizacją świata”, zanikiem jednostkowości, zmierzchem udręczonej kultury:

Jerzy Tchórzewski: Hommage

Jerzy Tchórzewski: Hommage

W obliczu postmodernistycznego kryzysu harmonia mundana, autor Fragmentu podkreśla wagę imponderabiliów, których wyrzec się nie wolno, gdyż skutkuje to bezpowrotnym „wydziedziczeniem” ludzkiej tożsamości i „uduszeniem bezkształtem” (buntowałem się / ale sądzę, że ten okrwawiony węzeł / powinien być ostatnim jaki / wyzwalający się potarga), odrzuca zgiełkliwą histerię współczesności i zachowuje powściągliwość, daleką od emocjonalnego rozchełstania: (więcej…)

Published in: on 31 Maj 2012 at 7:36  Dodaj komentarz  

Faulkner. Światłość miasta

William Klein, ---

William Klein, —

Pragnąłbym osiągnąć osobne uświęcenie, ów racjonalny punkt widzenia, który jest dobrodziejstwem nie tylko ludzi, lecz także zaangażowanych w ich sprawy zwierząt, a na który godziwie zasłużyłem, przechodząc przez niezliczone stany emocjonalne, jak oszalała furia czy niebotyczny strach. Pragnąłbym doświadczyć zgodności; bezprzykładnego zespolenia losów oprawcy i udręczonego.

* * *

Naiwnością jest mniemanie, że wszyscy postępują na sposób uczciwy i odważny wyłącznie dlatego, że w przeciwnym razie świat nasz trwałby w nieskończonym przestrachu i zamęcie. Taka prostolinijność zagraża starej i nieustępliwej tradycji barbarzyństwa i chciwości! Jest po prostu dla nich niemożliwa.

* * *

Kobiet właściwie nie interesują zagadnienia moralności. Ich nie zajmuje nawet niemoralność.

* * *

William Klein, ---

William Klein, —

Zdarzenia, okoliczności i warunki nie wywierają wpływu na pewną rasę ludzi, lecz jest odwrotnie – to oni na nie wpływają. (więcej…)

Published in: on 31 Maj 2012 at 7:19  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Pius IX. Thoreau. Życie według zasad

Pius IX

Pius IX

Pius IX pisze: „Społeczeństwo ludzkie, uwolnione z więzów religii i prawdziwej sprawiedliwości, nie może mieć zaiste innego celu, jak nabywanie i gromadzenie bogactw, nie może rządzić się innym prawem w swoich działaniach niż wyuzdaną pożądliwością służenia własnym rozkoszom i wygodom”.

Świat jest żałosnym targowiskiem, nadpobudliwą krzątaniną, która zaprzecza wyższym celom. Świątobliwe marzenia i niezobowiązujące pauzowanie stały się przywilejami wąskiej kasty, tak, że samotne snucie i rozmyślanie w jesiennym parku, uchodzi w oczach postronnych bodaj za kalkulowanie przyszłych zysków! Widmo sutych profitów, ciężkich prowizji i dywidend, zdusiło wszystkie szlachetne akty i poruszenia ludzkiej woli: sztukę, poezję i filozofię, nie wspominając 0 religii; ba, okaleczonym przez naturę przyznało litość tylko w tym zakresie, w jakim istoty te niezdolne są do niezmordowanego zarobkowania!

Doszło do tego, iż człowiek pragnący lubować się topniejącymi zasobami przyrody, uchodzi za zajadłego próżniaka i pozbawionego celu leniwca, narażając się na szyderstwo ostracyzmu, podczas gdy przedsiębiorca wyniszczający lasy i ogałacający doszczętnie ziemię z jej darów, uchodzi za nader obrotnego i przykładnego. Zaiste, nie posunęliśmy się w rozwoju od czasu sofizmatów Thoreau.

* * *

Walker Evans, ---

Walker Evans, —

Pius IX: „Tam, gdzie ze społeczeństwa świeckiego została usunięta religia i odrzucona nauka i autorytet Bożego objawienia, tam zaciemnia się i zatraca nawet samo prawdziwe pojęcie sprawiedliwości i prawa ludzkiego, a w miejsce prawdziwej sprawiedliwości i słusznego prawa następuje przemoc fizyczna”. (więcej…)

Published in: on 30 Maj 2012 at 12:40  Dodaj komentarz  
Tags:

Rytuał – rytm – harmonia

Jan Siuta

Jan Siuta

Rytuał – Rytm – Harmonia to tytuł cyklu, jaki prezentuje Jan Siuta: rzeźbiarz, malarz, grafik i filozof.

Artysta urodził się 9 czerwca 1955 roku w Zagórzu. Studiował na Wydziale Rzeźby ASP w Krakowie, pod kierunkiem m.in. prof. Józefa Sękowskiego i prof. Stefana Borzęckiego, u którego obronił dyplom w 1984 roku. Począwszy od 1990 roku prowadzi własną pracownię projektowo-rzeźbiarską “Dolmar”, której głównym przedmiotem zainteresowania pozostaje rzeźba z kamienia, brązu, mosiądzu i miedzi. Równocześnie projektuje i tworzy kompozycje przestrzenne wtopione w architekturę i krajobraz. Ważnym elementem działalności Jana Siuty jest sztuka sakralna: ołtarze, chrzcielnice, posadzki i elewacje kościołów. Najwięcej tego typu projektów powstało w Krakowie. Artysta wystawia często i chętnie – w ostatnich latach m.in. w Jarosławiu, Dukli i Lublinie. Uczestniczy także w wystawach zagranicznych (Delhi, Kolombo).

Jan Siuta, ---

Jan Siuta, —

To, co możemy ujrzeć w trakcie tych pokazów, jest wyrazem najbardziej osobistego, można by rzec, najbardziej intymnego aspektu twórczości mistrza – jego wyobraźni i wewnętrznej wizji świata. Duże prace malarskie na papierze (Siedem rytmów, Podziemne światy itp.), wykonane techniką własną i połączone w większe cykle, kojarzą się na pierwszy rzut oka z dekoracyjnymi panneaux, popularnymi szczególnie u progu minionego stulecia, poprzez to, iż tworzą własną, odrębną przestrzeń. W odróżnieniu od teatralności swoich poprzedników, obrazy te tętnią jednak życiem, konstruując świat nie pozbawiony rytmu i harmonii; pełen konsekwencji i porządku z jednej strony, z drugiej zaś wypełniony ekspresją, niepokojem i misterium. (więcej…)

Published in: on 30 Maj 2012 at 12:32  Dodaj komentarz