Robert Schumann i Gustaw Mahler

Julius Schnorr von Carolsfeld: Święty Roch

Julius Schnorr von Carolsfeld: Święty Roch

Głęboka cześć, jaką piewca Cudownego rogu pacholęcia otaczał prominentne dzieło Roberta Schumanna oraz inwencja, z jaką ten nerwowy intelektualista o wybitnej kulturze estetycznej i rozległych pasjach, podejmował dla propagowania wysublimowanej frazy nadreńskiego mistrza, zasługują na niekłamany podziw i szacunek. Mahler przejrzał i uzupełnił orkiestrację czterech symfonii swojego protagonisty jeszcze u progu lat 1890-tych, zadając kłam opiniom, iż autor Scen dziecięcych – w przeciwieństwie do Berlioza czy Mendelssohna – nie celował w instrumentacji i nie radził sobie z obszernym koncertowym rostrum.

Wilhelm von Schadow: Mignon

Wilhelm von Schadow: Mignon

Schumannowska symfonika, traktowana w kategoriach uboższej derywaty burzliwej spuścizny Beethovena, uderza szeregiem oczywistych innowacji formalnych i stylistycznych, kumulujących w dublowaniu smyczków i zwielokrotnianiu sekcji dętych, wyławianiu solistów z orkiestrowego tutti i nakazywaniu prowadzenia im frazy indywidualnej czy propagowaniu nowoczesnych rogów z zastawkami, ubóstwianych przez samego Wagnera.

Wyjątkowe zagęszczenie partytury skierowało twórcze wysiłki Mahlera w stronę rozjaśnienia faktury, uczynienia jej lżejszą i daleko bardziej przejrzystą; rozmarzona inwencja autora Karnawału oparła się przy tym wszechobecnej „modernizacji” i neoromantycznej potędze brzmienia, królującej w dobie fin-de-siecle’u.

Joseph von Führich: Sen św. Izydora

Joseph von Führich: Sen św. Izydora

W istocie artystyczna powściągliwość tego geniuszu, skrupulatnie enumerowana przez Davida Matthews’a w nocie załączonej do płyty, jest zdumiewająca a niechęć do narzucania przez twórcę Pieśni o Ziemi osobistej wizji, buduje wrażenie, iż działa on raczej jako wydawca; edytor zmierzający do zachowania maksymalnej klarowności przekazu, aniżeli indywidualny kreator. Poruszony liryką schumannowskiego uniwersum, autor Rückert-Lieder poruczał – u schyłku tragicznego życia – ukochaną Almę o konieczności upowszechnienia swoich rewizji: „One są cenne”– wyznał – „Wydrukuj je!”.

Wilhelm von Schadow: Portret młodej dziewczyny

Wilhelm von Schadow: Portret młodej dziewczyny

Mahlerowskie orkiestracje, prezentowane sporadycznie w latach nowojorskich przez Arturo Toscaniniego, rozbrzmiewają po dekadach niezasłużonej negacji w znamienitej rejestracji całego cyklu dokonanej przez dystyngowanych filharmoników lipskich pod fertyczną batutą Riccarda Chailly, który odkrywa dźwiękowy pejzaż godny subtelnych płócien Nazareńczyków.

Cudowna dynamika, szlachetne tempa i idealne zbalansowanie sekcji towarzyszące promiennej artykulacji, ujawniają emocjonalną wizję wrażliwego autora Arabeski w jej nagim pięknie, wiosennym, barwnym i niewymuszonym. Mahoniowa fraza, pełna, obfita i skrząca blaskiem piętrzy się perliście, rwąc spienionym nurtem w dal, ponad ziemią, tam „gdzie różowi się eter i słońce rozjaśnia świat”, gdzie ”wszystko zlewa się w jeden akord, dusza rozbrzmiewa radością i wzlatuje krążąc w niezmierzoną przestrzeń i nie ma już dołu ani góry, ani czasu, ani początku, ani końca” (P. O. Runge).

© Andrzej Osiński

Advertisements
Published in: on 15 listopada 2011 at 10:35  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://andrzejosinski.wordpress.com/2011/11/15/robert-schumann-i-gustaw-mahler/trackback/

%d blogerów lubi to: