Patricia Petibon

Amoureuses (okładka płyty)

Amoureuses (okładka płyty)

Barbarina i Zuzanna, Ifigenia i Giunia, Królowa Nocy i Armida –niewiasty z krwi i kości; wdzięczne bogdanki wstrząśnięte kwieciem sensualnego afektu, niewinne dusze obdarowane tchnieniem Amora i udręczone w hojnej miłości własnej, zdesperowane heroiny zatracone w strapieniu i nie skąpiące toksyny nienawiści. „Amoureuses” przedkłada olśniewający konterfekt tych zawikłanych istot, jakich natrętne skazy i niedościgłe przymioty jawią się w gruncie rzeczy wielorakimi aspektami osobnej postaci.

Anhelliczna Barberina o krystalicznej nienaganności, perfidna i egotyczna Królowa Nocy, oddana władzy i żądzy pomsty, charyzmatyczna Armida rozpłomieniona lodem indyferencji i oszalała, namiętna Zaide, kreują teatrum światłocieniowych kontrastów, niuansów i pasji, żądających tyleż stratosferycznej eksplikacji, co wokalnej omnipotencji, zdolnej ujarzmić antagonistyczne emocje i diametralne stany ducha.

Alfons Mucha: Lato

Alfons Mucha: Lato

Aby owionąć bezbrzeżne spektrum brzasków i zmierzchów kobiecego wnętrza, Patricia Petibon – eteryczna bogini o prerafaelickiej urodzie i secesyjnie giętkiej fizys, a także kruchej psyche świtezianki szemrzącej w trzcinach – waży się na ekstremalne ekspresje i chropowatą jaskrawość, celebruje zmysłową, barokową feerię, dopuszcza deliryczną, szarpiącą ekscytację.

Nie pragnę estetycznej homogeniczności czy nienaturalnego piękna – zdradza – Jeśli tekst wymaga pewnej szorstkości, wówczas adekwatnie kształtuję wokal”. Ambiwalentne figury Haydna, Mozarta i Glucka dają asumpt wirtuozowskim konotacjom i konfiguracjom o nieprzejrzanej palecie odcieni: od teatralnych hybryd (Il mondo della luna) i komediowego buffo (Lo speziale), poprzez sofistyczne konfuzje i agitacje serca (L’anima del filosofo, L’isola disabitata), po ekscentryczne konfesje o proweniencji hamletycznej (Armida, Lucio Silla).

Alfons Mucha: Księżniczka Hiacynta

Alfons Mucha: Księżniczka Hiacynta

Somnambuliczna, acz nieugięta Petibon, konferując w nieskazitelnej a immanentnej symbiozie z koncertmistrzami kolońskimi dowodzonymi gibko przez chłopięcego Hardinga, delektuje umysł i raduje uszy ekstazą najsubtelniejszą i wykwintną; wizją skąpaną w rafinowanych frazach oraz przewrotnych aromatach perfum. W zepsutym i ironicznym świecie, śród onirycznych amalgamatów legend i hieratycznych alegorii bytu, tli się erotyzm i konwulsyjnie odsłania groza ludzkiej egzystencji, sycą się wonie emaliowanych ciał, rozjarzają przepyszne perwersje, mnożą złowróżbne westchnienia.

Temperamentne hurysy budzą zapadłe w letarg zmysły, usidlają i ujarzmiają męską wolę, odurzają oparem chimerycznego kwiatu Wenery, „co wyrósł na świętokradczym podłożu, wyhodowany w bezbożnej cieplarni”, „w starodawnych snach, w antycznym zepsuciu, z dala od dzisiejszych obyczajów, z dala od naszych dni” (Joris-Karl Huysmans).

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 12 listopada 2011 at 10:18  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2011/11/12/patricia-petibon/trackback/

%d blogerów lubi to: